Muzyka

Air - "Love 2"

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2009 10:12
Gdyby spojrzeć jedynie na muzyczną zawartość "Love 2", pewnie tylko garstka pism oraz serwisów internetowych poświęciłaby uwagę temu krążkowi. Ot, średniak jakich wiele.
Audio

Jednakże w tym przypadku mówimy o płycie zespołu, który niejednokrotnie prezentował "international level", a w końcówce XX w. nagrał jeden z najlepszych albumów lat dziewięćdziesiątych.

Dziś Nicolas Godin i Jean-Benoît Dunckel są w innym miejscu niż wtedy, gdy "Moon Safari" zdobywało serca słuchaczy na całym świecie. W 1998 r. Air byli "cool", w 2009 młodzież w kim innym upatruje swoich bohaterów. Starsi odbiorcy zwrócą uwagę na najnowszą propozycję Francuzów przede wszystkim ze względów sentymentalnych, bo duet od dłuższego czasu liczy się jedynie w rozgrywkach ligowych pozostając bez szans na triumf w rywalizacji międzynarodowej. Wina w dużej mierze leży po stronie niezmienionej od lat taktyki. W dalszym ciągu trzon albumu Air stanowią delikatne, melancholijne, rozmarzone, aż chciałoby się rzec, do bólu "francuskie" kompozycje w obrębie elektroniki. Tym samym panowie są w stanie zapunktować dopiero poprzez zaskoczenie odbiorcy, co parokrotnie na "Love 2" się udaje. Noworomantyczny chłód przeszywający "Missing The Light Of The Day" kontrastuje z wydobytym ze spieczonej od słońca afrykańskiej ziemi organicznym bitem "Night Huntera", a w najciekawszym na płycie, filmowym "Tropical Disease" Air próbują namalować dźwiękami uczucie raczej tropikalnej chandry niż choroby, które obrazowo streścił Kapuściński w "Wojnie Futbolowej". Leniwie rozpoczynający się utwór nagle zamienia się w galopującą, dramatyczną kompozycję, by na wysokości 3:28 wyhamować lirycznymi klawiszami i dalej płynąć smutkiem oraz słowami: "Woman / Woman / Make me feel warm inside". Tradycyjny Air najfajniej pokazuje się w "Love", a także w "Sing Sang Sung", bezpretensjonalnym zwrocie do pożeranego przez pracoholizm i zmartwienia przyjaciela. Niezłe są momenty: refren w singlowym "Do The Joy", niektóre segmenty (m.in. finał utworu) wyznania o chęci bycia pszczołą, czyli "Be A Bee" oraz motyw przewodni "Eat My Beat".

Zwykło się mawiać, że życie zaczyna się po czterdziestce. Jean-Benoît tę granicę już przekroczył, Nicolas się do niej zbliża, być może więc nowy rozdział w życiu obu artystów zaowocuje zainteresowaniem muzycznymi ścieżkami dotąd przez Air nie uczęszczanymi? To jedyne rozwiązanie, jeśli francuskie duo chce raz jeszcze skierować oczy świata na swoje produkcje. Z "Love 2" ta sztuka się nie uda. 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak