Informacyjna blokada wokół unijnych inwestycji

Ostatnia aktualizacja: 23.08.2013 15:24
- Z naszego punktu widzenia działalność kontrolna obywateli coraz bardziej jest ograniczana, głównie przez orzecznictwo sądów administracyjnych, które w pewny zakresie stają po stronie administracji, która nie chce ujawniać wszystkiego - mówił w Jedynce Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej "Watchdog Polska”.
Audio
  • "Szlaban" - reportaż i dyskusja (Bez znieczulenia/Jedynka)
Informacyjna blokada wokół unijnych inwestycji
Foto: PAP/DPA/Karl-Heinz Sprembe

5 lipca tego roku Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, który dziś praktycznie uniemożliwia dziennikarzom uzyskanie jakiejkolwiek informacji na temat konkretnych projektów realizowanych ze środków unijnych.
Sędziowie NSA uznali, że umowa zwarta między ARMiR a TVP w głośnej w ubiegłym roku sprawie emisji w czasie Euro 2012 spotów reklamowych z udziałem ministra Marka Sawickiego (było to finansowane ze środków unijnych) jest objęta tajemnicą handlową i wysokość kwoty, którą zapłacił ARMiR nie powinna być ujawniona.
Każda umowa o dofinansowanie między agencją rządową a beneficjentem ma charakter handlowy. I od tego czasu na każde pytanie dziennikarz otrzymuje tę samą odpowiedź: "Zgodnie z wyrokiem NSA z dnia 5 lipca br. sygnatura NSA I OSK 511/13 nie możemy udzielić odpowiedzi na Pańskie pytania". Tymczasem rośnie liczba udokumentowanych skandalicznych przypadków gospodarowania unijnymi dotacjami.

O problemie w magazynie "Bez znieczulenia" dyskutowali wspomniany już Szymon Osowski, Mirosław Wróblewski - dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz Marek Czarkowski - autor reportażu "Szlaban" o wyroku NSA ws. spotów ARMiR.

Audycję prowadził Jerzy Zawartka.

pg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Tu jest sąd. Tu nie ma żadnej sprawiedliwości!"

Ostatnia aktualizacja: 10.05.2013 10:00
Polskie sądownictwo od dawna jest przedmiotem krytyki tak prawników, jak i zwykłych obywateli. Jego główne bolączki to przewlekłość postępowań oraz niezrozumiałe dla zwykłych ludzi procedury. Na tym tle na salach sądowych dochodzi czasem do awantur. Czy musi tak być?
rozwiń zwiń