Muzyka

"Oh, Boy" i "Sì Sì Sì Sì!"

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2017 22:16
Albumy Marianne Crebassi i Marie-Nicole Lemieux, a także legendarne nagranie "Porgy and Bess" Gershwina w interpretacji Simona Rattle’a - nowości Erato i Warner Classic trzymają poziom.
Oh, Boy i S S S S
Foto: materiał promocyjny

Pierwszy album nagrany przez kanadyjską kontralcistkę Marie-Nicole Lemieux dla Erato w całości poświęcony jest twórczości Rossiniego. Na „Sì Sì Sì Sì! Opera Arias & Duets” swoim głębokim, aksamitnym głosem potwierdza wysoką pozycję w świecie opery. Występując na krążku z włoską sopranistką Patrizią Ciofi oraz z orkiestrą i chórem Opera National Montpellier Languedoc-Roussillon pod batutą dyrygenta Enrique Mazzola artystka przedstawia wielobarwny, kipiący życiem i uczuciami świat mistrza włoskiej opery. Sprawdźmy takie fragmenty jak choćby: „L’italiana in Algeri”, („Włoszka w Algierze”) czy „Il barbiere di Siviglia” („Cyrulik Sewilski”) – czego jeszcze można chcieć?


Willard White (Porgy), Cynthia Haymon (Bess) i Damon Evans (Sporting Life), do tego London Philharmonic i Glyndebourne Chorus no i oczywiście, sprawujący nad wszystkim pieczę i narzucający swoja wizję tego zjawiskowego dzieła – Simone Rattle. „Porgy and Bess” w tym wykonaniu to bez wątpienia legendarne nagranie, z którym może iść w szranki jedynie interpretacja z 1975 roku Lorina Maazela dowodzącego Cleveland Orchestra. Wydane przez Warner Classic trzypłytowe dzieło po raz pierwszy wystawione zostało w ramach Glyndebourne Festival Opera. Losy czarnoskórych mieszkańców jednego z osiedli miasta Charleston w stanie Karolina Południowa o nazwie Catfish Row – które przedstawił w swoim dziele Gershwin – w mistrzowski sposób wzmacniają muzycznie londyńscy filharmonicy, którzy dowodzeni przez Rattla umiejętnie balansują naszymi odczuciami i oddają pulsujący świat Gershwina.

Jeśli spojrzymy na to, w jakie role wciela się na płycie "Oh, Boy!" młodziutka francuska mezzosopranistka Marianne Crebassa to… nie zdziwi nas wcale prowokacyjny tytuł krążka. Mamy tutaj bowiem repertuar oryginalny, który naprawdę niezbyt często był dotąd wykorzystywany – arie młodych męskich postaci, które były całkiem często wykonywane przez kobiety. Chwała niech będzie więc debiutującej w Erato artystce, że tak uprzyjemniła mi pierwszy wieczór, jak i kolejne, ze swoim albumem. Pierwsze spotkanie mnie jednak zaskoczyło, a kolejne zadowolił. Dzięki niej możemy podążając za jej głosem i muzyką za którą odpowiada Mozarteum Orchester Salzburg pod batutą Marca Minkowskiego – przedzierać się przez kolejne utwory po linii - Mozarta, Chabriera, Glucka, Gounoda, Hahna, Masseneta, Meyerbeera, Offenbacha i na Thomasie kończąc! Co za przygoda! Rzeczywiście rację miał Minkowski mówić o Crebassce, że jest to „jeden z najważniejszych głosów naszych czasów”. Jeśli jest to ocena teraz trochę na wyrost, to za kilka lat…

Mieczysław Burski

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak