X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Nowe czołgi w polskiej armii. MON kupił 119 Leopardów

22.11.2013
Minister obrony narodowej RP Tomasz Siemoniak (P) i minister obrony Niemiec Thomas de Maiziere (L) podczas konferencji prasowej pod podpisaniu polsko-niemieckiej umowy na dostawę czołgów Leopard wraz ze sprzętem towarzyszącym dla polskich wojsk lądowych w Poznaniu
Minister obrony narodowej RP Tomasz Siemoniak (P) i minister obrony Niemiec Thomas de Maiziere (L) podczas konferencji prasowej pod podpisaniu polsko-niemieckiej umowy na dostawę czołgów Leopard wraz ze sprzętem towarzyszącym dla polskich wojsk lądowych w PoznaniuFoto: PAP/Jakub Kaczmarczyk
Umowę na dostawę czołgów podpisali w piątek w Poznaniu ministrowie obrony Polski i Niemiec.
Posłuchaj
00'20 Komandor Janusz Walczak z resortu obrony: jeden z celów to wzrost mobilności polskich sił zbrojnych (IAR)
00'21 Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak: wiele państw na świecie ubiegało się o te czołgi (IAR)
00'19 Podsekretarz stanu w MON Waldemar Skrzypczak: naszym zadaniem jest wyprowadzić z armii czołgi konstrukcji poradzieckiej (IAR)

Czołgi trafią do Polski w ciągu najbliższych dwóch lat. To była wielka okazja - powiedział szef resortu obrony Tomasz Siemoniak.
Wraz z czołgami w wersjach 2A5 i 2A4 do Polski trafi prawie 200 sztuk sprzętu wsparcia i zabezpieczenia. Wartość kontraktu to ok. 180 mln euro.
Ministrowie Tomasz Siemoniak i Thomasem de Maiziere podpisali umowę w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. - Czołgi Leopard zostały rozwinięte, by ewentualnie w czasach zimnej wojny walczyć przeciw żołnierzom Układu Warszawskiego. Ewentualnie także przeciw żołnierzom polskim. Teraz Leopardy służą naszej współpracy w ramach NATO - powiedział niemiecki minister.
Siemoniak podkreślił, że pozyskanie czołgów oznaczać będzie nową jakość w polskich wojskach lądowych. - To jest ostatnia tak duża partia tak nowoczesnych czołgów, które można pozyskać. Na nowe mało kogo na świecie stać. Nowoczesne, używane, w korzystnej cenie - to była wielka okazja i bardzo o to zabiegaliśmy - powiedział.
- Niemcy są naszym najbliższym partnerem, jeśli chodzi o sprawy wojskowe w Europie. Rok temu premier Tusk rozmawiał z kanclerz Merkel na temat Leopardów, mamy ogromną satysfakcję, że udało się doprowadzić to przedsięwzięcie do szczęśliwego finału - dodał.
Na mocy umowy do Polski trafi 105 sztuk czołgów w wersji 2A5 i 14 w wersji 2A4. Na razie nie wiadomo, gdzie one trafią. - W przyszłym tygodniu będzie decyzja, gdzie będą skierowane - powiedział Siemoniak. Już wykorzystywane czołgi w wersji 2A4 przejdą do 2019 roku modernizację. Jej całkowity koszt prowadzony przez polskie firmy zbrojeniowe szacowany jest na ok. 1 mld zł brutto.

- To będzie znaczne wzmocnienie wojsk pancernych - przekonuje komandor Janusz Walczak z resortu obrony. 119 czołgów pozwoli utworzyć kolejną brygadę pancerną w polskich wojskach lądowych.
Polska armia ma już 128 Leopardów starszego typu. Przejęliśmy je od niemieckiego rządu za symboliczną złotówkę ponad dziesięć lat temu. Znajdują się one w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej w Świętoszowie. Po zakupie kolejnej partii czołgów będziemy jednym z największych użytkowników Leopardów w NATO.

IAR, PAP, bk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rząd uchwalił program finansowania modernizacji wojska

17.09.2013
Donald Tusk i Tomasz Siemoniak wizytują fabrykę
Donald Tusk i Tomasz Siemoniak wizytują fabrykęFoto: PAP/Andrzej Grygiel
Rząd przyjął we wtorek uchwałę w sprawie ustanowienia wieloletniego programu modernizacji sił zbrojnych - podał CIR. Do 2022 r. na 14 najważniejszych programów operacyjnych budżet państwa przeznaczy 91,5 mld zł, w tym w latach 2014-2016 - 15,9 mld zł.

- Rząd ustanowił nowy program wieloletni "Priorytetowe zadania modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP w ramach programów operacyjnych" - poinformował CIR w komunikacie po posiedzeniu Rady Ministrów.
Program zostanie ujęty w projekcie budżetu państwa na 2014 r.
- Większość zawartych w nim programów operacyjnych ma być realizowana z udziałem potencjału polskiego przemysłu obronnego. Proces modernizacji technicznej w latach 2013-2022 to przede wszystkim zagwarantowanie wyższego poziomu unowocześnienia uzbrojenia i sprzętu wojskowego - podał CIR. Priorytety modernizacji technicznej na lata 2013-2022, które teraz staną się programami operacyjnymi, MON podał w grudniu 2012 r.
Wieloletni program ustanowiono, by zapewnić elastyczne finansowanie zadań, w tym zaciąganie zobowiązań w poszczególnych latach realizacji. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych nie mogą być one wyższe niż łączna kwota wydatków określonych dla całego programu.
Jak podał CIR, rząd zakłada, że w najbliższych dziesięciu latach wydatki na obronę będą wynosić nie mniej niż 1,95 proc. PKB z roku poprzedniego (takie są wymogi ustawowe), zaś środki na modernizację techniczną sił zbrojnych wyniosą łącznie ok. 131,4 mld zł (dotyczy to nie tylko 14 programów operacyjnych, ale także innych wydatków modernizacyjnych).
- Uchwała Rady Ministrów potwierdza na szczeblu rządu konkretne priorytety modernizacji armii do 2022 r. zawarte w 14 programach operacyjnych - napisał we wtorek na Twitterze szef MON Tomasz Siemoniak.
Natomiast jego zastępca Czesław Mroczek jeszcze przed posiedzeniem rządu powiedział, że wieloletni program inwestycyjny daje większą pewność realizacji celów.

- Jeżeli jest to program wieloletni, to środki niewykorzystane w danym roku mogą być przenoszone na lata kolejne - wyjaśnił.
- To jest potwierdzenie wagi, którą rząd przykłada do modernizacji technicznej sił zbrojnych, dlatego że staje się to programem nie jednego ministra, tylko programem rządowym i w dodatku programem wieloletnim - zaznaczył Mroczek.
Do tej pory, gdy MON nie wydał środków, na koniec roku zwracał je do kasy państwa. W 2012 r. z samej tylko puli na modernizację techniczną było to 1 mld zł. Po przyjęciu programu nie będzie to automatyczne. MON będzie mógł wnioskować o przesunięcie realizacji zakupów - zarówno o ich przyspieszenie względem harmonogramu, jak i opóźnienie. Decyzja, czy zostawić pieniądze na koncie MON, będzie należała do rządu.
Wieloletni program modernizacji zawiera 14 programów operacyjnych. Najważniejszy dotyczy systemu obrony powietrznej. Wojsko chce pozyskać przeciwlotnicze zestawy rakietowe średniego i krótkiego zasięgu Wisła i Narew (te pierwsze z możliwością zwalczania rakiet), samobieżne przeciwlotnicze zestawy rakietowe Poprad, przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe Grom i Piorun, przeciwlotnicze systemy rakietowo-artyleryjskie bliskiego zasięgu Pilica i mobilne radary Soła i Bystra. CIR podał, że do 2022 r. zostało na ten cel zaplanowanych 26,4 mld zł, w tym w latach 2014-16 - 1,2 mld zł.
W planach jest też pozyskanie śmigłowców, zarówno wielozadaniowych (transportowych, poszukiwawczo-ratowniczych i do zwalczania okrętów podwodnych), jak i szturmowych i do przewozu VIP. Koszty do 2022 r. to 11,6 mld zł, a w latach 2014-2016 - 2,7 mld zł.
Kolejne programy dotyczą zintegrowanych systemów wsparcia dowodzenia oraz zobrazowania pola walki C4ISR (koszt do 2022 r. - 5,7 mld zł, w latach 2014-16 - 2 mld zł) oraz modernizacji sił pancernych i zmechanizowanych, czyli zastąpienia starych czołgów i wozów bojowych nowymi, opartymi o modułową platformę gąsienicową (koszt do 2022 r. - 8,6 mld zł).
Z kolei program zwalczania zagrożeń na morzu obejmuje pozyskanie okrętów podwodnych, niszczycieli min, okrętów obrony wybrzeża, patrolowych, rozpoznania elektronicznego, jednostki ratowniczej i wsparcia działań połączonych, stacji demagnetyzacyjnej oraz nadbrzeżnego dywizjonu rakietowego wraz z kolejnymi pociskami. Jego koszt do 2022 r. to 13,8 mld zł, zaś w latach 2014-16 - 2,9 mld zł.
Wśród najważniejszych programów modernizacyjnych jest też rozpoznanie obrazowe i satelitarne, obejmujące m.in. zakupy całej gamy bezpilotowców. Szacuje się go na 2,6 mld zł do 2022 r., w tym 758 mln zł w latach 2014-16.
Kolejny program to indywidualne wyposażenie i uzbrojenie żołnierza Tytan szacowany na 3,1 mld zł do 2022 r., z czego 102,5 mln zł w latach 2014-16. Modernizacja wojsk rakietowych i artylerii (w tym 155-milimetrowe armato-haubice Krab, wyrzutnie rakietowe Homar, 120-milimetrowe moździerze Rak, radary artyleryjskie Liwiec oraz zestawy kierowania ogniem) ma kosztować w sumie 7 mld zł, w tym do 2016 r. - 1,1 mld zł.
W planach są też zakupy symulatorów i trenażerów za 1 mld zł (w tym w latach 2014-16 - 701 mln zł), obejmujący m.in. urządzenia do szkolenia taktycznego, strzelań i misji samolotów i śmigłowców.
Wśród programów operacyjnych jest też zakup samolotów szkolno-treningowych AJT (1,5 mld zł do 2022 r.); samolotów transportowych C-295M i M-28 Bryza (452,5 mln zł do 2022 r.), kołowych transporterów opancerzonych Rosomak (7,9 mld zł do 2022 r.); przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike (416 mln zł do 2022 r.); oraz systemów rozpoznania patrolowego (1,5 mld zł do 2022 r.).

ps

Czytaj także

Polska armia: modernizacja i konsolidacja, czy oszczędności?

17.09.2013
Premier Donald Tusk podczas wizyty w Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich
Premier Donald Tusk podczas wizyty w Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach ŚląskichFoto: PAP/Andrzej Grygiel
- Jak słyszę o obcięciu o 500 mln złotych wydatków na paliwo dla polskiej armii to zimny dreszcz mnie przechodzi - powiedział w Debacie dnia radiowej Jedynki na temat polskiej armii Ludwik Dorn z Solidarnej Polski.
Posłuchaj
27'12 Modernizacja polskiej armii i konsolidacja przemysłu zbrojeniowego (Jedynka/Popołudnie z Jedynką)

Rząd uchwalił program finansowania i modernizacji armii. Wydatki do roku 2022 mają wynieść ponad 90 mld złotych m.in. na system obrony powietrznej, śmigłowce wsparcia bojowego, modernizację wojsk pancernych, rozpoznanie satelitarne, samoloty szkolne i transportowe. Natomiast do czerwca 2014 roku przemysł zbrojeniowy ma zostać skonsolidowany.

Zdaniem Mariusza Kamińskiego zakupy dla polskiej armii i jej modernizacja jest potrzebna nawet w czasach kryzysu. - Na bezpieczeństwie nie można oszczędzać - powiedział Kamiński. Jednak jak zauważył, ministerstwo obrony narodowej ma problemy z efektywnością wydawania pieniędzy. -W ciągu ostatnich 6 lat MON zwróciło do budżetu państwa ponad 8 mld zł z tytułu źle zorganizowanych przetargów. To jest największy problem - podkreślił Kamiński.

Również zdaniem Andrzeja Rozenka z Ruchu Palikota pieniądze były źle wydawane. Wymienił offset przy przetargu na samoloty F-16. Rozenek podkreślił też, że nawet przetargi uznane za dobrze przeprowadzone nie były "czyste”. - Jest niewiele resortów w których wydaje się aż takie pieniądze. Jest niewiele resortów, które pieniędzmi tak swobodnie dysponują - powiedział Rozenek. Ale poseł Ruchu Palikota widzi też pozytywy jeśli chodzi o polską armię. Wymienił w tym kontekście ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka oraz prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. - Zaproponował rozbudowę systemu obrony przeciwrakietowej, którego nie mamy. Chwała mu za to - powiedział Rozenek.

Pozytywna opinię, jeśli chodzi o ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka, podzielił Ludwik Dorn z Solidarnej Polski. Przypomniał jednak, że w latach 2008-09 mieliśmy zapaść finansową sił zbrojnych. - Mówimy o przyszłości, ale polskie siły zbrojne  z tej zapaści jeszcze nie wyszły. Teraz otrzymały bolesny cios w postaci redukcji budżetowych - powiedział Dorn. Największy problem widzi w szkoleniach. - Możemy mieć armię dobrze uzbrojoną, ale siły zbrojne niedostatecznie przeszkolone. To jest niebezpieczne - powiedział Dorn.

Również zdaniem Marka Balta z SLD oszczędności budżetowe w armii szkodzą bezpieczeństwu Polski. - Obawiamy się, że rządowe plany nie zostaną zrealizowane - powiedział Balt. Zwrócił też uwagę na sposób wydatkowania pieniędzy przez MON. - 26 milionów wydano na projekt wieży bezzałogowej w Łabędach, a później z wolnej ręki jej produkcję skierowano do Stalowej Woli. Ktoś za te 26 milionów powinien odpowiedzieć. To jest marnotrawstwo publicznych pieniędzy - powiedział Balt. Jego zdaniem te pieniądze powinny być lepiej strzeżone.

Z tymi opiniami nie zgodził się Cezary Tomczyk z PO. Przypomniał, że największe przetargi dopiero czekają polską armię. - Zderzyliśmy się z rzeczywistością w Iraku i Afganistanie. Wiemy co mamy i czego potrzebujemy - powiedział Tomczyk. Teraz jego zdaniem trzeba zadbać o wojsko, które pozostaje w kraju. - 100 mld złotych do 2022 roku to ogromne kwoty, które pozwolą polskiej armii być w czołówce europejskiej - zapewanił Tomczyk.

Posłuchaj całej debaty nt. polskiej armii. Również ws. konsolidacji polskiego przemysłu zbrojeniowego. Debatę prowadził Przemysław Szubartowicz.

tj

>>>Zapis całej debaty

Czytaj także

Szef MON chce więcej kobiet w armii."Mamy 3, będzie 5 procent"

22.10.2013
Szef MON chce więcej kobiet w armii.Mamy 3, będzie 5 procent
Foto: kpt. Dariusz Kudlewski/wojsko-polskie.pl
Więcej kobiet w armii. Szef MON chce, aby w ciągu trzech lat kobiety w polskim wojsku stanowiły 5 procent. Polska ma najbardziej męską armię NATO. Teraz służbę pełni ponad 2700 pań, czyli niecałe 3 procent wszystkich żołnierzy.
Posłuchaj
00'17 Tomasz Siemoniak: w ciągu ostatnich dwóch lat ich odsetek w naszej armii urósł o jeden procent (IAR).
00'20 Beata Oczkowicz: kobiet w armii nie należy faworyzować (IAR)
00'20 Bożena Szubińska: trzeba pracować nad relacjami między żołnierzami mężczyznami i kobietami (IAR).

Tomasz Siemoniak podczas uroczystej konferencji w ćwierćwiecze służby wojskowej kobiet w Polsce podkreślił, że mamy coraz więcej pań w armii. W ciągu ostatnich dwóch lat ich odsetek w naszej armii urósł o jeden procent.

- Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych lat dojdziemy do tych pięciu procent, że doczekamy pierwszej kobiety generała bądź admirała w polskiej armii - powiedział minister. Podkreślił, że będzie to symboliczny moment, ale musi to stać się naturalnie, a nie przez odgórną decyzję.

"Kobiet nie trzeba faworyzować"
Wiceminister obrony Beata Oczkowicz twierdzi jednak, że kobiet w armii nie należy faworyzować. Przytacza opinię jednej ze swoich współpracowniczek: "w wojsku nie ma kobiet i mężczyzn. Są tylko żołnierze". Podkreśliła, że dobrze byłoby, gdyby zawsze oceniano pracę kobiet poprzez ich profesjonalizm, poprzez to jak wykonują swoje obowiązki, a nie ze względu na płeć. - Profesjonalizm i odwaga nie mają płci - podkreśliła wiceminister Oczkowicz.

"Dużo niechęci i stereotypów"

Komandor Bożena Szubińska, pełnomocnik MON ds. wojskowej służby kobiet podkreśla, że po 25 latach ciągle jednak trzeba pracować nad relacjami między żołnierzami mężczyznami i kobietami. Wciąż nie ma pełnej akceptacji dla kobiet w armii. - Jest dużo niechęci i stereotypów - powiedziała Szubińska.

Komandor zaznaczyła, że po zapowiedzi szefa MON o zwiększeniu liczby kobiet w armii zaprotestowali mężczyźni. Skarżyli się, że są dyskryminowani, bo nie mają pełnomocnika do spraw mężczyzn w armii. - Pamiętajmy, że to kobiety są mniejszością w armii - podkreśla.
Najwięcej kobiet służy w wojskach lądowych i siłach powietrznych. 427 pań pełni funkcje dowódcze.

Zobacz galerię: dzień na zdjęciach >>>

IAR/MP