Muzyka

Synowie idą w ślady swoich ojców

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2013 12:22
Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Wystarczy przyjrzeć się czterem członkom zespołu Generation Next: Piotr Schmidt, Tomasz Wendt, Jacek Namyslowski i Gabriel Niedziel – to synowie sławnych jazzmanów. Choć młodzi, to już wiedzą, jak opowiedzieć swoją historię
Synowie idą w ślady swoich ojców

 

Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Wystarczy przyjrzeć się czterem członkom zespołu Generation Next: Piotr Schmidt, Tomasz Wendt, Jacek Namyslowski i Gabriel Niedziel – to synowie sławnych jazzmanów. Skład uzupełniają włoski basista Francesco Angiuli i doświadczony perkusista Arek Skolik. Mamy do czynienia z wojowniczym, naładowanym pozytywną energią młodym pokoleniem polskich jazzmanów, którzy nie zważają na wszystkie trudności związane z życiem zawodowego muzyka w tym kraju. Na swoim debiutanckim krążku „Live At Jazz Nad Odrą”(wyd. SJ Records) pokazują, jak wielkie pokłady umiejętności i wyobraźni tkwią w tej ekipie, jak wiele nowego potrafią odkrywać w „normalnym”mainstreamowym jazzie – takim, jakim go stworzył Miles z Trane’m. Bez wydziwień, awangardowych odjazdów, próby przypodobania się licznemu gronu krytyków, poszukujących jak psy gończe ciągle nowych tropów,  a nie zastanawiających się nad tym, że podczas tej gonitwy można stracić z oczu wiele wartościowych zjawisk. W przypadku krążka Generation Next mamy do czynienia z muzyką ponadczasową, zrozumiałą dla tych, którzy kochają jazz z lat 50. i 60. i tych, którzy dziś zachwycają się nowoorleańskimi klimatami. Takie krążki jak ten, można z dumą postawić na półce obok albumów, które stanowią dowód na siłę polskiego jazzu, jego rozwój i dobrą przyszłości.
Jednego Grzechowi Piotrowskiemu nie można odmówić. To, co robi, jest na polską skalę czymś wyjątkowym. Muzyk ten, jak na improwizatora przystało, potrafi czerpać z różnych źródeł, szuka inspiracji tam, gdzie nikt inny nie dotarł. I chociaż lider World Orchestra wciąż uważa się za jazzmana, to jednak jego kolejne płyty coraz częściej lądują w koszyku zarezerwowanym dla world music. Ja zostałem gdzieś na etapie jego krążka „Emotronica” z 2009 roku, gdzie Piotrowski tworzył muzykę zbliżoną do folkowego brzmienia saksofonu Garbarka i elektronicznych podróży Molvaera. Teraz Piotrowski specjalizuje się w dużych spektaklach, obliczonych na liczne zespołu, chórki i solistów. To już nie kameralistyka, to spektakle z barwami, biciem po oczach bogactwem i przepychem. Eklektyzm saksofonisty pozwala mu zabierać publiczność w barwną i dynamiczną przygodę po całym świecie, wszędzie tam, gdzie zachwycił go lokalny folk. Miesza brzmienia, rytmy, bawi się głosami i dźwiękami. Dla mnie tego wszystkiego jest stanowczo za dużo, można poczuć przesyt – ale ciężko jest nie zaliczyć tego dwupłytowego album, zarejestrowanego w 2011 roku na Festiwalu Solidarity of Arts, gdzie jego World Orchestra liczyła sobie aż 86 muzyków, do dzieł wyjątkowych. Piotrowski ma wciąż nowe pomysły by pobudzić naszą wyobraźnię i zmusić nas do zastanowienia się nad bogactwem kulturowym świata.
N S I Quartet to: Cyprian Baszyński – trąbka, Bartek Prucnal – saksofony, Dawid Fortuna – perkusja, Michael Parker – kontrabas. Młode chłopaki, na których koncie są już duże sukcesy: zwyciężyli międzynarodowy konkurs „Azoty Tarnów International Jazz Contest 2012” , a także 36 edycję prestiżowego konkursu „Jazz Juniors 2012”. Te sukcesy tym bardziej zachęciły mnie do sięgnięcia po ich debiutancki krążek „Introducing”. A na nim dużo bezkompromisowości, energicznego grania, jak choćby w „wyskokowych” – „Cobra Eyes”, czy nastawionym na prezentowanie dłuższych solówek, pourywanym, zmiennych nastrojowo „The Maze”. N S I Quartet potrafi jednak grać też z nutką melancholii, tak jak w romantycznym „Goodbay Jadro”. Widać, że krakowska uczelnia jazzowa, której absolwentami są Baszyński i Prucnal, pomaga szkolącej się tam młodzieży swobodnie posługiwać się wszystkimi „rodzajami” jazzu, ale bez zwykłego epigoństwa, tylko z głową, tak, by tworzyć własny język, twórczo realizować swoje myśli. Perełką na płycie są dla mnie poczynania Dawida Fortuny na perkusji, którego grą zdążyłem się zachwycić w zespołach Dominika Wani i Pawła Kaczmarczyka. A że jest on członkiem New Bone, to nie ma się co dziwić, że stanowi mocną podporę N S I Quartet.
Bracia Olesiowie przyzwyczaili nas do tego, że każda kolejna płyta, to nowy gość. Tym razem na „Sefardix” (wyd. For Tune) usłyszymy wokal Jorgosa Skoliasa. Co śpiewa? Z tym przeciętni miłośnicy gry obu braci mogą mieć mały problem. No, chyba że są miłośnikami muzyki żydowskiej. Wtedy, to co innego, w ciemno mogą brać tę płytę. Miron Zajfert, szef warszawskiego festiwalu Nowa Muzyka Żydowska, znając doskonale twórczość wszystkich trzeh artystów, zamówił u nich realizację projektu nagrania muzyki Żydów Sefardyjskich na nowo. I co ciekawsze, zaśpiewać ich pieśni po grecku. Jeśli jednak ktoś myśli, że usłyszy jakieś etniczne piosenki, z prostą melodią i do taktu - to grubo się myli, to, co z nimi robi Skolias, zasługuje bowiem na osobny tekst. Zapewniam, jest tam sporo improwizacji i nawet nie znając treści pieśni, nie będziemy się nudzić. A jeśli do tego dodamy jak zwykle znakomitą grę braci Olesiów, to już możemy zaliczyć „Sefardix” do jednej z najciekawszych płyt jazzowych w tym roku.
Mieczysław Burski

Skład Generation Next uzupełniają włoski basista Francesco Angiuli i doświadczony perkusista Arek Skolik. Mamy do czynienia z wojowniczym, naładowanym pozytywną energią młodym pokoleniem polskich jazzmanów, którzy nie zważają na wszystkie trudności związane z życiem zawodowego muzyka w tym kraju. Na swoim debiutanckim krążku „Live At Jazz Nad Odrą”(wyd. SJ Records) pokazują, jak wielkie pokłady umiejętności i wyobraźni tkwią w tej ekipie, jak wiele nowego potrafią odkrywać w „normalnym”mainstreamowym jazzie – takim, jakim go stworzył Miles z Trane’m. Bez wydziwień, awangardowych odjazdów, próby przypodobania się licznemu gronu krytyków, poszukujących jak psy gończe ciągle nowych tropów,  a nie zastanawiających się nad tym, że podczas tej gonitwy można stracić z oczu wiele wartościowych zjawisk. W przypadku krążka Generation Next mamy do czynienia z muzyką ponadczasową, zrozumiałą dla tych, którzy kochają jazz z lat 50. i 60. i tych, którzy dziś zachwycają się nowoorleańskimi klimatami. Takie krążki jak ten, można z dumą postawić na półce obok albumów, które stanowią dowód na siłę polskiego jazzu, jego rozwój i dobrą przyszłości.


/

Jednego Grzechowi Piotrowskiemu nie można odmówić. To, co robi, jest na polską skalę czymś wyjątkowym. Muzyk ten, jak na improwizatora przystało, potrafi czerpać z różnych źródeł, szuka inspiracji tam, gdzie nikt inny nie dotarł. I chociaż lider World Orchestra wciąż uważa się za jazzmana, to jednak jego kolejne płyty coraz częściej lądują w koszyku zarezerwowanym dla world music. Ja zostałem gdzieś na etapie jego krążka „Emotronica” z 2009 roku, gdzie Piotrowski tworzył muzykę zbliżoną do folkowego brzmienia saksofonu Garbarka i elektronicznych podróży Molvaera. Teraz na "Live from Gdańsk" (wyd. Universal) Piotrowski udowadnia, że specjalizuje się w dużych spektaklach, obliczonych na liczne zespołu, chórki i solistów. To już nie kameralistyka, to spektakle z barwami, biciem po oczach bogactwem i przepychem. Eklektyzm saksofonisty pozwala mu zabierać publiczność w barwną i dynamiczną przygodę po całym świecie, wszędzie tam, gdzie zachwycił go lokalny folk. Miesza brzmienia, rytmy, bawi się głosami i dźwiękami. Dla mnie tego wszystkiego jest stanowczo za dużo, można poczuć przesyt – ale ciężko jest nie zaliczyć tego dwupłytowego album, zarejestrowanego w 2011 roku na Festiwalu Solidarity of Arts, gdzie jego World Orchestra liczyła sobie aż 86 muzyków, do dzieł wyjątkowych. Piotrowski ma wciąż nowe pomysły by pobudzić naszą wyobraźnię i zmusić nas do zastanowienia się nad bogactwem kulturowym świata.

 


/

N. S. I. Quartet to: Cyprian Baszyński – trąbka, Bartek Prucnal – saksofony, Dawid Fortuna – perkusja, Michael Parker – kontrabas. Młode chłopaki, na których koncie są już duże sukcesy: zwyciężyli międzynarodowy konkurs „Azoty Tarnów International Jazz Contest 2012” , a także 36 edycję prestiżowego konkursu „Jazz Juniors 2012”. Te sukcesy tym bardziej zachęciły mnie do sięgnięcia po ich debiutancki krążek „Introducing” (wyd. Fonografika). A na nim dużo bezkompromisowości, energicznego grania, jak choćby w „wyskokowych” – „Cobra Eyes”, czy nastawionym na prezentowanie dłuższych solówek, pourywanym, zmiennych nastrojowo „The Maze”. N. S. I. Quartet potrafi jednak grać też z nutką melancholii, tak jak w romantycznym „Goodbay Jadro”. Widać, że krakowska uczelnia jazzowa, której absolwentami są Baszyński i Prucnal, pomaga szkolącej się tam młodzieży swobodnie posługiwać się wszystkimi „rodzajami” jazzu, ale bez zwykłego epigoństwa, tylko z głową, tak, by tworzyć własny język, twórczo realizować swoje myśli. Perełką na płycie są dla mnie poczynania Dawida Fortuny na perkusji, którego grą zdążyłem się zachwycić w zespołach Dominika Wani i Pawła Kaczmarczyka. A że jest on członkiem New Bone, to nie ma się co dziwić, że stanowi mocną podporę N. S. I. Quartet.

 

/

Bracia Olesiowie przyzwyczaili nas do tego, że każda kolejna płyta, to nowy gość. Tym razem na „Sefardix” (wyd. For Tune) usłyszymy wokal Jorgosa Skoliasa. Co śpiewa? Z tym przeciętni miłośnicy gry obu braci mogą mieć mały problem. No, chyba że są miłośnikami muzyki żydowskiej. Wtedy, to co innego, w ciemno mogą brać tę płytę. Miron Zajfert, szef warszawskiego festiwalu Nowa Muzyka Żydowska, znając doskonale twórczość wszystkich trzeh artystów, zamówił u nich realizację projektu nagrania muzyki Żydów Sefardyjskich na nowo. I co ciekawsze, zaśpiewać ich pieśni po grecku. Jeśli jednak ktoś myśli, że usłyszy jakieś etniczne piosenki, z prostą melodią i do taktu - to grubo się myli, to, co z nimi robi Skolias, zasługuje bowiem na osobny tekst. Zapewniam, jest tam sporo improwizacji i nawet nie znając treści pieśni, nie będziemy się nudzić. A jeśli do tego dodamy jak zwykle znakomitą grę braci Olesiów, to już możemy zaliczyć „Sefardix” do jednej z najciekawszych płyt jazzowych w tym roku.

 


Mieczysław Burski

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak