Siezieniewski: ważne miejsce w życiu Szpilmana zajmowało Polskie Radio

Ostatnia aktualizacja: 26.09.2011 14:01
Audio

Nie bez powodu Roman Polański sięgnął po autobiografię wybitnego pianisty i kompozytora Władysława Szpilmana i nakręcił film "Pianista" nagrodzony później Oscarem.Tego, pełnego dramatycznych zwrotów akcji, scenariusza o ukrywającym się w ruinach okupowanej stolicy” Warszawskim Robinsonie”, nie wymyśliłby żaden geniusz Hollywoodu.

Ale, my radiowcy, pamiętamy, że bardzo ważne i serdeczne miejsce w życiu Szpilmana zajmowało Polskie Radio. 1 kwietnia 1935 roku rozpoczął pracę przed radiowym mikrofonem. Miał wówczas 24 lata. A już 12 maja tegoż 1935 roku zapisał się trwale w historii Polskiego Radia. Po śmierci Marszałka Piłsudskiego zmieniono sygnał stacji. Szpilman nagrał na fortepianie sygnałowy temat pieśni "My, pierwsza brygada". Sygnał ten zamikł dopiero 6 września 1939 roku, kiedy na polecenie polskich władz wysadzono oba maszty w Raszynie, by nie mogły służyć hitlerowskim najeźdźcom.

W południe 23 września, Władysław Szpilman grał ostatni recital chopinowski pośród rozrywających się pocisków… O 16 zamilkła Rozgłośnia Polskiego Radia na lata okupacji niemieckiej, bo zbombardowano elektrownię przy Dobrej.

Po dramatycznych latach okupacji, a warto wiedzieć, że wśród niosących Szpilmanowi pomoc odważnych, narażających własne życie ludzi, byli także koledzy z Polskiego Radia, w roku 1945, na Targowej 63 na Pradze,  w ubogim Radiu - Władysław Szpilman pracuje niemal od pierwszych chwil. Sypia w łazience. Nie ma płyt nie ma muzyki. Szpilman ujawnia nowy talent - błyskawicznie, z niebywałą łatwością, komponuje nowe piosenki. Odgruzowywana Warszawa powstaje jak Feniks z popiołów, śpiewając Jego piosenki…

Do roku 1963 Szpilman króluje już na Myśliwieckiej, jako szef muzyki zwanej rozrywkową. Odpowiadał za poziom nagrań w Warszawie i wszystkich rozgłośniach regionalnych Polskiego Radia. Radio było wtedy producentem emitowanej muzyki. Władysław Szpilman był nieomylny w sprawach muzyki, młodzi podziwiali Go, darzyli szacunkiem, był dla nich niekwestionowanym autorytetem.

Był także cudownym gawędziarzem. Mówił ze swadą i erudycją o kulturze, estetyce muzycznej, o wielkich artystach - swoich przyjaciołach.

I o swoim Radiu: królewskiej wyobraźni, o duszy radia, o barwach dźwięku.Nie chciał mówić o mrocznych czasach wojny i cierpieniu. Mieszkała w Nim muzyka….

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak