X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Jedynka

Ćwiczenia pokonają ból

13.09.2010
Osiem godzin pracy przy biurku jest zabójcze dla kręgosłupa.
Posłuchaj
10'04 Prof. Wojciech Marczyński o bólu kręgosłupa

- Osiem godzin pracy przy biurku jest zabójcze dla naszego kręgosłupa i stawów kolanowych. Leki nie są sposobem leczenia bólu. Potrzebna jest właściwa diagnoza ortopedyczna i ćwiczenia gimnastyczne - mówi gość "Sygnałów Dnia" prof. Wojciech Marczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego, szef Szpitala Klinicznego w Otwocku.

Ćwiczyć powinno się rano. Wystarczy 15 minut. - Taki zestaw ćwiczeń jest zbawienny. Osoby, które dały się przekonać do regularnej gimnastyki, praktycznie całkowicie zapomniały o bólu kregosłupa - mówił prof. Marczynski.

Gość Jedynki przekonywał, że jest to zestaw prostych ćwiczeń, które polegają na rozciągnięciu mięśni grzbietu i wzmocnieniu mięśni brzucha.

Największym obciążeniem dla kręgosłupa i stawów kolanowych jest wielogodzinne siedzenie przy biurku. Gość Jedynki radził, żeby w czasie pracy robić sobie, nawet krótkie kilkuminutowe spacery i przerwy po to, aby zmienić pozycję.

- Najlepsze byłyby kilkuminutowe ćwiczenia, więc jeśli ktoś może, to niech je wykonuje w jakimś ustronnym miejscu w pracy - mówił prof. Marczyński.

Ze statystyk wynika, że aż 90 proc. osób poniżej 45 roku życia choć raz doświadczyło silnego bólu kręgosłupa w odcinku lędźwiowym.

- Jest to bardzo wysoki odsetek nie tylko u nas, ale we wszystkich krajów wysokorozwiniętych - potwierdził prof. Marczynski. - Jest to domena osób, które mają pracę siedzącą i mało się ruszają - dodał ortopeda.

Odcinek lędźwiowo-krzyżowy kręgosłupa jest miejscem, gdzie przy schylaniu i prostowaniu się dochodzi do obciążeń sięgających nawet kilkaset kilogramów. Przeciążenia te są niewspółmiernie wyższe niż nasza waga i podnoszony ciężar. - To one wyzwalają ból w tej części ciała - wyjaśnił prof. Marczyński.

(im)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Wybory prezydenckie 2015 - najnowsze informacje

Czytaj także

Nie chcą zapisać do specjalisty? Zapłacą karę

Nie można wyznaczać tylko jednego dnia na zapisy do lekarzy-specjalistów. Taka przychodnia może zapłacić pół miliona złotych kary - ostrzega w "Sygnałach Dnia" Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska.
Posłuchaj
08'41

Rzecznik przypomina, że jest to niezgodne z prawem.

Krystyna Barbara Kozłowska zauważa, że rośnie liczba skarg nadsyłanych do jej biura. - To mnie cieszy, bo oznacza, że coraz więcej pacjentów wie, iz istnieje ktoś, kto dba o ich prawa - mów. Zaznacza, że pacjent ma takie same prawa w publicznej i niepublicznej służbie zdrowia.

Bezpłatna telefoniczna infolinia do Rzecznika Praw Pacjenta - 0 800 190 590 czynna godz. 9 - 21

Krzysztof Grzesiowski:  Czy jako pacjent mam prawo do dokumentacji medycznej? Czy do każdego lekarza specjalisty muszę mieć skierowanie od lekarza ubezpieczenia zdrowotnego? Czy można zmienić lekarza podstawowej opieki zdrowotnej? Na te i na inne pytanie mogą państwo uzyskać odpowiedź, korzystając z pomocy Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Pani Krystyna Barbara Kozłowska, rzecznik praw pacjenta, jest gościem Sygnałów. Dzień dobry.

  • Krystyna Barbara Kozłowska: Dzień dobry państwu.

    K.G.: To, rozumiem, są takie przykładowe pytania.

    K.B.K.: Oczywiście, że tak. Pytania, które wpływają do Biura, dotyczą wszystkiego, co może spotkać pacjent w swoim kontakcie z przychodnią, ze szpitalem, z lekarzem.

    K.G.: Pani pełni swoją funkcję od października 2009 roku. Czy to jest instytucja rzecznika w pełni samodzielnego, czy jest pani przypisana do jakiejś instytucji?

    K.B.K.: Nie, to jest organ administracji rządowej i moim zwierzchnikiem bezpośrednim jest pan premier.

    K.G.: Wcześniej to był...?

    K.B.K.: Wcześniej byłam dyrektorem Biura Praw Pacjenta przy Ministrze Zdrowia i moim zwierzchnikiem wtedy był oczywiście minister zdrowia. Od momentu, kiedy powstała ustawa i kiedy weszła w życie ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta, powołany został rzecznik, którego właśnie ja pełnię funkcję.

    K.G.: A z jakimi sprawami najczęściej zwracają się do państwa pacjenci?

    K.B.K.: W ostatnim czasie wiąże się to na pewno z końcem roku i początkiem roku. Najczęściej pacjenci narzekają na utrudnienia w dostępie do świadczeń, czyli na kolejki, czyli na to, że jest długi okres oczekiwania, że te kolejki niekoniecznie są organizowane zgodnie z prawem. I między innymi w związku z tym po pierwszych sygnałach, jakie napłynęły od pacjentów, wystąpiłam z takim komunikatem, który zresztą jest podany na mojej stronie, i w tym komunikacie zawarłam informacje, że praktyki tego typu, że pacjentów, którzy zapisują się do specjalistów bądź do poradni ambulatoryjnych w szpitalach, umawia się na jeden dzień i zapisuje się ich z wyprzedzeniem na przykład na pół roku. To są praktyki nieprawidłowe, niezgodne z prawem...

    K.G.: Że wszyscy mają się zgłosić tego samego dnia, tak?

    K.B.K.: Dokładnie. Zresztą w mediach widzieliśmy, jak to wygląda i naprawdę było to wstrząsające. Jest to niezgodne z prawem i w ten sposób świadczeniodawca wchodzi w konflikt z zapisem w ustawie o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta, czyli są to praktyki naruszające zbiorowe prawa pacjentów. I świadczeniodawcy nie zdają sobie chyba sprawy z tego, jakie mogą być konsekwencje właśnie z nieprzestrzegania tego prawa. Ponieważ rzecznik właśnie w ustawie dostał bardzo mocne narzędzia do ręki, m.in. kary finansowe, jeżeli świadczeniodawca nie zaprzestanie tego typu praktyk. A te kary są do 500 tysięcy złotych. Więc naprawdę mogą być bardzo bolesne.

    K.G.: Może pani taką karę nałożyć w wysokości pół miliona złotych?

    K.B.K.: Tak.

    K.G.: A zdarzały się takie przypadki? Nie było jeszcze chyba.

    K.B.K.: Nie było jeszcze takich sytuacji i co mnie bardzo cieszy, że świadczeniodawcy, do których się zwracamy właśnie po sygnałach od pacjentów, wyjaśniając sprawę, odstępują od tego typu praktyk, to znaczy, że liczą się z tym, że nie można łamać prawa tak bezkarnie.

    K.G.: To pierwsze pytanie, które zadałem na początku naszej rozmowy o dostęp do dokumentacji medycznej, zdaje się jest też jednym z częstszych.

    K.B.K.: Tak. I jestem zdziwiona, że akurat dostęp do dokumentacji medycznej, który tak doskonale jest uregulowany w mojej ustawie, gdzie jest napisane, w jakiej formie pacjent może otrzymać tę dokumentację, ile może zapłacić za stronę, to jednak cały czas świadczeniodawcy, nie wszyscy oczywiście, ale utrudniają dostęp do tej dokumentacji. Ja czasami się zastanawiam, z jakiego powodu.

    K.G.: No właśnie.

    K.B.K.: No bo jeżeli wiadomo, że pacjent ma prawo, to ma prawo spojrzeć w swoją dokumentację, ewentualnie nawet wziąć kserokopię, oczywiście uiszczając opłatę za to. I takie ukrywanie jakby i brak dostępu do tej dokumentacji może budzić dziwne pytania: no dlaczego świadczeniodawca nie chce mi dać tej dokumentacji? Czy tam jest coś nieprawidłowego...

    K.G.: Skoro ja mam prawo do wglądu.

    K.B.K.: No właśnie. To jest dziwna sytuacja.

    K.G.: A liczba interwencji rośnie?

    K.B.K.: Oj, bardzo duża, tak, rośnie. Wtedy, kiedy jeszcze była dyrektorem...

    K.G.: Znaczy to może dobrze, że rośnie, bo ludzie wiedzą, że jest rzecznik praw pacjenta.

    K.B.K.: Tak. I z tego się bardzo cieszę. Wtedy, kiedy jeszcze byłam dyrektorem Biura Praw Pacjenta przy Ministrze Zdrowia tych skarg wpływało około 20 tysięcy. Natomiast w tej chwili ilość spraw wzrosła o 100%. Tak że to jest bardzo duży wzrost. Na pewno wynika to z tego, że pacjenci przede wszystkim wiedzą o tym, że został powołany rzecznik, że został powołany taki urząd. I myślę, że też darzą mnie zaufaniem. I to też wynika z tego, że akurat zwracają się do nas. Proszę jeszcze pamiętać o tym, że ja zatrudniam też rzeczników praw pacjenta szpitala psychiatrycznego...

    K.G.: Właśnie, to jest jakby osobny dział, tak?

    K.B.K.: To znaczy to są moi pracownicy i oni są powołani ustawą o ochronie zdrowia psychicznego. W styczniu 2006 roku stworzyłam sieć tych rzeczników. Na razie zatrudnionych ich jest dwudziestu, docelowo ma być pięćdziesięciu i wtedy będziemy mogli objąć całą sieć szpitali i oddziałów psychiatrycznych na terenie Polski.

    K.G.: Czy pani możliwości działania są takie same w przypadku publicznej służby zdrowia, jak i prywatnej?

    K.B.K.: Oczywiście, że tak. Pacjent ma...

    K.G.: To nie ma znaczenia, czyli...

    K.B.K.: Nie. Pacjent swoich praw może dochodzić zarówno w prywatnej, jak i w publicznej służbie zdrowia, dlatego że prawa pacjenta obowiązują wszędzie bez względu na to, czy to jest prywatna przychodnia, czy też publiczny szpital.

    K.G.: Znaczy rozumiem, że ze względu na skalę oczywiście więcej skarg, pytań związanych jest z działalnością publicznej służby zdrowia, to naturalne.

    K.B.K.: Tak, ale to wynika między innymi z tego, że jednak świadczeniodawcy prywatni bardziej dbają o to, żeby prawa pacjentów były przestrzegane. Poza tym jeżeli już dojdzie do jakichś nieprawidłowości, to próbują porozumieć się z pacjentem. Niestety to jeszcze nie jest zbyt popularne w publicznych placówkach, u publicznych świadczeniodawców, ale zauważyłam, że też już pojawiają się tego typu sytuacje, że na drodze ugody szpital bądź przychodnia publiczna dochodzi do porozumienia z pacjentem.

    Wiesław Molak: 40 tysięcy skarg, listów. Czy da się to przeczytać i jakoś zareagować na każdy?

    K.B.K.: Oczywiście, że tak. Proszę pamiętać, że do nas skargi i zapytania... Bo my pełnimy taką funkcję nie tylko interwencyjną, bo to jest interwencja w momencie zagrożenia życia bądź zdrowia, ale też informacyjną. I często nasz kontakt z pacjentem polega na tym, że pacjent dzwoni do nas i mówi: proszę podać mi podstawę prawną, jaka obowiązuje przy udostępnianiu dokumentacji medycznej, żebym ja mógł się nią posłużyć i żeby mi tej dokumentacji nie odmówiono. I rzeczywiście po takiej informacji od nas ten pacjent już do nas drugi raz nie dzwoni, bo on tę dokumentację otrzymuje. A że jest trudno, no jest trudno, szczególnie z tego powodu, że ja jestem dopiero w trakcie organizacji, jak państwo wiecie. Biuro docelowo... mój urząd docelowo ma zatrudniać około 110 osób, w tej chwili  jest bardzo mało, trwają konkursy, trudno jest wyłonić specjalistów, którzy rzeczywiście znają obszar ochrony zdrowia, cały system i ustawy prawa medycznego.

    K.G.: Zatem jeśli ktoś ma pytania do rzecznika praw pacjenta, możemy podać numer infolinii?

    K.B.K.: Bardzo proszę.

    K.G.: 0 800 190 590. Ten telefon jest czynny od godziny 9.00 do 21.00. Jest to infolinia bezpłatna, podkreślamy: bezpłatna. No i jako że to teraz w modzie, a właściwie chyba w obowiązku, adres mailowy: . A infolinia 800 190 590.

    W.M.: To ja mam pytanie. Można?

    K.B.K.: Tak, proszę.

    W.M.: Taka sprawa: w zeszłym tygodniu zdjęto mi gips, a lekarz wypisał skierowanie na rehabilitację z adnotacją „pilne”. No i co się stało? Okazało się, że mam czekać pół roku na leczenie, na rehabilitację, bo po prostu nie ma miejsc.

    K.B.K.: Ja mam jedną odpowiedź: ten pan widocznie nie przeczytał informacji, która powinna być wywieszona u każdego świadczeniodawcy, czyli ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. I tam też są nasze namiary. I pacjent od nas dowiedziałby się, że jeżeli jest dopisek „pilne” na skierowaniu, to świadczeniodawca nie może go zapisać jako pacjenta planowego. I dlatego powinien skorzystać z naszej infolinii bądź skierować zapytanie na adres mailowy, otrzyma informację, my będziemy wiedzieli, który to świadczeniodawca i będziemy mogli interweniować.

    W.M.: No to jedną sprawę załatwiliśmy.

    K.G.: Bo od tego jest rzecznik praw pacjenta, pani Krystyna Barbara Kozłowska, gość Sygnałów. Dziękujemy bardzo.

    K.B.K.: Dziękuję bardzo.

    (stenogram: J.M.)

  • Czytaj także

    Polacy nie wiedzą, czym jest stwardnienie rozsiane

    Około 60 tysięcy Polaków cierpi na stwardnienie rozsiane, ale większość z nas nie wie co to za choroba.
    Posłuchaj
    05'24

    Od 40 do 60 tysięcy Polaków cierpi na stwardnienie rozsiane, ale większość z nas nie wie co to za choroba. Dlatego dziś rozpoczyna się akcja pod nazwą "Jesienna Symfonia Serc", która ma na celu uświadomienie ludziom zdrowym, co to jest stwardnienie rozsiane.

    SM to przewlekła choroba układu nerwowego - tłumaczyła w Sygnałach Dnia Anna Gryżewska, zastępca sekretarza generalnego Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Nie jest to choroba zakaźna, ale jest nieuleczalna i nie powinna ograniczać godnego życia ludziom ją dotkniętym. A w Polsce dostęp do leczenia i rehabillitacji jest niedostateczny. Zaledwie 3-4 procent chorych jest leczonych i wleczemy się w ogonie Unii Europejskiej. Np. na Węgrzech leczonych jest 20 proc. chorych na SM.

    Inauguracja kampanii dziś, a 13 września na Krakowskim Przedmieściu przy Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się wielki festyn rodzinny, podczas którego będzie można zapoznać się z problemami osób cierpiących na SM.

    Czytaj także

    Nie każdy wie, czego może domagać się od lekarza

    Duża grupa osób nie zdaje sobie sprawy jakie ma prawa podczas leczenia. Chcemy to zmienić.
    Posłuchaj
    07'10

    Urszula Jaworska - założycielka największej w kraju Fundacji Dawców Szpiku Kostnego - apeluje o podniesienie świadomości pacjentów w Polsce. Duża grupa osób nie zdaje sobie sprawy jakie ma prawa podczas leczenia - mówiła w "Sygnałach Dnia".

    Gość Programu Pierwszego przypomniała, że każdy lekarz ma obowiązek skierować nas na badania specjalistyczne, jeśli się tego domagamy, a dotychczasowe leczenie nie przynosi efektu. Niestety nie każda osoba wie o przysługujących jej prawach, co bardzo utrudnia skuteczne leczenie.

    Urszula Jaworska przypomniała, że wczesne rozpoznanie choroby pomaga w skutecznym leczeniu. Powiedziała, że jednym z celów jej fundacji jest podniesienie wiedzy w społeczeństwie na temat zdrowia, oraz zachęcenie do wykonywania badań diagnostycznych.

    Celem Fundacji jest również zachęcenie lekarzy pierwszego kontaktu oraz lekarzy medycyny pracy do zlecania badań pod kątem chorób hematologicznych. Bardzo ważne jest również pozytywne nastawienie pacjentów. Osoby chore, które są pozytywnie nastawione do świata i siebie samych, osiągają zdecydowanie lepsze wyniki leczenia.

    Zobacz więcej na temat: Polska Sygnały Dnia Urszula