Wiadomości

1342,8 km/h. Tak szybko leciał Baumgartner

14.10.2012 22:50
Austriacki skoczek pobił 3 rekordy. Najwyższy skok, najwyższy lot balonem i największa prędkość - szybciej niż dźwięk.
Felix Baumgartner i Art Thompson cieszą się po udanym skoku.
Felix Baumgartner i Art Thompson cieszą się po udanym skoku. Foto: Jörg Mitter/Red Bull Content Pool
Posłuchaj
00'58 Rekordowy skok - korespondencja Rafała Motriuka (IAR)
więcej
Rekordowy skok Felixa Baumgartnera
Rekordowy skok Felixa Baumgartnera

Na konferencji prasowej Felix Baumgartner w ogóle nie wyglądał na zmęczonego po pobiciu trzech rekordów. Powiedział, że kiedy stał na platformie nie myślał o nich.

- Start był perfekcyjny, potem pojawiły się drobne problemy, zacząłem się kręcić  i nie bardzo wiedziałem, co zrobić. W powietrzu czuje się prędkość wiatru. W kombinezonie nie czuje się pędu powietrza. - powiedział Baumgartner.

Zapytany o odczucia po przekroczeniu prędkości dźwięku skoczek powiedział, że właściwie nic nie czuł. Wszystko przez kombinezon ciśnieniowy, który oddzielał jego ciało od otoczenia.

Wyczynowiec o pseudonimie Nieustraszony Felix wyskoczył z kapsuły podwieszonej pod balonem Stratos, tak dużym jak 55-piętrowy budynek. Próba odbywała się w amerykańskim stanie Nowy Meksyk. Przed skokiem powiedział coś, czego kontrolerzy lotu nie zrozumieli. Kilka godzin po lądowaniu na konferencji prasowej Baumgartner wyjaśnił: „Powiedziałem - wiem, że cały świat patrzy. Chciałbym, żeby inni widzieli to, co ja widzę. Czasami trzeba znaleźć się tak wysoko, by zrozumieć, jakim się jest małym”.  Nie udało mu się jednak pobić trzeciego planowanego rekordu - długości swobodnego spadku. Od skoku do otwarcia spadochronu minęły 4 minuty i 20 sekund - od rekordu dzieliło go tylko 17 sekund. Nieustraszony Felix leciał swobodnie w dół dokładnie 36 529 metrów, czyli ponad 36 i pół kilometra. Nikt jeszcze z takiej wysokości nie spadł.

Felix Baumgartner, były pilot śmigłowców i skoczek spadochronowy, do bicia rekordu przygotowywał się od pięciu lat. W marcu i lipcu tego roku wykonał skok z wysokości 21 600 metrów i 19 456 metrów. Ma za sobą rekordowe skoki ze sławnych budynków - na przykład z Tajpej 101. Wykonał też jeden z najniższych (a przez to bardzo niebezpiecznych) skoków - z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro. W 2003 roku wykorzystał skrzydła z włókien węglowych do przelotu nad Kanałem La Manche.

AS

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Nikt nie wie co dzieje się z ciałem łamiącym barierę dźwięku"

14.10.2012 16:30
W momencie skoku jakikolwiek kontakt skoczka z kapsułą może doprowadzić do uszkodzenia skafandra. Dziura może narazić go na brak tlenu i kontakt z temperaturą sięgającą -70 stopni.
Felix Baumgartner
Felix Baumgartner Foto: PAP/EPA/BALAZS GARDI/RED BULL STRATOS
Posłuchaj
00'43 Relacja Rafała Motriuka (IAR)
więcej

Skok Felixa Baumgartnera to więcej niż tylko sportowy wyczyn. Jeśli się powiedzie – da naukowcom niezbędne m.in. dla astronautów informacje.

We wtorek po południu Austriak ma wystartować swoją kapsułą niesioną balonem z helem z Roswell, w amerykańskim Nowym Meksyku. Na wysokości 36 kilometrów, czyli w stratosferze, ma otworzyć właz i wykonać delikatny skok, bijac rekord wysokości i – na co liczy jego ekipa – prędkości swobodnego spadania. Według wyliczeń Baumgartner ma w pewnym momencie spadać z prędkością 1110 kilometrów na godzinę, zostając pierwszym człowiekiem w historii, który przekroczy barierę dźwięku bez samolotu.

Szef zespołu medycznego, doktor Jonathan Clark, który pracuje dla NASA i jest wdowcem po Laurel Clark, która zginęła w katastrofie promu Columbia w 2003 roku, podkreśla, że "nikt nie wie co dzieje się z ludzkim ciałem, gdy bije barierę dźwięku”. – Z punktu widzenia nauki to właśnie jest w tym skoku najważniejsze – cytuje go CNN. Zadaniem doktora Clarka w NASA jest maksymalizacja szans przeżycia astronautów w przypadku katastrofy kosmicznej. Lekarz powiedział w poniedziałek, że liczy na to, że specjalnie zaprojektowany skafander ochroni Felixa Baumgartnera. Jeśli wszystko pójdzie dobrze i austriacki skoczek przeżyje lot, NASA będzie mogła przyjąć ten model skafandrów na stałe, dając astronautom narzędzie do przeżycia wysokości do 36 tysięcy metrów. Obecne kombinezony chronią do wysokości 30 km – rekordu wysokości ustanowionego przez Joe Kittingera w 1960 roku.

Skok b. spadochroniarza austriackiej armii i wyczynowego sportowca został już raz przełożony. Pierwotnie miał się odbyć w miniony poniedziałek, ale żeby Baumgartner mógł bezpiecznie wylądować muszą zostać spełnione konkretne warunki pogodowe. Prędkość wiatru przy ziemi nie może przekraczać 3 km/h, co o tej porze roku w Nowym Meksyku zdarza się niezwykle rzadko.

W momencie skoku jakikolwiek kontakt skoczka z kapsułą może doprowadzić do uszkodzenia skafandra. Dziura może narazić go na brak tlenu i kontakt z temperaturą sięgającą -70 stopni. Różnica ciśnień wywołałaby powstanie w jego krwi bąbelków powietrza, doprowadzając do zjawiska znanego jako "gotowanie się krwi”. Pośród wielu różnych problemów jest m.in. możliwość wpadnięcia przez niego w wir, lub niewłaściwego ułożenia w trakcie lotu, które doprowadzi do tzw. korkociągu.

Pomimo gigantycznych zagrożeń dla jego życia Austriak i jego ekipa są optymistami. 43-letni Felix Baumgartner ma za sobą ponad 2500 skoków z samolotów, helikopterów, skał, wieżowców, czy mostów. Do tego konkretnego wyczynu przygotowywał się od pięciu lat, skacząc w tym roku z wysokości ponad 20 kilometrów dwukrotnie. Poniedziałek spędził w hotelu, przygotowując się psychicznie z pomocą swoich rodziców, dziewczyny i przyjaciół.

Po 25 latach skakania na spadochronie, Baumgartner zapowiedział, że we wtorek skoczy po raz ostatni. Planuje zostać pilotem śmigłowca ratunkowego i osiedlić się na stałe w Stanach Zjednoczonych ze swoją dziewczyną.

Zobacz naszą galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

sg

Czytaj także

Felix Baumgartner nie skoczy też w czwartek

10.10.2012 20:22
Na przeszkodzie stanęła zła pogoda - poinformowali w środę organizatorzy misji austriackiego skoczka spadochronowego.
Felix Baumgartner
Felix Baumgartner Foto: PAP/EPA/BALAZS GARDI/RED BULL STRATOS

Rzeczniczka misji Sarah Anderson powiedziała, że w dalszym ciągu rozważane są inne ewentualne terminy skoku. Meteorolodzy wykluczyli, by próba mogła odbyć się w czwartek, jak wcześniej zapowiadano.
Baumgartner już we wtorek miał skoczyć z wysokości ponad 36 kilometrów, ale start niezwykle delikatnego, wypełnionego helem balonu, który miał wynieść kapsułę ze skoczkiem na odpowiednią wysokość, był kilkakrotnie odkładany z powodu zbyt silnego wiatru w amerykańskim Roswell w stanie Nowy Meksyk. O przerwaniu misji zdecydowano w ostatniej chwili, gdy trwały już przygotowania do startu.
Pierwotnie planowano, że Austriak postara się pobić rekord już w poniedziałek, ale ze względu na prognozowany wiatr próbę przesunięto o jeden dzień.
43-letni Austriak, były wojskowy skoczek spadochronowy i pilot śmigłowców, zamierzał pobić ustanowiony 52 lata temu światowy rekord wysokości skoku spadochronowego, przekraczając zarazem jako pierwszy człowiek prędkość dźwięku podczas swobodnego spadania. Gdyby wszystko się powiodło, pobite zostałyby także rekordy najwyższego lotu załogowego balonem oraz najdłuższego spadku swobodnego.
Przewidywano, że Baumgartner osiągnie prędkość co najmniej 1110 kilometrów na godzinę (więcej niż prędkość dźwięku na tej wysokości), zanim otwarty zostałby spadochron na wysokości ok. 1500 metrów nad ziemią. Etap swobodnego spadania miał potrwać ponad 5 minut, a cały skok - według różnych danych - od 10 do 20 minut.
Baumgartner do bicia rekordu przygotowywał się od pięciu lat. W marcu i lipcu tego roku wykonał skok z wysokości 21 600 metrów i 19 456 metrów.

Zobacz galerię - dzień na zdjęciach>>>

 

 

 

Zobacz więcej na temat: felix baumgartner Meksyk

Czytaj także

Tym razem się uda? Trzecia próba Baumgartnera

10.10.2012 21:52
Skok z wysokości ponad 36 km przełożony na niedzielę. To już trzecie opóźnienie próby bicia rekordu skoku spadochronowego z największej wysokości.
Tym razem się uda? Trzecia próba Baumgartnera
Foto: YouTube/Red Bull Stratos

Austriak Felix Baumgartner miał nadzieję, że uda mu się wznieść za pomocą balonu na odpowiednią wysokość już w czwartek, ale pogoda nad Nowym Meksykiem, gdzie odbywa się próba, uniemożliwia to po raz kolejny.

Kapsułę z austriackim śmiałkiem Felixem Baumgartnerem ma wynieść balon wypełniony helem. Jest on cieńszy niż worek foliowy z supermarketu i ma wysokość 55-piętrowego budynku. Felix Baumgartner ma wznieść się na rekordową wysokość 36,5 kilometra. Podczas spadania ma przekroczyć prędkość dźwięku.

ZOBACZ NASZĄ GALERIĘ DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

IAR/aj

Czytaj także

Skok z prędkością dźwięku – próba Baumgartnera

14.10.2012 08:00
Felix Baumgartner ma skoczyć z wysokości 36 km, prędkość spadania ma przekroczyć prędkość dźwięku.
Felix Baumgartner podczas poprzedniej próby
Felix Baumgartner podczas poprzedniej próbyFoto: PAP/EPA/BALASZ GARDI
Posłuchaj
00'56 Relacja Rafała Motriuka (IAR)
więcej

Teraz wszystko zależy od pogody: zbyt silny wiatr to dla skoczka śmiertelne niebezpieczeństwo. Jeśli pogoda będzie sprzyjająca, Austriacki skoczek Felix Baumgartner znów spróbuje pobić rekord wysokości skoku spadochronowego. Start balonu wypełnionego helem, który miał wynieść skoczka na wysokość 36,5 km, kilkakrotnie odwoływano, gdyż na pustyni w amerykańskim stanie Nowy Meksyk wiał zbyt silny wiatr.

Balonu, o objętości 850 tys. metrów sześciennych i ściankach o grubości jednej dziesiątej foliowego worka, nie można użyć przy silnym wietrze, z powodu jego pojemności. Porywy wiatru nie mogą przekraczać 9,7 kilometra na godzinę. Balon ma w czasie lotu trwającego do trzech godzin wynieść śmiałka na wysokość dokładnie 36 576 metrów, czyli trzy razy wyżej niż pułap osiągany przez odrzutowce. Temperatura sięgnie minus 70 stopni Celsjusza.

43-letni Baumgartner zamierza pobić ustanowiony 52 lata temu światowy rekord wysokości w skoku ze spadochronem, przekraczając zarazem jako pierwszy człowiek prędkość dźwięku podczas swobodnego spadania. Jednocześnie pobity zostałby rekord najwyższego lotu załogowego balonem oraz najdłuższego spadku swobodnego

Przewidywano, że Baumgartner osiągnie prędkość co najmniej 1110 kilometrów na godzinę (więcej niż prędkość dźwięku na tej wysokości), zanim otwarty zostałby spadochron na wysokości ok. 1500 metrów nad ziemią. Etap swobodnego spadania miał potrwać ponad 5 minut, a cały skok - według różnych danych - od 10 do 20 minut.

Podczas swobodnego spadania Baumgartnerowi niezbędna będzie stabilizacja, aby nie zaczął obracać się wokół własnej osi. Przy tak ogromnej prędkości wirowanie mogłoby go zabić, a nawet doprowadzić do rozerwania ciała na kawałki (testy z manekinami wykazały, że osiągają one do 200 obrotów na minutę). Bez specjalnego uciskającego ciało kombinezonu płyny ustrojowe zagotowałyby się, a człowiek w takich warunkach mógłby przeżyć zaledwie kilkanaście sekund.

Baumgartner, były pilot śmigłowców i skoczek spadochronowy, do bicia rekordu przygotowywał się od pięciu lat. W marcu i lipcu tego roku wykonał skok z wysokości 21 600 metrów i 19 456 metrów. Ma za sobą rekordowe skoki ze sławnych budynków - na przykład z Tajpej 101. Wykonał też jeden z najniższych (a przez to bardzo niebezpiecznych) skoków - z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro.
W 2003 r. wykorzystał skrzydła z włókien węglowych do przelotu nad Kanałem La Manche.

Poprzedni rekord ustanowił 16 sierpnia 1960 roku Joseph Kittinger, wówczas kapitan US Air Force, skacząc z wysokości 31 333 metrów. Kittinger od początku uczestniczy w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka.

Do tej pory nikt nie osiągnął prędkości ponaddźwiękowej, nie będąc w statku powietrznym. Uzyskana wiedza ma znaleźć zastosowanie między innymi w turystyce kosmicznej. Dyrektorem technicznym projektu jest Art Thompson - inżynier, który pomagał w opracowaniu bombowca wykonanego w technologii Stealth (B-2 Spirit).

PAP/IAR/agkm

Galeria: dzień na zdjęciach >>>

Czytaj także

Skok ze stratosfery: czy tym razem się uda?

14.10.2012 16:29
Austriacki skoczek Felix Baumgartner chce pobić rekord wysokości skoku spadochronowego. Próbę utrudniają złe warunki pogodowe.
Skok ze stratosfery: czy tym razem się uda?
Foto: RED BULL STRATOS/PAP
Posłuchaj
00'56 Rafał Motriuk (IAR)
więcej

Start balonu wypełnionego helem, który ma wynieść Baumgartnera na wysokość ponad 36 km, został przesunięty na godzinę 18 czasu polskiego. Niewykluczone są kolejne opóźnienia. Na pustyni w amerykańskim stanie Nowy Meksyk wieje zbyt silny wiatr. Porywy wiatru nie mogą przekraczać 9,7 kilometra na godzinę.

Balon - o objętości 850 tys. metrów sześciennych i ściankach o grubości jednej dziesiątej foliowego worka - ma w czasie lotu trwającego do trzech godzin wynieść śmiałka na wysokość dokładnie 36 576 metrów, czyli trzy razy wyżej niż pułap osiągany przez odrzutowce. Temperatura sięgnie minus 70 stopni Celsjusza.

43-letni Baumgartner zamierza pobić ustanowiony 52 lata temu światowy rekord wysokości w skoku ze spadochronem, przekraczając zarazem jako pierwszy człowiek prędkość dźwięku podczas swobodnego spadania. Jednocześnie pobity zostałby rekord najwyższego lotu załogowego balonem oraz najdłuższego spadku swobodnego.

Przewiduje się, że Baumgartner osiągnie prędkość co najmniej 1110 kilometrów na godzinę (więcej niż prędkość dźwięku na tej wysokości), zanim otwarty zostanie spadochron na wysokości ok. 1500 metrów nad ziemią. Etap swobodnego spadania ma potrwać ponad 5 minut, a cały skok - według różnych danych - od 10 do 20 minut.
Bicie rekoru początkowo zaplanowano na poniedziałek ale z powodu prognozowanego porywistego wiatru i zbyt niskiej temperatury w rejonie Roswell podjęcie wyzwania odłożono o jeden dzień. We wtorek również nie udało się wystartować.

Baumgartner, były pilot śmigłowców i skoczek spadochronowy, do bicia rekordu przygotowywał się od pięciu lat. W marcu i lipcu tego roku wykonał skok z wysokości 21 600 metrów i 19 456 metrów. Ma za sobą rekordowe skoki ze sławnych budynków - na przykład z Tajpej 101. Wykonał też jeden z najniższych (a przez to bardzo niebezpiecznych) skoków - z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro. W 2003 roku wykorzystał skrzydła z włókien węglowych do przelotu nad Kanałem La Manche.

Poprzedni rekord ustanowił 16 sierpnia 1960 roku Joseph Kittinger, wówczas kapitan US Air Force, skacząc z wysokości 31 333 metrów. Kittinger od początku uczestniczy w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

IAR, PAP, kk

Czytaj także

Felix Baumgartner leci w kapsule po rekord [wideo live]

14.10.2012 17:30
Wypełniony helem balon wystartował z Roswell w stanie Nowy Meksyk. Austriacki skoczek chce pobić rekord wysokości skoku spadochronowego.
Felix Baumgartner
Felix Baumgartner Foto: PAP/EPA/BALAZS GARDI/RED BULL STRATOS
Posłuchaj
00'55 Rafał Motriuk (IAR)
więcej

Balon - o objętości 850 tys. metrów sześciennych i ściankach o grubości jednej dziesiątej foliowego worka - ma w czasie lotu trwającego do trzech godzin wynieść śmiałka na wysokość dokładnie 36 576 metrów, czyli trzy razy wyżej niż pułap osiągany przez odrzutowce. Temperatura sięgnie minus 70 stopni Celsjusza.

43-letni Baumgartner zamierza pobić ustanowiony 52 lata temu światowy rekord wysokości w skoku ze spadochronem, przekraczając zarazem jako pierwszy człowiek prędkość dźwięku podczas swobodnego spadania. Jednocześnie pobity zostałby rekord najwyższego lotu załogowego balonem oraz najdłuższego spadku swobodnego.

Przewiduje się, że Baumgartner osiągnie prędkość co najmniej 1110 kilometrów na godzinę (więcej niż prędkość dźwięku na tej wysokości), zanim otwarty zostanie spadochron na wysokości ok. 1500 metrów nad ziemią. Etap swobodnego spadania ma potrwać ponad 5 minut, a cały skok - według różnych danych - od 10 do 20 minut.
Bicie rekoru początkowo zaplanowano na poniedziałek, ale z powodu prognozowanego porywistego wiatru i zbyt niskiej temperatury w rejonie Roswell podjęcie wyzwania odłożono o jeden dzień. We wtorek również nie udało się wystartować.
RELACJA LIVE:

Baumgartner, były pilot śmigłowców i skoczek spadochronowy, do bicia rekordu przygotowywał się od pięciu lat. W marcu i lipcu tego roku wykonał skok z wysokości 21 600 metrów i 19 456 metrów. Ma za sobą rekordowe skoki ze sławnych budynków - na przykład z Tajpej 101. Wykonał też jeden z najniższych (a przez to bardzo niebezpiecznych) skoków - z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro. W 2003 roku wykorzystał skrzydła z włókien węglowych do przelotu nad Kanałem La Manche.

Poprzedni rekord ustanowił 16 sierpnia 1960 roku Joseph Kittinger, wówczas kapitan US Air Force, skacząc z wysokości 31 333 metrów. Kittinger od początku uczestniczy w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

IAR, PAP, kk

Czytaj także

Felix Baumgartner pobił pierwszy rekord

14.10.2012 19:33
Skoczek pobił rekord najwyższego lotu załogowego balonem. Znalazł się na wysokości ponad 36 km. Dotychczasowy rekord wynosił 34,6 km.
Felix Baumgartner pobił pierwszy rekord
Foto: screen z materiału wideo Red Bulla

Ustanowili go w 1961 roku Victor Prather i Malcom Ross.
Jednak głównym celem 43-letniego Baumgartnera jest pobicie ustanowionego 52 lata temu rekordu wysokości w skoku ze spadochronem. Wypełniony helem balon, który ma wynieść śmiałka na wysokość dokładnie 36 576 metrów, wystartował z Roswell w stanie Nowy Meksyk o godzinie 17.29 czasu polskiego.

Bicie rekoru początkowo zaplanowano na poniedziałek, ale z powodu prognozowanego porywistego wiatru i zbyt niskiej temperatury w rejonie Roswell podjęcie wyzwania odłożono o jeden dzień. We wtorek również nie udało się wystartować.

Baumgartner, były pilot śmigłowców i skoczek spadochronowy, do bicia rekordu przygotowywał się od pięciu lat. W marcu i lipcu tego roku wykonał skok z wysokości 21 600 metrów i 19 456 metrów. Ma za sobą rekordowe skoki ze sławnych budynków - na przykład z Tajpej 101. Wykonał też jeden z najniższych (a przez to bardzo niebezpiecznych) skoków - z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro. W 2003 roku wykorzystał skrzydła z włókien węglowych do przelotu nad Kanałem La Manche.

Poprzedni rekord ustanowił 16 sierpnia 1960 roku Joseph Kittinger, wówczas kapitan US Air Force, skacząc z wysokości 31 333 metrów. Kittinger od początku uczestniczy w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

IAR, PAP, kk

Czytaj także

Felix Baumgartner pobił rekord [wideo]

14.10.2012 20:07
Skoczył z ponad 39 km. Poprzedni rekord ustanowił 16 sierpnia 1960 roku Joseph Kittinger, wówczas kapitan US Air Force, skacząc z wysokości 31 333 metrów.
Felix Baumgartner
Felix Baumgartner Foto: PAP/EPA
Posłuchaj
00'45 Rafał Motriuk (IAR)
więcej

- Jaka mała jest ta Ziemia. Ok. Ruszam - powiedział skoczek opuszczając kapsułę po trwającym ponad dwie godziny locie.
Kilkanaście minut po godzinie 20 czasu polskiego Austriak Felix Baumgartner szczęśliwie wylądował po skoku ze spadochronem ze stratosfery na wschodzie stanu Nowy Meksyk w USA. Lot z wysokości ponad 39 kilometrów trwał 4 minuty i 22 sekundy. Zgodnie z planem Baumgartner miał wyskoczyć na wysokości 36,5 km.

Baumgartner pobił - według nieoficjalnych informacji -  też dwa inne rekordy: najwyższego załogowego lotu balonem (rekord ustanowiony w 1961 roku przez Victora Prathera i Malcoma Rossa, którzy wznieśli się na wysokość 34 668 metrów) i największej prędkości podczas spadku swobodnego (nieoficjalnie mówi się o przekroczeniu bariery dźwięku). Nie udało się jednak pobić rekordu w najdłuższym swobodnym spadaniu, który wynosi 4 minuty 36 sekund. Ustanowił go Kittinger, który od początku uczestniczy w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka.
Balon rozpoczął lot ok. godz. 17.30 czasu polskiego (ok. 9.30 czasu lokalnego). Start, który nastąpił w Roswell w Nowym Meksyku, zaplanowano początkowo na godz. 14, ale kilkakrotnie go przesuwano ze względu na zbyt silny wiatr. Wznoszenie trwało ponad dwie godziny. Podczas lotu balonem Baumgartner zasygnalizował ekipie naziemnej, że "jest mu za zimno", kiedy zaś spadał, że "zaparował mu hełm".
"Felix jest bohaterem i pionierem"
- Ten skok pokazał, że możliwe jest lepsze chronienie astronautów. Może się też przydać w turystyce kosmicznej, która póki co jest dostępna dla najbogatszych, ale to się może zmienić. Ten skok pokazał, że w razie kłopotów w kosmosie taka droga ewakuacji jest możliwa - powiedział dr Szymon Gburek z Centrum Badań Kosmicznych PAN we Wrocławiu.
- Felix jest bohaterem i pionierem. Z całą pewnością jest człowiekiem niebywale ambitnym, który stawia sobie trudne wyzwania, ale zrobił to nie tylko dla siebie i dla zaspokojenia własnych ambicji. Zrobił to niewątpliwie również dla nauki i technologii, która odniesie z tego skoku ogromne korzyści - dodał dr Gburek.
Bicie rekordu początkowo zaplanowano na poniedziałek, ale z powodu prognozowanego porywistego wiatru i zbyt niskiej temperatury w rejonie Roswell podjęcie wyzwania odłożono o jeden dzień. We wtorek również nie udało się wystartować.

/

Felix Baumgartner, były pilot śmigłowców i skoczek spadochronowy, do bicia rekordu przygotowywał się od pięciu lat. W marcu i lipcu tego roku wykonał skok z wysokości 21 600 metrów i 19 456 metrów. Ma za sobą rekordowe skoki ze sławnych budynków - na przykład z Tajpej 101. Wykonał też jeden z najniższych (a przez to bardzo niebezpiecznych) skoków - z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro. W 2003 roku wykorzystał skrzydła z włókien węglowych do przelotu nad Kanałem La Manche.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

IAR, PAP, kk

Czytaj także

Ekspert o skoku Felixa Baumgartnera: sukces, że przeżył

14.10.2012 23:06
Profesor Jan Składkowski, kierownik Zakładu Astrofizyki i Kosmologii Uniwersytetu Śląskiego powiedział PAP o skoku Felixa Baumgartnera:
Felix Baumgartner
Felix BaumgartnerFoto: screen z materiału wideo Red Bulla

"To nie był technologicznie przełom w zakresie osiągnięć fizyki czy badań meteorologicznych, ale było to duże osiągnięcie w historii skoków spadochronowych.
Tam było trochę ryzykownych momentów. On musiał przetrwać pewien czas w bardzo niskiej temperaturze i prawie zerowym ciśnieniu, dlatego był w takim prawie kosmicznym skafandrze. Drugi moment newralgiczny przeżył, gdy przekraczał barierę dźwięku - prawdopodobnie tak było - wtedy są mechaniczne bardzo duże przeciążenia, które mogły spowodować uszkodzenia.
Całe przedsięwzięcie, moim zdaniem, było bardziej komercyjne, taki sukces w stylu tych osiągnięć, jakie się wpisuje do Księgi Guinessa. Tym niemniej technologicznie to było nietrywialne. Balon musiał być bardzo lekki i bardzo wielki, po pełnym rozwinięciu taki balon osiąga rozmiary 50 piętrowego domu, a zrobiony jest z materiału grubości folii na worki. To jest technologiczne wyzwanie.
A największy sukces dla niego jest taki, że przeżył. Tam kilka rzeczy mogło pójść nie tak. Wcześniejsze próby były odraczane, ponieważ był silny wiatr, który mógł rozerwać balon. Prędkość wiatru rzędu 30 km na godzinę już była niebezpieczna".

Felix Baumgartner skoczył z wysokości 39 kilometrów i bezpiecznie wylądował na Ziemi.
Wypełniony helem balon Stratos wyniósł śmiałka na tę wysokość po starcie z prymitywnej bazy w stanie Nowy Meksyk.
Na wysokości 39 kilometrów na zewnątrz ciśnienie powietrza było znikome, bliskie próżni. Baumgartner, odziany w szczelny strój, zaopatrzony w aparat tlenowy i kamery, otworzył drzwi kapsuły i skoczył. Według pierwszych nieoficjalnych informacji, pobił rekord szybkości - spadał z prędkością większą od prędkości dźwięku. Potem zwolnił. Po ponad czterech minutach swobodnego spadania otworzył spadochron i bezpiecznie wylądował. Kontrolerzy lotu i rodzina wyczynowca - triumfowali. Podróż w górę trwała ponad dwie godziny, podróż w dół - dziewięć minut.