X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Ukraina: milicja rozpędziła Majdan. Zatrzymania, ranni. Wśród pobitych Polacy

30.11.2013
W nocy milicja brutalnie rozpędziła proeuropejski protest w Kijowie. Użyto pałek i gazów łzawiących.
Posłuchaj
00'53 Relacja Piotra Pogorzelskiego z Kijowa (IAR): milicja brutalnie rozpędziła Majdan
00'57 Relacja Piotra Pogorzelskiego z Kijowa (IAR): milicja tłumaczy, dlaczego zaatakowała Majdan
Ukraina: milicja rozpędziła Majdan
Ukraina: milicja rozpędziła Majdan

Specjalne oddziały milicji Berkut rozproszyły przy użyciu pałek i gazu łzawiącego uczestników antyrządowej demonstracji w centrum Kijowa. Milicja zaatakowała demonstrantów o godz. 4.30 (3.30 czasu polskiego).

Ponad 30 osób zatrzymano, według organizatorów około 40 osób zostało rannych.

Według wstępnych relacji nad ranem około 2 tysięcy milicjantów rzuciło się na dwukrotnie mniejszą grupę protestujących. Według relacji świadków, funkcjonariusze oddziałów specjalnych Berkut kopali i bili pałkami, nawet tych, którzy leżeli już na ziemi.

Lider ukraińskiej opozycji: Ukraina idzie drogę Białorusi! >>>

Polskie MSZ: potępiamy przemoc >>>

Ukraińska milicja tłumaczy, dlaczego rozpędziła Majdan >>>

Wśród rannych jest dwóch Polaków .

Pobici to ludzie, którzy pozostali na noc tzw. Euromajdanie, po piątkowych proeuropejskich protestach z udziałem ok. 10 tys. ludzi, którzy domagali się ustąpienia prezydenta Wiktora Janukowycza i postawienia go w stan oskarżenia po tym jak odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Mimo mrozu Ukraińcy protestują dzień i noc, od ośmiu dni, to jest od czasu gdy rząd ukraiński zdecydował się nie podpisywać umowy z Unią Europejską.  Większe manifestacje organizowano wieczorami i w weekendy, natomiast w nocy na terenie Majdanu zostawało zazwyczaj kilkuset osób.

Kilka dni wcześniej Janukowycz bił brawo demonstrantom

Jeszcze we wtorek Wiktor Janukowycz zapewniał w rozmowie z najważniejszymi ukraińskimi kanałami telewizji, że w stosunku do protestujących nie będzie użyta siła jeśli nie naruszą oni prawa. Bił im nawet brawo.

Polskie MSZ o rozpędzeniu Majdanu

Polskie MSZ zabrało głos w sprawie wydarzeń w Kijowie, gdzie milicjanci pobili demonstrantów. - Pacyfikacja pokojowych demonstracji nie służy integracji europejskiej Ukrainy. Potępiamy przemoc w każdej formie - napisał na Twitterze rzecznik ministerstwa Marcin Wojciechowski.

Na Twitterze znalazł się też wpis z konta polskiej ambasady w Kijowie. - Brutalne rozegnanie EuroMajdanu w Kijowie i pobicie obywateli RP bedzie pogłębiać nieufność wobec intencji władz Ukrainy w Polsce i w UE - czytamy.

Ambasador USA potępił atak

Na Twitterze sytuację skomentował ambasador Stanów Zjednoczonych na Ukrainie Geoffrey Pyatt. - Wciąż pracujemy nad tym, by zrozumieć, co się stało, ale oczywiście potępiam użycie siły wobec pokojowych demonstrantów - napisał.

Od zeszłego czwartku, kiedy to rozpoczęły się prozachodnie manifestacje, na stronie internetowej Białego Domu zbierane są podpisy pod petycją o wprowadzenie sankcji wobec Wiktora Janukowycza. W nocy liczba podpisów przekroczyła sto tysięcy, co oznacza, że amerykańskie władze muszą petycję rozpatrzyć.

(źr. TVN24/x-news)

"Pobito studentów"

Piosenkarka Rusłana, która od kilku dni zagrzewała ze sceny uczestników tej demonstracji opowiadała, że większość pobitych w nocy  to młodzi ludzie. - Na Majdanie pobito studentów. Było ich tam około pięciuset. Nie było muzyki. Dzieciaki spały. Przyjechała milicja, zaczęła ich bić. Nogami, do krwi, kopali w plecy. Rozwozimy ich teraz po szpitalach - powiedziała.

Wśród pobitych Polacy
W wyniku ataku ucierpieli znajdujący się wówczas na Majdanie Polacy. Jeden z nich to dziennikarz Tomasz Piechal z portalu Eastbook. Drugi, Jacek Zabrocki, jest dyrektorem jednego z polskich koncernów na Ukrainie.
- Kiedy zaczęła się pacyfikacja, siedziałem na Majdanie. Miałem na sobie szalik z napisem Polska. Kiedy to zobaczyli Berkutowcy usłyszałem okrzyk: ”Internacjonał!” i dostałem pałą po głowie. Padłem na ulicę. Ludzie odstawili mnie do ambulansu - relacjonował Zabrocki.
- Bito nas bardzo agresywnie, nie zwracając uwagi, że były tam osoby starsze i studenci, a właściwie dzieci. Bito pałkami, z całych sił. Mnie kilka razy uderzono w głowę a kiedy upadłem, byłem na leżąco kopany - powiedział Piechal.
- Duża część rannych nie została odwieziona do szpitala, lecz do komisariatu. Ludzie mają połamane ręce, rozbite głowy. Jedna osoba na moich oczach dostała zawału serca - przekazał Piechal.
Polacy zwrócili się o pomoc do konsulatu Polski w Kijowie, gdzie obecnie przebywają.

.

Protesty od czasu, gdy Janukowycz zrezygnował
Protesty na Ukrainie wybuchły 21 listopada, kiedy rząd ogłosił, że wstrzymuje przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Porozumienie miało być zawarte w piątek, na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Zgromadzeni na Majdanie demonstranci mieli nadzieję, że oświadczenie rządu to blef, z pomocą którego władze chcą uzyskać od UE większą pomoc finansową.
Gdy tego samego dnia w godzinach popołudniowych media przekazały, że obecny w Wilnie prezydent Wiktor Janukowycz jednak nie podpisał umowy, w centrum Kijowa pojawiły się liczne oddziały milicji, w tym funkcjonariusze specjalnej formacji Berkut. Doszło do przepychanek.

Politycy opozycji ogłosili wówczas, że protesty będą kontynuowane, oraz że będą dążyć do usunięcia Janukowycza ze stanowiska szefa państwa.

PAP/IAR/agkm

Zobacz więcej na temat: Kijów Rosja Ukraina
Komentarze1
aby dodać komentarz
Weredyk2013-11-30 09:49 Zgłoś
Biedny ambasadorzyna USraela zapomnial juz chyba (bo oni tak krotka pamiec maja niestety) ze nie tak dawno palowali rownie ochoczo, ludzi w Nowym Jorku. Zasada jest jedna, kto przy chlewie juz raz sie znalazl, tak latwo z niego nie rezygnuje, a Janukowycz ma wiele wiecej do stracenia (kasy) niz niejeden prezydent US.

Czytaj także

Janukowycz: los umowy z UE rozstrzygnie się w grudniu. "Nas nie można poniżać"

27.11.2013
WIktor Janukowycz
WIktor JanukowyczFoto: president.gov.ua
W grudniu będzie wiadomo, czy umowa stowarzyszeniowa będzie mogła być podpisana wiosną – oświadczył prezydent Wiktor Janukowycz. Premier Ukrainy Mykoła Azarow twierdzi przy tym, że negocjacje z Unią Europejską cały czas trwają

Ukraińskie władze potwierdzają: umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską nie zostanie podpisana w Wilnie. Janukowycz. Prezydent Wiktor Janukowycz powiedział, że jej los poznamy w przyszłym miesiącu.

W rozmowie z największymi ukraińskimi kanałami telewizyjnymi, Wiktor Janukowycz podkreślił, że w grudniu będzie wiadomo, czy umowa stowarzyszeniowa będzie mogła być podpisana wiosną: "Nie rezygnujemy z podpisania umowy stowarzyszeniowej, ale kiedy to nastąpi, nie można powiedzieć. Ja chcę żeby nastąpiło to jak najszybciej".

Wiktor Janukowycz przyznał, że los umowy stowarzyszeniowej zależy od tego, na ile uda się rozwiązać problemy, które powstały w stosunkach z Rosją.

Azarow: negocjacje z Unią Europejską trwają

Ukraina nadal prowadzi negocjacje na temat podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską – powiedział w środę premier Mykoła Azarow otwierając posiedzenie rządu w Kijowie.

- Odpowiedzialnie oświadczam, że proces negocjacji w sprawie podpisania umowy o stowarzyszeniu jest kontynuowany, prace na rzecz zbliżenia państwa do standardów europejskich nie zostały wstrzymane ani na jeden dzień - powiedział ukraiński premier.

Janukowycz o Rosji

Prezydent podkreślił, że obecnie najważniejszym zadaniem jest zakończenie kryzysu widocznego na linii Kijów-Moskwa. - Przez trzy lata ciągnęły się konflikty; propozycje, które nadchodziły z Rosji, były dla nas nie do przyjęcia. Nadszedł czas odnowienia umowy o partnerstwie strategicznym - powiedział.

Janukowycz oświadczył jednocześnie, że jego kraj nadal będzie ograniczał zakupy rosyjskiego gazu, gdyż jego cena jest skrajnie niekorzystna dla Ukrainy.
- Pracujemy nad tym, by stworzyć Rosji takie warunki, aby nie opłacało się jej sprzedawać nam gazu po zawyżonych cenach - powiedział, informując, że Kijów już ograniczył odbiór rosyjskiego surowca o 18 mld metrów sześciennych.
Zdaniem prezydenta Ukraina może płacić 300 dolarów za tysiąc metrów sześciennych paliwa. Obecnie jednak płaci około 410 dolarów z wliczeniem 100-dolarowej zniżki, którą uzyskała, gdy po dojściu Janukowycza do władzy zgodziła się na przedłużenie umowy o stacjonowaniu rosyjskich wojsk na swym terytorium.

Janukowycz o UE: Ukraina nie dostała tego, czego oczekiwała
Mówiąc o relacjach z Unią Europejską Janukowycz przyznał, że Ukraina nie otrzymała od niej tego, czego oczekiwała. - Zobaczyliśmy, że możemy spodziewać się problemów. Nie zmieniamy kursu, ale chcemy, żeby liczono się z naszymi interesami - powiedział.

"Nie można nas tak poniżać"

Janukowycz powiedział, że Ukraina liczyła na pomoc MFW, ale nic z tego nie wyszło. Stwierdził, że pokazano Ukrainie "jak cukierka" bardzo niewielką kwotę 610 mln euro, a jeszcze w dodatku otrzymanie tej pomocy uzależniono od porozumienia z MFW. Tymczasem, według Janukowycza, warunki MFW były nie do przyjęcia dla Ukrainy. - Nas nie można tak poniżać, jesteśmy poważnym krajem - oświadczył.

Janukowycz za spotkaniem trójstronnym. Fule: nie chcemy, by w stosunkach między nami była Rosja
Janukowycz nalega, by rozbieżności między interesami Ukrainy, Rosji i Unii Europejskiej zostały omówione na spotkaniu trójstronnym, o czym - jak powiedział - poinformował unijnego komisarza ds. rozszerzenia Stefana Fuelego.
Według relacji prezydenta Fuele miał na to odpowiedzieć tymi słowami: "Nie chcemy mieć niczego wspólnego z tym, co dotyczy waszych (ukraińskich) stosunków z Rosją. Nie chcemy też, by w stosunkach między nami (UE) a wami (Ukrainą) była Rosja".

Janukowycz o protestach:  władze nie będą ich rozpędzać

Prezydent Ukrainy zapewnił, że władze nie będą rozpędzać trwających w jego kraju masowych akcji poparcia dla UE, jednak uprzedził, że milicja ma wystarczająco dużo sił, by reagować na łamanie prawa.

Odpowiadając na pytanie, czy milicja będzie likwidować protesty Janukowycz powiedział: "Nie, nie będzie (...). To przecież pokojowa akcja".

W nadanym w środę wywiadzie telewizyjnym Janukowycz ostrzegł zarazem, że władze nie pozwolą demonstrantom na działanie wbrew obowiązującym przepisom.

- Bardzo ważne jest to, by nie stosowano siły i nie łamano prawa. Jak tylko ktoś to zrobi, milicja bez wątpienia zareaguje. I ma wystarczająco dużo sił, by zareagować. (…) System ochrony prawa powinien zapewnić bezpieczeństwo nie tylko tym, którzy wyszli na majdany (place), ale i ludziom, którzy mieszkają obok - oznajmił.

Podczas trwających od ubiegłego tygodnia protestów ukraińska milicja zastosowała siłę kilka razy. Tak było m.in. w Kijowie, gdzie doszło do potyczek w niedzielę, gdy protestujący nie chcieli opuścić otwieranej dla ruchu samochodowego głównej ulicy miasta, Chreszczatyk. W poniedziałek bójka z milicją wybuchła, kiedy demonstranci zniszczyli samochód z należącą do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy aparaturą podsłuchową.

Milicja negatywnie reaguje także na rozstawiane w ukraińskich miastach miasteczka namiotowe, które - jak podkreślają komentatorzy - przypominają władzom o pomarańczowej rewolucji 2004 r., rozgrywającej się w miejscu dzisiejszych protestów, na Majdanie (placu) Niepodległości w Kijowie.

Protesty na Ukrainie: połączyły się dwa Euromajdany

Ukraińskie protesty w Kijowie - połączone. W nocy opozycjoniści przeszli z placu Europejskiego na pobliski Niepodległości, gdzie od czwartku trwają manifestacje zorganizowane przez działaczy pozarządowych i dziennikarzy.

Na placu Niepodległości nie było dotychczas żadnej partyjnej symboliki, a większość uczestników to młodzi ludzie, przede wszystkim, studenci uczelni, którzy ogłosili strajk. Manifestacje opozycji zaczęły się później, w niedzielę, wśród ich uczestników było wielu kijowian, ale nie brakowało także osób opłaconych przez polityków. Te protesty odbywały się pod flagami sił opozycyjnych - Ojczyzny, UDAR-u i Swobody.

Oponenci władz postanowili późnym wieczorem przeprowadzić się na plac Niepodległości. Protestujący tam studenci postawili im warunki; nie zgodzili się na wykorzystywanie symboliki partyjnej, a także na stawianie namiotów wiedząc, że grozi to interwencją milicji.
Noc na placu Niepodległości minęła spokojnie. Było tam około 500 osób.

Środa:  protesty na połączonym Euromajdanie i przed siedzibą rady ministrów

W ukraińskiej stolicy na placu Niepodległości (Majdanie Niepodległości) w środę kontynuowane są protesty zwolenników integracji europejskiej. Przed południem pikietowano także siedzibę rządu. To właśnie rząd ogłosił decyzję o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy z UE.

Na placu Niepodległości jest do pół tysiąca osób. Są to głównie młodzi ludzie, studenci i działacze pozarządowi, którzy inicjowali proeuropejskie manifestacje. Nie poszli jednak przed siedzibę rządu, ponieważ nie chcą wysuwać żądań politycznych.

Jaceniuka nie wpuszczono na posiedzenie Rady Ministrów

Przed siedzibą rady ministrów zebrało się kilkuset zwolenników sił opozycyjnych, którzy trzymali flagi trzech partii: Swobody, UDARu i Ojczyzny. Lider tej ostatniej Arsenij Jaceniuk wraz z dwoma innymi przywódcami próbował wejść na posiedzenie rządu, jednak nie został wpuszczony.

Budynek był ochraniany przez wyjątkowo liczne siły milicji. Władze obawiały się bowiem powtórki niedzielnych wydarzeń, kiedy to tłum szturmował siedzibę Rady Ministrów. - To bardzo miłe, że przeciwko trzem liderom opozycji wystawiono kilka tysięcy funkcjonariuszy oddziałów specjalnych Berkut - skomentował Arsenij Jaceniuk.

Azarow: negocjacje z UE nie zostały przerwane

Ukraina nadal prowadzi negocjacje na temat podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską - oznajmił w środę premier Mykoła Azarow otwierając posiedzenie rządu w Kijowie.
- Odpowiedzialnie oświadczam, że proces negocjacji w sprawie podpisania umowy o stowarzyszeniu jest kontynuowany, prace na rzecz zbliżenia państwa do standardów europejskich nie zostały wstrzymane ani na jeden dzień - powiedział ukraiński premier.
Azarow poinformował, że pauzę w przygotowaniach do stowarzyszenia z UE jego kraj wykorzysta na udoskonalenie prawa oraz poprawę stanu gospodarki.
Premier wyjaśnił, że propozycja Kijowa, dotycząca zwołania trójstronnej narady Ukraina-UE-Rosja, ma doprowadzić do usunięcia możliwych konfliktów w relacjach na linii Kijów-Bruksela-Moskwa.
- Chcę podkreślić, że celem trójstronnych negocjacji jest usunięcie rozbieżności i podpisanie umowy o stowarzyszeniu i o strefie wolnego handlu z UE na lepszych dla Ukrainy warunkach, aby nie straciła ona ani rynku rosyjskiego ani unijnego - zaznaczył.
Azarow jest przekonany, że sprawa umowy stowarzyszeniowej nie doprowadzi do rozłamu w ukraińskim społeczeństwie. - Żadnego rozłamu nie będzie, dlatego że nie będziemy zmieniać kursu na integrację europejską - zapewnił.
- Zaostrzanie sytuacji działa na niekorzyść Ukrainy, osłabia nasze stanowisko w negocjacjach, zmierzających do pomyślnego zawarcia umowy (stowarzyszeniowej) - powiedział, komentując trwające już prawie tydzień w Kijowie i innych miastach masowe protesty zwolenników integracji europejskiej.

PAP/IAR/in./korrespondent.net/i in.agkm

Fragmenty rozmowy z Janukowyczem można na razie zobaczyć m.in. tu  (w rozmowie uczestniczyli dziennikarze pięciu stacji telewizyjnych, wywiad ma być pokazany w całości jeszcze dzisiaj, 27 listopada)

Czytaj także

Protesty w Kijowie. Wyjątkowo dużo milicji

Około 50 tysięcy osób zebrało się wieczorem na placu Niepodległości. Do centrum Kijowa ściągnięto ogromne siły milicji.
Posłuchaj
00'57 Protesty w Kijowie. Wyjątkowo dużo milicji. Relacja Piotra Pogorzelskiego (IAR)

Z godziny na godzinę pojawia się coraz więcej ludzi oburzonych decyzją władz o niepodpisywaniu umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą.

Manifestację ochrania wyjątkowo dużo milicjantów, a także funkcjonariuszy oddziałów specjalnych Berkut. Stoją oni po dwóch stronach głównej ulicy stolicy Chreszczatyka nie przepuszczając demonstrantów na jezdnię. Doszło już do pierwszych przepychanek. Konflikt wybuchł na skrzyżowaniu przy Majdanie (placu) Niepodległości, gdy milicja zablokowała dwa samochody, wiozące nagłośnienie na protesty zwolenników integracji europejskiej.

Ruch samochodowy w centrum Kijowa jest częściowo zablokowany.
Uczestnicy akcji na Majdanie apelują przez sieci społecznościowe, by ludzie przyłączali się do protestów, by bronić znajdujących się na placu studentów. Ze sceny płyną ostrzeżenia o możliwych prowokacjach wobec uczestników demonstracji.

Wśród protestujących są studenci, starsi ludzie, deputowani, a także zwykli mieszkańcy Kijowa. Wieczorem planowane jest wystąpienie liderów opozycji.
Ludzie ostrzegają się też przed grupkami dresiarzy, których około tysiąca znajdowało się po południu w Parku Maryjskim. Demonstranci są przekonani, że ci młodzi, wysportowani mężczyźni mają wywoływać bójki wśród uczestników akcji na rzecz podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Przed południem pobili oni dwóch dziennikarzy niezależnej telewizji internetowej.

Do swoich domów rozjechali się już uczestnicy prorządowej manifestacji na placu Europejskim. Wzięli w niej udział przywiezieni przez rządzącą Partię Regionów emeryci i pracownicy sfery budżetowej oraz prywatnych przedsiębiorstw ze Wschodu kraju i okolic Kijowa.

Prounijne demonstracje w Kijowie i innych miastach Ukrainy trwają już ponad tydzień. Ukraińcy mieli nadzieję, że uda im się przekonać prezydenta Wiktora Janukowycza do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Brukselą.

Tak się jednak nie stało. Choć prezydent Wiktor Janukowycz deklarował w Wilnie, że nie rezygnuje całkowicie ze zbliżenia ze Wspólnotą. Ukraiński prezydent powtórzył na wileńskim szczycie partnerstwa wschodniego to, co mówił u siebie w kraju - że planuje podpisanie umowy w przyszłości, ale najpierw oczekuje od Unii finansowego i gospodarczego wsparcia.

Jednak unijni dyplomaci i urzędnicy nie wierzą w te zapewnienia. Uważają, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej będzie możliwe dopiero po zmianie władzy na Ukrainie. Z tego też powodu Unia nie chciała wyznaczyć kolejnego konkretnego terminu podpisania dokumentu, o co z kolei zabiegał  Janukowycz, by mieć kartę przetargową w rozmowach z Rosjanami. - Mamy status quo, ukraiński prezydent nie chce iść dalej w procesie integrowania z Unią Europejską. Ale droga, którą wybrał, prowadzi donikąd - skomentowała Dalia Grybauskaite, prezydent Litwy, kierującej pracami Wspólnoty.

IAR/PAP/asop

Czytaj także

Kwaśniewski i Cox nadal będą jeździć na Ukrainę

29.11.2013
Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, z tyłu były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski podczas sesji plenarnej na Szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie
Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, z tyłu były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski podczas sesji plenarnej na Szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie Foto: PAP/Paweł Supernak
Misja specjalnych wysłanników Parlamentu Europejskiego zostanie po raz kolejny przedłużona. I to mimo że władze w Kijowie wstrzymały przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Brukselą.
Posłuchaj
00'34 Kwaśniewski i Cox nadal będą jeździć na Ukrainę. Relacja Beaty Płomeckiej (IAR)

Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox od półtora roku starali się doprowadzić do rozwiązania sprawy byłej premier Julii Tymoszenko, która odsiaduje wyrok więzienia. Zabiegali, by została wysłana na zagraniczne leczenie - co było jednym z warunków podpisania umowy stowarzyszeniowej. Bezskutecznie. Była premier przebywa w charkowskiej kolonii karnej. A sprawa ewentualnego jej uwolnienia utknęła w parlamencie. Deputowani nie byli bowiem w stanie uzgodnić projektu ustawy, który umożliwiłby jej opuszczenie więzienia.

Tydzień temu, ku zaskoczeniu unijnych polityków, Ukraina zrezygnowała z podpisania dokumentu. Tymoszenko, która od kilku dni prowadzi głodówkę apelowała z więziennej celi do władz Ukrainy o zmianę decyzji. Tak się nie stało. Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie zakończył się fiaskiem.

- Ukraina wciąż planuje podpisanie w przyszłości umowy stowarzyszeniowej z UE i ma zamiar uczynić to "w bliskiej przyszłości", ale potrzebuje pakietu pomocy finansowej i gospodarczej - oświadczył prezydent Ukrainy. Tłumacząc, dlaczego Kijów zdecydował się nie podpisywać umowy w Wilnie,  Janukowycz mówił przywódcom Unii na zamkniętej sesji, że "Ukraina niestety w ostatniej chwili została sama z poważnymi problemami finansowymi i gospodarczymi". - Dzisiaj potrzebujemy od naszych europejskich partnerów decydujących kroków wobec Ukrainy, w celu wypracowania i przeprowadzenia programu pomocy finansowej i gospodarczej - głoszą fragmenty oświadczenia Janukowycza opublikowane na stronie internetowej.

Szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz przekonywał, że mimo decyzji władz w Kijowie, Unia musi kontynuować dialog. Podkreślał, że nie można tworzyć próżni i przyznał, że na szczeblu rządowym te kontakty będą jeszcze trudniejsze. - Wierzę, że Ukraina zmieni zdanie, drzwi do Europy pozostają dla niej otwarte. W poprawie wzajemnych relacji pomoże na pewno humanitarne rozwiązanie sprawy Julii Tymoszenko - powiedział przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Według Martina Schulza należy wykorzystać fakt, że Ukraina nadrobiła wiele zaległości, choć nie spełniła wszystkich warunków niezbędnych do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Oprócz zwolnienia Tymoszenko, pozostałe dwa warunki dotyczyły reformy wymiaru sprawiedliwości i zmian w prawie wyborczym. Nie wiadomo jeszcze na jak długo misja specjalnych wysłanników zostanie przedłużona. Jej warunki ustalą na początku grudnia przewodniczący grup politycznych w Europarlamencie.

IAR/asop

Czytaj także

W Kijowie demonstrują zwolennicy i przeciwnicy rządu

Na placu Niepodległości w Kijowie trwa wielotysięczny wiec przeciwników władz. Swoją scenę ustawili także zwolennicy rządzących.
Posłuchaj
00'51 W Kijowie demonstrują zwolennicy i przeciwnicy rządu. Relacja Piotra Pogorzelskiego (IAR)

Po jednej placu Niepodległości stronie stoi scena zwolenników integracji europejskiej na której występują liderzy opozycji. Po przeciwnej - nieznana nikomu osoba ustawiła scenę, gdzie jakoby każdy może podejść i wyrazić swoje zdanie na temat opozycji. Ochraniają ją dresiarze, którzy najczęściej wykorzystywani są przez rządzącą Partię Regionów.

Na początku meetingu doszło do przepychanek z milicją, która nie chciała przepuścić na plac dwóch samochodów z aparaturą nagłaśniającą. Po negocjacjach funkcjonariusze ustąpili. Starali się także nie wpuszczać demonstrantów na jezdnię. Później jednak ruch na Chreszczatyku został wstrzymany i protestujący mogli zająć ulicę na wysokości placu Niepodległości.

Manifestację ochrania wyjątkowo dużo milicjantów, a także funkcjonariuszy oddziałów specjalnych Berkut.
Uczestnicy akcji na Majdanie apelują przez sieci społecznościowe, by ludzie przyłączali się do protestów, by bronić znajdujących się na placu studentów. Ze sceny płyną ostrzeżenia o możliwych prowokacjach wobec uczestników demonstracji.

Wśród protestujących są studenci, starsi ludzie, deputowani, a także zwykli mieszkańcy Kijowa. Wieczorem planowane jest wystąpienie liderów opozycji.

Prounijne demonstracje w Kijowie i innych miastach Ukrainy trwają już ponad tydzień. Ukraińcy mieli nadzieję, że uda im się przekonać prezydenta Wiktora Janukowycza do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Brukselą.

Tak się nie stało. Choć prezydent Wiktor Janukowycz deklarował w Wilnie, że nie rezygnuje całkowicie ze zbliżenia ze Wspólnotą. Ukraiński prezydent powtórzył na wileńskim szczycie partnerstwa wschodniego to, co mówił u siebie w kraju - że planuje podpisanie umowy w przyszłości, ale najpierw oczekuje od Unii finansowego i gospodarczego wsparcia.

Jednak unijni dyplomaci i urzędnicy nie wierzą w te zapewnienia. Uważają, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej będzie możliwe dopiero po zmianie władzy na Ukrainie. Z tego też powodu Unia nie chciała wyznaczyć kolejnego konkretnego terminu podpisania dokumentu, o co z kolei zabiegał  Janukowycz, by mieć kartę przetargową w rozmowach z Rosjanami. - Mamy status quo, ukraiński prezydent nie chce iść dalej w procesie integrowania z Unią Europejską. Ale droga, którą wybrał, prowadzi donikąd - skomentowała Dalia Grybauskaite, prezydent Litwy, kierującej pracami Wspólnoty.

IAR/asop

Czytaj także

Opozycja: Janukowycz musi odejść!

Kto dzisiaj zdradził? Wiktor Janukowycz! Kto dziś przegrał? Ukraina i Zachód! Ale to, co będzie jutro, zależy od nas - mówił do demonstrantów jeden z liderów opozycji Arsenij Jaceniuk.
Posłuchaj
00'55 Ukraińska opozycja: Janukowycz musi odejść! Relacja Piotra Pogorzelskiego (IAR)

Nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejska, zdradził rację stanu i powinien być za to ukarany - tak mówi opozycja. Jest zbyt słaba, by w parlamencie przeprowadzić procedurę impeachmentu dlatego mobilizuje zwykłych Ukraińców.

Wieczorem na placu Niepodległości zebrało się około 30 tysięcy osób - podawała internetowa "Ukrainska Prawda". Inne źródła mówią o 10 tysiącach demonstrantów. A jeszcze inne o 50 tysiącach. Największą manifestację zaplanowano na niedzielę. Szacuje się, że do stolicy Ukrainy może przyjechać nawet 100 tysięcy osób.

Usunięcie Wiktora Janukowycza ze stanowiska prezydenta to najważniejsze zadanie ukraińskiej opozycji. Szef klubu parlamentarnego opozycyjnej partii Batkiwszczyna Arsenij Jaceniuk powiedział, że strategicznym celem Ukrainy jest podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. - Wdrożenie jej w życie i zrobienie z Ukrainy europejskiego państwa. Jedyną przeszkodą na tej drodze jest Wiktor Janukowycz! -  nawoływał Jaceniuk.
Według niego, opozycja będzie zabiegać o usunięcie prezydenta sposobami parlamentarnymi, dążąc do przyjęcia ustawy o impeachmencie. Ale komentatorzy nie zostawiają złudzeń: to się nie uda, bo rządzący mają większość. - Pójdziemy po całej Ukrainie . Powinniśmy widzieć naszą siłę, jedność opozycji, społeczeństwa obywatelskiego i proeuropejsko nastawionych obywateli - oświadczył Jaceniuk.
Opozycja zapowiada kontynuowanie antyrządowych demonstracji.

/
Plac Niepodległości w Kijowie

Po południu gdy było już wiadomo na sto procent, że Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej, w centrum Kijowa pojawiły się liczne oddziały milicji , w tym funkcjonariusze jednostek specjalnych Berkut.

Doszło do przepychanek z protestującymi. Konflikt wybuchł na skrzyżowaniu przy Majdanie Niepodległości, gdy milicja zablokowała dwa samochody wiozące nagłośnienie na protesty zwolenników integracji europejskiej. Ruch samochodowy w centrum Kijowa został częściowo zablokowany.
Uczestnicy akcji na Majdanie wciąż apelują przez sieci społecznościowe, by ludzie przyłączali się do protestów, aby bronić znajdujących się na placu studentów. Ze sceny płyną ostrzeżenia o możliwych prowokacjach wobec uczestników demonstracji.
Ludzie ostrzegają się też przed grupkami dresiarzy, których około tysiąca znajdowało się po południu w Parku Maryjskim. Demonstranci są przekonani, że ci młodzi, wysportowani mężczyźni mają wywoływać bójki wśród uczestników akcji na rzecz podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Kojarzeni są z rządzącą Partią Regionów.
Prounijne demonstracje w Kijowie i innych miastach Ukrainy trwają już ponad tydzień.

Rozpoczęły się po tym, jak władze Ukrainy oświadczyły, że wstrzymują przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Rząd tłumaczył, że powodem takiej decyzji są względy ekonomiczne a nie polityczne. Podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie Janukowycz stawiał sprawę jasno: Ukraina potrzebuje pakietu pomocy finansowej i gospodarczej .

 

(TVN24/x-news)

Prezydent zapewniał, że Ukraina przygotowuje się do "zminimalizowania negatywnych następstw", które odczują najuboższe warstwy społeczeństwa. - To wymaga od nas wspólnej pracy nad programem pomocy gospodarczej dla Ukrainy, która pozwoli nam na przygotowanie się do podpisania umowy - apelował do UE. - Ukraina jest zainteresowana jak najszybszym wznowieniem efektywnej współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Bankiem Światowym na warunkach, które byłyby możliwe do przyjęcia - mówił Janukowycz.

Doradca prezydenta RP: Ukraińcy ulegli groźbom Rosji >>>

Czy UE gotowa będzie więc zaproponować Ukrainie większą pomoc finansową? Wątpliwości ma komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski.  - Być może Janukowycz czeka na kolejną licytację, ale się nie doczeka. Takiej licytacji na pieniądze nie będzie . Bo tu naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Możemy zaświadczyć, że wszystkie kraje, które wybrały zachód dźwignęły się. I ludzie żyją inaczej, po europejsku - mówił Lewandowski w radiowej Jedynce.

Unijni dyplomaci deklarują, że mimo fiaska szczytu w Wilnie, Kijów wciąż ma otwarte drzwi do Brukseli. Dowodem na to ma być przedłużona misja specjalnych wysłanników Parlamentu Europejskiego . Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox nadal mają jeździć na Ukrainę. Szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz przekonywał, że Unia musi kontynuować dialog. Podkreślał, że nie można tworzyć próżni i przyznał, że na szczeblu rządowym te kontakty będą jeszcze trudniejsze. - W poprawie wzajemnych relacji pomoże na pewno humanitarne rozwiązanie sprawy Julii Tymoszenko - powiedział Schulz.

Była premier od kilku dni prowadzi głodówkę. Z więziennej celi apelowała do władz Ukraińskich, by zmieniły decyzje w sprawie umowy stowarzyszeniowej. Tymoszenko w dramatycznym oświadczeniu solidaryzowała się z tłumem na Majdanie. - Idźcie naprzód, nie poddawajcie się, dążcie do zwycięstwa! Jeśli 29 listopada Janukowycz nie podpisze umowy, zetrzyjcie go z powierzchni ziemi - pisała.

Na razie jedyną odpowiedzią władz na trwające od tygodnia demonstracje zwolenników zacieśniania współpracy z UE była piątkowa manifestacja zorganizowana przez rządzącą Partię Regionów. Na plac Europejski Partia Regionów zwiozła kilka tysięcy osób. Po południu rozjechali się do swoich domów.

Wieczorem nieznana nikomu osoba ustawiła scenę, gdzie jakoby każdy może podejść i wyrazić swoje zdanie na temat opozycji. Ochraniali ją dresiarze .

IAR/PAP/asop

''