Bank of China w Polsce. Kto na tym skorzysta, a kto straci?

Jedynka
Anna Borys 26.03.2012
Bank of China w Polsce. Kto na tym skorzysta, a kto straci?
foto: Glow Images/East News

KNF dał zielone światło do wejścia na polski rynek jednego z największych chińskich banków oraz brytyjskiemu sprzedawcy kart kredytowych. Jak to zmieni sytuację na rynku?

Krajowy rynek bankowy jest zdecydowanie zdominowany przez zagranicznych graczy. Do ekspansji szykują się kolejne światowe firmy. W Polsce pojawi się Bank Chiński, którego aktywa dziesięciokrotnie przewyższają kapitalizację całego krajowego sektora bankowego. Ofertę poszerzy także instytucja brytyjska, która specjalizuje się w wydawaniu kart kredytowych osobom zarabiającym poniżej średniej krajowej.

Jak nowi gracze wpłyną na rynek pyta w "Biznesie w Jedynce" Elżbieta Szczerbak Tomasza Jaroszka z portalu Bankier.pl.

- Więcej banków na rynku zwiększa konkurencyjność, zatem klient na tym skorzysta – mówi Tomasz Jaroszek.

Im więcej graczy tym lepsza oferta produktowa. Nowe instytucje pozytywnie wpłyną na rynek, szczególnie, że ostatnio mieliśmy raczej do czynienia z konsolidacją i redukowaniem konkurencji w sektorze bankowym.

- Trudno jednak liczyć na rewolucję produktową – dodaje specjalista.

Obecnie oferta na rynku jest bogata i nowe instytucje raczej nie mają szans nas zaskoczyć.

Warto także dodać, że nowi gracze będą pod ścisłym nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego, która gwarantuje bezpieczeństwo usług bankowych.
W "Biznesie w Jedynce" także o tym, że prezydent chce powołać niezależnego aktuariusza krajowego, który ma analizować wpływ systemu emerytalnego na finanse publiczne.

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!

Bądź z nami w kontakcie:

06:00 - 09:00SYGNAŁY DNIA Słuchaj na żywo
Oglądaj na żywo
Wkrótce: Rozmowa dnia
serwis specjalny wrzesień39

Polecamy:

Polak, Węgier, dwa bratanki... . Skąd wziął się ten fenomen?

Polak, Węgier, dwa bratanki... . Skąd wziął się ten fenomen?

- Istnieją w Europie dwa narody, które mówią absolutnie obcymi sobie językami i mają bardzo podobną mentalność. Podobnie jednak myślimy o sprawach świata i o własnych losach - tłumaczył w radiowej Jedynce dr Janos Tischler, dyrektor Instytutu Węgierskiego w Warszawie.