X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Jedynka

Próba sił na Ukrainie. Władze stosują północnokoreańską metodę małych kroków

11.12.2013
Kijów. Ludzie polewają milicję wodą
Kijów. Ludzie polewają milicję wodą Foto: PAP/EPA/ROMAN PILIPEY
- Sprawdzają jak daleko mogą się posunąć w swoich działaniach i ile mogą zdobyć - skomentował w radiowej Jedynce wydarzenia w Kijowie Jan Czurylowicz, doradca polityczny Clifford Eastcastle.
Posłuchaj
08'16 Jan Czurylowicz o sytuacji na Ukrainie (Jedynka/Sygnały dnia)
Nocna akcja w Kijowie
Nocna akcja w Kijowie
Kijów: demonstranci odparli atak milicji
Kijów: demonstranci odparli atak milicji

Czytaj też<<<Nocny szturm barykad na Majdanie. Berkut się wycofał. Ostre słowa Ashton i Kerry'ego [relacja na żywo]>>>

Jego zdaniem chodzi też o sprawdzenie reakcji strony rosyjskiej i Zachodu (w Kijowie jest dzisiaj szefowa unijenej dyplomacji Catherine Ashton). Takie postępowanie nazwał budowaniem planu działań na bieżąco. - Nie ma strategii, jest taktyka. Plan działań powstaje w każdej chwili o ile pozwolą warunki - wyjaśnił Czurylowicz.

Podobnie jego zdaniem zachowuje się też ukraińska opozycja. - Buduj plan działań w boju - zauważył ekspert. Podkreślił jednak, że  deklaracją, iż nie przystąpi do rozmów z władzą przy okrągłym stole stanęła w jednym szeregu z narodem Ukraińskim. - Ukraińcy od dawna mówili, że ich interesuje dymisja prezydenta Janukowycza - powiedział Czurylowicz w rozmowie z Grzegorzem Ślubowskim.

Dordca polityczny wyraził nadzieję, że sytuacja na Ukrainie nie powinna się wymknąć spod kontroli i nie dojdzie do wybuchu wojny domowej. - Proszę zauważyć, że przez ostatnie dwa tygodnie manifestacji prowokacje ustały. Zostały zduszone przez opozycję - powiedział. Przyznał też, że przed prowokacjami powstrzymuje się ukraińska milicja. -  Bez względu na to, że napięcie jest wysokie poziom ostrożności z obu stron nie jest mniejszy - dodał Czurylowicz.

Czytaj też<<<Szef MON Tomasz Siemoniak o sytuacji na Ukrainie>>>

Jego zdaniem władzy będzie też bardzo trudno wprowadzić stan wyjątkowy. Ekspert Clifford Eastcastle wyjaśnił, że w ciągu 48 godzin od decyzji prezydenta musiałby go potwierdzić parlament. Jest on jednak sparaliżowany i nic nie wskazuje, że zacznie działać. - De facto stan wyjątkowy obserwujemy. Widzimy dużo milicji i sił porządkowych na ulicach Kijowa, wystawione są posterunki, w środku miasta jest zomo - podsumował Czurylowicz.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

"Sygnały dnia" na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między godz. 6.00 a 9.00. Zapraszamy!

Komentarze1
aby dodać komentarz
Weredyk2013-12-11 14:26 Zgłoś
Jesli tak mowi pan Jan Czurylowicz to swiadczy to o tym ze jest bardzo malo inteligentny, a o oczytaniu to nawet boje sie wspominac. No, chyba ze placi mu USrael za gadanie takich glupot.
Wybory prezydenckie 2015 - najnowsze informacje

Czytaj także

Protesty na Ukrainie. Janukowycz wprowadza plan B

02.12.2013
Demonstracja na placu Niepodległości w Kijowie
Demonstracja na placu Niepodległości w KijowieFoto: PAP/EPA/ANATOLY MALTSEV
- Polega on na tym by wrócić do umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską w racjonalny sposób - powiedział w specjalnej audycji radiowej Jedynki poświęconej Ukrainie pt. "Ukraina - dni gniewu, czas wyboru" europoseł Paweł Zalewski.
Posłuchaj
41'07 Paweł Zalewski, prof. Roman Kuźniar i Adam Eberhardt o sytuacji na Ukrainie (Jedynka/Ukraina - dni gniewu, czas wyboru)

Zdaniem Zalewskiego na Ukrainie mamy do czynienia z próbą sił, która zaczęła się w sobotę pobiciem demonstrantów. Obok trwają jednak zakulisowe rozmowy, które doprowadziły do ważnych inicjatyw politycznych. - Wiktor Janukowycz ma świadomość, że jego wiarygodność spadła do zera. Ma też świadomość, że najważniejszym wyzwaniem jest kwestia reformy gospodarki - powiedział europoseł Paweł Zalewski.

Protesty na Ukrainie - zobacz serwis specjalny >>>

Jego zdaniem powstanie plan transformacji ukraińskiej gospodarki, którego częścią będzie umowa stowarzyszeniowa. - Temu celowi będzie służyła wizyta delegacji ukraińskiej w Brukseli. Chodzi o to by wciągnąć UE i Bank Światowy do rozmów na temat wprowadzenia w życie umowy stowarzyszeniowej i transformacji gospodarczej. Częścią tego planu ma być tez dymisja ukraińskiego rządu. Janukowycz ma świadomość, że musi zmienić rząd, by uzyskać minimum wiarygodności - tłumaczył Zalewski w rozmowie z Grzegorzem Ślubowskim.

"Błogosławioną winą” nazwał prof. Roman Kuźniar brutalne rozpędzenie demonstracji opozycji w Kijowie. Jego zdaniem rządzący popełnili błąd, który wzmożył ruch oporu i dał legitymizację opozycji. - To mogło zrobić wrażenie na Moskwie. Zdała sobie sprawę, że może dojść do sytuacji jak z roku 2004, gdy przegrała próbując narzucić Ukrainie swój wybór. Moskwa poszła za daleko, sytuacja może się wymknąć spod kontroli - powiedział Kuźniar.

Protesty na Ukrainie. Zobacz co się działo w Kijowie [wideo]>>>

Doradca prezydenta RP zgodził się opinią, że rząd Ukrainy będzie musiał podać się do dymisji, ale Wiktor Janukowycz nie odejdzie. - Domyślam się, że ma przyzwolenie Rosji na szukanie warunków, które pozwolą mu zostać przy władzy, znalezienie formuły na stowarzyszenie z UE w dalszej perspektywie i tym samym zneutralizowanie opozycji. Przynajmniej na krótką metę nastąpi ustabilizowanie sytuacji - dodał Kuźniar. Doradca prezydenta RP nie wykluczył jednak bardziej pesymistycznego scenariusza w którym może nawet dojść do rozlewu krwi.

Według Adam Eberhardta ewentualne rozwiązanie siłowe na Ukrainie doprowadzą do całkowitej izolacji Janukowycza na Zachodzie, a jego relacje z Rosją zejdą do poziomu otwarcie wasalnego. - Ukraina to nie Rosja i Białoruś. Tam nie da się rządzić w taki sposób - powiedział. Podkreślił też, że na dziś jest większym optymistą ws. Ukrainy, bo we władzach doszło do wyraźnych pęknięć. - Ludzie Janukowycza poczuli, że wiatr historii zaczyna wiać w odwrotnym kierunku - zauważył wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

Jego zdaniem Janukowycz popełnił wielki błąd. Licząc, że uda mu się zachować status quo w polityce zagranicznej, nie zbliżać się do UE i Rosji, zburzył równowagę w polityce wewnętrznej. Jak tłumaczył w radiowej Jedynce, z punktu wiedzenia stabilności rządów Janukowycza jest to dużo większym zagrożeniem. - Nie stanie się Europejczykiem, nadal UE będzie traktował instrumentalnie, ale on tak musi grać, bo właśnie rozpoczęła się kampania przed wyborami prezydenckim w marcu 2015 roku - podsumował Eberhardt.

Sytuacja na Majdanie - czytaj relację na żywo >>>

Zapraszamy do wysłuchania całej dyskusji.

tj

''

Czytaj także

Protesty na Ukrainie. Janukowycz zagnał się do narożnika

09.12.2013
Ukraińska milicja przygotowuje się od odbicia z rąk demonstrantów rządowych budynków w Kijowie
Ukraińska milicja przygotowuje się od odbicia z rąk demonstrantów rządowych budynków w KijowieFoto: PAP/EPA/ROMAN PILIPEY
- W jego głowie jest strach. Czy wytrzyma do wyborów w 2015 roku i czy pójdzie do więzienia? W wypadku przejęcia przez opozycję władzy ta druga opcja możliwa - powiedział w audycji "Więcej świata" Andrzej Talaga, publicysta "Rzeczpospolitej".
Posłuchaj
05'54 Andrzej Talaga o sytuacji na Ukranie (Jedynka/Więcej świata)
05'49 Sytuacja na Ukrainie. Relacja Jacka Żakowskiego, specjalnego wysłannika Polskiego Radia do Kijowa (Jedynka/Więcej świata)

Talaga zwrócił jednak uwagę, że opozycja wysuwa do Wiktora Janukowycza rękę mówiąc o dymisji rządu i wcześniejszych wyborach parlamentarnych. W takim wariancie Janukowycz mógłby zostać u władzy. - Gdyby opozycyjna partia UDAR z Witalijem Kliczko chciałby negocjować przy okrągłym stole to mielibyśmy przynajmniej czas na uspokojenie nastrojów. Jeśli jednak Janukowycz zagra twardo tej nocy to takiej możliwości już nie będzie - wyjaśnił Talaga.

Jego zdaniem Ukrainę w najbliższych godzinach mogą czekać trzy warianty: nie stanie się nic, dojdzie do odblokowania przez milicję  budynków rządowych lub do zupełnej pacyfikacji demonstrujących na Majdanie. - Wtedy nie byłaby to już tylko wojna domowa, ale poważny konflikt międzynarodowy. Z całą pewnością UE i USA potępią takie rozwiązania. Skończą się nałożeniem na Ukrainę sankcji - powiedział Talaga w rozmowie z Grzegorzem Ślubowskim.

Protesty na Ukrainie - zobacz serwis specjalny >>>

Publicysta "Rzeczpospolitej" zwrócił też uwagę, że Ukraina jest w fatalnej sytuacji gospodarczej, pilnie potrzebuje pieniędzy i kredytów. - Janukowycz pojechał do Chin i nie otrzymał nic. Spotkał się z Putinem i też niczego nie dostał - przypomniał Talaga. Jego zdaniem Janukowycz może w Rosji najwyżej otrzymać prolongowanie rachunków za gaz, natomiast od Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego niczego nie dostanie jeśli nie wprowadzi reform. - To jest kompletny pat - podkreślił Talaga. Jak tłumaczył, w takiej sytuacji opozycja tym bardziej może na nim wymusić ruchy np. ws. dymisji rządu.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

tj

Czytaj także

Ekspertka OSW: Rosja boi się aktywności Zachodu na Ukrainie

10.12.2013
Protesty na Ukrainie
Protesty na UkrainieFoto: PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
- Wydaje się, że Rosja prowokuje Wiktora Janukowycza do rozwiązania siłowego - mówiła w Jedynce Agata Wierzbowska-Miazga z Ośrodka Studiów Wschodnich. Ekspertka zaznaczyła, że strata Ukrainy byłaby trudna do wytłumaczenia społeczeństwu rosyjskiemu.
Posłuchaj
09'50 Agata Wierzbowska-Miazga z Ośrodka Studiów Wschodnich o sytuacji na Ukrainie (Jedynka/Popołudnie z Jedynką)

Agata Wierzbowska-Miazga (Ośrodek Studiów Wschodnich) przypomniała, że w wyniku rosyjskiej presji prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską i od tego zaczęły się protesty na Ukrainie. - Moskwa starała się sprawiać wrażenie, że nie jest podmiotem w tej sprawie, tak by demonstracje na Ukrainie nie kojarzyły się z protestami przeciwko Rosji - powiedziała ekspertka.

Protesty na Ukrainie - zobacz serwis specjalny >>>

Analityczka zauważyła, że teraz coraz częściej rosyjscy politycy rzucają oskarżenia o mieszanie się Zachodu w wewnętrzne sprawy Ukrainy. W ocenie ekspertki, chodzi w tym m.in. o efekt propagandowy, obliczony na odbiorców mediów rosyjskich, które są odbierane na całym obszarze Wspólnoty Niepodległych Państw i także na Ukrainie. - Chodzi o to, by przedstawić protesty jako nieodzwierciedlające rzeczywistych nastrojów na Ukrainie i sztucznie wywoływane z inspiracji Zachodu czy wręcz za pieniądze zachodnie - powiedziała analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich.

Wierzbowska-Miazga podkreśliła, że Kreml jest naprawdę zaniepokojony z powodu zaangażowania Zachodu w sprawy Ukrainy. - Dla Rosji najwygodniej byłoby, gdyby Unia Europejska po fiasku na szczycie w Wilnie obraziła się na Ukrainę i pozwoliła Rosji na integrację Kijowa z Unią Celną - powiedziała Agata Wierzbowska-Miazga. Dodała, że deklaracje w sprawie ”otwartych drzwi do UE dla Ukrainy ”, oferty pośredniczenia w rozmowach z opozycją i wsparcie Zachodu dla opozycji, są dla Rosji niewygodne. Jak tłumaczyła, w takiej sytuacji Janukowycz może dalej ”balansować” politycznie między Wschodem i Zachodem i to dla Rosji jest niekorzystne.

Protesty na Ukrainie - relacja na żywo >>>

Ekspertka podkreśliła, że Ukraina ma dla Rosji znaczenie gospodarcze (dostęp do rynku), ale i prestiżowe. Agata Wierzbowska-Miazga zaznaczyła, że strata Ukrainy byłaby trudna do wytłumaczenia społeczeństwu rosyjskiemu.

W ocenie gościa Jedynki, Rosja prowokuje Janukowycza do rozwiązania siłowego .- Przekaz medialny z Rosji przewiduje wzrost agresji, niepokojów, destabilizację czy nawet rozpad Ukrainy. Regularnie w mediach rosyjskich przewiduje się wprowadzenie stanu wyjątkowego.  Są plotki, jakoby Putin miał postawić taki warunek przed dalszymi rozmowami o ewentualnych korzyściach gospodarczych - powiedziała ekspertka.

Przekaz medialny z Rosji o Ukrainie

We wtorek rosyjska Duma wezwała polityków z krajów zachodnich, by nie wywierali presji na Ukrainę, a polityków opozycyjnych, by zaprzestali niepokojów. Agata Wierzbowska-Miazga przypomniała, że wcześniej szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow mówił o histerii zachodniej na temat Ukrainy, w podobnym tonie piszą rządowe gazety rosyjskie. Jedna z agencji informacyjnych twierdziła natomiast, że społeczeństwo polskie jest zaniepokojone zaangażowaniem polityków polskich na Ukrainie, bo to się może odbić na relacjach Polski z Rosją, według tej agencji obawy Polaków ma też budzić obecność polityków polskich na Majdanie, gdzie m.in. są flagi nacjonalistycznej partii Swoboda.
Rozmawiała Zuzanna Dąbrowska.

agkm

Czytaj także

Protesty na Ukrainie. "To była demonstracja siły"

11.12.2013
Ukraina: milicja próbowała w nocy usunąć barykady z Majdanu
Ukraina: milicja próbowała w nocy usunąć barykady z MajdanuFoto: PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
W nocy miała miejsce kolejna próba sił między władzą a opozycją w stolicy Ukrainy. - Nie wiadomo, jak można to logicznie zakończyć - mówi Paweł Reszka w "Komentatorach" w radiowej Trójce.
Posłuchaj
11'07 Łukasz Lipiński ("Polityka") i Paweł Reszka ("Tygodnik Powszechny") o Ukrainie i nowej partii Jarosława Gowina Polska Razem (Trójka/"Komentatorzy")

Po północy oddziały milicji rozpoczęły usuwanie barykad i spychanie uczestników protestu przeciw niepodpisaniu przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Nie używano pałek, spychano protestujących tarczami. Na plac zaczęli przyjeżdżać ludzie, wzywani przez opozycję. Nad ranem zrezygnowano z natarcia.

Zdaniem Łukasza Lipińskiego ("Polityka") Janukowycz chciał pokazać, kto tu rządzi. - To była demonstracja siły. Wielu obserwatorów było zdziwionych, że Janukowycz pozwolił sobie na taki ruch w momencie, kiedy szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton była jeszcze w Kijowie - powiedział Lipiński w audycji "Komentatorzy" w radiowej Trójce.

- Władze i Janukowycz testują wytrzymałość tych protestów. Liczą na to, że jak powoli, krok po kroku, będzie się te demonstracje ograniczać, to one stopniowa opadną - ocenia Łukasz Lipiński.

Zdaniem Pawła Reszki ("Tygodnik Powszechny"), Ukraińcy są coraz bardziej podzieleni, a nadzieje na okrągły stół nikną w oczach. - Nie wiadomo, jak można to logicznie zakończyć. Rośnie rozdźwięk. Kliczko mówi, że z mordercami nie da się rozmawiać przy okrągłym stole.

W związku z informacją, że ambasador Ukrainy w Polsce, Markijan Malski, został w środę wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Paweł Reszka mówi, że ma nadzieję, iż mimo tego, że ambasadorowi trudno ukryć swoje proeuropejskie nastawienie, nie zostanie odwołany do Kijowa, bo "to by było złe".

Goście audycji „Komentatorzy” rozmawiali także o Bartoszu Arłukowiczu i nowej partii Jarosława Gowina „Polska Razem”.

Rozmawiał Krystian Hanke

<<<Tłumy idą na Majdan. Milicja próbuje odbić ratusz. Ostre słowa Ashton i Kerry'ego [relacja na żywo]>>>

kh

Czytaj także

Szef MON: przyglądamy się wydarzeniom w Kijowie

11.12.2013
Starcia milicja z demonstrantami w Kijowie
Starcia milicja z demonstrantami w KijowieFoto: PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
- To nie jest związane tylko z ostatnimi dwoma tygodniami. Nasze służby pracują i analizują. Różne osoby w państwie dysponują informacjami o Ukrainie - przyznał w "Sygnałach dnia" minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.
Posłuchaj
01'51 Tomasz Siemoniak o wydarzeniach na Ukrainie (Jedynka/Sygnały dnia)
Obejrzyj
Tomasz Siemoniak w "Sygnałach dnia"

W stolicy Ukrainy trwa próba sił między władzą, a opozycją. Po północy oddziały milicji rozpoczęły usuwanie barykad i spychanie uczestników trwających od końca listopada protestów.

Nocny szturm barykad. Tłumy idą na Majdan! Zachód potępia przemoc. Relacja na żywo >>>

Szef resortu obrony zapewnił w radiowej Jedynce, że wydarzenia na Ukrainie leżą w sferze zainteresowań całego rządu, w tym ministra obrony. - Mamy dość bliską współpracę z Ukrainą. Jako Polacy i przyjaciele Ukrainy przyglądamy się temu, co dzieje się w Kijowie - powiedział Siemoniak w rozmowie z Krzysztofem Grzesiowskim. Wyjaśnił jednak, że z punktu widzenia militarnego żadne działania nie są podejmowane. - Dzisiaj ważny jest aspekt polityczny tego, co się wydarzy. Z uwagą śledziłem wydarzenia ostatniej nocy. Źle się dzieje, jeśli jest używana siła. Utrudnia dialog - podkreślił Siemoniak.

Zobacz też Tomasz Siemoniak w "Sygnałach dnia" o sprawie gen. Skrzypczaka>>>

Jego zdaniem plusem całej sytuacji jest fakt, że o Ukrainie przez ostatnie tygodnie cały czas się mówi. - Jeśli po wydarzeniach tej nocy zabiera głos sekretarz stanu USA i wysoka przedstawiciel Unii Europejskiej, to widać, że Ukraina, która dwa tygodnie temu była daleko w światowych portalach, dziś jest w centrum uwagi - powiedział Siemoniak.

"Sygnały dnia" na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między godz. 6.00 a 9.00. Zapraszamy!

tj

Czytaj także

Azarow: to oczyszczanie ulic dla funkcjonowania miasta

11.12.2013
Próba natarcia na Majdan
Próba natarcia na MajdanFoto: PAP/EPA/STR
Premier Ukrainy zapewnił, że wobec pokojowych demonstrantów w centrum Kijowa nigdy nie zostanie użyta siła, a to, co się stało w ostatnich dniach, to "oczyszczanie ulic dla funkcjonowania miasta". O tym, że siła nie zostanie użyta, mówił też szef MSW.
Posłuchaj
00'45 Ukraina: Zacharczenko uzasadnia nocną akcję - relacja Piotra Pogorzelskiego (IAR)

- Żadnego stosowania siły wobec pokojowych demonstrantów nigdy nie będzie. Chodzi jedynie o oczyszczanie dróg w celu zapewnienia funkcjonowania stolicy - powiedział Mykoła Azarow otwierając w środę posiedzenie Rady Ministrów.

Szef MSW: chcę wszystkich uspokoić

Szef ukraińskiego MSW Witalij Zacharczenko wydał specjalne oświadczenie, w którym przekonywał, że z powodu demonstrantów w całym Kijowie są korki. Po raz kolejny zapewnił, że nie będzie siłowego rozpędzenia akcji protestu na Majdanie Niepodległości, ale podkreślił konieczność sprawnego działania transportu miejskiego i różnych służb, w tym pogotowia ratunkowego.

- Chcę wszystkich uspokoić - żadnego rozpędzania Majdanu nie będzie. Nikt nie zamierza się na prawo obywateli do pokojowego protestu. Nie wolno jednak ignorować prawa i interesów innych obywateli. Zwykłe funkcjonowanie stolicy nie powinno być naruszane - oświadczył Zacharczenko. Ubolewał nad "bezpardonowym" niszczeniem drzew i własności komunalnej przez uczestników protestu. Powiedział, że do organów MSW napływają liczne skargi, głównie od mieszkańców centrum Kijowa, którzy nie mogą przedostać się do swych domów i normalnie wypocząć w nocy.

Demonstracje na Ukrainie

Protesty na Ukrainie rozpoczęły się 21 listopada, kiedy to rząd ogłosił, że wstrzymuje przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Podpisanie miało nastąpić na ubiegłotygodniowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.

W nocy z 10 na 11 grudnia doszło do kolejnej próby sił między władzą a opozycją w stolicy Ukrainy. Po północy oddziały milicji rozpoczęły usuwanie barykad i spychanie uczestników protestu. Według dotychczasowych doniesień, nie używano pałek, próbowano spychać ludzi tarczami.

Akcja milicji spotkała się z natychmiastową reakcją mieszkańców Kijowa, którzy zaczęli schodzić się na centralny plac miasta i wspierać demonstrantów, których na początku było niewielu. Po kilku godzinach i apelach między innymi piosenkarki Rusłany i Witalija Kliczki "Wszyscy na Majdan", skwer zapełnił się, zgromadziło się kilkanaście tysięcy ludzi.

Próba oczyszczenia Majdanu: relacja 10/11 grudnia >>>

TVN24/x-news

Czytaj też<<<Nocny szturm barykad na Majdanie. Berkut się wycofał. Ostre słowa Ashton i Kerry'ego [relacja na żywo]>>>

IAR,PAP,kh

''