X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Pierwszy na Księżycu. Kim był Armstrong?

26.08.2012
0 0 0
Zdjęcie NASA: Neil Armstrong tuż po historycznym spacerze po księżycu 20 lipca 1969 roku
Zdjęcie NASA: Neil Armstrong tuż po historycznym spacerze po księżycu 20 lipca 1969 rokuFoto: PAP/EPA.
To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości – mówił Neil Armstrong, stawiając stopę na Księżycu. Zmarł w sobotę, miał 82 lata.
Posłuchaj
00'16 Polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski

O śmierci w sobotę poinformowała rodzina kosmonauty. Zgon nastąpił wskutek komplikacji po operacji serca, którą przeszedł na początku miesiąca.

Neil Armstrong, amerykański astronauta, jako pierwszy człowiek 20 lipca 1969 roku stanął na Księżycu. Był dowócą misji Apollo 11.

Neil Armstrong urodził się 5 sierpnia 1930 roku w Wapakoneta w stanie Ohio. Od dzieciństwa pasjonował się lotnictwem: w wieku sześciu lat po raz pierwszy usiadł w samolocie, konstruował modele latające i przeprowadzał różne eksperymenty w zbudowanym przez siebie tunelu aerodynamicznym. Licencję pilota zdobył szybciej niż prawo jazdy; miał zaledwie 16 lat, gdy mógł już zasiąść za sterami maszyny.

Po ukończeniu szkoły średniej zapisał się na wydział inżynierii lotniczej na Uniwersytecie im. Johna Purdue w stanie Indiana. Naukę przerwała wojna koreańska; w 1949 roku został zmobilizowany jako pilot marynarki wojennej i w trakcie konfliktu wykonał 78 misji bojowych. Dosłużył się stopnia porucznika. Studia skończył dopiero po powrocie z Azji.
Pod koniec studiów poznał swą pierwszą żonę, Janet Elizabeth Shearon. Pobrali się w 1956 roku na przedmieściach Chicago, po czym przeprowadzili się do Kalifornii. W położonej tam bazie lotniczej Edwards Armstrong otrzymał etat pilota-oblatywacza. W sumie przetestował około 200 urządzeń latających.

W 1958 roku wojsko wytypowało go do programu załogowych lotów kosmicznych. 1962 złożył aplikację do Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) i przyjęto go w poczet astronautów.

W tym czasie zmarła jego żona. Choć bezpośrednią przyczyną zgonu było zapalenie płuc, jej zdrowie zniszczył złośliwy nowotwór mózgu.

W Kosmos Armstrong po raz pierwszu poleciał w 1966 roku jako dowódca załogowego programu Gemini 8. Choć powrót na Ziemię nastąpił w trybie awaryjnym po usterce jednego z silników, udało się zrealizować cel wyprawy, którym było pierwsze w historii dokowanie statków kosmicznych na orbicie.

Jego przygotowania do lotu na Księżyc trwały od misji Apollo 8 z grudnia 1968 roku, w której pełnił rolę dowódcy rezerwowego. Siedem miesięcy później astronauta już w ramach misji Apollo 11 wraz z Edwinem "Buzzem" Aldrinem i Michaelem Collinsem ruszyli w kierunku Srebrnego Globu. Armstrong i Aldrin jako pierwsi ludzie stanęli na powierzchni innej planety. Collins pozostawał na orbicie Księżyca.

Aldrin opowiadał potem, że nie potrafili powstrzymać się od emocji. - Na Księżycu był taki moment, krótka chwila, w czasie której jak gdyby popatrzyliśmy na siebie, klepnęliśmy się po ramieniu (...) i powiedzieliśmy: "udało się, dobra robota", albo coś w tym stylu - mówił.

Ich lądowanie i trzygodzinny spacer śledził cały świat. Transmisja przyciągnęła przed telewizory ok. 600 mln ludzi na całym świecie. Później, gdy Armstrong przyjechał do rodzinnej miejscowości w Ohio, liczącej 9 tys. mieszkańców, witało go ponad 50 tys. osób.

Po lądowaniu na Księżycu kupił farmę

W 1970 roku Armstrong otrzymał stanowisko wiceszefa aeronautyki w NASA. Po roku zrezygnował. Zdecydował się wykładać inżynierię kosmiczną na uniwersytecie w Cincinnati.

Wtedy także kupił farmę, na której uprawiał kukurydzę i hodował bydło. Trzymał się z dala od życia publicznego i mediów, rzadko zgadzał się na udzielenie wywiadu bądź wygłoszenie przemówienia.

Większość ludzi, która go spotykała, opisywała go jako człowieka skromnego i rozważnego. Kilkakrotnie odmawiał ugrupowaniom politycznym ubiegania się w ich imieniu o urząd senatorski.

- Nie udzielał wywiadów, ale nie był dziwakiem, czy osobą, z którą ciężko się rozmawia - twierdził przywoływany przez AP kolega z uczelni w Cincinnati, Ron Huston. - Po prostu nie lubił być ciekawostką - tłumaczył.

W 2000 roku Armstrong publicznie przyznał, że z jego podróżą na Księżyc wiąże się jedno rozczarowanie. - Szczerze mogę powiedzieć - i jest to dla mnie wielkie zaskoczenie - że nigdy nie marzyłem o tym, aby być na Księżycu - powiedział.

W 1999 roku po raz drugi ożenił się z  Carol Knight. Z pierwszego małżeństwa miał dwóch synów.

Rodzina, gdy w sobotę oznajmiła jego zgon, zaapelowała o uczczenie jego czci, osiągnięć i skromności. - Następnym razem, gdy wyjdziesz na dwór w czystą noc i zobaczysz śmiejący się do ciebie Księżyc, pomyśl o Neilu Armstrongu i mrugnij do niego - napisała.

W ubiegłym roku władze USA uhonorowały Armstronga Złotym Medalem Kongresu, najwyższym cywilnym odznaczeniem Stanów Zjednoczonych. Prezydent USA Barack Obama uznał zmarłego astronautę za "jednego z największych amerykańskich bohaterów, nie tylko obecnej epoki, ale i wszechczasów". Republikański rywal Obamy w zbliżających się wyborach prezydenckich w USA Mitt Romney powiedział, że "Księżyc opłakuje swego pierwszego ziemskiego syna".

PAP/agkm

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Człowiek wylądował na księżycu

20 lipca 1969 roku, cały świat z zapartym tchem czekał na to wydarzenie. Także Słuchacze Polskiego Radia mogli wysłuchać transmisji z lądowania Apollo 11 na Księżycu.
Posłuchaj
11'02

Człowiek wylądował na Księżycu!- wykrzykiwali wówczas radośnie dziennikarze Polskiego Radia. - Nastąpiła ta wielka chwila, o godzinie 21.18 człowiek wylądował na Księżycu! - informowali.

 

"Eagle has landed" - taki komunikat 41 lat temu usłyszeli naukowcy z Narodowego Amerykańskiego Centrum Agencji Aro-nautyki i Przestani Kosmicznej.

Chwilę potem Neil Armstrong wypowiedział swoje słynne zdanie: "To jest mały krok człowieka, a wielki krok ludzkości".

Od trzydziestu lat nikt już na Księżyc nie lata. Do tej pory na srebrnym globie stopę postawiło dwunastu amerykańskich astronautów.

>>>Do dziś wielu Amerykanów uważa, że lądowanie na Księżycu zostało sfingowane

O badaniach, misjach, "księżycowych" eksperymentach i przygotowaniach do wystrzelenia pierwszej polskiej satelity, na antenie Polskiego Radia opowiadał Piotr Orleański z Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Interesujesz się astronomią, kosmosem? Koniecznie musisz odwiedzić serwis specjalny moje.polskieradio.pl, gdzie specjalnie dla Ciebie przygotowaliśmy kanał KOSMOS.

(mb)

Rozmowa z Piotrem Orleańskim

0 0 0

Czytaj także

Koniec marzeń o Marsie? USA obcina fundusze

14.02.2012
0 0 0
Mars
MarsFoto: sxc.hu
Rząd musi oszczędzać - uważa Barack Obama i zapowiada zmniejszenie funduszy na eksplorację kosmosu o jedną piątą.
Posłuchaj
00'48 Relacja Rafała Motriuka: amerykanie być może zerwą też kosmiczną współpracę z Europą

Amerykanom może zabraknąć pieniędzy na badania Marsa i innych planet. Projekt budżetu prezydenta Obamy zakłada bowiem znaczną obniżkę funduszy na ten cel.
Podczas ogłaszania planów budżetowych w Wirginii prezydent Obama podkreślał, że jego rząd musi oszczędzać. Powiedział, że proponuje wprowadzenie cięć budżetowych, że będą to trudne decyzje i nie podejmowałby ich, gdyby nie były one absolutnie konieczne.

Dla Amerykańskiej Agencji Kosmicznej oznacza to, że pieniądze na badania Marsa będą mniejsze o ponad jedną piątą. Zerwana zostanie też prawdopodobnie współpraca z Europejczykami w tej dziedzinie. Obama chce, by NASA skupiła się raczej na technologiach kosmicznych.

Całościowy budżet NASA ma pozostać na tym samym poziomie przez najbliższych kilka lat, ale wydatki rosną - coraz droższy jest konstruowany teleskop Webba czy nowy system rakiet nośnych i kapsuł. Jeśli Kongres przyjmie projekt budżetu Obamy, Mars będzie musiał poczekać.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

IAR, wit

0 0 0

Czytaj także

43 lata temu Apollo 11 wyruszył na Księżyc

W 1961 roku prezydent USA John Kennedy ogłosił, że Amerykanie wylądują na Srebrnym Globie przed upływem dekady. Tak też zrobili.
Posłuchaj
00'46 Start Apollo 11 - 16 lipca 1969
02'30 Powrót Apollo 11 z Księżyca
00'13 Neal Armstrong na Księżycu
Dziś mija 43. Rocznica startu Apollo 11 na Księżyc. Znalazłam krótkie dźwięki w archiwum. Może warto tę datę przypomnieć. Poniżej krótki opis.
 
 
 
W 1961 roku prezydent USA John Kennedy ogłosił, że Amerykanie wylądują na Księżycu przed upływem dekady. Zadanie naukowców nie było łatwe, musieli zbudować rakietę, która doleciałaby na Srebrny Glob i statek kosmiczny zdolny odbyć podróż w obie strony. Dużą rolę w tym procesie odegrał niemiecki uczony, konstruktor rakiety V2 - Wernher von Braun. 16 lipca 1969 potężny Saturn V  wyniósł statek Apollo 11 na orbitę okołoziemską. Rozpoczęła się pierwszy lot człowieka na Księżyc. Wyprawa zakończyła się sukcesem. Jej przebieg śledził cały świat, relacje nadawały wszystkie światowe Media, także Polskie Radio. Start nastąpił w dniu 16 lipca 1969 r. z Centrum Lotów Kosmicznych na Przylądku Canaveral. Początek lotu Apollo 11 spędził na orbicie okołoziemskiej, następnie udał się w trasę liczącą 384 400 km.

Zadanie naukowców nie było łatwe: musieli zbudować rakietę, która doleciałaby na księżyc, oraz statek kosmiczny zdolny odbyć podróż w obie strony. Dużą rolę w tym procesie odegrał niemiecki uczony (konstruktor rakiety V2) Wernher von Braun.

16 lipca 1969 roku potężny Saturn V wyniósł statek Apollo 11 na orbitę okołoziemską. Rozpoczęła się pierwszy lot człowieka na Księżyc. Wyprawa zakończyła się sukcesem.

Jej przebieg śledził cały świat, relacje nadawały wszystkie światowe Media, także Polskie Radio.

(ew)

0 0 0

Czytaj także

43 lata pierwszego księżycowego spaceru

20.07.2012
0 0 0
Neil Armstrong na Księżycu
Neil Armstrong na KsiężycuFoto: NASA.
21 lipca 1969 roku Amerykanin Neil Armstrong jako pierwszy człowiek postawił stopę na globie innym niż Ziemia. Nawet 500-600 milionów ludzi na całym świecie obserwowało z zapartym tchem, jak schodzi po drabince na spacer po Srebrnym Globie.
Posłuchaj
00'13

Podobno atronauta długo zastanawiał się, jak powinien przebiec jego pierwszy meldunek z powierzchni Księżyca. Wiadomo było, że słowa pierwszego człowieka na Księżycu tak czy siak przejdą do historii – musiał zatem powiedzieć coś specjalnego. W tak ważnym momencie trudno także o „bon-motową” kreatywność, więc przemowa została przygotowana już wcześniej. Ostatecznie Armstrong zdecydował się na historyczne już stwierdzenie „To jeden mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości” (That's one small step for [a] man, one giant leap for mankind).

Kolejny meldunek z Księżyca dotyczył warunków: Neil zameldował, że poruszanie się po powierzchni Księżyca nie jest problemem (absolutely no trouble to walk around). Po 15 minutach do Armstronga dołączył Buzz Aldrin, szokując widownię godnymi kangura skokami (potem okazało się, że wykonywał specjalne badania grawitacji). Opisał on dla Ziemian powierzchnię Księżyca, po raz pierwszy widzianą z tak bliska.

Pod każdym względem historyczna misja Apollo 11 powoduje dzisiaj nasze niedowierzanie. Przede wszystkim dlatego, że astronauci polecieli na naturalnego satelitę Ziemi z niewiarygodnie wręcz słabym sprzętem (jak na dzisiejsze warunki). Komputer pokładowy Apollo 11 miał moc obliczeniową niewiele większą niż dzisiejsze kalkulatory, a jednak dał radę zawieźć astronautów na Księżyc (i przywieźć na Ziemię). Nie było także pewne, czy astronautom w ogóle uda się opuścić powierzchnię Srebrnego Globu. Połowę sukcesu stanowiło zwykłe szczęście…


Tylko 12 Ziemian chodziło po powierzchni Księżyca. Ostatni spacer odbył się w 1972 roku. Od tamtej pory nikomu nie udało się wrócić na Srebrny Glob. Mimo to program kosmiczny Apollo potwierdził dominującą pozycję USA w przestrzeni kosmicznej. Od czasu lotu Gagarina to ZSRR prowadziło w tym wyścigu, mając nad swoim przeciwnikiem zza cieśniny Beringa sporą przewagę psychologiczną. To radziecki bezzałogowy pojazd lądował na Księżycu jako pierwszy. Od kiedy w 1969 roku flaga USA została zatknięta na Księżycu ludzką ręką, Stany Zjednoczone zyskały miażdżącą przewagę, także w sferze symbolicznej.

Droga na Księżyc rozpoczęła się na początku lat 60. XX wieku. W 1961 roku John F. Kennedy, prezydent USA, zaproponował Kongresowi, aby w ciągu dekady człowiek stanął wreszcie na nieosiągalnym dotąd Księżycu. „Wierzę, że nasz naród powinien zmierzyć się z wyzwaniem, aby przed końcem tej dekady człowiek wylądował na Księżycu i bezpiecznie powrócił na Ziemię” – powiedział. NASA jednak już wcześniej badała swoje możliwości pod tym względem i specjaliści Agencji potwierdzali, że nie istniała bariera technologiczna, która przeszkadzałaby w wysłaniu człowieka na Księżyc. „Nie było jednak doświadczenia w konstruowaniu tak wielkich i skomplikowanych systemów” – komentuje prof. John Logsdon, doradca NASA. O samym programie Apollo mówiono jednak już w 1960 roku. Miał być kontynuacją wcześniejszego programu Mercury.

Okoliczności nie były korzystne dla USA. W 1957 roku ZSRR wysłało na orbitę pierwszego satelitę, Sputnika, a w 1961 roku na orbitę udał się Jurij Gagarin. Ameryka musiała odpowiedzieć. Pozostawienie tak wielkiego osiągnięcia ZSRR bez odpowiedzi nie leżało w interesie Stanów Zjednoczonych.

Oczywiście, nie obyło się bez ofiar. W 1967 roku trzech astronautów statku Apollo 1 zginęło w wypadku na powierzchni Ziemi. Dopiero Apollo 7 wyniósł ludzi na orbitę, a w grudniu 1968 roku Apollo 8 wyruszył w pierwszą załogową podróż wokół Księżyca. Sześć miesięcy później z podobną misją wyruszył Apollo 10. Droga była przetarta.

16 lipca 1969 roku od Ziemi oderwał się Apollo 11. Załogę stanowili: Neil Armstrong – dowódca, Edwin (Buzz) Aldrin – pilot modułu księżycowego (lądownika) oraz Michael Collins – pilot modułu załogowego. 19 lipca Apollo 11 minął Księżyc i wszedł na jego orbitę. 20 lipca moduł księżycowy z Armstrongiem i Aldrinem na pokładzie rozpoczął procedurę lądowania. Wieczorem tego dnia baza w Houston otrzymała komunikat o tym, że ‘Orzeł wylądował” (The Eagle has landed). O 22:50 38-letni wówczas Armstrong rozpoczął pierwszy spacer po Księżycu. Kilka minut po 23:00 dołączył do niego 39-letni Aldrin. Łącznie spędzili na powierzchni Księżyca ponad 20 godzin i zebrali 21 kilogramów próbek.

Do końca nie było wiadomo, czy wystarczy im paliwa na powrót do domu. Był nawet gotowy scenariusz, który miał zostać przeprowadzony, gdyby okazało się, że astronauci nie są w stanie opuścić powierzchni Księżyca. W Archiwach Narodowych w Waszyngtonie znajduje się nawet kopia notatki z 18 czerwca 1969 roku, przygotowanej na ten wypadek. Notka zawiera tekst orędzia, które prezydent Richard Nixon miał wówczas wygłosić: "Zrządzeniem losu ludzie, którzy wyruszyli na Księżyc, by w pokoju go badać, pozostaną na nim, by spocząć w pokoju. Ci dzielni ludzie, Neil Armstrong i Edwin Aldrin, wiedzą, że nie ma już dla nich nadziei na ratunek. Ale wiedzą też, że z ich ofiary płynie nadzieja dla całej ludzkości" – miał powiedzieć Nixon. Po orędziu łączność radiowa z uwięzionymi na Srebrnym Globie astronautami miała zostać przerwana, a kapłan miał powierzyć dusze umierających astronautów "najgłębszej z głębi". Okrutne, ale prawdziwe! Ostatecznie jednak wszystko zakończyło się sukcesem, a cała załoga wylądowała 24 lipca na Oceanie Spokojnym.

Dlaczego ciągle nie wróciliśmy na Księżyc? Dzisiaj głównym problemem są pieniądze. - Z kilkoma wyjątkami posiadamy wiedzę i technologię, która umożliwiłaby wysłanie człowieka na Marsa lub zamontowanie na Księżycu teleskopu – mówi Norman Augustine, podsekretarz w armii USA w latach 1975-77, który loty kosmiczne uczynił także prywatnym biznesem. – Wszystko sprowadza się do tego, na co możemy sobie pozwolić…
(ew)

0 0 0

Czytaj także

Astronauta Neil Armstrong miał operację serca

09.08.2012
0 0 0
Neil Armstrong
Neil ArmstrongFoto: NASA
Rekonwalescencja "przebiega wspaniale" - poinformowała żona pierwszego człowieka, który stanął na powierzchni Księżyca.

Armstrong przeszedł operację odblokowania naczyń wieńcowych. Administrator agencji NASA Charles Bolden nazwał go "prawdziwym amerykańskim bohaterem" i życzył 82-latkowi szybkiego powrotu do zdrowia.

Jako dowódca misji Apollo 11 Armstrong był pierwszym człowiekiem, który stanął na powierzchni Księżyca 20 lipca 1969 r. Po wylądowaniu modułu Eagle na księżycowym Morzu Spokoju, zszedł po drabince na pokrytą pyłem powierzchnię Srebrnego Globu i wygłosił słynne zdanie: "To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości".

Po zakończeniu kariery astronauty i pracy w NASA był wykładowcą na uniwersytecie w Cincinnati, w rodzinnym stanie Ohio.

tj

Zobacz naszą galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

0 0 0

Czytaj także

Zmarł pierwszy człowiek na Księżycu Neil Armstrong

25.08.2012
0 0 0
Neil Armstrong
Neil ArmstrongFoto: NASA
Amerykański astronauta zmarł w wyniku komplikacji po operacji serca, którą przeszedł kilka tygodni temu. Miał 82 lata.
Posłuchaj
00'16 Polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski

Jako dowódca misji Apollo 11 Neil Armstrong był pierwszym człowiekiem, który stanął na powierzchni Księżyca 20 lipca 1969 roku. Po wylądowaniu modułu Eagle na księżycowym Morzu Spokoju, przesłał meldunek: - Houston, tu Baza Spokoju. "Orzeł" wylądował - Houston, Tranquility Base here. The Eagle has landed. Niebawem zszedł po drabince na pokrytą pyłem powierzchnię Srebrnego Globu i wygłosił słynne zdanie: - To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości - That's one small step for [a] man, one giant leap for mankind.

Razem z Edwinem "Buzzem" Aldrinem spędzili wówczas na powierzchni Księżyca prawie dobę, pierwszy spacer trwał trzy godziny. Astronauci przeprowadzili zaplanowane badania, zebrali ok. 20 kilogramów skał księżycowych, a przed odlotem pozostawili na Księżycu amerykańską flagę i tabliczkę: "W tym miejscu ludzie z planety Ziemia po raz pierwszy postawili stopę na Księżycu. Lipiec 1969. Przybywamy w pokoju dla dobra całej ludzkości".

Zobacz więcej zdjęć Neila Armstronga >>>
Po zakończeniu kariery astronauty i pracy w NASA Neil Armstrong był wykładowcą na uniwersytecie w Cincinnati, w rodzinnym stanie Ohio.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

PAP, kk

0 0 0

Czytaj także

Zmarł człowiek, który zrobił wielki krok dla ludzkości

28.08.2012
0 0 0
Zdjęcie NASA: Neil Armstrong tuż po historycznym spacerze po księżycu 20 lipca 1969 roku
Zdjęcie NASA: Neil Armstrong tuż po historycznym spacerze po księżycu 20 lipca 1969 rokuFoto: PAP/EPA.
1 lipca 1969 roku Neil Armstrong jako pierwszy człowiek postawił stopę na globie innym niż Ziemia. 500-600 milionów ludzi na całym świecie obserwowało z zapartym tchem, jak schodzi po drabince na spacer po Srebrnym Globie.
Posłuchaj
00'16 Polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski
Zmarł Neil Armstrong (1930-2012)
1 lipca 1969 roku jako pierwszy człowiek postawił stopę na globie innym niż Ziemia. 500-600 milionów ludzi na całym świecie obserwowało z zapartym tchem, jak schodzi po drabince na spacer po Srebrnym Globie.
Podobno atronauta długo zastanawiał się, jak powinien przebiec jego pierwszy meldunek z powierzchni Księżyca. Wiadomo było, że słowa pierwszego człowieka na Księżycu tak czy siak przejdą do historii – musiał zatem powiedzieć coś specjalnego. W tak ważnym momencie trudno także o „bon-motową” kreatywność, więc przemowa została przygotowana już wcześniej. Ostatecznie Armstrong zdecydował się na historyczne już stwierdzenie „To jeden mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości” (That's one small step for [a] man, one giant leap for mankind).
Kolejny meldunek z Księżyca dotyczył warunków: Neil zameldował, że poruszanie się po powierzchni Księżyca nie jest problemem (absolutely no trouble to walk around). Po 15 minutach do Armstronga dołączył Buzz Aldrin, szokując widownię godnymi kangura skokami (potem okazało się, że wykonywał specjalne badania grawitacji). Opisał on dla Ziemian powierzchnię Księżyca, po raz pierwszy widzianą z tak bliska.
Armstrong dwukrotnie poleciał w kosmos. Po raz pierwszy w 1966 roku jako dowódca misji Gemini 8, która nieomal skończyła się katastrofą. To spokojowi Armstronga załoga zawdzięczała powrót na Ziemię.
W 1969 roku znów był w kosmosie. Misja Apollo 11 miała przejść do hidtorii. Trudno uwierzyć, ale do końca nie było wiadomo, czy astronautom wystarczy paliwa na powrót. Moc komputera pokłądowego Apollo była taka jak dzisiejszych kalkulatorów. Ale udało się. Astronauta spędził na Księżycu 2 godziny i 32 minuty. Buzz Aldrin, który mu towarzyszył, tylko 15 minut mniej. W 1971 roku, dwa lata po sukcesie Apollo 11, odszedł z NASA i podjął pracę wykładowcy na  University of Cincinnati. Uczył przez niemal dekadę. 
Uporczywie odmawiał udzielania wywiadów i rozdawania autografów. - Nie chcę być żywym pomnikiem - mówił. Podczas gdy Buzz zmagał się z traumą postksiężycowej sławy i alkoholimzem, Neil ze spokojem powrócił do normalnego życia. 
- Neil był jednym z największych amerykańskich bohaterów - powiedział w specjalnym oświadczeniu prezydent USA Barack Obama. - Nie tlyko naszych czasów, ale wszech czasów.
 

Urodził się w 1930 roku w amerykańskim stanie Ohio. Już w szkole średniej zainteresował się sztuką pilotażu. Jego młodzieńcza pasja miała okazać się przeznaczeniem: w NASA początkowo był pilotem-oblatywaczem samolotów z napędem nadźwiękowym. W końcu został astronautą.

Armstrong dwukrotnie poleciał w kosmos. Po raz pierwszy w 1966 roku jako dowódca misji Gemini 8, która nieomal skończyła się katastrofą. To spokojowi Armstronga załoga zawdzięczała powrót na Ziemię.

W 1969 roku znów był w kosmosie. Misja Apollo 11 miała przejść do historii. Trudno uwierzyć, ale do końca nie było wiadomo, czy astronautom wystarczy paliwa na powrót. Moc komputera pokładowego Apollo była taka jak dzisiejszych kalkulatorów. Ale udało się.

Podobno atronauta długo zastanawiał się, jak powinien przebiec jego pierwszy meldunek z powierzchni Księżyca. Wiadomo było, że słowa pierwszego człowieka na Księżycu przejdą do historii – musiał zatem powiedzieć coś specjalnego. W tak ważnym momencie trudno także o "bon-motową" kreatywność, więc przemowa została przygotowana już wcześniej. Ostatecznie Armstrong zdecydował się na historyczne już stwierdzenie "To jeden mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości" (That's one small step for [a] man, one giant leap for mankind).

Kolejny meldunek z Księżyca dotyczył warunków: Neil zameldował, że poruszanie się po powierzchni Księżyca nie jest problemem (absolutely no trouble to walk around). Po 15 minutach do Armstronga dołączył Buzz Aldrin, szokując widownię godnymi kangura skokami (potem okazało się, że wykonywał specjalne badania grawitacji). Opisał on dla Ziemian powierzchnię Księżyca, po raz pierwszy widzianą z tak bliska.

Astronauta spędził na Księżycu 2 godziny i 32 minuty. Buzz Aldrin, który mu towarzyszył, tylko 15 minut mniej. W 1971 roku, dwa lata po sukcesie Apollo 11, odszedł z NASA i podjął pracę wykładowcy na  University of Cincinnati. Uczył przez niemal dekadę.

Neil
Neil Armstrong w 2010 roku
 

Uporczywie odmawiał udzielania wywiadów i rozdawania autografów. - Nie chcę być żywym pomnikiem - mówił. Podczas gdy Buzz zmagał się z traumą postksiężycowej sławy i alkoholizmem, Neil ze spokojem powrócił do normalnego życia.

Zmarł 25 sierpnia 2012 wskutek komplikacji wynikłych po operacji serca, jakiej poddał się 7 sierpnia 2012 roku. Miał 82 lata.

- Neil był jednym z największych amerykańskich bohaterów - powiedział w specjalnym oświadczeniu prezydent USA Barack Obama. - Nie tylko naszych czasów, ale wszech czasów.

(ew/BBC/CNN) 

Amstrong na Księzycu:

 

Tak wyławiano z Oceanu załogę Apollo 11:

 

0 0 0

Czytaj także

Hermaszewski o Armstrongu: odszedł człowiek, ale czyn pozostał

26.08.2012
0 0 0
Zdjęcie NASA: Neil Armstrong tuż po historycznym spacerze po księżycu 20 lipca 1969 roku
Zdjęcie NASA: Neil Armstrong tuż po historycznym spacerze po księżycu 20 lipca 1969 rokuFoto: PAP/EPA.
Poszedł na wieczną orbitę, ale jego dokonania zostały tutaj z nami na Ziemi do końca świata – mówił w reakcji na śmierć Neila Armstronga, pierwszego człowieka na Księżycu, generał Mirosław Hermaszewski, pierwszy polski kosmonauta.
Posłuchaj
00'48 Śmierć Neila Armstronga: relacja Jana Pachlowskiego (IAR)

- To straszna wiadomość, tak jakbym stracił kogoś bardzo bliskiego, bo faktycznie to był jeden z nas. Miałem okazję raz poznać Armstronga, wielokrotnie spotykałem się z Buzzem Aldrinem i (Michaelem) Collinsem, a więc całą załogą (Apollo 11). To wiadomość o tyle nieoczekiwana, że śledziłem stan zdrowia Armstronga i była jakaś taka wielka nadzieja po tej operacji, że jednak rekonwalescencja idzie w dobrym kierunku – powiedział Mirosław Hermaszewski.

Neila Armstronga opisał jako człowieka bardzo skromnego i bardzo mądrego, który " zdawał sobie sprawę, że jest pierwszy i pozostanie już w historii naszej planety na zawsze". Podkreślił, że jego dokonania są niewymierne.  - Trudno mi zabrać głos. (...) Ludzie przemijają, ale to, czego dokonali, a szczególnie on, pozostanie wieczne. Do ostatnich dni życia naszej planety będzie się mówić o (Juriju) Gagarinie, Armstrongu, bo przecież byli to pierwszy człowiek, który opuścił Ziemię tak na dobre i pierwszy, który wylądował na innym ciele niebieskim - zauważył generał.

- Odszedł człowiek, ale czyn pozostał. I to czyn nieśmiertelny. On już poszedł na tę wieczną orbitę, ale jego dokonania zostały tutaj z nami na Ziemi do końca świata - zauważył generał Hermaszewski.

Neil Armstrong, który jako pierwszy człowiek stanął na Księżycu, zmarł w wieku 82 lat z powodu komplikacji po przebytej niedawno operacji serca. O śmierci poinformowano w sobotę wieczorem czasu polskiego.

Według amerykańskich mediów na początku sierpnia Armstrong przeszedł operację wszczepienia by-passów. Jego żona Carol mówiła wówczas, że rekonwalescencja przebiega pomyślnie.

20 lipca 1969 roku jako dowódca statku kosmicznego Apollo 11 Armstrong wraz z Edwinem "Buzzem" Aldrinem dokonał pierwszego lądowania na Księżycu przy użyciu lądownika Eagle i jako pierwszy człowiek w historii postawił stopę na porytej kraterami powierzchni Srebrnego Globu.

To wtedy wygłosił pamiętne zdanie: "To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości". Blisko trzygodzinny spacer Armstronga i Aldrina po Księżycu, podczas którego zbierali fragmenty skał, robili zdjęcia i przeprowadzili eksperymenty, z zapartym tchem oglądało na ekranach telewizorów ok. 600 mln ludzi na całym świecie. Armstrong miał wtedy 38 lat.

PAP/agkm

0 0 0