Kazimierz Ludwiński: płynęliśmy 9 lat, bo świat jest piękny

Ostatnia aktualizacja: 07.11.2015 15:51
- To było szczęśliwe, wolne życie. Doceniam je dopiero teraz, gdy od 2 lat jesteśmy w Polsce i dzieci nie potrafią zaakceptować życia pełnego nakazów i zakazów - opowiada podróżnik, który opłynął z dziećmi świat na katamaranie.
Audio
  • Kazimierz Ludwiński opowiada o 9 latach spędzonych z dziećmi w podróży (Sygnały dnia/Jedynka)
Tuż przed wypłynięciem. Kazimierz Ludwiński i mały Noe
Tuż przed wypłynięciem. Kazimierz Ludwiński i mały NoeFoto: http://wyspaszczesliwychdzieci.com

Kiedy wypływali Nel miała 6 lat, a Noe 7 miesięcy. Ale wyprawa nie była dla nich wydłużonymi wakacjami. Pan Kazimierz sam uczył dzieci według polskiego programu nauczania z polskich podręczników, a postępy w edukacji były warunkiem dalszej żeglugi. - Jeśli chodzi o finanse, przygotowani byliśmy na 2-3 lata rejsu. Płynęliśmy 9, bo świat jest jest piękny, cudowny. Nauczyliśmy się żyć ekonomicznie - opowiada.

Z dziećmi żeglarz omawiał trasę, konsultował wszystkie decyzje dotyczące ich wspólnego życia. - Należy respektować drugiego człowieka, żeby być szanowanym. Nie bałem się o dzieci na morzu, boję się o nie tu, na lądzie - mówi Kazimierz Ludwiński. Dlaczego? I czego całą trójkę nauczyło morze?

***

Przygotowała: Dorota Świerczyńska

Gość: Kazimierz Ludwiński (żeglarz, autor książki "Wyspa szczęśliwych dzieci")

Data emisji: 7.11.2015 

Godzina emisji: 8.43

Materiał wyemitowano w audycji "Sygnały Dnia"

Wyprawa Ludwińskich otrzymała wiele nagród od środowisk podróżniczego i żeglarskiego, m.in. KOLOS 2013 w kategorii "PODRÓŻE", III nagrody za Rejs Roku.

asz/tj

Zobacz więcej na temat: Dorota Świerczyńska żeglarstwo
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Kpt. Piotr Kuźniar: koniec świata wygląda bajkowo

Ostatnia aktualizacja: 16.05.2015 11:11
- Antarktyda i te wielkie przestrzenie tam są niesamowite. W zestawieniu z nimi człowiek czuje się małym ziarenkiem piasku. Efekt jest taki, że chce się tam potem wracać – mówi kapitan jachtu Selma Expeditions.
rozwiń zwiń