Nowa misja NASA. LADEE leci w kierunku Księżyca

IAR / PAP
Artur Jaryczewski 07.09.2013
LADEE
LADEE, foto: PAP/EPA/NASA / HANDOUT

Po udanym starcie bezzałogowa amerykańska sonda LADEE leci w kierunku Księżyca. Przez następne miesiące ma badać cienką atmosferę srebrnego globu.

Stacja kosmiczna Wallopsa w amerykańskim stanie Wirginia pogrążona była w ciemności; nagle rozświetlił ją złoto-żółty płomień wydobywający się z silnika rakietowego. Niedługo po starcie sonda LADEE odłączyła się od rakiety nośnej. Pojawiły się obawy co do sprawności urządzeń zapewniających sondzie stabilność, ale ekspert NASA Pete Worden mówi, że to nic wielkiego.

LADEE ma wielkość małego samochodu; waży niecałą tonę. Jego najważniejsze zadanie to analiza rzadkiej atmosfery Księżyca. Zdaniem NASA, może to pomóc w badaniu innych ciał niebieskich w Układzie Słonecznym. Misja potrwa niecałe sześć miesięcy.

Start nastąpił z kosmodromu Wallops, w stanie Wirginia. W kosmos sondę wyniosła rakieta Minotaur V. Koszt misji to 280 mln dolarów. LADEE (ang. Lunar Atmosphere and Dust Environment Explorer) - pojazd wielkości samochodu - oprócz atmosfery Księżyca będzie prowadził obserwacje zachowań pyłu księżycowego, który w pewnych okolicznościach wzlatuje bardzo wysoko ponad powierzchnię srebrnego globu. Ponadto testować będzie nowy system komunikacji laserowej, który NASA chciałaby z czasem wykorzystać w przyszłych misjach planetarnych.

Technologia telekomunikacji laserowej pozwala na przesyłania danych daleko przekraczających możliwości tradycyjnej komunikacji radiowej. Jak twierdzi jeden z członków ekipy badawczej Sarah Noble, misja przyniesie zaskoczenie tym, którzy myślą, że Księżyc nie ma żadnej atmosfery.

''aj

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!

Serwis specjalny

Powiedzieli w Polskim Radiu

Historyk: są analogie między 1939 rokiem a sytuacją na Ukrainie

Historyk: są analogie między 1939 rokiem a sytuacją na Ukrainie

Plany Władimira Putina są niejasne, tak jak zamiary Adolfa Hitlera – to rezultat centralizacji władzy. Niemcy również oferowali wolę utrzymania pokoju do końca sierpnia 1939 roku i twierdzili, że muszą bronić mniejszości narodowych – mówił w Jedynce prof. Tadeusz Rutkowski.

Bądź z nami w kontakcie: