Była to jedna z największych katastrof przemysłowych w historii. 3 grudnia 1984 r. w fabryce pestycydów w Bhopalu pękł zbiornik z 43 tonami izocyjanianu metylu. Toksyczny gaz dotarł do okolicznych slumsów. Natychmiast zabił 2 tys. osób, kolejni ludzie umierali w męczarniach. Do dziś prawdopodobnie zmarło aż 30 tys. osób, dziesiątki tysięcy zostało kalekami.
– Katastrofa to jedno, a kwestia zadośćuczynienia to co innego – mówi Krzysztof Renik z redakcji zagranicznej Polskiego Radia. Firma wypłaciła po 2 tys. dolarów za śmierć jednego człowieka; dla porównania rodziny ofiar World Trade Center otrzymały po 2 mln dolarów. Okaleczeni otrzymali po 500 dolarów, a firma tłumaczyła, że dla Hindusa to majątek...
Renik uważa, ze to niedopuszczalne, by – zwłaszcza przy okazji olimpiady – stosować podwójne standardy. Meredith Alexander, komisarz ds. zrównoważonych igrzysk, która podała się do dymisji w geście protestu, jest oburzona postawą organizatorów olimpiady. Podpisali oni z Dow Chemical wartą 7 mln funtów umowę sponsorską, dodatkowo chemiczny gigant ma zapłacić za dekoracje stadionu olimpijskiego.
– Tymczasem teren katastrofy jest wciąż zanieczyszczony, a ofiary zatrucia wciąż potrzebują pomocy w leczeniu – tłumaczy Renik.
Dow Chemicals utrzymuje, że wszelkie odszkodowania zostały uregulowane (firma zapłaciła w sumie 470 mln dolarów odszkodowań, rząd Indii domagał się 3,3 mld dolarów), oraz że nie ponosi odpowiedzialności za działania poprzedniego właściciela fabryki.
Rozmawiała Zuzanna Dąbrowska.
(lu)