X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Adwokat Katarzyny W: Madzia udusiła się sama, przy upadku

17.06.2013
Katarzyna W. podczas procesu
Katarzyna W. podczas procesuFoto: arch. PAP/EPA/Andrzej Grygiel
Półroczna Magda zginęła w wyniku skurczu krtani, będącego następstwem uderzenia o podłogę - brzmi linia obrony przygotowana przez adwokata Katarzyny W. oskarżonej o zabójstwo swojej córeczki.
Posłuchaj
00'28 Prokurator Zbigniew Grześkowiak komentuje linię obrony Katarzyny W. (źr. IAR/Dorota Stabik, PR Katowice )

Mec. Arkadiusz Ludwiczek przedstawił ją dziennikarzom po poniedziałkowej rozprawie przed katowickim sądem okręgowym. Podczas rozprawy składanie zeznań kontynuowali czterej specjaliści ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Ich ekspertyzy należą do najważniejszych dowodów w sprawie.
To na podstawie ich opinii, że śmierć Magdy miała charakter nagły i gwałtowny, a jej przyczyną było zamknięcie dopływu powietrza do płuc, prokuratura zarzuca Katarzynie W. zabójstwo. Biegli w poniedziałek m.in. powtarzali swoje wnioski z opinii. "Gdyby doszło do zatrzymania układu oddechowego z innych przyczyn niż uduszenie gwałtowne w sytuacji zachowanej czynności oddechowej, nie doszłoby do obrazu ostrego rozdęcia płuc" - mówili.

Mecenas Ludwiczek zadawał biegłym pytania przez ok. osiem godzin. Większość z nich dotyczyła szczegółowych kwestii o charakterze medycznym; w części z nich mec. Ludwiczek zakładał różne hipotezy. Niektóre jego pytania oddalał sąd, jako podważające ustalony przez biegłych stan faktyczny. Po rozprawie obrońca wyjaśniał jednak dziennikarzom, że pytania te miały dać odpowiedź ws. możliwości śmierci dziecka alternatywnych wobec wersji prokuratury.
Jednym z pytań, które spotkało się ze szczególnym zdziwieniem sądu, stron i publiczności było pytanie o funkcję krtani. Po rozprawie Ludwiczek wyjaśniał, że krtań jest najwęższym miejscem, przez które powietrze przepływa do wnętrza organizmu. "Jakiekolwiek zmiany w krtani, jakiekolwiek reakcje krtani, np. tzw. laryngospas (odruchowy skurcz krtani), to stany zagrażające życiu" - utrzymywał mec. Ludwiczek.
"W naszej ocenie doszło do oddechowego skurczu krtani, w następstwie którego doszło do zamknięcia głośni tejże krtani. Spowodowało to brak dostępu powietrza, w następstwie niedotlenienie organizmu, obrzęk, wgłowienie migdałków móżdżku do otworu wielkiego i zgon" - przekonywał obrońca.
Jak zaznaczył, ten scenariusz różni się od scenariusza nakreślonego przez biegłych tylko pierwszym elementem - zatkanie otworów oddechowych zastępuje w nim tzw. laryngospas, który w efekcie miałby spowodować ten sam skutek. Do podrażnienia tego nerwu miałoby - zdaniem obrony - dojść wskutek uderzenia dziewczynki plecami podczas upadku.
Mec. Ludwiczek zapowiedział, że będzie kwestionował wykluczenie przez biegłych możliwości wystąpienia laryngospasu. Zaznaczył, że być może poprosi sąd o uzupełnienie zespołu biegłych o specjalistę laryngologa dziecięcego. Podczas rozprawy sugerowali to też sami biegli.
Zdaniem prokuratura Zbigniewa Grześkowiaka obrona próbuje wykazać, że istniały inne możliwości zgonu. "Próbuje, ponieważ biegli odrzucają te koncepcje, wyjaśniając dlaczego ta, którą przyjęli, jest jedyną, która wychodzi z materiału dowodowego" - mówił oskarżyciel - jeszcze zanim mec. Ludwiczak przedstawił dziennikarzom linię obrony.
Ponieważ obrońca nie wyczerpał w poniedziałek swoich wszystkich pytań, sędzia Adam Chmielnicki zobowiązał go do przedstawienia ich na piśmie - w przeciągu 10 dni. Biegli mają odpowiedzieć na nie tą samą drogą. Najbliższą rozprawę zaplanowano na 8 lipca, jednak wykonywane w jej trakcie będą inne czynności procesowe.

Sprawa Katarzyny W. zaczęła się 24 stycznia 2012 r., gdy policja przekazała mediom informację o zaginięciu półrocznej dziewczynki z Sosnowca. Według relacji matki dziecko miało zostać porwane z wózka w centrum miasta. Na początku lutego ciało dziecka znaleziono w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu.

Zdaniem prokuratury Katarzyna W. plan zabójstwa przygotowywała co najmniej od 19 stycznia, wcześniej próbowała zatruć córkę tlenkiem węgla. 24 stycznia miała cisnąć dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że mimo to niemowlę przeżyło, dusić je przez kilka minut. Sama oskarżona twierdzi, że Magda zmarła na skutek wypadku. Według niej dziecko wypadło jej z rąk na podłogę i zmarło po kilku nieudanych próbach nabrania powietrza. Katarzyna W. twierdzi także, że wpadła w panikę i dlatego ukryła ciało dziecka i wymyśliła wersję o jego rzekomym porwaniu.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Proces Katarzyny W. Biegli: udusiła swoją półroczną córkę

12.06.2013
Katowice, 18.02.2013. Katarzyna W. podczas procesu.
Katowice, 18.02.2013. Katarzyna W. podczas procesu.Foto: PAP/Andrzej Grygiel ZDJĘCIE ARCHIWALNE
We wtorek biegli przed katowickim sądem utrzymali wydaną przez siebie opinię. Jak zaznaczyli, ustalenia dotyczące śmierci dziecka były wieloetapowe i bardzo rozciągnięte w czasie.
Posłuchaj
00'50 Proces Katarzyny W. Wypowiadają się biegli/IAR
00'38 Dorota Stabik z Radia Katowice o tym, że biegli z medycyny sądowej podtrzymali przed katowickim sądem swoją opinie dotyczącą przyczyn śmierci półrocznej Magdy/IAR

Oprócz oględzin zwłok i badań sekcyjnych wykonano szereg dodatkowych badań m.in badanie tomografem komputerowym, badania chemiczne, histopatologiczne, patomorfologiczne i szerokie badania mikroskopowe. To pozwoliło ustalić, że dziecko zostało uduszone.
Opinie wydali medycy ze Śląskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Opinia biegłych pozwoliła na postawienie Katarzynie W. zarzutu zabójstwa, za co grozi jej dożywocie.
Kobieta nie przyznaje się do winy.
pp/IAR
Zobacz więcej o sprawie » Katarzyny W.

Zobacz więcej na temat: Katarzyna W. Katowice sąd

Czytaj także

Przyczyna śmierci Madzi z Sosnowca. Biegli: nagłe uduszenie

12.06.2013
Katarzyna W. Katowice, 18.02.2013.
Katarzyna W. Katowice, 18.02.2013.Foto: PAP/Andrzej Grygiel ZDJĘCIE ARCHIWALNE
W ich opinii na taką śmierć wskazywały zmiany w płucach, nerkach, rdzeniu nadnerczy oraz wątrobie.
Posłuchaj
00'38 Dorota Stabik z Radia Katowice o tym, że biegli z medycyny sądowej podtrzymali przed katowickim sądem swoją opinie dotyczącą przyczyn śmierci półrocznej Magdy/IAR

Biegli w czasie przeprowadzanych badań wyeliminowali przyczyny śmierci związane z chorobą, zatruciem czy urazem mechanicznym.
Dziecko przed śmiercią doznało urazu związanego z upadkiem ale nie była to przyczyna śmierci. Co więcej według biegłych dziecko nie mogło wypaść z rąk. Obrażenia jakich doznało wskazują, że spadło one w sposób przyśpieszony.
Według prokuratury, która sporządziła akt oskarżenia na bazie tych opinii, Katarzyna W. rzuciła dzieckiem o podłogę a gdy to nie doprowadziło do śmierci, udusiła córkę. W trakcie opisywania przez biegłych urazów dziecka obrońca Katarzyny W. poprosił o przerwę. Jak zaznaczył dla jego klientki jest to trudne i musi ona ochłonąć.
Kobiecie za zamordowanie dziecka grozi dożywocie, nie przyznaje się ona do winy.

pp/IAR

Zobacz więcej o sprawie » Katarzyny W.

Czytaj także

Czy Katarzyna W. udusiła Madzię? Biegli znów zeznają

17.06.2013
Katarzyna W. na sali sądowej
Katarzyna W. na sali sądowejFoto: PAP/Andrzej Grygiel
Na wokandę wraca sprawa Katarzyny W. oskarżonej o zamordowanie córki. Obrońca mamy Madzi będzie kontynuował przesłuchania biegłych.
Posłuchaj
01'03 Biegli będą zeznawać w sprawie Katarzyny W. (Polskie Radio Katowice)

W poniedziałek przed katowickim sądem po raz kolejny biegli zeznają w sprawie Katarzyny W. oskarżonej o zamordowanie własnego dziecka.

Zobacz serwis nt. sprawy KATARZYNY W. >>>
Ekspertyzy biegłych sądowych należą do najważniejszych dowodów w sprawie. To na ich postawie prokuratura zarzuca Katarzynie W. zabójstwo. Na poniedziałkową rozprawę sąd ponownie wezwał czterech specjalistów ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Biegli ci zeznawali już na poprzednim posiedzeniu sądu, 12 czerwca. Podtrzymali wówczas swe wnioski ze sporządzonych podczas śledztwa pisemnych opinii. Według specjalistów śmierć Magdy miała charakter nagły i gwałtowny, a jej przyczyną było zamknięcie dopływu powietrza do płuc.
Biegli wyjaśniali m.in., że dojście do ostatecznych wniosków polegało na wykluczaniu kolejnych możliwych przyczyn zgonu. Choć z pierwszych badań, przeprowadzonych tuż po sekcji zwłok, wynikało, że niemowlę zmarło na skutek urazu głowy, późniejsze opinie wskazały, że przyczyną zgonu nie był uraz mechaniczny. Dopytywani o to przez sąd stanowczo powiedzieli, że obrażenia głowy powstały tuż przed śmiercią dziecka wskutek uduszenia.
Specjalista z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego doc. Zbigniew J., który przeprowadził badanie histopatologiczne wycinków narządów wewnętrznych i tkanek miękkich, precyzował, że zdiagnozowane zmiany w określonych narządach wskazują, że ich przyczyną było ostre niedotlenienie wskutek gwałtownego uduszenia. To na skutek odcięcia dopływu powietrza - uznali biegli - u dziecka doszło do obrzęku mózgu.
Sędzia Adam Chmielnicki - zaznaczając, że to hipoteza, nie przesądzająca o wyroku - pytał też, na ile zdaniem biegłych śmierć przez uduszenie jest okrutna i z jakim wiąże się cierpieniem. Docent J. odpowiedział, że kto kiedyś się topił, wie, że jest to okrutne, związane ze stresem i strachem, ale jednocześnie zastrzegł, że nie jest w stanie określić, co czuło pozbawione dopływu tlenu niemowlę. Inny biegły wskazał, że uduszenie jest jednym z najczęstszych sposobów pozbawiania dzieci życia.
Odpowiadając z kolei na pytania obrony biegli relacjonowali, że starali się "bardzo zakładać", że Magda zmarła z przyczyn chorobowych. Wyniki bardzo szerokich badań - samą histopatologię oceniało czterech specjalistów - były jednak inne.
W ubiegłym tygodniu obrońca oskarżonej mec. Arkadiusz Ludwiczek zapowiedział, że ma jeszcze do biegłych wiele pytań. Jak zaznaczył, przy ich pomocy trzeba rozwiązać "merytoryczną łamigłówkę".
Sprawa Katarzyny W. zaczęła się 24 stycznia 2012 r., gdy policja przekazała mediom informację o zaginięciu półrocznej dziewczynki z Sosnowca. Według relacji matki dziecko miało zostać porwane z wózka w centrum miasta. Na początku lutego ciało dziecka znaleziono w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu.
Zdaniem prokuratury Katarzyna W. plan zabójstwa przygotowywała co najmniej od 19 stycznia, wcześniej próbowała zatruć córkę tlenkiem węgla. 24 stycznia miała cisnąć dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że mimo to niemowlę przeżyło, dusić je przez kilka minut. Sama oskarżona twierdzi, że Magda zmarła na skutek wypadku. Według niej dziecko wypadło jej z rąk na podłogę i zmarło po kilku nieudanych próbach nabrania powietrza.
Kobiecie za zamordowanie córki grozi dożywocie. Katarzyna W. nie przyznaje sie do winy.

IAR, Polskie Radio Katowice, PAP, bk

Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

Zobacz więcej na temat: Katarzyna W. Katowice

Czytaj także

Prokurator zażąda 25 lat więzienia lub dożywocie dla Katarzyny W.?

17.06.2013
Katarzyna W. przed sądem
Katarzyna W. przed sądemFoto: PAP/Andrzej Grygiel
Biegli w sprawie Katarzyny W. potrzymali dotychczasowe zeznania. Uważają, że przyczyną śmierci małej Madzi było uduszenie.
Posłuchaj
00'48 Szczegółowe pytania obrońcy Katarzyny W. do biegłych (IAR)

prokurator może wnioskować o najwyższy wymiar kary w sprawie Katarzyny W. oskarżonej o zabicie jej córki Madzi. Poinformował o tym na antenie TVN24.

- Rozważam wnoszenie o wymiar kary w górnych warunkach, czyli więzienie na 25 lat lub dożywotnie pozbawienie wolności - mówił prokurator Zbigniew Grześkowiak, referent sprawy Katarzyny W.

Podczas poniedziałkowych przesłuchań w tej sprawie biegli z zakresu medycyny sądowej podtrzymali w poniedziałek swe opinie, że półroczna Magda miała objawy przeziębienia, ale nie zmarła wskutek choroby. Biegli ci w śledztwie wydawali opinie nt. przyczyn zgonu dziecka.
W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Katowicach kontynuowali składanie zeznań czterej specjaliści ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Ich ekspertyzy należą do najważniejszych dowodów w sprawie. To na ich postawie prokuratura zarzuca Katarzynie W. zabójstwo.
Biegli ci zeznawali już na poprzednim posiedzeniu sądu, 12 czerwca. Podtrzymali wówczas swoje wnioski ze sporządzonych podczas śledztwa pisemnych opinii. Według specjalistów śmierć Magdy miała charakter nagły i gwałtowny, a jej przyczyną było zamknięcie dopływu powietrza do płuc.
W ubiegłym tygodniu obrońca oskarżonej mec. Arkadiusz Ludwiczek zapowiedział, że ma jeszcze do biegłych wiele pytań. W jednym z zadanych w poniedziałek prosił biegłych o odpowiedź czy są znane w medycynie przypadki, że do zamknięcia dróg oddechowych, a zatem do śmierci, może doprowadzić jakiś czynnik ustrojowy.
Specjalista z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego doc. Zbigniew J., który przeprowadził badanie histopatologiczne wycinków narządów wewnętrznych i tkanek miękkich, wskazał że do śmierci poprzez uduszenie może dojść wskutek działania czynników zewnętrznych oraz czynników wewnątrzustrojowych, które najczęściej są skutkiem choroby.
- Biorąc pod uwagę m.in. wiek dziecka, a przede wszystkim wynik sekcji zwłok oraz badania histopatologicznego, możemy wykluczyć chorobową przyczynę ostrego niedotlenienia w mózgu dziecka, jako przyczynę śmierci - podkreślił docent J.
Wskazał, że w każdym, w którym medyk sądowy rozpoznaje śmierć gwałtowną, czyli śmierć wskutek działania jakiegoś urazu, wyklucza na podstawie badania przedwstępnego przede wszystkim chorobową przyczynę zgonu. Zaznaczył, że w tym przypadku nie stwierdzono ani zapalenia płuc ani astmy oskrzelowej (na którą dziecko było za młode). Wykluczono też alergiczne zapalenie oskrzeli, oskrzelików lub płuc, nadciśnienie płucne, a także obrzęk alergiczny.
Obrońca pytał też o czym mogą świadczyć zdiagnozowane zmiany zapalne w oskrzelikach, a także w tchawicy. Biegły wskazał, że zmiany te, także u małych dzieci, są najczęściej skutkiem infekcji dróg oddechowych - w popularnym tzw. przeziębieniu. Najczęściej ich przyczyną jest infekcja wirusowa. - Te zmiany oczywiście nie miały wpływu na zgon. Mogły się objawiać kaszlem, podwyższoną ciepłotą, czasem złym samopoczuciem dziecka - zastrzegł biegły.
Sprawa Katarzyny W. zaczęła się 24 stycznia 2012 r., gdy policja przekazała mediom informację o zaginięciu półrocznej dziewczynki z Sosnowca. Według relacji matki dziecko miało zostać porwane z wózka w centrum miasta. Na początku lutego ciało dziecka znaleziono w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu.
Zdaniem prokuratury Katarzyna W. plan zabójstwa przygotowywała co najmniej od 19 stycznia, wcześniej próbowała zatruć córkę tlenkiem węgla. 24 stycznia miała cisnąć dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że mimo to niemowlę przeżyło, dusić je przez kilka minut. Sama oskarżona twierdzi, że Magda zmarła na skutek wypadku. Według niej dziecko wypadło jej z rąk na podłogę i zmarło po kilku nieudanych próbach nabrania powietrza.

Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

TVN24, PAP, bk

Zobacz więcej na temat: Katarzyna W. Katowice