Jedynka

Grzegorz Schetyna: UE nie zniesie sankcji wobec Rosji

22.12.2014 11:32
- Sankcje w stosunku do Rosji należy utrzymać. Nie mówimy, żeby je zawiesić. Sugestia jest taka, żeby ich nie zaostrzać - tak szef polskiego MSZ Grzegorz Schetyna komentował w Jedynce niemiecką debatę o polityce wobec Rosji.
Szef MSZ Grzegorz Schetyna jest przekonany, że UE nie złagodzi polityki wobec Rosji
Szef MSZ Grzegorz Schetyna jest przekonany, że UE nie złagodzi polityki wobec Rosji Foto: PAP/Paweł Supernak
Posłuchaj
14'10 Minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna o sytuacji związanej z kryzysem na wschodzie Ukrainy (Sygnały dnia/Jedynka)

Zarówno szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier, jak i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz uważają, że nie można wprowadzać kolejnych sankcji wobec Rosji.

W wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika "Der Spiegel" szef niemieckiej dyplomacji ostrzegł przed takim krokiem. Frank-Walter Steinmeier wyraził obawę przed destabilizacją Rosji, jeśli restrykcje nie zostaną poluzowane. - Ten, kto za pomocą sankcji gospodarczych chce rzucić Rosję na kolana, bardzo myli się, uważając, że w ten sposób wzmocni bezpieczeństwo w Europie - powiedział.

Z kolei Martin Schulz tłumaczy, że powinno się unikać dalszej eskalacji. Jego zdaniem, Rosji należy umożliwić wyjście z twarzą z zaistniałej sytuacji.

KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Grzegorz Schetyna zwrócił uwagę w "Sygnałach dnia", że najważniejsze jest to, iż obaj politycy nie mówią o tym, by złagodzić politykę Unii Europejskiej wobec Rosji. - Chodzi o to, by nie zaostrzać sankcji, by Rosji nie dobijać - powiedział szef MSZ. Zdaniem gościa Jedynki, jedynie konsekwentne stanowisko wobec Kremla może doprowadzić do zmiany rosyjskiej polityki tak, by Moskwa "przestała łamać prawo międzynarodowe".

- Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że ta sytuacja musi znaleźć jakieś swoje zakończenie. Nie można trwać w takim stanie otwartej wojny, konfliktu zbrojnego, agresji terytorialnej. Rosja musi zmienić swoją politykę, podjąć takie kroki, które spowodują, że będziemy rozwiązywać problemy przy negocjacyjnym stole, a nie w okopach, używając ciężkiej broni - powiedział Grzegorz Schetyna.

Według niego, konflikt na Ukrainie podważył "powszechne poczucie bezpieczeństwa w Europie". - Najważniejsza jest kwestia bezpieczeństwa. Musimy mieć gwarancję, że Polska w Europie i wszystkie kraje Unii Europejskiej są bezpieczne. O to dzisiaj idzie gra. Biznes, zarabianie pieniędzy jest drugorzędne - dodał.

Minister ocenił też, że niezwykle ważna jest pomoc Ukrainie. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk mówił w rozmowie z IAR, że Ukraina może liczyć na 2 miliardy euro pomocy z UE, USA, Kanady i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jak ocenił szef MSZ, Ukraina oczekuje większej pomocy, sięgającej kilkunastu miliardów euro. - Te dwa miliardy euro to pierwszy krok. Sprawą krytyczną jest kwestia porozumienia Ukrainy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym - dodał.

Grzegorz Schetyna przypomniał jednocześnie, że Polska po 1989 r. również zabiegała o tego typu porozumienie. - To porozumienie wspólnie z reformami Balcerowicza dało nam nowy początek, otwarcie, które dzisiaj pokazuje Polskę w zupełnie innym miejscu - podkreślił. Jego zdaniem, nowe władze Ukrainy zdają sobie sprawę z tego, że ich kraj musi się zreformować. - Widać po nich determinację. Widać, że chcą i widzą, że nie ma alternatywy, która mogłaby zepchnąć ich z drogi reform i przekształcania kraju - dodał gość Jedynki.

Zdaniem Schetyny, Europa musi pomagać Ukrainie. - To kwestia strategiczna i międzynarodowego bezpieczeństwa. Bo bezpieczna, demokratyczna i suwerenna Ukraina to gwarant bezpieczeństwa na wschodzie Europy - podkreślił minister.

Polityk komentował też ostatnie zmiany, jakie zaszły w rządzie. Premier Ewa Kopacz, po dokonaniu przeglądu pracy ministerstw, zdecydowała o dymisjach w resortach zdrowia, infrastruktury i sportu. Według doniesień medialnych, w ministerstwach: edukacji, infrastruktury, zdrowia i skarbu powołała pełnomocniczki rządu, które mają pomóc w realizacji celów wytyczonych w expose.

Grzegorz Schetyna mówił w radiowej Jedynce, że jego zdaniem takie zmiany są naturalne.

***

Tytuł audycji: Sygnały dnia
Prowadził: Krzysztof Grzesiowski
Gość: Grzegorz Schetyna (minister spraw zagranicznych)
Data emisji: 22.12.2014
Godzina emisji: 7.15

asop, pg

>>>Zapis całej rozmowy

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

USA i UE zaostrzają sankcje dla Krymu. "Zaprzestańcie wspierania separatystów"

20.12.2014 09:18
Weszły w życie kolejne, unijne sankcje wobec Krymu, zaanektowanego przez Rosję, a prezydent USA podpisał rozporządzanie wprowadzające zakaz związków ekonomicznych z półwyspem.
Prezydent USA Barack Obama
Prezydent USA Barack ObamaFoto: PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Posłuchaj
00'21 Stany Zjednoczone zakażą eksportu towarów, technologii i usług na Krym/IAR
00'51 Weszły w życie kolejne, unijne sankcje wobec Krymu, zaanektowanego przez Rosję. Relacja beaty Płomeckiej/IAR

Unijne sankcje obejmują zakaz sprzedaży technologii do wydobycia ropy i gazu, zakaz inwestowania na Krymie, oraz prowadzenia działalności przez europejskie firmy turystyczne na półwyspie. Dyplomaci tłumaczą, że będą one mieć konsekwencje dla rosyjskich firm, które chciałyby inwestować w rozwój półwyspu, co zapowiadał Władimir Putin. Restrykcje uderzające w przemysł turystyczny spowodują na przykład, że statki będą miały zakaz zawijania do portów.

>>> Dr Maciej Jędrzejak: Good bye, Putin!? >>>

- Te sankcje to potwierdzenie sprzeciwu wobec nielegalnej aneksji Krym. Uważamy, że było to złamanie prawa międzynarodowego przez Rosję - powiedziała rzeczniczka Komisji Europejskiej Maja Kocijancicz.

KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Pierwsze sankcje wobec Krymu Unia wprowadziła kilka miesięcy temu. Obejmowały one wtedy embargo na towary z półwyspu i zakaz inwestowania w sektor energetyczny, a także w projekty infrastrukturalne i telekomunikacyjne.

Amerykańskie sankcje

Jak poinformował Biały Dom podpisane przez Baracka Obamę rozporządzenie zakazuje firmom amerykańskim i obywatelom USA dokonywania nowych inwestycji na Krymie oraz eksportowania lub importowania na półwysep, lub z stamtąd, jakichkolwiek towarów, usług lub technologii.

Firmy i obywatele USA nie będą mogli tam kupować nieruchomości i miejscowych firm lub je finansować. Posiadane w USA aktywa osób, które Departament Skarbu USA zidentyfikuje jako prowadzące działalność na Krymie, zostaną zamrożone. Rozporządzenie wprowadza też zakaz wjazdu do USA osób, których dotyczą nowe ograniczenia.

„Nie wspierajcie separatystów”

Obama ponownie wezwał Moskwę do "zaprzestania wspierania separatystów na wschodzie Ukrainy oraz do realizacji swoich zobowiązań wynikających z porozumień osiągniętych w Mińsku". Zapowiedział też dalszą ścisłą współpracę z "naszymi partnerami w Europie i na całym świecie" w celu prowadzenia jednolitej polityki wobec Ukrainy i posunięć Rosji wobec tego państwa.

W liście skierowanym do Izby Reprezentantów i Senatu USA, Obama podkreślił, że nowe posunięcia są odpowiedzią na "rosyjską okupację Krymu, regionu Ukrainy".

W czwartek Obama podpisał uchwaloną przez Kongres ustawę upoważniającą go do zastosowania nowych sankcji wobec Rosji w ślad za podobnym posunięciem UE. Ustawa Kongresu daje prezydentowi możliwość zaostrzenia sankcji wobec przedstawicieli rosyjskich władz oraz firm zbrojeniowych kontrolowanych przez rosyjski rząd, a także upoważnia prezydenta do udzielenia Ukrainie pomocy wojskowej, w tym dostarczenia broni śmiercionośnej.

Obama podkreślił jednak, że nie zamierza obecnie nakładać na Rosję nowych sankcji w ramach tej ustawy, bowiem nie skoordynował ich jeszcze z sankcjami UE. Nie dotyczy to jednak Krymu bowiem w tym przypadku sankcje zostały już uzgodnione z Brukselą.

FILM: Premier Ewa Kopacz po szczycie w Brukseli skomentowała doroczną konferencję Władimira Putina. Jak stwierdziła, Putin - obarczając Zachód odpowiedzialnością za obecną sytuację w Rosji i na Ukrainie - chciał wskazać, że Unia Europejska jest podzielona na kraje popierające sankcje i mające wobec nich wątpliwości. - Nie udało się to i jestem bardzo z tego dumna - powiedziała Ewa Kopacz.

TVN24/x-news

pp/PAP/IAR

Czytaj także

Szef MSZ Niemiec popełnia błąd? Ostra krytyka Steinmeiera za stanowisko wobec Rosji

21.12.2014 11:11
Frank-Walter Steinmeier popełnia ciężki błąd, "dystansując się werbalnie" od sankcji - ocenia Manfred Weber. Wypowiedź polityka bawarskiej CSU i szefa Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim przytacza niedzielne wydanie "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier  w wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika Der Spiegel ostrzegł przed zaostrzaniem sankcji
Szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier w wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika "Der Spiegel" ostrzegł przed zaostrzaniem sankcjiFoto: EPA/ROMAN PILIPEY

Weber podkreśla, że "największym atutem Unii Europejskiej w kryzysie ukraińskim jest jej wspólne solidarne stanowisko". Jego zdaniem prezydenta Rosji można skłonić do "zejścia z niebezpiecznej dla Europy i innych części świata drogi" tylko dzięki sile stanowczości i ponawianiu oferty rozmów.
Kanclerz Niemiec Angela Merkel wielokrotnie wypowiadała się przeciwko znoszeniu sankcji wobec Rosji. Kilka dni temu powiedziała, że zostaną one utrzymane tak długo, jak długo Moskwa nie będzie przestrzegała wartości europejskich. - Europa nie może pozwolić i nie pozwoli, żeby Rosja łamała zasady prawa, szacunku i partnerstwa - oświadczyła.

Część państw Unii uważa, że należałoby rozważyć zaostrzenie sankcji. Do takiego stanowiska nakłania też Brukselę Waszyngton.

W wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika "Der Spiegel" szef niemieckiej dyplomacji ostrzegł przed takim krokiem. Frank-Walter Steinmeier wyraził obawę przed destabilizacją Rosji, jeśli restrykcje nie zostaną poluzowane. - Ten, kto za pomocą sankcji gospodarczych chce rzucić Rosję na kolana, bardzo myli się, uważając, że w ten sposób wzmocni bezpieczeństwo w Europie - powiedział. - Ostrzegam przed tym - podkreślił. Dodał, że jest przeciwny "dokręcaniu śruby sankcji".
Także część niemieckich przedsiębiorców uważa, że dotychczasowa polityka wobec Rosji nie powinna się zanadto zmieniać. Przewodniczący rad nadzorczych koncernów Eon i Bayer, Werner Wenning, oświadczył, że niemiecki przemysł nie chce dalszych sankcji. - Nie można "przecinać więzów z Moskwą" - powiedział. Jego zdaniem Niemcy powinny się wystrzegać zrywania kontaktów handlowych, które budowano przez dziesięciolecia.
Niemiecki przedsiębiorca, który zasiada też w gremiach kontrolnych Siemensa i Henkla, wyraził pogląd, że międzynarodowe koncerny muszą dostosowywać się do warunków panujących w miejscach ich działalności. - Nie możemy wybierać sobie systemu politycznego. Nie możemy za każdym razem, gdy dochodzi do przewrotu, zabierać naszych maszyn i wyjeżdżać z kraju, mówiąc, że wrócimy, gdy powróci demokracja taka, jak my ją sobie wyobrażamy - wskazał Wenning.

KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

PAP/asop

Czytaj także

Szef Parlamentu Europejskiego: nie zaostrzać sankcji wobec Rosji

22.12.2014 11:15
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz ostrzega przed zwiększaniem gospodarczej presji na Rosję. Polityk niemieckiej socjaldemokracji mówi o tym w wywiadzie dla dziennika „Sueddeutsche Zeitung”.
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin SchulzFoto: Parlament Europejski
Posłuchaj
00'54 Martin Schulz: nie zaostrzać sankcji wobec Rosji - relacja Wojciecha Szymańskiego z Berlina (IAR)

W rozmowie z gazetą Martin Schulz broni dotychczasowej polityki Unii Europejskiej wobec Rosji. Podkreśla, że przyjęte sankcje działają. Odrzuca jednak propozycje wprowadzania jeszcze ostrzejszych restrykcji. Jak mówi, powinno się unikać dalszej eskalacji. Jego zdaniem, Rosji należy umożliwić wyjście z twarzą z zaistniałej sytuacji. Martin Schulz jest kolejnym politykiem niemieckiej socjaldemokracji, który sprzeciwia się zaostrzaniu sankcji.

Część państw Unii uważa, że należałoby rozważyć zaostrzenie sankcji. Także Waszyngton namawia do takiego rozwiązania.

KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Temu pomysłowi sprzeciwia się szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier, który ostrzegał, że gospodarcze rzucenie Rosji na kolana wcale nie zwiększy bezpieczeństwa w Europie. W wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika "Der Spiegel" Steinmeier ostrzegł przed takim krokiem. Szef unijnej dyplomacji wyraził obawę przed destabilizacją Rosji, jeśli restrykcje nie zostaną poluzowane.
Wypowiedź Steinmeiera skrytykował w niedzielnym wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" szef Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim Manfred Weber. Chadecki polityk podkreślał, że jednomyślność Unii Europejskiej w sprawie kryzysu na Ukrainie jest największym atutem Wspólnoty. Jego zdaniem prezydenta Rosji można skłonić do "zejścia z niebezpiecznej dla Europy i innych części świata drogi" tylko dzięki sile stanowczości i ponawianiu oferty rozmów.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel wielokrotnie wypowiadała się przeciwko znoszeniu sankcji wobec Rosji. Kilka dni temu powiedziała, że zostaną one utrzymane tak długo, jak długo Moskwa nie będzie przestrzegała wartości europejskich. - Europa nie może pozwolić i nie pozwoli, żeby Rosja łamała zasady prawa, szacunku i partnerstwa - oświadczyła.

W poniedziałkowych "Sygnałach dnia" minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna mówił, że w niemieckiej koalicji rządowej są różne zdania na temat sankcji, natomiast nie jest podważana opinia, że są one konieczne.

- Sankcje w stosunku do Rosji należy utrzymać. Nie mówimy o tym, żeby je zawiesić. Sugestia jest taka, żeby ich nie zaostrzać - tak szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna komentował w Jedynce debatę, jaka toczy się w Niemczech na temat polityki wobec Rosji.

IAR, bk