Jedynka

Kwaśniewski: w NATO dokonał się istotny zwrot

06.09.2014 09:10
- W NATO dokonał się istotny zwrot. Gdyby pytać komu to zawdzięczamy, to niewątpliwie zawdzięczamy to Putinowi. To on odświeżył NATO, nadał nowy impet - mówił w radiowej Jedynce były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Aleksander Kwaśniewski
Aleksander KwaśniewskiFoto: W. Kusiński/PR
Posłuchaj
14'33 Były prezydent Aleksander Kwaśniewski o szczycie NATO w Newport (Jedynka/Sygnały dnia)
więcej
Obejrzyj
Aleksander Kwaśniewski: Putin odświeżył NATO, nadał mu nowy impet (Sygnały dnia/Jedynka)

Gość "Sygnałów dnia" ocenił, że decyzje jakie zapadły podczas szczytu NATO w Newport zostały "podjęte w duchu ewidentnego zagrożenia".

Zdecydowano między innymi o utworzeniu sił natychmiastowego reagowania, gotowych na reakcję w ciągu zaledwie kilku godzin oraz o zwiększeniu wydatków na obronność przez państwa członkowskie. Powstanie tak zwanej "szpicy" to odpowiedź na apele Polski oraz krajów bałtyckich, które z coraz większym niepokojem patrzą na rosyjską agresję na Ukrainie.

NATO śle sygnał: Rosja zagraża światu. Trzeba się zbroić>>>

- NATO się wzięło w garść i bardzo dobrze - komentował Aleksander Kwaśniewski. Zdaniem byłego prezydenta, szczególnie wschód Europy czuje się zagrożony działaniami Rosji. - Szczególnie w krajach bałtyckich ten niepokój jest bardzo wielki i uzasadniony. Oni swoimi siłami nie są w stanie zapobiec aktom dywersyjnym - powiedział.

Kwaśniewski jest przekonany, że kryzys na Ukrainie szybko się nie zakończy. - Będziemy mieli do czynienia z długotrwałym kryzysem, który będzie miał istotny wpływ na sytuację w Europie a szczególnie na relacje między Zachodem i Rosją - dodał.

Szczyt NATO w Newport - czytaj więcej >>>

Oprócz sytuacji na wschodzie Ukrainy szczyt NATO zajął się także zagrożeniem, jakie stwarza w Iraku i na Syrii Państwo Islamskie. Sekretarz stanu USA John Kerry apelował do 10 państw sojuszniczych, w tym także do Polski o stworzenie koalicji, która będzie brać udział w operacjach przeciwko islamistom.

Gość radiowej Jedynki uważa, że Polska powinna pozytywnie odpowiedzieć na ten apel. - Trochę żyjemy w takiej euforii, bo co dzień to odnosimy kolejny sukces: premier jedzie do Brukseli, kolejny szczyt NATO odbędzie się w Warszawie, "szpica" w Szczecinie. Możemy nie zauważyć kontekstu, który jest bardzo dramatyczny. Czasy, w których żyjemy są ciężkie, a wydaje się, że mogą być jeszcze cięższe - powiedział.

Jak tłumaczył, na świecie są co najmniej "dwa punkty zapalne o ogromnym znaczeniu". - Dla nas bliższy i bardziej niebezpieczny jest długotrwały kryzys na Ukrainie. Ale drugim zagrożeniem, o jakim trzeba mówić, to jest ta niesamowita ofensywa kalifatu islamskiego - mówił Kwaśniewski.

Jego zdaniem, skoro pozycja Polski jest coraz większa, to Warszawa musi też brać udział w międzynarodowych misjach na całym świecie.

Komorowski: Polska pomoże w walce z Państwem Islamskim>>>

- Żyjemy w czasach większego zagrożenia niż jeszcze dwa, trzy lata temu. Te zagrożenia mają charakter trwały. Powinniśmy się przyzwyczaić, że z problemem radykalizmu islamskiego będziemy musieli zmierzyć się przez najbliższe dziesiątki lat. Także problemem ukraiński może trwać wiele lat. W związku z tym podstawową zasadą świata zachodniego musi być solidarność. Oznacza to, że zasada: my wam pomożemy na wschodzie, a wy nam pomóżcie w Iraku i Syrii jest całkowicie zrozumiała i do zaakceptowania - oświadczył były prezydent.

Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski

>>>Zapis całej rozmowy

"Sygnały dnia" na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między godz. 6.00 a 9.00. Zapraszamy!

(asop/ag)

Komentarze2
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
pol20142014-09-06 16:45 Zgłoś
Zastanawia mnie dlaczego jak coś się dzieje ważnego na świecie czy w Polsce, Polskie Radio biegnie do p. Kwaśniewskiego po opinię. Jakby nie było innych ekspertów w Polsce reprezentujących bardziej pogłębiony wgląd w wydarzenia polityczne w kraju i na świecie. Nie sądzę, aby ten były, a może i wciąż wierzący, komunista i krętacz był wiarygodnym mówcą dla kogokolwiek, może tylko dla samego Polskiego Radia.
jim722014-09-06 16:41 Zgłoś
Jakiś czas temu pan z Kazimierza Dolnego wysyłał żołnierzy na wojenki wielkiego brata żądając w zamian stanowiska dla siebie np. w NATO. Nie dla kraju który reprezentował tylko dla siebie. Jankesi nie zawierają umów ze zdrajcami żeby nie być zdradzeni przez taką osobę w przyszłości. Wykorzystali okazję oczywiście i użyli naszych wojakow. Wykorzystali tez tymczasowego mieszkańca Kazimierza ale to miało formę używania czegoś i nie płacenia za usługę. Tak jak niektóre kobiety robią to za pieniądze a inne nie otrzymują żadnej gratyfikacji. Do której grupy zaliczyć tego człowieczka ?
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Apel USA o utworzenie koalicji przeciw Państwu Islamskiemu w Iraku. "Musimy ich zaatakować!"

05.09.2014 13:04
Sekretarz stanu USA John Kerry wezwał 10 krajów sojuszniczych, w tym Polskę, do udziału w koalicji przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego w Iraku. Zaapelował o wsparcie, wykluczając przy tym wysłanie do Iraku sił lądowych.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama  i Sekretarz Stanu USA John Kerry na szczycie NATO w Newport
Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama i Sekretarz Stanu USA John Kerry na szczycie NATO w Newport Foto: PAP/Paweł Supernak

W spotkaniu, jakie się odbyło w ramach szczytu NATO w Newport uczestniczyli przedstawiciele: USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Polski, Danii, Turcji, Kanady i Australii. Sekretarz stanu USA wezwał dziesięć krajów sojuszniczych do udziału w koalicji przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego w Iraku.

- Musimy ich zaatakować w taki sposób, by uniemożliwić zajmowanie obszarów, a także by wzmocnić irackie siły bezpieczeństwa i inne siły w regionie, które są gotowe zmierzyć się z nimi (dżihadystami), bez wysyłania naszych wojsk - powiedział szef amerykańskiej dyplomacji. - Oczywiście myślę, że warunkiem nie do przekroczenia jest dla wszystkich to, aby w terenie nie było żołnierzy - zaznaczył Kerry, zwracając się do ministrów obrony i szefów MSZ.
Otwierając drugi dzień szczytu NATO premier Wielkiej Brytanii David Cameron oświadczył, że kraje NATO "jednomyślnie potępiają barbarzyńskie i nikczemne działania" islamistów w Iraku. - Groźby tych terrorystów tylko wzmocnią naszą determinację, by chronić nasze wartości i zwalczyć Państwo Islamskie - dodał.

Dżihadyści, którzy zamordowali już dwóch amerykańskich dziennikarzy, grożą teraz zabiciem brytyjskiego zakładnika.
Walka z islamistycznym ugrupowaniem, które ogłosiło kalifat na północy i zachodzie Iraku oraz na okupowanych obszarach Syrii, jest jednym z głównych tematów drugiego dnia szczytu NATO.
AFP podaje, że główną kwestią jest legalność ewentualnej międzynarodowej interwencji zbrojnej i nalotów w Syrii. Większość krajów zachodnich nie chce traktować prezydenta Baszara el-Asada jako partnera w tej sprawie.
USA, które od początku sierpnia prowadzą naloty na północy Iraku, próbują utworzyć międzynarodową koalicję do walki z islamistami. Kilka krajów, z USA i Francją na czele, dostarczają broń kurdyjskim bojownikom, walczącym z dżihadystami w Iraku. Po zakończeniu szczytu NATO amerykańscy sekretarze stanu i obrony mają lecieć na Bliski Wschód, by tam szukać kolejnych sojuszników zdecydowanego uderzenia na islamistów.

Szczyt NATO w Newport - czytaj więcej >>>

Organizacja broniąca praw człowieka Amnesty International (AI) oskarżyła dżihadystów z Państwa Islamskiego o dokonywanie czystek etnicznych i zbrodni wojennych na północy Iraku. Mniejszości etniczne i religijne padają tam ofiarami masowych egzekucji.
Cytując "przerażające zeznania" ocalałych, organizacja twierdzi, że z rąk islamistów giną przede wszystkim chrześcijanie, szyiccy Turkmeni i jazydzi.
W swoim raporcie AI podkreśla, że ma dowody na to, iż w sierpniu doszło do wielu masowych egzekucji w rejonie zamieszkanego głównie przez jazydów miasta Sindżar na północy Iraku. Jazydzi to mówiący po kurdyjsku wyznawcy synkretycznej religii łączącej elementy wierzeń indoirańskich, judaizmu, nestorianizmu i islamu.

WOJNA W IRAKU - serwis specjalny >>>

Według AI dziesiątki mężczyzn i chłopców zostały wywiezione pikapami na obrzeża wsi, gdzie następnie zostały zabite.

Państwo Islamskie zamieniło tereny wiejskie Sindżaru w pola śmierci podczas swojej brutalnej kampanii, by zatrzeć wszelkich ślady ludności niearabskiej i muzułmanów, którzy nie są sunnitami - zaznacza organizacja.
Według niej do najkrwawszych ataków doszło 3 i 15 sierpnia we wsiach Kinije i Koczo. Ofiar były tam setki - twierdzi.
Jeden z ocalałych, Salem, opowiadał, że zanim udało mu się uciec, ukrywał się przez 12 dni w pobliżu miejsca egzekucji. - Uratował mnie muzułmański sąsiad, który ryzykował życiem, aby mnie ocalić. Przez 12 dni co noc przynosił mi jedzenie i wodę - relacjonował Salem.
Z kolei Said przeżył, choć miał pięć ran postrzałowych. W masakrze zginęło jego siedmiu braci. - Setki, a może nawet tysiące" kobiet i dzieci z mniejszości jazydów zostały porwane przez islamistów, a "tysiące sterroryzowanych ludzi" uciekły. Los większości z setek porwanych i przetrzymywanych przez Państwo Islamskie jazydów jest nieznany. Wielu grożono gwałtem lub zmuszano do przejścia na islam - czytamy w raporcie.
Sunnickie ugrupowanie zbrojne o nazwie Państwo Islamskie, które jest także obecne w Syrii, na początku czerwca rozpoczęło swą ofensywę w Iraku, zajmując terytoria na północy oraz zachodzie i siejąc tam postrach. 25 sierpnia Wysoka Komisarz ONZ ds. praw człowieka Navi Pillay oskarżyła dżihadystów o dokonywanie czystek etnicznych i religijnych w Iraku.

IAR/PAP/asop

''

Czytaj także

Rosja ostro o NATO: Pakt dąży do dominacji w Europie

05.09.2014 17:24
- Decyzje Sojuszu dobitnie zademonstrowały, że Sojusz, którego politykę dyktują Waszyngton i jastrzębie w niektórych stolicach europejskich, dążył i dąży do dominacji w sferze militarnej - głosi oświadczenie rosyjskiego MSZ.
Rosja krytykuje postanowienia szczytu NATO
Rosja krytykuje postanowienia szczytu NATOFoto: PAP/EPA/ALEXEY NIKOLSKY /RIA NOVOSTI / KREMLIN POOL
Posłuchaj
00'48 Rosyjski MSZ krytykuje decyzje podjęte na szczycie NATO w walijskim Newport. Zapowiada jednocześnie, że Moskwa szczegółowo je przeanalizuje. Z Moskwy relacja Włodzimierza Paca/IAR
więcej

Ministerstwo krytykuje decyzje podjęte na szczycie NATO w walijskim Newport. Zapowiada jednocześnie, że Moskwa szczegółowo je przeanalizuje. Dodaje, że wyniki szczytu zapewne mało kogo zaskoczyły, gdyż "sojusz, stworzony w epoce zimniej wojny jako organizacja wojskowo-polityczna, w zasadzie nie jest w stanie zmienić swojego kodu genetycznego".

Resort spraw zagranicznych Rosji w oficjalnym komentarzu napisał, że podczas szczytu podjęto kroki, które zmierzają do przesunięcia infrastruktury NATO na Wschód i zwiększenia wojskowej obecności Sojuszu w pobliżu granic Rosji. Zdaniem Moskwy, takie plany powstały już dawno, a kryzys ukraiński dał jedynie pretekst do ich realizacji.

MSZ Rosji uważa, że efektem decyzji NATO, w tym planów wspólnych manewrów z Ukrainą, będzie narastanie napięcia. Istnieje niebezpieczeństwo zaprzepaszczenia postępów w procesie pokojowym na Ukrainie i pogłębienia rozłamu w ukraińskim społeczeństwie - twierdzi rosyjski resort spraw zagranicznych. Co więcej, jest świadectwem "bezwarunkowej pomocy NATO dla kijowskich sił neofaszystowskich i ekstremistycznych"- czytamy w komentarzu MSZ Rosji.

Szczyt NATO w Newport - czytaj więcej >>>

PAP/iz

''

Czytaj także

NATO śle sygnał: Rosja zagraża światu. Trzeba się zbroić

06.09.2014 07:00
Zwiększenie wydatków na obronność a także stworzenie sił natychmiastowego reagowania - to jedno z ważniejszych ustaleń, jakie zapadło w trakcie dwudniowego szczytu NATO w Newport.
Od lewej: sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, premier Wielkiej Brytanii David Cameron oraz prezydent USA Barack Obama
Od lewej: sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, premier Wielkiej Brytanii David Cameron oraz prezydent USA Barack ObamaFoto: EPA/FACUNDO ARRIZABALAGA
Posłuchaj
00'57 NATO będzie miało więcej wojsk na Wschodzie. Relacja Beaty Płomeckiej (IAR)
więcej

NATO wraca do źródeł, eksponując funkcję obronną. To zdanie powtarzane jest w ostatnich dniach niezwykle często. Z ust najważniejszych polityków padały ostrzeżenia: w przypadku jakiejkolwiek agresji na któregokolwiek z członków Paktu, Sojusz nie pozostanie bierny.

- W tych burzliwych czasach NATO musi być przygotowane do spełniania wielu zadań, aby bronić sojuszników przed wieloma zagrożeniami - podkreślał sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen.

Wróg, który zagraża porządkowi międzynarodowego został wskazany palcem. - Po długich latach zimnej wojny wizja Europy zjednoczonej, wolnej i żyjącej w pokoju wydawała się w zasięgu ręki. Dziś jednak stoimy w obliczu nowych zagrożeń. Na wschodzie Rosja podeptała zasady, anektując Krym i wprowadzając żołnierzy na terytorium suwerennego kraju, Ukrainy  - mówił premier Wielkiej Brytanii David Cameron, gospodarz spotkania w Newport.

I dalej: - W czasie gdy Rosja nielegalnie działa na Ukrainie, musimy zapewnić naszych członków we wschodniej Europie, że podtrzymujemy zobowiązanie do kolektywnej obrony, wynikające z artykułu 5 . Dlatego musimy być zdolni do szybszego działania - dodał.

Także prezydent USA zapewniał: "zbrojna napaść na jednego z sojuszników jest napaścią na wszystkich z nas i pociąga za sobą zobowiązania traktatowe". - To nie podlega negocjacjom - powiedział Barack Obama.

(źródło: CNN Newsource/x-news)

Prezydent USA zaznaczył, że sojusz jednoczy się w obliczu wspólnych zagrożeń. Głównymi z nich są rosnąca agresja ze strony Rosji, a także działania terrorystów z ISIL. - Nie mamy żadnych wątpliwości, będziemy bronić każdego sojusznika - zapewnił Obama.

Uzgodniono, że zostanie utworzono tak zwana "szpica", która może być rozmieszczona w bardzo krótkim czasie. Rasmussen powiedział, że siły te mają liczyć kilka tysięcy żołnierzy. Według Camerona, dowództwo "szpicy" miałoby się znaleźć w Polsce. To wyraźny sygnał wysłany na Kreml, który sprzeciwia się ulokowaniu w naszej części Europy stałych baz NATO. Moskwa powołuje się na porozumienie zawarte w 1997 roku, przed rozszerzeniem Sojuszu. Uzgodniono wtedy, że w byłych państwach należących do Układu Warszawskiego nie będzie tego typu baz.

Warszawa a także inne państwa regionu utrzymują, że porozumienie nie obowiązuje, bo Rosja jako pierwsza je złamała.

Zamiast stałych baz będą rotacyjne ćwiczenia. - Ustalono, że NATO będzie utrzymywać "ciągłą obecność i działalność w powietrzu, na ziemi i na morzu" we wschodniej części Sojuszu w oparciu o siły rotacyjne - poinformował Rasmussen. Aby ułatwić te działania, NATO "utworzy odpowiednie struktury dowództwa i kontroli na terytoriach wschodnich krajów Sojuszu", zbuduje infrastrukturę, rozmieści sprzęt. Rasmussen zapowiedział też lepszą współpracę wywiadowczą w ramach NATO, uaktualnienie planów obronnych oraz częstsze ćwiczenia.

Władze Polski są usatysfakcjonowane. - Zapewnienie ciągłej obecności wojsk NATO na wschodniej flance Sojuszu to gwarancja bezpieczeństwa, także dla Polski - ocenił  prezydent Bronisław Komorowski. Według premiera Donalda Tuska, "ten sygnał jest bardzo mocny i nie może go zlekceważyć także nasz wschodni sąsiad". - Oznacza to, że gwarancje bezpieczeństwa dla Polski zaczynają być praktyczne - powiedział.

- Z satysfakcją mogę stwierdzić, że szczyt podejmuje decyzje, które będą dobre dla Polski - powiedział Radosław Sikorski w Newport.(źródło:TVN24/x-news)

Wcześniej premier Wielkiej Brytanii David Cameron ogłosił, że dowództwo sił natychmiastowego reagowania NATO (tzw. "szpicy") będzie miało swoją siedzibę w Polsce.

Kraje NATO zapowiedziały zwiększenie wydatków na cele obronne do poziomu 2 proc. PKB w ciągu dekady. - Zgodziliśmy się, że odwrócimy tendencję do zmniejszenia wydatków na obronność - dodał szef Sojuszu. Według niego, przez rok NATO dokona przeglądu działań podjętych w celu zwiększania środków na cele obronne.

Już w przyszłym roku Polska chce przeznaczyć 25 proc. budżetu obronnego na modernizację techniczną wojska. - Mogłem z czystym sumieniem i głębokim przekonaniem, które jest słuszne, pokazać Polskę jako dobry przykład, są decyzje polityczne, które będą przekute w decyzje ustawowe, nie tylko o podniesieniu poziomu budżetu obronnego do poziomu 2 proc. PKB od roku 2016, ale mogłem również powiedzieć, jako o elemencie świadczącym o naszej determinacji, naszej umiejętności dbania, aby te pieniądze nie były wydawane na cokolwiek, że już w 2015 roku osiągniemy poziom 25 proc. budżetu obronnego, przeznaczanego na modernizację techniczną - powiedział Komorowski.
Zdaniem Rasmussena decyzja ta zapewni bardziej zrównoważony podział ciężarów i odpowiedzialności pomiędzy członków NATO i "wzmocni więzi transatlantyckie". - Po raz pierwszy NATO wyznaczyło termin osiągnięcia pułapu wydatków na obronność w wys. 2 proc PKB - wskazał.

"Agresja Rosji na Ukrainę to dzwonek alarmowy"

Podkreślił, że zobowiązania te przyjęte zostały w warunkach "całkowicie nowej sytuacji w sferze bezpieczeństwa". - Agresja Rosji na Ukrainę to dzwonek alarmowy. Dokładnie to skłoniło kraje Sojuszu do przeanalizowania inwestycji na obronność. Nie możemy uznawać, że bezpieczeństwo jest dane raz na zawsze - oświadczył. Przypomniał, że Rosja przez pięć minionych lat zwiększyła wydatki na obronność o 50 proc., a kraje NATO zmniejszyły te wydatki średnio o 20 proc.
Znamienne, że po raz pierwszy od lat na szczyt NATO nie został zaproszony przedstawiciel z Rosji. Uzgodniono też, że kolejny szczyt zaplanowany na 2016 rok odbędzie się w Warszawie.

W deklaracji końcowej szczytu zapowiedziano podwyższenie gotowości i zdolności dowództwa Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie. Wzmocniona zostanie też jego rola jako "centrum współpracy regionalnej". Trzon korpusu stanowią obecnie żołnierze z Polski, Danii i Niemiec.
Ogłoszono, że zobowiązanie do zbiorowej obrony w Sojuszu obejmuje też atak na systemy cybernetyczne. - Jesteśmy zgodni, że ataki cybernetyczne mogą mieć skalę, która zagraża dobrobytowi, bezpieczeństwu i stabilności naszych krajów i obszarowi euroatlantyckiemu. Mogą zaszkodzić naszym nowoczesnym społeczeństwom bardziej niż atak konwencjonalny - powiedział Rasmussen. - Dlatego dziś deklarujemy, że obrona przed atakiem cybernetycznym jest częścią głównego zadania NATO, czyli kolektywnej obrony - oświadczył.
Choć prezydent Petro Poroszenko był przyjmowany w Walii z honorami, to NATO nie zdecydowało się na wysłanie na Ukrainę swojego sprzętu wojskowego. Taką decyzje pozostawiono poszczególnym państwom członkowskim. Ze swojej strony Sojusz - jako całość - przeznaczy 15 mln euro na wsparcie tego kraju. Pomoc ma się skoncentrować na takich dziedzinach jak cyberbezpieczeństwo, logistyka, struktury dowodzenia, kontrola i komunikacja, a także rehabilitacja weteranów.
NATO powoła też fundusz powierniczy, który ma pomóc w modernizacji ukraińskiej armii. Fundusz ma być przeznaczony na reformę dowództwa ukraińskiej armii, wsparcie logistyczne, poprawę cyberbezpieczeństwa i rehabilitację weteranów.

Sprawy Europy zdominowały obrady szczytu. Nie mniej istotne jest jednak to co dzieje się w Iraku i Syrii. Sekretarz stanu USA John Kerry apelował do 10 krajów sojuszniczych o udział w koalicji przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego. - Musimy ich zaatakować w taki sposób, by uniemożliwić im zajmowanie obszarów, a także by wzmocnić irackie siły bezpieczeństwa i inne siły w regionie gotowe zmierzyć się z nimi, bez wysyłania naszych wojsk - powiedział podczas spotkania, w którym brali udział przedstawiciele USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Polski, Danii, Turcji, Kanady i Australii.

Minister obrony Chuck Hagel tłumaczył, że ta grupa to na razie "trzon" antyislamistycznej koalicji koniecznej do przeciwstawienia się zagrożeniu.

Na razie nie wiadomo co poszczególni koalicjanci mieliby wnieść w udziale w ramach pomocy militarnej i finansowej. Kerry powiedział, że kraje, które nie będą chciały uczestniczyć w nalotach na pozycje islamistów, mogą udzielić wsparcia w innej formie, np. danych wywiadowczych, sprzętu wojskowego, szkoleń, amunicji czy broni.

Szczyt NATO w Newport - czytaj więcej >>>

IAR/PAP/asop