Słuchaj
więcej

Adwokat Katarzyny W: Madzia udusiła się sama, przy upadku

17.06.2013 20:19
Półroczna Magda zginęła w wyniku skurczu krtani, będącego następstwem uderzenia o podłogę - brzmi linia obrony przygotowana przez adwokata Katarzyny W. oskarżonej o zabójstwo swojej córeczki.
Audio
  • 00'28
    Prokurator Zbigniew Grześkowiak komentuje linię obrony Katarzyny W. (źr. IAR/Dorota Stabik, PR Katowice )
Katarzyna W. podczas procesu
Katarzyna W. podczas procesuFoto: arch. PAP/EPA/Andrzej Grygiel

Mec. Arkadiusz Ludwiczek przedstawił ją dziennikarzom po poniedziałkowej rozprawie przed katowickim sądem okręgowym. Podczas rozprawy składanie zeznań kontynuowali czterej specjaliści ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Ich ekspertyzy należą do najważniejszych dowodów w sprawie.
To na podstawie ich opinii, że śmierć Magdy miała charakter nagły i gwałtowny, a jej przyczyną było zamknięcie dopływu powietrza do płuc, prokuratura zarzuca Katarzynie W. zabójstwo. Biegli w poniedziałek m.in. powtarzali swoje wnioski z opinii. "Gdyby doszło do zatrzymania układu oddechowego z innych przyczyn niż uduszenie gwałtowne w sytuacji zachowanej czynności oddechowej, nie doszłoby do obrazu ostrego rozdęcia płuc" - mówili.

Mecenas Ludwiczek zadawał biegłym pytania przez ok. osiem godzin. Większość z nich dotyczyła szczegółowych kwestii o charakterze medycznym; w części z nich mec. Ludwiczek zakładał różne hipotezy. Niektóre jego pytania oddalał sąd, jako podważające ustalony przez biegłych stan faktyczny. Po rozprawie obrońca wyjaśniał jednak dziennikarzom, że pytania te miały dać odpowiedź ws. możliwości śmierci dziecka alternatywnych wobec wersji prokuratury.
Jednym z pytań, które spotkało się ze szczególnym zdziwieniem sądu, stron i publiczności było pytanie o funkcję krtani. Po rozprawie Ludwiczek wyjaśniał, że krtań jest najwęższym miejscem, przez które powietrze przepływa do wnętrza organizmu. "Jakiekolwiek zmiany w krtani, jakiekolwiek reakcje krtani, np. tzw. laryngospas (odruchowy skurcz krtani), to stany zagrażające życiu" - utrzymywał mec. Ludwiczek.
"W naszej ocenie doszło do oddechowego skurczu krtani, w następstwie którego doszło do zamknięcia głośni tejże krtani. Spowodowało to brak dostępu powietrza, w następstwie niedotlenienie organizmu, obrzęk, wgłowienie migdałków móżdżku do otworu wielkiego i zgon" - przekonywał obrońca.
Jak zaznaczył, ten scenariusz różni się od scenariusza nakreślonego przez biegłych tylko pierwszym elementem - zatkanie otworów oddechowych zastępuje w nim tzw. laryngospas, który w efekcie miałby spowodować ten sam skutek. Do podrażnienia tego nerwu miałoby - zdaniem obrony - dojść wskutek uderzenia dziewczynki plecami podczas upadku.
Mec. Ludwiczek zapowiedział, że będzie kwestionował wykluczenie przez biegłych możliwości wystąpienia laryngospasu. Zaznaczył, że być może poprosi sąd o uzupełnienie zespołu biegłych o specjalistę laryngologa dziecięcego. Podczas rozprawy sugerowali to też sami biegli.
Zdaniem prokuratura Zbigniewa Grześkowiaka obrona próbuje wykazać, że istniały inne możliwości zgonu. "Próbuje, ponieważ biegli odrzucają te koncepcje, wyjaśniając dlaczego ta, którą przyjęli, jest jedyną, która wychodzi z materiału dowodowego" - mówił oskarżyciel - jeszcze zanim mec. Ludwiczak przedstawił dziennikarzom linię obrony.
Ponieważ obrońca nie wyczerpał w poniedziałek swoich wszystkich pytań, sędzia Adam Chmielnicki zobowiązał go do przedstawienia ich na piśmie - w przeciągu 10 dni. Biegli mają odpowiedzieć na nie tą samą drogą. Najbliższą rozprawę zaplanowano na 8 lipca, jednak wykonywane w jej trakcie będą inne czynności procesowe.

Sprawa Katarzyny W. zaczęła się 24 stycznia 2012 r., gdy policja przekazała mediom informację o zaginięciu półrocznej dziewczynki z Sosnowca. Według relacji matki dziecko miało zostać porwane z wózka w centrum miasta. Na początku lutego ciało dziecka znaleziono w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu.

Zdaniem prokuratury Katarzyna W. plan zabójstwa przygotowywała co najmniej od 19 stycznia, wcześniej próbowała zatruć córkę tlenkiem węgla. 24 stycznia miała cisnąć dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że mimo to niemowlę przeżyło, dusić je przez kilka minut. Sama oskarżona twierdzi, że Magda zmarła na skutek wypadku. Według niej dziecko wypadło jej z rąk na podłogę i zmarło po kilku nieudanych próbach nabrania powietrza. Katarzyna W. twierdzi także, że wpadła w panikę i dlatego ukryła ciało dziecka i wymyśliła wersję o jego rzekomym porwaniu.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Henryk Sienkiewicz

Czytaj także

Proces Katarzyny W. Biegli: udusiła swoją półroczną córkę

12.06.2013 11:19
We wtorek biegli przed katowickim sądem utrzymali wydaną przez siebie opinię. Jak zaznaczyli, ustalenia dotyczące śmierci dziecka były wieloetapowe i bardzo rozciągnięte w czasie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Przyczyna śmierci Madzi z Sosnowca. Biegli: nagłe uduszenie

12.06.2013 13:50
W ich opinii na taką śmierć wskazywały zmiany w płucach, nerkach, rdzeniu nadnerczy oraz wątrobie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Czy Katarzyna W. udusiła Madzię? Biegli znów zeznają

17.06.2013 10:06
Na wokandę wraca sprawa Katarzyny W. oskarżonej o zamordowanie córki. Obrońca mamy Madzi będzie kontynuował przesłuchania biegłych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Prokurator zażąda 25 lat więzienia lub dożywocie dla Katarzyny W.?

17.06.2013 11:46
Biegli w sprawie Katarzyny W. potrzymali dotychczasowe zeznania. Uważają, że przyczyną śmierci małej Madzi było uduszenie.
rozwiń zwiń