Słuchaj
więcej

Posłanka PO zwolniła asystentkę, bo ta nie kupiła jej ciasta?

16.05.2013 10:15
Sąd w Olsztynie orzekł, że posłanka PO Beata Bublewicz naruszyła prawo, zwalniając swą asystentkę i nakazał jej wypłatę odszkodowania.
Posłanka PO zwolniła asystentkę, bo ta nie kupiła jej ciasta?
Foto: Glow Images/East News

Olsztyński sąd pracy orzekł, że Beata Bublewicz ma zapłacić swej byłej asystentce 5,4 tys. zł odszkodowania (plus odsetki) "w związku z rozwiązaniem z powódką umowy o pracę bez wypowiedzenia". Pod rygorem natychmiastowej wykonalności sąd nakazał też wypłacić byłej asystentce 1,8 tys. zł i obciążył posłankę kosztami procesu. Wyrok jest nieprawomocny.
Posłanka poinformował, że od wyroku będzie odwoływać ponieważ jest on "wielce krzywdzący i niesprawiedliwy". Bublewicz w rozprawie przed sądem pracy nie uczestniczyła, a jej pełnomocnik wnosił o oddalenie powództwa. Gdy podczas posiedzenia sąd namawiał strony do zawarcia ugody, ma mocy której Bublewicz miałaby zapłacić byłej asystentce 4 tys. zł odszkodowania, adwokat polityk, po konsultacji telefonicznej z posłanką, powiedział, że na takie rozwiązanie jego klientka się nie zgadza.
Posłanka zwolniła jedną ze swoich asystentek (prosi ona o anonimowość) 30 listopada 2012 roku. Kobieta była wówczas na zwolnieniu lekarskim, o czym poinformowała posłankę esemesem. Jak wynika z wymiany esemesów między posłanką a asystentką, które znajdują się w aktach sprawy olsztyńskiego sądu pracy, 11 minut po tym, gdy asystentka napisała Bublewicz: "Do 11 grudnia jestem na zwolnieniu lekarskim", posłanka odpisała: "W sprawach związanych z wypowiedzeniem i wydaniem świadectwa pracy proszę się kontaktować z mecenasem" - i podała nazwisko prawnika i jego numer telefonu. 3 grudnia asystentka dostała listem poleconym pisemne wypowiedzenie, które zaskarżyła do sądu pracy.
Przesłuchiwana przez sąd była asystentka Bublewicz powiedziała, że otrzymanie tego wypowiedzenia poprzedziła nieprzyjemna rozmowa obu pań. - Odmówiłam pozwanej założenia pieniędzy na ciasto (...) na spotkanie. Zadzwoniła do mnie pani poseł oburzona, że to ja jestem od ciasta. Ja odpowiedziałam, że winny być na ten cel zabezpieczone pieniądze. O pieniądze wykładane do tej pory przeze mnie zawsze musiałam się upominać - zeznała w sądzie asystentka Bublewicz. - Na potwierdzenie tego mam maile, esemesy, wszystko jestem w stanie udowodnić - zapewniła  kobieta.
Kobieta dodała także, że mimo iż straciła pracę kilka miesięcy temu i wygrała sprawę w sądzie pracy, posłanka PO nadal nie wydała jej prawidłowego świadectwa pracy. - Przez to tam, gdzie aplikuję o pracę, moje dokumenty są odrzucane jako niekompletne, a w urzędzie pracy nie mogę się zarejestrować jako bezrobotna - podkreśliła. Bublewicz odmówiła odniesienia się do zarzutów sformułowanych przez jej byłą asystentkę.
Bublewicz sprawuje mandat poselski drugą kadencję z rzędu, oba mandaty zdobyła w okręgu olsztyńskim. Jest córką legendarnego polskiego kierowcy rajdowego Mariana Bublewicza i jako poseł zajmuje się często tematyką bezpieczeństwa ruchu drogowego, m.in. jest przewodniczącą parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pracuje też w komisji spraw wewnętrznych i spraw zagranicznych.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
PAP, kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Henryk Sienkiewicz

Czytaj także

Kobietom nie tylko w Polsce trudno zrobić karierę w nauce

09.05.2013 11:18
Niedawno ukazał się raport Komisji Europejskiej na temat obecności kobiet w nauce. Stanowią one jedynie 33 procent europejskich naukowców i 20 procent profesorów zwyczajnych. O sytuacji w Polsce mówili goście "Naukowego zawrotu głowy".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dziennikarz szuka pracy śpiewając w metrze (wideo)

15.05.2013 19:38
Nietypowy sposób na znalezienie pracy.
rozwiń zwiń