Syn dowódcy UPA: ojciec dziś byłby za pojednaniem z Polską

Ostatnia aktualizacja: 18.11.2013 11:08
Mój ojciec byłby dzisiaj zwolennikiem pojednania polsko-ukraińskiego - twierdzi syn naczelnego dowódcy UPA Jurij Szuchewycz. Oddziały jego ojca Romana Szuchewycza w czasie wojny dokonały masowych mordów na polskiej ludności na Wołyniu.
Pomnik ofiar rzezi wołyńskiej w Janowej Dolinie (Ukraina)
Pomnik ofiar rzezi wołyńskiej w Janowej Dolinie (Ukraina)Foto: Pawdx Paweł Duński/Wikimedia Commons/CC

Jako dowódca UPA Roman Szuchewycz ponosi odpowiedzialność za masowe mordy polskiej ludności cywilnej na Kresach Wschodnich. Szacuje się, że zamordowano tam ok. 100 tys. Polaków.
Szuchewycz dowodził UPA do swojej śmierci, zginął w 1950 r. otoczony przez wojska NKWD pod Lwowem. Rodzina Szuchewycza poniosła odpowiedzialność zbiorową za jego działalność polityczną. Jurij spędził prawie 40 lat w sowieckich łagrach, w więzieniu stracił wzrok.
- Musisz uznać, że życie, które prowadzisz jest normalne, że nie ma innego życia oprócz tego, którym żyjesz - mówił o czasie spędzonym w łagrach grupie polskich dziennikarzy, z którymi spotkał się we lwowskiej kawiarni na ulicy noszącej imię jego ojca. Syn dowódcy UPA ma dziś 80 lat i nosi tytuł bohatera Ukrainy.

Zobacz serwis specjalny II wojna światowa >>>

Syn dowódcy UPA: nie zgadzam się, że to było ludobójstwo
Pytany o zbrodnie ukraińskich partyzantów dowodzonych przez jego ojca na polskiej ludności powiedział jednak: "Nie ma takiej ceny, której nie warto było zapłacić za ojczyznę". Celem UPA była walka o niepodległość. Jej żołnierze walczyli przeciwko niemieckiej okupacji, z partyzantką polską i sowiecką, a po zajęciu Zachodniej Ukrainy przez Związek Sowiecki - z Armią Czerwoną.
Zdaniem Szuchewycza zbrodnie, do których dochodziło począwszy od 1943 r. na Wołyniu, były nie do uniknięcia. - Ani ukraińska, ani polska strona nie mogły uciec od tej wojny, ona nie mogła się nie zdarzyć - twierdzi.
Szuchewycz nie dopuszcza myśli, że Ukraińcy 70 lat temu dopuścili się zbrodni ludobójstwa. - Nie zgadzam się z tym, że to było ludobójstwo, natomiast obie strony, polska i ukraińska dopuściły się zbrodni wojennych. Dziś całą winę składa się na barki Ukraińców, a to nie było tak. Mogę podać mnóstwo przykładów świadczących o winach Polaków - mówił syn dowódcy UPA. Przekonywał, że należy też brać pod uwagę okoliczności, które doprowadziły do tamtych wydarzeń.
- Obwinianie się nawzajem wynika z poszukiwania sprawiedliwości historycznej, ale możemy, szukając wzajemnych win, cofnąć się do unii lubelskiej. Czy to ma sens? Czy nie lepiej mówić o tym, jako o czymś, co już było? - mówił.

Wołyń,
Wołyń, okolice Ostrówek. Tu kiedyś były polskie wsie, fot. Piotr Pogorzelski (IAR)

 

"Wspólne akcje WiN i UPA"
- Ojciec byłby dzisiaj zwolennikiem pojednania polsko-ukraińskiego. Już w czasie wojny prowadzono rozmowy z polską stroną - mówił. Przypomniał o wspólnych akcjach WiN i UPA przeciwko reżimowi komunistycznemu. Najgłośniejszą przeprowadzono w Hrubieszowie w 1946 r. W wyniku ataku połączonych sił udało się tam rozbić więzienie UB.
- Wówczas nie mogliśmy się jednak pojednać. Polski rząd na uchodźstwie naciskał, aby Polska odrodziła się w granicach z 1939 r. Ukraińcy nie mogli się z tym pogodzić - komentował Szuchewycz.
- Pojednanie jest możliwe, ale musimy ze sobą rozmawiać. W łagrach dzieliło ze mną los wielu żołnierzy AK. Rozmawialiśmy z nimi, ja i inni żołnierze UPA - wspominał. Już na wolności Szuchewycz spotkał się z doradcą prezydenta Jimmy'ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego USA Zbigniewem Brzezińskim, który opowiedział historię swojego ojca. - W 1919 r. on strzelał się na dworcu we Lwowie z pewnym Ukraińcem, który potem walczył w szeregach UPA. Po latach odnaleźli się w Stanach Zjednoczonych, jeden rozpoznał w drugim przeciwnika sprzed lat. Porozmawiali ze sobą i się zakolegowali - mówił Szuchewycz.
Jego ojciec został mianowany głównodowodzącym UPA i awansowany na generała podczas zjazdu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w sierpniu 1943 r. Według znawcy problematyki zbrodni wołyńskiej prof. Grzegorza Motyki Szuchewycz podczas tego spotkania zaakceptował antypolskie czystki; później zadecydował, że należy prowadzić akcję wypędzania, pod groźbą śmierci, polskiej ludności cywilnej w Galicji Wschodniej. - Bez wątpienia to on stał za wszystkimi rozkazami i akcjami tam prowadzonymi, one nie mogły odbywać się bez jego zgody - powiedział PAP historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN przy okazji 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej.
W 1944 r. Armia Czerwona opanowała całe terytorium Zachodniej Ukrainy. Rok później NKWD aresztowało matkę i żonę dowódcy UPA, a jego dwoje dzieci trafiło do domu dziecka. Syn Jurij uciekł i odszukał ojca.
- On wiedział już wtedy, że ich los jest przesądzony. A ja chciałem iść do podziemia - mówił dziennikarzom syn dowódcy UPA. Według niego ojciec powiedział mu wtedy: "Prawie cała nasza rodzina zginie, brat już mój zginął, ojciec zmarł na zsyłce. Gdy zginiemy my starzy i wy młodzi, nie będzie komu tworzyć narodu".
Jurij wkrótce został ponownie złapany, do 1989 r. z przerwami siedział w więzieniu i łagrach. Po zwolnieniu został przywódcą skrajnie nacjonalistycznej organizacji UNA-UNSO. Podczas wiecu we Lwowie w 2011 r. nawoływał do oderwania od Polski i Białorusi ziem, które w jego opinii są etnicznie ukraińskie.
Szuchewycz jest krytyczny wobec polityki obecnego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. - On boi się Moskwy. Mam wrażenie, że pierwszymi osobami, które Moskwa pogrąży, będzie on i jego otoczenie. Jego pieniądze nie są zdeponowane w rosyjskich bankach, a w szwajcarskich, dlatego chce uciec przed Moskwą do Europy. Janukowycz boi się wszystkiego, co można nazwać antysowieckim. On nie potrafi zrozumieć, że ta sowiecka ideologia wiąże go z Moskwą i z Putinem - mówił.
Na pożegnanie Szuchewycz zwrócił się do dziennikarzy po polsku: "Ukraińcy szanują Polaków, bo Polacy byli naszymi nauczycielami".

W sumie, w latach 1943 - 44 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około 100 tysięcy Polaków . W ramach akcji odwetowych Polacy zgładzili od 15 do 20 tysięcy Ukraińców.
PAP/agkm

Zobacz więcej na temat: Ukraina UPA Wołyń
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Kainowa zbrodnia na Wołyniu

Ostatnia aktualizacja: 29.08.2017 06:00
"Przeprowadziłem akcje we wsiach Wola Ostrowiecka i Ostrówki. Zlikwidowałem wszystkich Polaków od małego do starego. Wszystkie budynki spaliłem, mienie i chudobę zabrałem" - pisał w sprawozdaniu Iwan Kłymczak, dowódca ukraińskiego oddziału UPA.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pomnik UPA koło Przemyśla zostanie zlikwidowany

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2013 21:05
Pomnik upamiętniający członków Ukraińskiej Powstańczej Armii znajduje się w Hruszowicach w powiecie przemyskim.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Huta Pieniacka: Ukraińcy oddadzą Polakom monstrancję

Ostatnia aktualizacja: 25.08.2013 10:02
Monstrancja pochodzi z kościoła z wyludnionej dziś wsi – Huty Pieniackiej. W 1944 roku ukraińscy nacjonaliści i Niemcy zamordowali tam około 1000 Polaków.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polacy z Wołynia w pielgrzymce pamięci

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2013 11:27
Dokładnie 70 lat temu oddział Ukraińskiej Armii Powstańczej dopuścił się ludobójstwa we wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka – zginęło tam ponad 1000 osób. Chcąc upamiętnić wymordowanych, dawni mieszkańcy Wołynia zorganizowali pielgrzymkę.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Potomkowie ofiar zbrodni wołyńskiej uczcili pamięć przodków

Ostatnia aktualizacja: 30.08.2013 15:18
30 sierpnia 1943 roku odziały OUN-UPA przy współudziale ukraińskiej ludności cywilnej zamordowały ponad tysiąc mieszkańców Woli Ostrowieckiej i Ostrówki.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ponad 300 polskich ofiar NKWD we Włodzimierzu Wołyńskim

Ostatnia aktualizacja: 21.09.2013 11:15
Szczątki co najmniej 300 ofiar NKWD znajdują się dołach śmierci we Włodzimierzu Wołyńskim - ustalili archeolodzy. W bezimiennych mogiłach spoczywają Polacy zamordowani przez Rosjan.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kontrola polskich miejsc pamięci we Lwowie. Zemsta za uchwały o Wołyniu

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2013 11:28
Władze Lwowa zadecydowały, że powstanie komisja, która będzie kontrolować, czy upamiętniając miejsca związane z Polską i Polakami, nie naruszano prawa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Po ponad 70 latach wreszcie doczekają się godnego pochówku

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2013 08:20
Na cmentarzu w ukraińskiej wsi Sokół pochowanych zostanie w sobotę 79 ofiar rzezi wołyńskiej. Uroczystość rozpocznie się o 11. czasu polskiego.
rozwiń zwiń