Jedynka

Jewhenija Tymoszenko: Janukowycz chce nam odebrać przyszłość

22.11.2013 08:24
- To straszne, że jeden człowiek może decydować o wszystkim na podstawie własnych interesów, a nie tego co jest potrzebne Ukrainie. Przez to możemy stracić największą szansę w historii - powiedziała w "Sygnałach dnia" córka byłej premier Ukrainy.
Jewhenija Tymoszenko
Jewhenija TymoszenkoFoto: PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Posłuchaj
06'01 Jewhenija Tymoszenko: Janukowycz chce nam odebrać przyszłość w Europie (Jedynka/Sygnały dnia)
więcej

W czwartek Rada Najwyższa Ukrainy nie poparła w głosowaniu żadnego z sześciu projektów ustaw, zezwalających na wypuszczenie z więzienia jej matki i byłej premier Julii Tymoszenko. Natomiast na stronie internetowej rządu opublikowano rozporządzenie, według którego wstrzymuje się proces przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią.

Jewhenija Tymoszenko przypomniała, że jeszcze miesiąc temu prezydent Wiktor Janukowycz obiecał podpisanie ustawy umożliwiającej leczenie jej matki za granicą jeśli tylko przegłosuje ją parlament. - Już wtedy wiedział jednak, że politycy Partii Regionów nie dojdą w tej sprawie do porozumienia i ustawa przepadnie - podkreśliła córka Julii Tymoszenko w rozmowie z Ewą Kwaśnik.

>>>Zapis całej rozmowy

Jewhenija Tymoszenko widzi jednak szansę na podpisanie umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z Unią Europejską. Jej zdaniem nadzieja będzie do ostatniego momentu przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. - Moja mama też wierzy, że to nie koniec. Za moim pośrednictwem wzywa obywateli Ukrainy i opozycję w kraju do walki o europejską szansę. Jeszcze ciągle ją mamy, musimy wykorzystać każdy dzień i godzinę. Jeśli presja będzie odpowiednio duża to Janukowycz może spełnić kryteria postawione przez Brukselę - podsumowała córka Julii Tymoszenko.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

"Sygnały dnia" na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między godz. 6.00 a 9.00. Zapraszamy!

tj

Komentarze2
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
wiechosta2013-11-22 16:57 Zgłoś
Jewgienia oczywiście patrzy na wszystko z punktu widzenia córki stęsknionej za matką. Pomijając wątpliwości co do tego czy Julia Tymoszenko dopuściła się nadużycia czy też nie należy patrzeć także na bezpieczeństwo gospodarcze Ukrainy, która narażona zostanie na olbrzymie straty finansowe w przypadku odwrócenia się od Rosji i pójście w kierunku Unii. A Unia to w końcu też nie same przyjemności i dotacje. Po początkowej euforii zawsze przychodzi szara unijna, wcale nie różowa, rzeczywistość.
dontonk2013-11-22 09:52 Zgłoś
Dlaczego Polskie Radio w tym lubiana przeze mnie jedynka wciska od rana, nam opcje opozycji ukraińskiej, dlaczego przedstawia się wypowiedź córki więźniarki, czy znowu chcecie się włączyć jako nieodpowiedzialni Polacy w rewolucję na Ukrainie? za którą tak jak podziękował Nam były prezydent Juszczenko, upokorzeniem Polaków przez nadanie bohatera Ukrainy mordercy Polaków Stepanowi Banderze. A Pan Kowal to czyją rację stanu reprezentuje? bo na pewno nie polską, chcemy żyć zgodnie i z Rosjanami i Ukraińcami taka jest Nasza racja stanu a nie proamerykańskich banderowców
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Putin: nie mamy nic przeciwko stowarzyszeniu Ukrainy z UE. Ale...

21.11.2013 14:13
- Nie jesteśmy przeciwko suwerennemu wyborowi Ukrainy, jakikolwiek by był. Jeśli by nam powiedziano, że Ukraina wstępuje do NATO, to bylibyśmy rzeczywiście przeciwko - oświadczył prezydent Rosji.
Władimir Putin
Władimir PutinFoto: EPA/MAXIM SHEMETOV

Putin nie zgodził się z opinią, że Moskwa prowadzi agresywną politykę przeciw integracji Ukrainy z Unią Europejską. Zaznaczył jednak, że Rosja musi chronić swoją gospodarkę.
Dodał, że jeśli Ukraina "otworzy drzwi" do UE, to strona rosyjska nie może pozostać przy obecnych warunkach dotyczących taryf w handlu z Ukrainą.
Prezydent Ukrainy Wiktor "Janukowycz przedstawił stanowisko, zgodnie z którym proponuje on prowadzenie trójstronnych rozmów Europa-Ukraina-Rosja. - Jesteśmy za tym, ale jedynie do momentu podjęcia decyzji o stowarzyszeniu Ukrainy z UE - dodał Putin.

Wyjaśnił, że przesunięcie się w pobliżu granic Rosji obcego sojuszu wojskowego byłoby dla niej pewnym zagrożeniem. Z kolei "organizacje gospodarcze nie stanowią żadnego zagrożenia z punktu widzenia zdolności kraju do obrony" - dodał.

Parlament Ukrainy nie przegłosował w czwartek żadnego z sześciu projektów ustaw w sprawie wypuszczenia z więzienia b. premier Julii Tymoszenko. Na wypuszczenie Tymoszenko nalegała Unia Europejska, stawiając to jako warunek podpisania z Ukrainą umowy stowarzyszeniowej. UE zabiega o to, by umowę podpisać na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w przyszłym tygodniu.

PAP/asop

Czytaj także

Ukraina odwróci się od UE? "Naciski Moskwy przyniosły efekt";"gra nerwów do ostatniej chwili"

21.11.2013 19:25
Niezależne białoruskie media komentując decyzję rządu Ukrainy o zadeklarowanym niespodziewanie dla wszystkich wstrzymaniu przygotowań do podpisania unijnej umowy stowarzyszeniowej twierdzą, że to efekt presji Moskwy.
Ukraińska opozycja protestuje przeciwko decyzji ogłoszonej w czwartek przez rząd ukraiński o anulowaniu decyzji o podpisaniu umowy z UE. Prezydent Ukrainy przebywał w tym czasie w Wiedniu
Ukraińska opozycja protestuje przeciwko decyzji ogłoszonej w czwartek przez rząd ukraiński o anulowaniu decyzji o podpisaniu umowy z UE. Prezydent Ukrainy przebywał w tym czasie w WiedniuFoto: PAP/EPA/ANDREW KRAVCHENKO

Analitycy białoruscy podkreśłają, że decyzja Kijowa będzie miała również znaczenie dla Białorusi. Politolog Aleksiej Karol powiedział rozgłośni "Radio Swaboda", że wstrzymanie procesu eurointegracji dla samej Ukrainy oznacza "mocniejsze przywiązanie do Rosji ”, zaś dla Białorusi jeszcze większe uzależnienie od Moskwy. - To doda entuzjazmu prezydentowi Władimirowi Putinowi. I Białorusi także w żadnym wypadku nie wypuści ze swoich objęć - podkreśla Aleksiej Karol. Z kolei ekspert Jury Czuwasau twierdzi, że na Ukrainie obecnie nie wszystko zależy od prezydenta Wiktora Janukowycza. Wspierane przez Rosję grupy lobbystyczne znalazły - poprzez ukraiński rząd i parlament - możliwość podjęcia decyzji, które stanęły na przeszkodzie do podpisania umowy stowarzyszeniowej ze Wspólnotą. Tymczasem intelektualista Walery Bułhakau uważa, że eurointegracja Kijowa "od początku do końca" była inicjatywą wąskiego koła ukraińskich elit.  - Teraz widać, że być może szantażowały one Rosję próbując uzyskać maksymalne korzyści - dodaje.

Rząd anulował decyzję o podpisaniu umowy z UE

Najpierw przed południem ukraiński parlament odrzucił wszystkie projekty ustaw o leczeniu za granicą osób skazanych na więzienie. Dzięki temu możliwy byłby wyjazd byłej premier Julii Tymoszenko poza granice kraju. Przyjęcie tych projektów miało zbliżyć Ukrainę do umowy stowarzyszeniowej.

Jednak prawdziwe zaskoczenie nastąpiło po południu. Wówczas na stronie internetowej rządu zostało opublikowane rozporządzenie, w którym gabinet anulował decyzję z 18 września o woli podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią. Cały proces wydaje się tym samym wstrzymany.

A tego samego dnia w Wiedniu … prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zapewniał, że Kijów nadal podąża europejskim szlakiem.

Komisarz UE zapowiedział nadzwyczajną wizytę, potem ją odwołał

Na wyjaśnienia Kijowa czeka Unia Europejska. Komisarz Stefan Fuele miał jechać z nadzwyczajną wizytą do Kijowa, po tym gdy parlament Ukrainy (z powodu Partii Regionów) nie przyjął ustawy o leczeniu skazanych za granicą. Przyjęcie tej ustawy miało umożliwić wyjazd skazanej byłej premier Julii Tymoszenko za granicę na leczenie (prawdopodobnie do Niemiec). Kiedy jednak ukazało się rozporządzenie ukraińskiego rządu anulujące decyzję o podpisaniu umowy, Fuele odwołał wizytę.

Kreml jest zadowolony

Kreml oświadczył tymczasem, że z zadowoleniem wita dążenie Ukrainy do rozwijania współpracy handlowo-gospodarczej z Rosją.

Wicepremier Ukrainy Bojko: chodzi o ”bezpieczeństwo narodowe” i o pieniądze

Decyzję o przerwaniu przygotowań rząd w Kijowie tłumaczył "interesami bezpieczeństwa narodowego".  Wicepremier Jurij Bojko wyjaśniał, że Ukraina zdecydowała się na taki krok, by uporać się z pogorszeniem relacji handlowych z Rosją oraz dlatego, że UE nie zaproponowała żadnego zadośćuczynienia za wynikające z tego straty. W jego ocenie straty te wyniosły 30-40 mld hrywien (ok. 30-40 mln euro). - Nie otrzymaliśmy od naszych partnerów europejskich jasnego sygnału, że straty, które ponieśliśmy w ciągu ostatnich czterech miesięcy, będą (ze strony UE) wyrównane - podkreślił Bojko.

Jak relacjonują agencje, stanowisko Ukrainy wicepremier Jurij Bojko tłumaczył także stanem gospodarki, powiązanej z innymi państwami byłego Związku Radzieckiego. Według niego, pogorszenie klimatu ekonomicznego między Kijowem a Moskwą doprowadziło do zamykania ukraińskich przedsiębiorstw. - Groziło nam zamknięcie kilkudziesięciu przedsiębiorstw i zwolnienie kilkudziesięciu tysięcy robotników - mówił ukraiński wicepremier.

”Komisja trójstronna”

- Rozporządzenie wydano w celu bardziej szczegółowego zapoznania się i opracowania kompleksu działań, które powinna zrealizować Ukraina, by odtworzyć utracone moce produkcyjne oraz kierunki w relacjach handlowych z Federacją Rosyjską i innymi członkami Wspólnoty Niepodległych państw, a także w celu formowania odpowiedniego poziomu rynku wewnętrznego, który zapewniłby równoprawne stosunki między Ukrainą a członkami UE - czytamy w dokumencie na stronie ukraińskiego rządu. Zgodnie z nim Ukraina zaproponowała powołanie trójstronnej komisji z udziałem Unii Europejskiej i Rosji, która zajmie się rozwiązaniem tych problemów.

Tymczasem niewiele wcześniej w czwartek prezydent Wiktor Janukowycz zapewniał dziennikarzy w czasie wizyty w Wiedniu, że Ukraina "kroczyła i nadal będzie kroczyć drogą integracji europejskiej". Zastrzegł, że rozwiązanie problemu znajdującej się w więzieniu byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko, od którego UE uzależniała podpisanie umowy, możliwe jest wyłącznie w ramach prawa.

Opozycja: to podstawa do impeachmentu

Opozycja oświadczyła z kolei, że odmowa podpisania umowy stowarzyszeniowej jest podstawą do impeachmentu szefa państwa. "(...) jest to nie tylko zdrada stanu, ale i podstawa do impeachmentu prezydenta i dymisji rządu" - powiedział jeden z przywódców opozycji Arsenij Jaceniuk.

Deputowani rządzącej Partii Regionów twierdzą, że decyzja rządu może zostać zmieniona, jeżeli Unia Europejska pomoże finansowo Ukrainie bądź weźmie aktywny udział w negocjacjach z Międzynarodowym Funduszem Walutowym.

Kwaśniewski: koniec nadziei, ale misja będzie kontynuowana

Specjalny wysłannik Parlamentu Europejskiego na Ukrainę Aleksander Kwaśniewski powiedział IAR, że to koniec nadziei na szybkie podpisanie umowy Kijowa z Brukselą. Jego zdaniem, nie dojdzie do tego na listopadowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Z kolei PAP cytuje słowa Kwaśniewskiego o tym, że decyzja Kijowa to "w istocie prośba o przerwę w negocjacjach na czas uporządkowania spraw ekonomicznych". Ocenił, że krok Kijowa wynika m.in. z porozumień, które w ostatnich dniach kraj ten zawarł z Rosją. Dodał, że misja PE będzie kontynuowana do szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie 28 i 29 listopada, na którym miała zostać podpisana umowa stowarzyszeniowa UE-Ukraina.

Aleksander Kwaśniewski mówił, że jest zaskoczony stanowiskiem Ukrainy i o zmianie stanowiska Ukrainy usłyszał od premiera Mykoły Azarowa po posiedzeniu rządu. Zdaniem Kwaśniewskiego, dzisiejsza decyzja została wcześniej ustalona z prezydentem Janukowyczem. - Jest to kraj, w którym pozycja prezydenta jest silna, jestem przekonany, że rząd bez uzgodnienia z prezydentem Janukowyczem żadnej decyzji by nie podjął - powiedział wysłannik Parlamentu Europejskiego.

Aleksander Kwaśniewski obawia się, że dzisiejszy krok może oznaczać, iż Ukraina nie ma szans w najbliższych latach na zbliżenie z Europą. Oficjalnie Ukraina prosi o przerwę w negocjacjach w podpisaniu umowy stowarzyszeniowej. Jednak zdaniem Kwaśniewskiego, trudno będzie w najbliższym czasie powrócić do kolejnych rozmów. - Rok 2014 jest rokiem wyborów w Europie (...), jest to też rok wyborów prezydenckich na Ukrainie , a jak wiadomo takie okresy wyborcze i zmiany na szczytach władzy nie sprzyjają powrotowi do stołu rokowań - powiedział były prezydent. Przyznał on w rozmowie z IAR, że rosyjskie naciski na Ukrainę okazały się skuteczne. - Niewątpliwie ten niezwykły nacisk ze strony Federacji Rosyjskiej przyniósł efekt. Ukraińcy zdecydowali się ze względu na sytuacje ekonomiczną - bo tak nam to dziś premier tłumaczył - podjąć decyzję, która w krótkim czasie ma im pomóc w pokonaniu tych trudności ekonomicznych - powiedział Aleksander Kwaśniewski.

Szef litewskiej dyplomacji Linas Linkeviczius powiedział, że UE czeka na wyjaśnienia decyzji Kijowa oraz prezydenta Janukowycza i "uszanuje każdą jego decyzję". Dodał, że potrzeba więcej informacji na temat ukraińskiej propozycji trójstronnego dialogu.

Unijny komisarz ds. rozszerzenia Stefan Fuele odwołał swą wizytę w Kijowie. W piątek Fuele miał przeprowadzić rozmowy z przedstawicielami ukraińskich władz, opozycji i społeczeństwa obywatelskiego o przygotowaniach do podpisania umowy.

Natomiast rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że Rosja z zadowoleniem przyjęła dążenie Ukrainy do doskonalenia i rozwijania współpracy handlowo-gospodarczej z Federacją Rosyjską. Podkreślił, że decyzja władz w Kijowie jest wewnętrzną sprawą Ukrainy, w związku z czym Rosja nie będzie jej komentować. Pieskow oznajmił również, że Moskwa jest gotowa do podjęcia rozmów trójstronnych na tematy handlowo-gospodarcze.

Prezydent Bronisław Komorowski zaznaczał, że Ukraina jest krajem w pełni niezależnym i od niej samej zależy, jaką drogę wybierze. "(...) sami mamy doświadczenie pozytywne z naszego integrowania się ze światem zachodu i światem UE. Życząc dobrze swojemu sąsiadowi, życzymy, by mogli z dobrodziejstw integrowania się ze światem zachodnim a nie wschodnim korzystać" - dodał.

Według eksperta Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) Wojciecha Konończuka w najbliższym czasie powrót do negocjacji z Kijowem nie jest prawdopodobny, ponieważ Ukraina wchodzi w kampanię przed wyborami prezydenckimi na początku 2015 roku. Ekspert powiedział PAP, że "Ukraina dokonała wyboru na rzecz utrzymania status quo i polityki balansowania między Rosją a strukturami zachodnimi, którą podtrzymuje od kilkunastu lat". Dodał, że "Rosja zapewne pójdzie za ciosem i będzie próbowała doprowadzić do zbliżenia Ukrainy z Unią Celną".

Ekspert: Partnerstwo Wschodnie może być martwe

Partnerstwo Wschodnie będzie martwe, jeśli na szczycie w Wilnie Ukraińcy nie podpiszą umowy stowarzyszeniowej z UE - uważa ekspert brukselskiego think tanku Centre for European Policy Studies Steven Blockmans. - Ukraina jest rdzeniem tego programu - ocenił.

Zdaniem Blockmansa przyszłotygodniowy szczyt w Wilnie, na którym Ukraina miała podpisać umowę stowarzyszeniową z Unią, przesądzi o przyszłości PW. "Bez Ukrainy mozaika się rozpadnie. Idea PW, czyli regionalnej strategii dla krajów byłego ZSRR, wyparuje" - powiedział ekspert dziennikarzom. Podpisując umowę stowarzyszeniową z Ukrainą, Unia "pokazałaby światu, że jest w stanie eksportować swoje standardy prawne", co jest głównym narzędziem jej polityki zagranicznej - ocenił Blockmans. Bruksela udowodniłaby też, że jest w stanie stabilizować swoich najbliższych sąsiadów oraz "poszerzać obszar pokoju i dobrobytu na cały kontynent" - dodał. "Bruksela mogłaby używać tego credo, by upiększać wizerunek swojej polityki zagranicznej na arenie międzynarodowej" - podkreślił ekspert.

Według niego, jeśli Kijów nie podpisze umowy w Wilnie, nie jest jasne, kiedy nadarzy się ponowna okazja. "Teraz jest ten moment i trzeba go wykorzystać. W 2014 roku odbędą się wybory europejskie, będzie to też rok przygotowań do wyborów prezydenckich na Ukrainie w 2015 roku" - tłumaczył Blockmans.

Uważa on jednak, że mimo czwartkowej decyzji rządu Ukrainy o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy z Unią i braku decyzji parlamentu w sprawie byłej premier Julii Tymoszenko nadal jest nadzieja na przełom w Wilnie. - Ale można ją pokładać tylko w jednym człowieku: w Wiktorze Janukowyczu - podkreślił. Według Blockmansa ukraiński prezydent kontroluje działania parlamentu, w którym większość mają jego zwolennicy. To on - zdaniem eksperta - zrzucił na parlament odpowiedzialność za rozwiązanie problemu Tymoszenko. "Jednocześnie sam podczas dwustronnych spotkań robi interesy z (prezydentem Rosji Władimirem - PAP) Putinem, być może dążąc do obniżenia cen gazu" - powiedział Blockmans.

W jego ocenie ukraiński prezydent może zostać zaproszony na nadzwyczajne posiedzenie ministrów spraw zagranicznych UE i poproszony o zajęcie jasnego stanowiska w sprawie umowy stowarzyszeniowej. To właśnie przedstawiciele krajów UE zadecydują, czy umowa z Ukrainą zostanie podpisana.

Według Blockmansa, patrząc wstecz można uznać, że strategicznym błędem mogło być to, iż kraje UE bardzo konkretnie zażądały od Kijowa uwolnienia Tymoszenko. "Czy ktoś naprawdę wierzył, że Julia Tymoszenko - główny rywal polityczny Janukowycza - wyjdzie na wolność? Nawet działając z Niemiec mogłaby być zagrożeniem dla obecnego rządu" - powiedział.

Ekspert podkreślił, że "Unia nie powinna dać się wciągnąć przez Rosję w zero-jedynkową politykę". Stanowisko Brukseli podczas negocjacji z Ukrainą było otwarte, opierało się na dialogu i przedstawianiu korzyści, na które może liczyć Kijów po podpisaniu umowy. "Błędem byłoby realizowanie strategii, z których skutecznie korzysta Moskwa, wbijając geopolityczny klin pomiędzy UE a kilka krajów Partnerstwa Wschodniego - dodał Blockmans.

”Element gry”,”Gra nerwów do ostatniej chwili”?

Wciąż jest szansa na podpisanie umowy Ukraina-UE - uważa ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Ukraiński rząd podjął decyzję o wstrzymaniu procesu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Zdaniem Piotra Kościńskiego wciąż trwa targ przed Szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Według niego, dzisiejsza decyzja rządu w Kijowie to element tej gry.

Zdaniem Piotra Kościńskiego sprawa negocjacji na linii Unia - Ukraina może się przeciągać aż do Szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.

PAP/IAR/agkm

Czytaj także

Media w Rosji: Ukraina odwraca się od Unii Europejskiej

21.11.2013 16:50
"Nie można powiedzieć, że to zwycięstwo Kremla, ale Rosja rzeczywiście przyłożyła do tej decyzji rękę" - twierdzi cytowany przez Echo Moskwy politolog Michaił Pagrebinski.
Władimir Putin
Władimir PutinFoto: EPA/ALEXEY NIKOLSKY/RIA NOVOSTI
Posłuchaj
00'45 Media w Rosji: Ukraina odwraca się od Unii Europejskiej. Relacja Macieja Jastrzębskiego (IAR)
więcej

Rząd ukraiński postanowił wstrzymać przygotowania do podpisania umowy między Kijowem a Brukselą. Jednocześnie Kijów chce powołania komisji trójstronnej z udziałem Ukrainy, UE i Rosji, która zajęłaby się "odzyskaniem utracownych mocy produkcyjnych oraz kierunków w relacjach handlowych"

Rosyjskie media komentuja tę decyzję krótko: Ukraina odwróciła się od Unii Europejskiej.
Serwis internetowy Gazieta.ru podkreśla, że ukraińscy ministrowie podjęli taką decyzję, ponieważ uważają za konieczne "rozwijanie stosunków gospodarczych z Rosją i państwami Wspólnoty Niepodległych Państw".  Agencja Interfax zwraca uwagę na inicjatywę Kijowa, związaną z utworzeniem trójstronnej komisji, która miałaby zająć się wypracowaniem wspólnego stanowiska w sprawach gospodarczych. W komisji powinni zasiąść przedstawiciele: Ukrainy, Rosji i Unii Europejskiej. Natomiast rozgłośnia Echo Moskwy zauważa niespójność decyzji ukraińskiego rządu z deklaracjami prezydenta Wiktora Janukowycza.

Dziennikarze rosyjskiego radia ironizują, że gdy ministrowie w Kijowie mówią "nie" Unii Europejskiej, prezydent w Wiedniu zapowiada kontynuację procesów integracyjnych.

IAR/asop

Czytaj także

Bruksela czeka na wyjaśnienia Kijowa

21.11.2013 17:03
Potrzebujemy więcej informacji na temat tego co się dzieje. Nie wyciągajmy pochopnie wniosków - to pierwszy komentarz Brukseli na temat decyzji ukraińskiego rządu w sprawie wstrzymania przygotowań do stowarzyszenia z Unią Europejską.
Bruksela
BrukselaFoto: Glow Images/East News
Posłuchaj
00'21 Litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkeviczius: Potrzebujemy więcej informacji na temat tego co się dzieje. Nie wyciągajmy pochopnie wniosków. Po wyjaśnieniu sytuacji, Unia Europejska podejmie decyzję. Nie wiem czy możliwe jest jeszcze podpisanie umowy stowarzyszeniowej. Jeśli to prawda, że rząd wstrzymał przygotowania, to cóż można powie
00'54 Bruksela czeka na wyjaśnienia Kijowa. Relacja Beaty Płomeckiej (IAR)
więcej

- Jeśli to prawda, że rząd wstrzymał przygotowania, to cóż można powiedzieć. To oznacza, że umowa nie zostanie podpisana, a jeśli nie teraz, to nie wiadomo kiedy to nastąpi - mówił w Brukseli litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkeviczius. Jego zdaniem, oficjalne stanowiska Kijowa powinien przedstawić prezydent Wiktor Janukowycz.

- Prezydent nie powinien milczeć. Powinien powiedzieć co się dzieje - podkreślał szef litewskiej dyplomacji. Pytany o to czy są jeszcze szanse na podpisanie umowy, odpowiedział krótko: "Nie wiem".

Litwa, kierująca pracami Unii uważa, że te doniesienia trzeba oficjalnie potwierdzić.

Na stronie internetowej ukraińskiego rządu pojawiła się informacja o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy między Kijowem a Brukselą.

W rozporządzeniu napisano też, że rząd podjął taką decyzję, aby zapewnić bezpieczeństwo kraju, a także opracować kompleks działań, które są konieczne dla poprawy stosunków handlowych z Rosją i innymi krajami byłego ZSRR (Wspólnotą Niepodległych Państw). Odpowiednie programy mają opracować ukraińskie ministerstwa.

Rząd chce, aby resorty spraw zagranicznych, rozwoju gospodarczego i przemysłu zaproponowały Unii Europejskiej i Rosji stworzenie wspólnej komisji, która miałaby zająć się trójstronną współpracą.

W tym samym czasie w Wiedniu Wiktor Janukowycz nadal zapewnia, że "Ukraina szła i nadal będzie iść drogą integracji europejskiej". Prezydent przypomniał, że w czwartek parlament przyjął uchwałę o zmianie ordynacji wyborczej, która jest konieczna do podpisania umowy stowarzyszeniowej.

Ukraiński parlament spełnił jeden z unijnych warunków podpisania umowy - przyjął ustawę o prawie wyborczym. Poza tym trwają prace nad reformą wymiaru sprawiedliwości. Są też zapowiedzi, że wznowione zostaną prace nad ustawą zezwalającą skazanym na zagraniczne leczenie. - Więc po co to wszystko? Ale jeśli to prawda, że rząd wstrzymał przygotowania, to cóż mogę powiedzieć, to oznacza, że umowa nie zostanie podpisana, a jeśli nie teraz, to nie wiadomo kiedy to nastąpi - dodał Linas Linkeviczius.
Niektórzy uważają, że najwcześniej umowa stowarzyszeniowa mogłaby zostać podpisana za dwa lata, po wyborach na Ukrainie. Choć nie ma pewności, że wtedy dojdzie do zmiany władzy w tym kraju i że Unia będzie nadal zdeterminowana, by przyciągnąć Ukrainę do siebie.

IAR/asop

''

Czytaj także

Unijny komisarz odwołał wyjazd do Kijowa

21.11.2013 17:24
Stefan Fuele nie jedzie na Ukrainę. Zmiana planów nastąpiła po tym jak ukraiński rząd wstrzymał przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.
Ukraińska opozycja oburzona odrzuceniem przez parlament ustaw, dzięki którym Julia Tymoszenko mogłaby wyjść z więzienia
Ukraińska opozycja oburzona odrzuceniem przez parlament ustaw, dzięki którym Julia Tymoszenko mogłaby wyjść z więzieniaFoto: EPA/ANDREW KRAVCHENKO
Posłuchaj
00'39 Unijny komisarz odwołał wyjazd do Kijowa. Relacja Magdaleny Skajewskiej (IAR)
więcej

Jeszcze kilka godzin temu Komisja Europejska informowała o planowanej wizycie unijnego komisarza w Kijowie. Stefan Fuele miał rozmawiać z przedstawicielami władz, opozycji i społeczeństwa obywatelskiego na temat podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

Bruksela dążyła do tego, aby stało się to na przyszłotygodniowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Po południu ukraiński rząd zdecydował jednak o wstrzymaniu procesu przygotowań.

Komunikat w tej sprawie pojawił się na internetowej stronie ukraińskiego rządu. W rozporządzeniu napisano, że rząd podjął taką decyzję, aby zapewnić bezpieczeństwo kraju, a także opracować kompleks działań, które są konieczne dla poprawy stosunków handlowych z Rosją i innymi krajami byłego ZSRR (Wspólnotą Niepodległych Państw). Odpowiednie programy mają opracować ukraińskie ministerstwa.

Rząd chce, aby resorty spraw zagranicznych, rozwoju gospodarczego i przemysłu zaproponowały Unii Europejskiej i Rosji stworzenie wspólnej komisji, która miałaby zająć się trójstronną współpracą.

W tym samym czasie w Wiedniu Wiktor Janukowycz nadal zapewniał, że "Ukraina szła i nadal będzie iść drogą integracji europejskiej". Prezydent przypomniał, że w czwartek parlament przyjął uchwałę o zmianie ordynacji wyborczej, która jest konieczna do podpisania umowy stowarzyszeniowej.

Bruksela czeka na oficjalne stanowisko Kijowa. Litwa, kierująca pracami Unii uważa, że te doniesienia trzeba oficjalnie potwierdzić. - Jeśli to prawda, że rząd wstrzymał przygotowania, to cóż można powiedzieć. To oznacza, że umowa nie zostanie podpisana, a jeśli nie teraz, to nie wiadomo kiedy to nastąpi - mówił w Brukseli litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkeviczius. Jego zdaniem, oficjalne stanowiska Kijowa powinien przedstawić  Janukowycz.

Największym problemem w zbliżeniu Ukrainy z Unią jest kwestia Julii Tymoszenko. Jednym z warunków stawianych przez Brukselę jest uwolnienie byłej premier i zezwolenie na jej leczenie za granicą. Ukraiński parlament odrzucił w czwartek projekty ustaw, które miały to umożliwić.

Wynik głosowania spowodował oburzenie opozycji. Z ław opozycyjnych podniosły się pomruki niezadowolenia i okrzyki: "wstyd". Jeszcze przed głosowaniem przedstawiciel rządzącej Partii Regionów Wołodymyr Olijnyk powiedział z trybuny w Radzie Najwyższej, iż parlamentarna grupa robocza powinna kontynuować prace i przygotować własny projekt ustawy. W ciągu ostatniego tygodnia, jej członkowie: z opozycji i rządzącej większości nie mogli osiągnąć porozumienia w tej sprawie.

IAR/asop