X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Jedynka

Kobietom nie tylko w Polsce trudno zrobić karierę w nauce

09.05.2013
Czy naukowcy dostaną więcej pieniędzy na badania?
Czy naukowcy dostaną więcej pieniędzy na badania?Foto: Glow Images/East News
Niedawno ukazał się raport Komisji Europejskiej na temat obecności kobiet w nauce. Stanowią one jedynie 33 procent europejskich naukowców i 20 procent profesorów zwyczajnych. O sytuacji w Polsce mówili goście "Naukowego zawrotu głowy".
Posłuchaj
19'35 Dr Anna Muszewska i dr Piotr Bentkowski o sytuacji kobiet w nauce (Naukowy zawrót głowy/Jedynka)

O niwelowaniu nierówności płci w nauce dyskutowali uczestnicy niedawnego spotkania na Uniwersytecie Warszawskim w ramach kolejnej otwartej debaty ruchu społecznego "Obywatele Nauki". Asumpt do rozmowy, poza raportem KE, dały im również ostatnie publikacje na temat obecności kobiet w światowej nauce, które ukazały się w tygodniku "Nature".

Jedną z panelistek była dr Anna Muszewska - bioinformatyk. Jej zdaniem mniejsza reprezentacja kobiet wśród naukowców bierze się przede wszystkim z opieki nad dziećmi. - W przytaczanym raporcie "Nature" była podana statystyka, że mężczyzna na tym samym stanowisku realizujący karierę naukową ma zwykle więcej dzieci niż kobieta na tym samym stanowisku. Świadczy to o tym, że kobiety bardzo często poświęcają swoje życie prywatne i samorealizację jako matek na rzecz realizacji kariery naukowej, a mimo tego nie są w stanie się przebić - mówiła w Jedynce.

Co ciekawe, na studiach magisterskich i doktoranckich przeważają kobiety. Dopiero później proporcje się odwracają, gdyż kobiety przerywają kariery, by poświęcić się życiu rodzinnemu.

- Moment zrobienia doktoratu jest bardzo ważny w rozwoju każdego badacza i jednocześnie w życiu osobistym człowieka. Praca naukowa ma to do siebie, że wypadnięcie z obiegu na dowolnym etapie kariery, przy obecnym bardzo szybkim rozwoju nauk, powoduje, że później jest bardzo dużo do nadrobienia. Literaturę można jeszcze, przy silnej motywacji, czytać samemu w domu. Natomiast postęp w technikach laboratoryjnych i sprzęcie, który jest dostępny w laboratoriach dokonuje się obecnie błyskawicznie - przekonywał dr Piotr Bentkowski, biolog teoretyczny i członek ruchu społecznego "Obywatele Nauki".

Posłuchaj całej rozmowy Katarzyny Kobyleckiej i jej gości.

pg

Zobacz więcej na temat: nauka praca równouprawnienie
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Wybory prezydenckie 2015 - najnowsze informacje

Czytaj także

Już 78 tysięcy osób chce polecieć na Marsa i nie wrócić

08.05.2013
Powierzchnia Marsa
Powierzchnia MarsaFoto: Wikipedia/NASA
Tyle osób złożyło wnioski o bilet na Marsa. Organizacja Mars One chce założyć kolonię na Czerwonej Planecie. Wnioski można składać od 22 kwietnia do końca sierpnia. Chętnych będzie zatem jeszcze więcej.
78 tysięcy osób chce polecieć na Marsa i nie wrócić 
Tyle osób złożyło wnioski o bilet na Marsa. Organizacja Mars One chce założyć kolonię na Czerwonej Planecie. 
Wnioski można składać od 22 kwietnia. Do 7 maja wpłynęło ich około 78 tys., a to jeszcze nie koniec. 
Celem misji jest lądowanie na Marsie w 2023 roku i założenie tam stałej kolonii, która stopniowo będzie się powiększała. - Z takim tempem przyrastania liczby chętnych misja może okazać się najbardziej wymarzoną praca w historii - mówi szef projektu Bas Lansdorp. - Te liczby sprawiają, że nasz cel, pół miliona zgłoszeń, jest realny. 
Wysłanie pierwszych czterech osób, które polecą w 2023 roku, będzie kosztowało 6 miliardów dolarów. 
Wnioski można składać do 31 sierpnia. Procedura jest płatna, kosztuje od 5 do 75 dolarów, w zależności od kraju, z jakiego składa się podanie (wnioskodawcy z biedniejszych krajów płacą mniej).
Po zamknięciu okresu składania wniosków, specjalna komisja wybierze 50-100 osób, których grono w 2015 roku zostanie zmniejszone do 28-40 osób. Zwycięzcy zostaną podzieleni na czteroosobowe grupy, w których przejdą kilkuletnie szkolenie, podczas którego będą mieszkali w USA i otrzymywali pensję. To widzowie kosmicznego reality show zdecydują, która z czwórek poleci na Marsa jako pierwsza.
Jak na razie aplikanci pochodzą ze 120 krajów. Najwięcej chętnych jest z USA (17 324 ochotników), Chin (10 241) i Wielkiej Brytanii (3 581). W pierwszej dziesiątce zmieściły się też Rosja, Meksyk, Brazylia, Kanada, Kolumbia, Argentyna i Indie. 

Do 7 maja wpłynęło około 78 tys. wniosków, a to jeszcze nie koniec. 

Celem misji jest lądowanie na Marsie w 2023 roku i założenie tam stałej kolonii, która stopniowo będzie się powiększała. - Z takim tempem przyrastania liczby chętnych misja może okazać się najbardziej wymarzoną pracą w historii - mówi szef projektu Bas Lansdorp. - Te liczby sprawiają, że nasz cel, pół miliona zgłoszeń, jest realny. 

Wysłanie pierwszych czterech osób, które polecą w 2023 roku, będzie kosztowało 6 miliardów dolarów. 

Zobacz wideo promocyjne misji:

 

Wnioski można składać do 31 sierpnia na stronie Mars One. Procedura jest płatna, kosztuje od 5 do 75 dolarów, w zależności od kraju, z jakiego składa się podanie (wnioskodawcy z biedniejszych krajów płacą mniej).

Po zamknięciu okresu składania wniosków, specjalna komisja wybierze 50-100 osób, których grono w 2015 roku zostanie zmniejszone do 28-40 osób. Zwycięzcy zostaną podzieleni na czteroosobowe grupy, w których przejdą kilkuletnie szkolenie, podczas którego będą mieszkali w USA i otrzymywali pensję. To widzowie kosmicznego reality show zdecydują, która z czwórek poleci na Marsa jako pierwsza.

Jak na razie aplikanci pochodzą ze 120 krajów. Najwięcej chętnych jest z USA (17 324 ochotników), Chin (10 241) i Wielkiej Brytanii (3 581). W pierwszej dziesiątce zmieściły się też Rosja, Meksyk, Brazylia, Kanada, Kolumbia, Argentyna i Indie. 

(ew/Space.com)

Zobacz przykładowych aplikantów:

 

Zobacz więcej na temat: astronautyka nauka

Czytaj także

Szczepionka na uzależnienie od heroiny skuteczna!

08.05.2013
Szczepionka na uzależnienie od heroiny skuteczna
Foto: fot. policja.pl
Preparat zadziałał u gryzoni. Teraz będzie badany na ludziach. Czy to przełom w terapii uzależnień?
Szczepionka na uzależnienie od heroiny skuteczna u gryzoni
Preparat będzie teraz badany na ludziach. Czy to przełom w terapii uzależnień? 
Jak wynika z badań publikowanych na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences, szczepionka pomogła gryzoniom, które były uzależnione od heroiny. Wcześniejsze analizy z 2011 roku wykazały, że skutecznie zapobiegała uzależnieniom gryzoni, a jednocześnie nie zmniejszała przeciwbólowych właściowości narkotyków. Teraz okazało się zatem, że nie tylko zapobiega uzależnieniom, ale i pomaga już uzależnionym.
W trakcie badań uzależniono szczury od heroiny. Gryzonie mogły sobie ją podawać same - i robiły to, w coraz większych ilościach. Następnie badacze zabrali zwierzętom heroinę na 30 dni, a niektórym dodatkowo zaaplikowali szczepionkę. Po 30 dniach szczury znów mogły sobie podawać heroinę. Te, które nie dostały zastrzyku, wróciły do nałogu. Te zaszczepione - nie. 
Autorzy analiz, badacze ze Scripps Research Institute w Kalifornii ogłosili właśnie, że preparat jest gotowy do testów na ludziach. 
Szczepionka w kontakcie z heroiną tworzy w układzie przeciwciała, które blokują narkotykowi i produktom jego metabolizy drogę do mózgu. Mówiąc krótko - uniemożliwiają „odlot”. - Są jak gąbka, która wychwytuje odpowiednie molekuły - mówi George Koob, jeden z autorów badań.

Jak wynika z badań publikowanych na łamach "Proceedings of the National Academy of Sciences", szczepionka pomogła gryzoniom, które były uzależnione od heroiny. Wcześniejsze analizy z 2011 roku wykazały, że skutecznie zapobiegała uzależnieniom gryzoni, jednocześnie nie zmniejszając przeciwbólowych właściowości narkotyków.

W trakcie nowych badań uzależniono szczury od heroiny. Gryzonie mogły sobie ją podawać same. I robiły to, w coraz większych ilościach. Następnie badacze zabrali zwierzętom heroinę na 30 dni, a niektórym dodatkowo zaaplikowali szczepionkę. Po upływie tego czasu szczury znów mogły sobie podawać heroinę. Te, które nie dostały zastrzyku, wróciły do nałogu. Te zaszczepione - nie. 

Autorzy analiz, badacze ze Scripps Research Institute w Kalifornii, ogłosili właśnie, że preparat jest gotowy do testów na ludziach. 

Szczepionka w kontakcie z heroiną tworzy w układzie przeciwciała, które blokują narkotykowi i produktom jego metabolizmu drogę do mózgu. Mówiąc krótko: uniemożliwiają "odlot”. - Są jak gąbka, która wychwytuje odpowiednie molekuły - mówi George Koob, jeden z autorów badań. Zespół z Kalifornii poszukuje sponsora, by przejść na etap testów klinicznych.

(ewPopSci)

Czytaj także

Wszyscy Europejczycy są kuzynami. Zapewne za sprawą Wikingów

09.05.2013
Wszyscy Europejczycy są kuzynami. Zapewne za sprawą Wikingów
Foto: sxc.hu
Mieszkańcy naszego kontynentu są ze sobą bardziej spokrewnieni, niż się wydawało. Przyczyny okazują się całkiem świeże: to podboje i wyprawy Wikingów.
Wszyscy Europejczycy są kuzynami. Za sprawą Wikingów
Europejczycy są ze sobą bardziej spokrewnieni niż się wydawało. Przyczyny są niedawne: podboje i wyprawy Wikingów.
Niemal każda osoba żyjąca w Europie ma wspólnych przodków, którzy żyli około 1000 lat temu, dowodzi zespół naukowców pracujący pod kierunkiem Petera Ralpha i Grahama Coopa z University of California. Wyniki ich analiz ukazały się na łamach najnowszego PLOS Biology.
- To zaskakujące  jak blisko spokrewnieni są Europejczycy - mówi Coop. - Zapewne zatem i ludzie na całym świecie - dodaje. Europejczycy zdążyli przecież w ciągu ostatnich stulecie rozprzestrzenić się i zostawić swoje geny na całym globie.
Analizy matematyczne, które przeprowadzano wcześniej, wykazywały, że wszyscy mieszkańcy Ziemi mają nie tylko jednego wspólnego przodka, ale cały ich „zestaw”, żyjący ok. 3000 lat temu. 
Ralph i Coop postanowili sprawdzić istniejące modele matematyczne za pomocą analiz DNA. Korzystali nie tylko z mitochondrialnego DNA, które dziedziczymy po matce, ale całego zestawu genetycznego, który otrzymuje się od obojga rodziców. Dzięki temu obraz był pełniejszy. 
Uczeni przeanalizowali dane pochodzące od  2257 Europejczyków. Nawet geny osób żyjących obecnie 3500 km od siebie były bardzo zbliżone. Ludzie ci posiadali w średniowieczu wspólnych przodków, zapewne Wikingów. 
Badania wskazują, że w historii istniał przepływ materiału genetycznego od Polski po Portugalię i od Turcji po Wielką Brytanię, nawet po wielkich migracjach z przełomu I i II tysiąclecia. 
Mieszkańcy wschodniej Europy mają w sobie więcej genów huńskich i, oczywiście, słowiańskich. 
Są i niewyjaśnione anomalie. Na przykład Włosi i Hiszpanie, którzy nawet mówią podobnymi językami, są genetycznie mniej spokrewnieni niż pozostali mieszkańcy kontynentu. Sami Włosi są niezwykłą mieszaniną genów, co najprawdopodobniej jest wynikiem ciągłego napływania tam nowych populacji.
Badacze chcą teraz poszerzyć pulę genową o populacje całego świata. - Jesteśmy tym bardzo podekscytowani - mówi Coop. Skoro Europejczycy to kuzyn, zapewne jest to prawdą także w odniesieniu do innych ludów.

Niemal wszyscy współcześni Europejczycy mają wspólnych przodków, którzy żyli około 1000 lat temu - dowodzi zespół naukowców pracujący pod kierunkiem Petera Ralpha i Grahama Coopa z University of California. Wyniki ich analiz ukazały się na łamach najnowszego "PLOS Biology".

- To zaskakujące, jak blisko spokrewnieni są Europejczycy - mówi Coop. - Zapewne to samo dotyczy ludzi na całym świecie - dodaje. Europejczycy zdążyli przecież w ciągu ostatnich stuleci rozprzestrzenić się przecież i zostawić swoje geny na całym globie.

Analizy matematyczne, które przeprowadzano wcześniej, wykazywały, że wszyscy mieszkańcy Ziemi mają nie tylko jednego wspólnego przodka, ale cały ich "zestaw”, żyjący ok. 3000 lat temu. Ralph i Coop postanowili sprawdzić istniejące modele matematyczne za pomocą analiz DNA. Korzystali nie tylko z mitochondrialnego DNA, które dziedziczymy po matce, ale z całego zestawu genetycznego, który otrzymuje się od obojga rodziców. Dzięki temu obraz był pełniejszy. 

Uczeni przeanalizowali dane pochodzące od  2257 Europejczyków. Nawet geny osób żyjących obecnie 3500 km od siebie były bardzo zbliżone. Ludzie ci posiadali w średniowieczu wspólnych przodków, zapewne Wikingów. Badania wskazują też, że w historii istniał przepływ materiału genetycznego, od Polski po Portugalię, od Turcji po Wielką Brytanię, nawet po wielkich migracjach z przełomu I i II tysiąclecia. 

Mieszkańcy wschodniej Europy mają w sobie więcej genów huńskich i, oczywiście, słowiańskich. Są jednak i niewyjaśnione anomalie. Na przykład Włosi i Hiszpanie, którzy nawet mówią podobnymi językami, są genetycznie mniej spokrewnieni niż pozostali mieszkańcy kontynentu. Sami Włosi mają niezwykłą mieszaninę genów, co najprawdopodobniej jest wynikiem ciągłego napływania tam nowych populacji.

Badacze chcą teraz poszerzyć pulę genową do populacji całego świata. - Jesteśmy tym bardzo podekscytowani - mówi Coop. Skoro Europejczycy to kuzyni, zapewne jest to prawdą także w odniesieniu do innych ludów.

(ew/ScienceNews/WashingtonPost)

Zobacz więcej na temat: DNA genetyka nauka