Muzyka

Shakin' Dudi: im gorzej, tym lepiej

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2014 17:46
- Trójce zawdzięczam, że złota z nazwy płyta pokryła się platyną - mówi Ireneusz Dudek o wydanym w 1985 roku debiutanckim albumie formacji Shakin' Dudi. Był on bohaterem kolejnego odcinka audycji "Historia pewnej płyty".
Audio
  • Shakin' Dudi: im gorzej, tym lepiej (Historia pewnej płyty/Trójka)
  • O powstawaniu płyty "No.1" opowiadają Ireneusz Dudek, Jan Hojnacki i Sławomir Wierzcholski (Historia pewnej płyty/Trójka)
Warszawa, czerwiec 1986. Kompozytor, wokalista Ireneusz Dudek
Warszawa, czerwiec 1986. Kompozytor, wokalista Ireneusz DudekFoto: PAP/Grzegorz Rogiński

- Na początku edukowałem się jako skrzypek. Rodzice zafundowali mi profesora i od 7. do 14. roku życia grałem klasykę, potem otrzymałem harmonijkę ustną i zaczęła się moja przygoda z rock'n'rollem i rhythm'n'bluesem - mówi Ireneusz Dudek, wspominając czasy, kiedy jako nastolatek wystawał pod oknami klub studenckiego "Ciapek" w Katowicach, gdzie grali jego starsi koledzy.

Wtedy jeszcze nie mógł w pełni realizować swojej pasji. Na studia poszedł, ponieważ (jak otwarcie przyznaje) uciekał przed wojskiem. - Kiedy jednak dostałem kategorię "D", powiedziałem rodzicom, że zostaję muzykiem - opowiada. Matka i ojciec, którzy chcieli, by syn został elektrykiem, strasznie przeżywali, że rzucił studia. - Wziąłem plecak i wyjechałem. Takie "granie bluesa po angielsku" trwało dwanaście lat - dodaje.

- Właściwie wychowywaliśmy się na wspólnym "placu", bo tak się mówiło na Śląsku o podwórku. Oczywiście mentalnie, bo ja mieszkałem w Chorzowie, a Irek w Katowicach. Muzycznie poznałem go dość wcześnie. Był taki klub studencki Akant, do którego lgnęliśmy na koncerty Staszka Soyki czy SBB. Tam po raz pierwszy usłyszałem Irka. Zafascynował mnie ten człowiek. To, co wyrabiał z harmonijką ustną, było mistrzostwem świata - wspomina Piotr Baron.

Marek Niedźwiecki poznał śląskiego bluesmana w latach 80. - byli jurorami podczas festiwalu w Jarocinie. Na tym się nie skończyło. - W 1984 roku na Liście Przebojów Trójki pojawiła się jego pierwsza piosenka, która dotarła do 9. miejsca. Kiedy patrzę na historię LP3, widzę, że Shakin' Dudi miał na niej osiem utworów, podobnie jak Shakin' Stevens - porównuje dziennikarz Trójki. Najwyżej notowanym numerem (2. miejsce) była piosenka "Och, Ziuta".

Jakie były początki zespołu? - Zadzwonił do mnie menadżer Śmierci Klinicznej i zapytał, czy nie chciałbym pogadać z Irkiem Dudkiem. Zaproponował, żebyśmy zagrali dwa koncerty w Hali Parkowej w Katowicach - standardy rock'n'rollowe, może coś swojego. Pogadaliśmy, umówiliśmy się na próbę w Akancie. Jadąc z Warszawy do Katowic, w pociągu napisałem "Au sza la la la" i "Opakowanie". Irek do tych tekstów, które od razu mu się spodobały, praktycznie w ciągu minuty czy dwóch skomponował muzykę. A potem poprosił mnie, żebym napisał coś jeszcze bardziej głupiego. Tak powstał numer "To ty słodka" - opowiada Darek Dusza.

Wszystkie wspomniane utwory znalazły się na "Złotej płycie" - pierwszym albumie grupy Shakin' Dudi. - Ten zespół to była prowokacja, happening artystyczny, do którego zaprosiłem dwóch punkowców, dwóch jazzmanów i bluesmana. Powiedziałem, że im gorzej będą grać, tym będzie lepiej - śmieje się Dudek.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji, w której artysta mówił również o tym, jak obrażał Sahkin' Stevensa (który - jego zdaniem - "sprostytuował rock'n'rolla"), o demolowaniu instrumentów, występach w Jarocinie i o tym, co zawdzięcza radiowej Trójce.

Na "Historię pewnej płyty" zapraszamy w każdą sobotę o godz. 18.05.

Audycję przygotował Tomasz Żąda.

(mk)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Irek Dudek: w Shakin' Dudi ciągle mamy podejście lekko luzackie

Ostatnia aktualizacja: 26.01.2014 16:49
- Shakin’ Dudi to nie tylko neoswingowy big band. To także mój pseudonim, który przybieram zawsze wtedy, gdy chcę się śmiać z siebie i z otaczającej mnie rzeczywistości - mówił w Jedynce Irek Dudek.
rozwiń zwiń