X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Muzyka

Anna German: niezapomniane przeboje sprzed lat

26.04.2013
Anna German. Fragment okładki płyty Z Archiwum Polskiego Radia - Anna German
Anna German. Fragment okładki płyty "Z Archiwum Polskiego Radia - Anna German"Foto: mat. prasowe
W sprzedaży pojawił się dwupłytowy album z przebojami Anny German, nagranymi w Polskim Radiu w latach 1961-79.

Kup płytę Anny German wydaną przez Polskie Radio >>>

W albumie niezapomniane utwory, m.in.: „Człowieczy los”, „A kiedy wszystko zgaśnie”, „Zaryzykujmy choć raz”, „Uśmiech Mona Lisy”, „Za górą, za chmurą” i wiele innych. Łącznie 43 piosenki, ponad 2,5 godziny nagrań. Większość piosenek z repertuaru Anny German to poetycka zaduma nad sensem życia. Jej piosenki trafiają dziś do wszystkich pokoleń, także i do tych najmłodszych. Jako człowiek była uosobieniem szlachetności i dobroci. Choć od śmierci pieśniarki minęło ćwierć wieku, pamięć o niej wciąż trwa, a jej piosenki są nadal wykonywane.

Dzieciństwo i młodość

Anna Wiktoria German-Tucholska urodziła się 14 lutego 1936 roku w Urgenczu (Uzbekistan). Tam spędziła dzieciństwo. Jej matka, Irma Berner z domu Martens, była z pochodzenia Holenderką. Ojciec Eugeniusz German – księgowy, urodzony w Łodzi, z korzeniami niemieckimi, stał się ofiarą stalinowskich represji. W 1946 roku Anna z matką i babką wyemigrowały do Polski. Początkowo zamieszkały w Szczecinie, następnie w Nowej Rudzie. Potem cała trójka udała się do Wrocławia, gdzie Anna ukończyła liceum ogólnokształcące i studia geologiczne na tamtejszym Uniwersytecie. Wrocławska publiczność jako pierwsza mogła usłyszeć Annę German w chętnie śpiewanym przez nią włoskim repertuarze. Tam też po raz pierwszy zaśpiewała legendarne „Tańczące Eurydyki” Katarzyny Gärtner.

Artystyczna kariera Anny German rozpoczęła się w 1957 roku, kiedy śpiewała w kręgach studenckich (Teatr Kalambur), a potem podjęła współpracę z Estradą Wrocławską, Rzeszowską i Olsztyńską. W 1959 roku debiutowała w audycjach Polskiego Radia „Podwieczorek przy mikrofonie” i „Zgaduj-Zgadula”. W następnym roku wzięła udział w programie telewizyjnym „Spotkania o zmroku”.

Pierwsze sukcesy

W 1962 na Ogólnopolskim Przeglądzie Młodych Talentów w Olsztynie zdobyła pierwszą w swojej karierze nagrodę – wyróżnienie za wykonanie „Ave Maria”. Następnego lata wystąpiła na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, gdzie za interpretację „Tak mi z tym źle” otrzymała II nagrodę. Rok później na tym samym festiwalu zdobyła I miejsce w Dniu Polskim i III miejsce w Dniu Międzynarodowym za „Tańczące Eurydyki”. Tej piosence jury Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu przyznało II nagrodę w kategorii piosenki aktorsko-literackiej.

Od tego momentu zaczęła się międzynarodowa kariera Anny German. Koncertowała w Związku Radzieckim, we Włoszech, Republice Federalnej Niemiec. Zaproszono ją na plan filmu „Marynarka to męska przygoda”, w którym grała rolę kapitana okrętu i śpiewała obok Kazimierza Brusikiewicza. W 1965 roku śpiewała z grupą polskich artystów w Wielkiej Brytanii, Paryżu i Monte Carlo. W kraju ponownie wystąpiła w Opolu i wygrała festiwal piosenką „Zakwitnę różą” – I nagroda w kategorii piosenek artystycznych. Sukces w Opolu potwierdziła w Sopocie, gdzie piosenka „Bal u Posejdona” stała się przebojem Opery Leśnej. W sierpniu zaśpiewała na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Ostendzie (Belgia), gdzie zdobyła III miejsce. Wzięła udział w programie telewizji francuskiej „Music-Hall de France". Obok Dalidy wystąpiła w Paryskiej Olimpii – recenzje były entuzjastyczne.

Jesienią 1965 nagrała pierwszą polską płytę długogrającą -„Tańczące Eurydyki” z Orkiestrą Polskiego Radia pod dyr. Stefana Rachonia. Podpisała także 3-letni kontrakt z mediolańską firmą fonograficzną CDI na nagrania płytowe i występy na festiwalach. Brała m.in. udział w XV Festiwalu Piosenki Neapolitańskiej – jako pierwsza cudzoziemka.

Międzynarodowy sukces

W 1967 r. wystąpiła jako pierwsza Polka na słynnym Festiwalu w San Remo, na festiwalu „Złoty klucz” w Bratysławie, w Nowym Jorku w słynnej Carnegie Hall, Wiesbaden i na Midem w Cannes, gdzie otrzymała „Marmurową płytę”. Nakręciła film dla telewizji szwajcarskiej, śpiewała przed kamerami telewizji włoskiej, nagrała płytę z 12 piosenkami neapolitańskimi. Dwukrotnie w latach 1966 i 1969 uznano ją za najpopularniejszą piosenkarkę polską wśród Polonii USA. To wszystko nie mieściło się w ówczesnych polskich realiach i mentalności ludzi, którzy wtedy nie wyobrażali sobie, żeby polska artystka mogła zrobić karierę na Zachodzie – a jednak Anna German tego dokonała.

Sierpień 1967 roku był dla Anny German miesiącem szczególnym. Złożyły się na to krańcowo różne wydarzenia. 27 sierpnia w Viareggio odebrała nagrodę Oskar Della Sympatia, przyznawaną najsympatyczniejszej artystce zjazdu gwiazd ze scen całego świata. Następnego dnia uległa tragicznemu wypadkowi samochodowemu na Autostradzie Słońca we Włoszech, po którym 12 dni leżała nieprzytomna. Osiem miesięcy spędziła w skorupie gipsowej walcząc o życie i tę walkę wygrała. Na scenę wróciła dopiero po trzech latach. Kiedy pierwszy raz od wypadku zaśpiewała „Człowieczy los”, widownia warszawskiej Sali Kongresowej płakała…

Zmarła 25 sierpnia 1982 roku, po beznadziejnej walce z ciężką chorobą. Odeszła w roku swojego jubileuszu 20-lecia pracy artystycznej, mając zaledwie 46 lat...

materiały prasowe, kw

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Anny German życie od festiwalu do festiwalu

24.08.2012
Anna German
Anna German Foto: fot. PAP/CAF/Stanisław Czarnogórski
- W książce jest sporo zdjęć, dokumentów, wypowiedzi z audycji Polskiego Radia. Z pomocą przyszedł autorce mąż Anny German, Zbigniew Tucholski - Michał Nogaś poleca biografię "Anna German o sobie". 26 sierpnia minęła 30. rocznica śmierci piosenkarki.
Posłuchaj
07'31 "Trójkowy Znak Jakości" 24.08.2012

Mariola Pryzwan zebrała w książce szereg wypowiedzi piosenkarki, zadanie nie było łatwe, ponieważ Anna German nie lubiła udzielać wywiadów. Zdjęcia, dokumenty i listy z prywatnego archiwum dopełniają obraz i przedstawiają kolejne etapy życia prywatnego i zawodowego artystki.

- Najmniej w tej książce jest o pierwszych latach życia, bo urodziła się w Uzbekistanie. Jej ojciec, pochodzący z Łodzi Niemiec, był ofiarą czystki stalinowskiej. Matka była z kolei potomkinią holenderskich menonitów, życie rzuciło ich do Uzbekistanu. NKWD przesiedliło rodzinę do Kirgistanu po stalinowskiej czystce, a następnie w 1946 roku po zmianie sytuacji w Europie, Anna wraz z mamą i babcią, trafiła do Wrocławia - opowiada Michał Nogaś.


I choć od dziecka śpiewała, to zajmowała się w życiu także innymi rzeczami, z zawodu była geologiem. W książce znajdziemy wspomnienia z okresu studiów, z debiutu we wrocławskim Kalamburze, pierwsze wspomnienia z Opola i Sopotu. - Anna German sama mówiła, że w pewnym momencie żyła od festiwalu do festiwalu. W 1964 roku zaśpiewała na festiwalu polskiej piosenki "Tańczące Eurydyki" i z tą piosenką wiele osób do dziś ją kojarzy - przypomina Michał Nogaś i zaznacza, że artystka cieszyła się także wielką sławą międzynarodową.

/

Piosenkarka była niezwykle popularna we Włoszech i w Związku Radzieckim, śpiewała w siedmiu językach. - Młodsze pokolenie być może Anny German nie zna, albo słyszało o niej tylko co nieco - zwraca uwagę Michał Nogaś i przekonuje, że warto przeczytać książkę, aby się dowiedzieć więcej, także na temat pobytu piosenkarki we Włoszech, jej tragicznego wypadku samochodowego, długotrwałej rehabilitacji i heroicznej walki o powrót na estradę.
"Trójkowy Znak Jakości" na naszej antenie w każdy piątek ok. 7.45. Zapraszamy do słuchania!

(ed)

Czytaj także

Rosjanie nazwali jej imieniem planetę

29.12.2012
Anna German
Anna German Foto: PAP/CAF/Zbigniew Matuszewski
- Anna German miała wyjątkowy głos i osobowość. Nie przystaje ona trochę do naszych czasów, ale zarazem jest niesłychanie wymarzona w naszych czasach. Im mniej jest takich ludzi, tym bardziej o nich marzymy - mówił w Jedynce Tomasz Raczek.
Posłuchaj
18'49 Tomasz Raczek opowiada o Annie German

Niedawno ukazała się poszerzona wersja książki autorstwa Anny German pt. "Wróć do Sorrento ...?". Wstęp do niej napisał Tomasz Raczek. - Anna German była po prostu dobrym człowiekiem. Nie dawała się sprowokowac w żadną stronę, na przykład polityczną. Mimo że była bardzo wierząca, to jednocześnie nie było w niej ani odrobiny takiego zagalopowania się w wierze i chęci poprawiania i zmieniania wszystkich dokoła - podkreślał w "Sobocie z Radiową Jedynką" krytyk filmowy.

Anna German napisała książkę po wypadku samochodowym, w którym brała udział we Włoszech w 1967 roku. Piosenkarka cudem uszła z życiem. Kilka dni przeleżała w szpitalu w śpiączce. Mimo złamanego kręgosłupa udało się jej wrócić do pewnej sprawności.

Wypadek poprzedziła olśniewająca kariera piosenkarki we Włoszech. Podpisała kontrakt z jedną z tamtejszych wytwórni, nagrała tam płytę i wystąpiła na kilku festiwalach, m.in. w San Remo. Włosi oszaleli na jej punkcie, nie tylko z powodu głosu, ale i urody.

- Okres powrotu do zdrowia był bardzo długi. W tym czasie dostawała tysiące listów od ludzi życzących jej zdrowia, ale też pytających ją o to, co dalej. Ona chciała im podziękować. Nie była w stanie odpowiedzieć każdemu z osobna i wtedy wpadła na pomysł, że napisze książkę, która będzie jej opowieścią o tym, co działo się do tego momentu - tłumaczył Tomasz Raczek.

Anna German miała holendersko-polsko-rosyjskie korzenie. Urodziła się na terenie ZSSR i była tam traktowana jako rodzima piosenkarka. Rosjanie wprost ją uwielbiali. - Gdy występowała w największych salach koncertowych Moskwy do kas ustawiały się kolejki. Kult Anny German sięgał w Rosji wysoko, i to dosłownie, ponieważ była ulubioną piosenkarką kosmonautów radzieckich. Oni zabierali jej nagrania w kosmos, ona śpiewała dla nich "Nadieżdę", będącą swoistym hymnem kosmonautów. Wreszcie nazwali planetę jej imieniem – Anna - mówił gość Jedynki.

Posłuchaj całej rozmowy Zbigniewa Krajewskiego z Tomaszem Raczkiem.

pg

Czytaj także

Serial "Anna German": w Rosji byli zdziwieni, że robi go Polak

14.02.2013
Fragment plakatu serialu Anna German
Fragment plakatu serialu "Anna German"Foto: materiały promocyjne
Waldemar Krzystek zdradził w Jedynce kulisy pracy nad 10-odcinkowym serialem o zmarłej 30 lat temu piosenkarce.
Posłuchaj
15'43 Audycja z okazji rocznicy urodzin Anny German

Anna German była córką Rosjanki holenderskiego pochodzenia i Niemca. Urodziła się w ZSSR, na terenie dzisiejszego Uzbekistanu. Dzieciństwo oraz młodość spędziła jednak we Wrocławiu. W czasie swej kariery wielokrotnie jeździła z koncertami do ZSRR, zdobywając sobie tam wielką popularność. Do dziś zresztą pamięć o piosenkarce jest w Rosji żywa. To właśnie pierwszy program tamtejszej telewizji publicznej jest producentem serialu "Anna German". Zdjęcia do niego powstawały w kilku krajach, m.in. jeszcze na Ukrainie i w Polsce. Za część kręconą w Rosji odpowiadał Waldemar Krzystek.

- Mieliśmy sceny z udziałem statystów i ludzie się pytali: "dlaczego serial o rosyjskiej piosenkarce robi polski reżyser?”. Wtedy odpowiadałem, że w Polsce wszyscy myślą, że Anna German była Polką i byliby zdziwieni, gdyby Polaków nie było przy tej produkcji - mówił w "Czterech porach roku" reżyser. Serial pokazuje, że Anna German bardziej czuła się Polką niż Rosjanką. - W pewnym momencie wybrała Polskę jako swoją ojczyznę, była obywatelką naszego kraju i nie chciała wracać do Związku Radzieckiego. Taka scena jest zresztą w serialu - tłumaczył Waldemar Krzystek.

Serial "Anna German" został już wyemitowany w Rosji. W Polsce serial pokaże TVP1. Premierowy odcinek będzie można obejrzeć 22 lutego.

Posłuchaj całej rozmowy Romana Czejarka z Waldemarem Krzystkiem. Gościem audycji była również Mariola Przyzwan, autorka książki "Anna German o sobie".

pg

Czytaj także

German, Osiecka, Jędrusik – poznaj sekrety artystek PRL

03.03.2013
Piosenkarka Anna German (P) i kompozytorka i Katarzyna Grtner (L)
Piosenkarka Anna German (P) i kompozytorka i Katarzyna Gärtner (L)Foto: PAP/Stanisław Czarnogórski
- Mało kto wie, że Kalina Jędrusik klęła jak szewc, a przecież przedstawianie wielkich postaci "w szlafroku” tylko dodaje im wartości i uroku – mówił w Jedynce Sławomir Koper, autor książki "Życie artystek w PRL”.
Posłuchaj
14'01 Sławomir Koper poznał tajemnice artystek PRL

Nowa książka Sławomira Kopra poświęcona jest kobietom tworzącym elitę artystyczną PRL. Autor nie ogranicza się jednak tylko do tych najbardziej znanych (Osiecka, Jędrusik), ale przedstawia także te już nieco zapomniane (Anna German, Alina Szapocznikow, Grażyna Bacewicz).

Jak sam przyznał w radiowej Jedynce, spośród wszystkich postaci, których życiorysy zbadał, najbardziej fascynująca okazała się Agnieszka Osiecka. - Zresztą myślę, że napiszę kiedyś jej biografię – zdradził.

Dużym atutem książki jest rozdział o Halinie Poświatowskiej przedstawiający poetkę w sposób odległy od stereotypów. - Zrobiono jej duża krzywdę przedstawiając jako osobę zawieszona miedzy ziemią a niebem. Tymczasem to była kobieta z krwi i kości. Kochała życie, mężczyzn, buty, ubrania. Owszem, była chora na serce, zmarła nawet po operacji z tym związanej. Ale na tę operacje zdecydowała się, bo chciała ułożyć sobie życie  z mężczyzną, zresztą żonatym – opowiadał Sławomir Koper.

Autor książki przyznał też, że w trakcie pisania oszczędzał trochę materiału o Kalinie Jędrusik, na kolejna książkę o słynnych parach PRL. – Ona klęła jak szewc, ale podobno wcale nie było to wulgarne. Kalina i Stanisław Dygat to była fascynująca para. Był taki okres, że mieli serdecznie dosyć gości, bo znajomi codziennie  się u nich pokazywali. Podobno Kalina przez jakiś czas chodziła po domy w szlafroku pokazując przyjaciołom, że nie ma nic poza makaronem. A Dygat ostentacyjnie siedział przed telewizorem i mówił, że to wszystko straszne – powiedział gość Jedynki.

Autor książki "Życie artystek w PRL” przyznał też, że w swojej pracy pisarskiej nie boi się sięgać po plotki. – Bo po zweryfikowaniu służą one za świetny materiał do książek i często mówią bardzo wiele nieżyjących już osobach – dodał.

O swoich dalszych platanach pisarskich i o tajemnicach artystek PRL Sławomir Koper opowiedział Karolinie Rożej. Zapraszamy do wysłuchania nagrania.

ei

Zobacz więcej na temat: Agnieszka Osiecka Anna German

Czytaj także

Moro: w Annie German znalazłam wszystko

02.04.2013
Joanna Moro na planie serialu Anna German. Tajemnica białego anioła. Reż. Waldemar Krzystek.
Joanna Moro na planie serialu "Anna German. Tajemnica białego anioła". Reż. Waldemar Krzystek.Foto: PAP/ITAR-TASS/Alexei Pavlishak
Polska aktorka pochodząca z Wilna, która zagrała tytułową rolę w serialu "Anna German. Tajemnica białego anioła", w radiowej Jedynce mówiła o "roli życia", podejściu do serialu oraz o tym, czy bardziej czuje się Polką, czy Litwinką.
Posłuchaj
32'52 Rozmowa Joanny Sławińskiej z Joanną Moro (Wieczór kulturalny/Jedynka)

Serial "Anna German" opowiada o burzliwym i dramatycznym życiu polskiej piosenkarki, która zrobiła międzynarodową karierę w latach 60. i 70. Wokalistka nagrała kilkadziesiąt płyt, za które została nagrodzona na licznych polskich i zagranicznych festiwalach. Śpiewała w siedmiu językach i występowała w kilkunastu krajach. Serial przedstawi historię jej życia od dzieciństwa aż do śmierci w wieku 46 lat z powodu choroby nowotworowej.

Joanna Moro przekonywała w rozmowie z Joanną Sławińską, że zagranie Anny German to rola marzeń. Według aktorki, w Annie German jest wszystko, czego może zapragnąć zwykły człowiek, aktorka, kobieta. - W jednej roli zmieściłam niemal wszystko. To produkcja zrobiona z rozmachem i z dopracowanym scenariuszem - wyjaśniła Moro.

Joanna Moro stwierdziła, że nigdy wcześniej nie widziała tak ciekawego scenariusza serialowego. Aktorka podkreśliła, że jednym z najtrudniejszych momentów, który zrobił na niej bardzo mocne wrażenie, był okres, w którym Anna German leżała unieruchomiona w gipsie przez ponad 6 miesięcy.

Odtwórczyni roli Anny German większość życia spędziła w Wilnie, ale mówi o sobie, że nie jest ani Polką, ani Litwinką, tylko Wilnianką. - Wychowałam się w Wilnie, a potem myślałam, dokąd się udać: czy na studia do Polski, czy do Rosji. Znajomi utorowali mi drogę do Akademii Teatralnej w Warszawie - wyjaśniła Moro.

Aktorka zaznaczyła, że w wieku 18 lat nie mówiła w języku rosyjskim ze względu na perturbacje historyczne. - Bariera językowa była wtedy bardzo ważną rzeczą i trochę z lenistwa stwierdziłam, że jeśli znam polski, to sobie poradzę w Polsce. Warszawa wydawała mi się najlepszym kierunek - dodała.

Posłuchaj całej rozmowy Joanny Sławińskiej z Joanną Moro.

mr

Zobacz więcej na temat: Anna German kultura