Muzyka

Stabat mater i czescy filharmonicy

Ostatnia aktualizacja: 16.06.2017 15:13
Muzyka sakralna Dvoraka w interpretacjach Jiříego Bělohláveka i Antoniego Wita - to gwarancja wydobycia z dzieł wybitnego czeskiego kompozytora wszystkie co w nich najlepsze.
Zespół Czeskiej Filharmonii przed swoją siedzibą. Znakomita orkiestra zawitała do Warszawy po raz pierwszy od wielu dekad
Zespół Czeskiej Filharmonii przed swoją siedzibą. Znakomita orkiestra zawitała do Warszawy po raz pierwszy od wielu dekadFoto: Petra Hajská

Stabat Mater Dvořák Stabat Mater Dvořák

Stabat Mater Dvořáka w wykonaniu Filharmoników Czeskich i maestro Jiříego Bělohláveka – to zapowiedź wielkich przeżyć. I rzeczywiście, nie mylimy się, nagrany dla Decca album z muzyką sakralną najwybitniejszego czeskiego twórcy z miejsca należy traktować jako jedno z najlepszych nagrań tego utworu w historii fonografii. Tym bardziej, że znajdujemy tu znakomitych solistów - Eri Nakamura, Elisabeth Kulman, Michael Spyres oraz Jongmin Park – znakomicie odnajdują się w tym głębokim, podniosłym i przepełnionym bólem dziele. Oddajmy na chwilę głos samemu dyrygentowi, który wyjaśnia, dlaczego dzieło to jest mu tak bliskie: - Uwielbiam Stabat Mater Dvořáka od czasów, gdy jako chłopiec śpiewałem w Chórze Dziecięcym Kuhna. Wykonywaliśmy ten utwór co roku, w okresie poprzedzającym Święta Wielkiej Nocy. Było to wtedy dla mnie niesamowite przeżycie, zarówno pod względem muzycznym, jak i religijnym. Od tej pory za każdym razem, gdy mam zaszczyt wykonywać Stabat Mater całkowicie oddaje się jego pięknu i duchowemu przesłaniu, które w sobie kryje - mówił maestro. W jego interpretacji dzieło to stanowi wzór do naśladowania dla innych artystów.

Dvorak Mass Dvorak Mass

Nie tylko jednak Czesi rozumieją muzykę Dvoraka. Nasz wielki dyrygent Antoni Wit zaskoczył mnie sygnowaną swoim nazwiskiem płytą, na której dowodząc Orfeon Pamplones Choir i Orquesta Sinfónica de Navarra – prezentuje Mszę Op. 86 i Te Deum Op. 103 (wyd. Naxos) tego czeskiego kompozytora. Obydwa dzieła nie są tak znane i popularne co choćby jego Stabat Mater, ale nie zmienia to faktu, że są owocami jego dojrzałego stylu, dziełami dopracowanymi, oryginalnymi i zasługującymi na miejsce w repertuarze. Nie zdziwiłbym się jakby niedługo Wit zaprezentował i Stabat Mater Dvoraka, gdyż przed trzema laty przedstawił jego Requiem. Widać, że muzyka Dvoraka mu „leży” czuje ją, rozumie, przeżywa.

Penderecki, Bacewicz, Tansman Penderecki, Bacewicz, Tansman

Najpopularniejsza z sonat Grażyny Bacewicz - IV Sonata na skrzypce i fortepian neoklasyczną, Fantazję na skrzypce i fortepian Aleksandra Tansmana oraz rozbudowana II Sonatę na skrzypce i fortepian Krzysztofa Pendereckiego – to trzy dzieła, które znajdziemy na krążku "Penderecki, Bacewicz, Tansman" (wyd. DUX) skrzypaczki Karoliny Piątkowskiej-Nowickiej, członkini Neo Quartet i współautorki wydanego w zeszłym roku krążka "Karol Rathaus - Chamber Music", a także pianistki Bogny Czerwińskiej-Szymula. Wszystkie trzy dzieła pokazują różne podejście ich autorów do duetów, każde z nich tworzy jednak spójną, sensowną i niezwykle ciekawą opowieść. Krążka słucha się z wielką przyjemnością, gustowne interpretacje, odważne i pełne polotu - to doskonała promocja polskiej muzyki - a zawarte na nich dzieła są jednymi z najlepszych, jakie wyszły spod piór naszych kompozytorów w XX wieku. Można więc śmiało powiedzieć, że album Karoliny Piątkowskiej-Nowickiej i Bogny Czerwińskiej-Szymula to promocja tego co najlepsze przydarzyło się polskiej muzyce w poprzednim stuleciu. Oczywiście, można narzekać, że nie ma tu Lutosławskiego, Szymanowskiego czy Paderewskiego, no ale – to tylko jedna płyta. Kto wie, może obie panie postanowią zaczerpnąć i z repertuaru wymienionych kompozytorów i przedstawić wydawnictwo, które uzupełniłoby obecnie prezentowane?

Muzyka Szymona Laksa jest powoli, krok po kroku wyciągana z zakamarków zapomnienia i prezentowana miłośnikom XX wiecznej klasyki. Niezwykle przystępne dzieła, a przy tym stanowiące dużą wartość muzyczną – mają szanse w trwały sposób wpłynąć na odbiór twórczości tego kompozytora. Dwa lata temu jego trzy z pięciu ocalałych kwartów smyczkowych zaprezentował Kwartet Śląski, w tym ten sam repertuar w wydawnictwie DUX proponują panie z zespołu Messages Quartet. Napisane po drugiej wojnie światowej dzieła to neoklasycyzm ale zabarwiony: III kwartet ma odnośniki folkowe, IV to wpływy bluesa i jazzu, a V przepełniony jest nawiązaniem do ekspresjonizmu. Szymon Laks, który podczas niemal trzyletniego pobytu w obozie zagłady pełnił funkcję kapelmistrza orkiestry męskiej, ma wiele do powiedzenia w tych dziełach. Jest daleki od awangardy, raczej skromny w doborze środków, ale przy tym niezwykle dbały o szczegóły i o to, by każdy z jego kwartetów wyróżniał się, był opisem innych emocji.

Jeśli ktoś kojarzy klawesyn jedynie z muzyką renesansową czy barokową to słuchając krążka „Le Clavecin Moderne - New Polish Music for the Harpsichord Solo” (wyd. Sarton) może się zdziwić. Alina Ratkowska, absolwentka Akademii Muzycznej w Warszawie i Schola Cantorum Basiliensis w Bazylei, przedstawia współczesne utwory na klawesyn solo polskich kompozytorów: Miłosza Bembinowa, Bartosza Kowalskiego, Edwarda Sielickiego, Pawła Łukaszewskiego, Anny Ignatowicz-Glińskiej, Mariana Sawy, Jacka Grudnia. Artystka podczas rejestracji utworów zrezygnowała z wykorzystania dwudziestowiecznego klawesynu pedałowego na rzecz kopii historycznych instrumentów – stąd intymny, głęboki dźwięk. W efekcie mamy do czynienia z albumem bardzo ciekawym, co nie znaczy, że wszystkie utwory są równie zajmujące czy pociągające – jednak, samą wielką wartością jest rozwój polskiej muzyki klawesynowej – tym większe brawa należą się Alinie Ratkowskiej za promocję tej wartościowej i atrakcyjnej muzyki.

Polish Chamber Works Polish Chamber Works

Józef Elsner i Emanuel Kania należą do kategorii zapomnianych polskich kompozytorów XIX wiecznych, którzy wciąż czekają na promocję i wydobywanie ich dzieł z mroków ignorancji i niewiedzy. Na szczęście do czasu do czasu wychodzą płyty, które przybliżają nam twórczość tych kompozytorów – jedną z nich trzymam w ręku, to „Polish Chamber Works” – na którym znajdziemy Kwartet fortepianowy Es-dur op. 15 (ok. 1805) Elsnera i Trio fortepianowe g-moll (ok. 1867) i Kani. Dariusz Wołczyk (altówka), Ewa Andruszkiewicz (skrzypce), Mirosław Makowski (wiolonczela) i Rafał Łuszczewski (fortepian) wiedzieli co robią przedstawiając te oto dzieła – nie dość, że są one niezwykle atrakcyjne pod względem muzycznym to nie można ich zaliczyć do utworów przeciętnych. Nie są to też jednak „perły”, które zmieniłyby obraz rozwoju muzycznego Starego Kontynentu czy pokroju takich dzieł jak choćby kwintetu fortepianowego Zarębskiego – dzieła wybitnego, na które zwrócili swe oczy i uszy muzycy wybitni jak choćby Marta Argerich. „Polish Chamber Works” to płyta dla wszystkich, którzy lubią XIX wieczną muzykę.

Mieczysław Burski

Zobacz więcej na temat: MUZYKA muzyka klasyczna
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Elina Garanča śpiewa Mozarta i Vivaldiego

Ostatnia aktualizacja: 13.06.2017 12:06
Znakomita mezzosopranistka Elina Garanča nie pozwala o sobie zapomnieć. Po wspaniałej zeszłorocznej płycie „Revive” nagranej wspólnie z Claudio Abbado, możemy dziś zasłuchiwać się w jej ariach Mozarta i Vivaldiego.
rozwiń zwiń