Łukasz Abgarowicz z Platformy zapewnia, że pacjenci nie mają się czego obawiać. – Tworzenie listy preparatów refundowanych powinno być procesem permanentnym, do czego zmierza minister Arłukowicz – tłumaczy. Winą obarcza lekarzy, którzy jego zdaniem zachowują się skandalicznie. Uważa, że stwierdzenie przez lekarza, czy ma do czynienia z chorobą przewlekłą, czy nie, nie jest niczym nadzwyczajnym.
Sergiusz Najer ze Stowarzyszenia Ordynacka zwraca mu uwagę, że napuszczanie pacjentów na lekarzy i odwrotnie to mało rozsądna praktyka. – Obarczanie lekarzy ustalaniem odpłatności jest błędem, spowalnia proces leczenia. Lekarz ma leczyć, a nie wypełniać obowiązki NFZ czy ministerstwa – mówi działacz lewicy. Choć zasadniczo popiera kierunek zmian. Problem jego zdaniem leży w tym, że wszystko jest zbyt późno robione.
– Osobą odpowiedzialną za ten skandal jest obecna marszałek Sejmu, a była minister Ewa Kopacz – twierdzi Maks Kraczkowski z PiS, przypominając, że Arłukowicz tylko refundacyjną reformę firmuje. – Nie są gotowe nawet rozwiązania informatyczne do wdrożenia tego systemu – mówi polityk PiS. Podkreśla, że nikt nie oczekuje, żeby spis refundacyjny był listą zamkniętą, ale skandalem jest, że zabrakło na niej najpotrzebniejszych preparatów.
>>>Przeczytaj całą debatę
Politycy próbują także podsumować mijający rok w polityce. Senator Abgarowicz narzeka na upadek poziomu debaty publicznej, a cieszą go liczące się sukcesy polskiej gospodarki. Maks Kraczkowski za ważne wydarzenie uznaje pierwszy wybór kobiety na fotel marszałka Sejmu, za minus uznaje podupadającą gospodarkę, np. kłopoty ze spłatą kredytów we frankach. Najer uważa za sukces to, że polska gospodarka jest realna, a nie wirtualna, całkowicie uzależniona od rynków finansowych. Problemem jest to, że nie są wdrażane konkretne reformy i czynione inwestycje, dzięki którym moglibyśmy szybko przystąpić do strefy euro.
Rozmawiał Przemysław Szubartowicz.
(lu)