Andrzej Halicki z PO powiedział w radiowej Jedynce ("Mam swój rozum"), że w Unii Europejskiej "wszyscy są razem i nie ma podziału na klasy". Zauważył, że z dnia na dzień nie możemy zmienić waluty i tym samym zapewnić sobie pełnego udziału w strefie euro.
– Ci, którzy są sceptyczni do efektów tej wspólnoty (myślę o standardach i o reżimie, który powoduje, że budżety narodowe powinny być zdrowsze i chronić się przed takimi perturbacjami, jakie obserwujemy w Grecji), mają powody do takiej postawy. Dopiero w praktyce przekonamy się bowiem, czy te porozumienia zostaną wdrożone, czy będą realizowane. Oby tak było, oby nie był to pakt, który polega tylko na spotykaniu się – podkreślał.
Zdaniem Maksa Kraczkowskiegio z PiS także poseł Halicki wpisuje się w podejście do paktu w stylu: "zobaczymy, jak to będzie w praktyce".
– Jeżeli chodzi o stronę prawną przedsięwzięcia, to jest to pakt bardzo nieczytelny. Zarówno komisarz Lewandowski, jak i biznesowe, międzynarodowe media twierdzą, że jest on w dużej mierze niepotrzebny – stwierdził.
>>>Przeczytaj całą debatę
W opini posła jest to spowodowane tym, że mamy do czynienia z Europą kilku prędkości, a sam pakt stanowi niebezpieczny precedens pomijający wcześniejsze ustalenia traktatu z Lizbony.
Armand Ryfiński z Ruchu Palikota zaznaczył, że Polska powinna bardziej zdecydowanie pogłębiać integrację z Unią Europejską. Żałował, że nasze przewodnictwo nie zostało wykorzystane do tego, by bardziej aktywnie wspierać te działania i być inicjatorem wielu tego typu przedsięwzięć, które obecnie obserwujemy.
– Możliwe, że to by spowodowało, że siedzielibyśmy przy tym stole. A tak, zaprzepaściliśmy tę szansę – podkreślił.
Rozmawiała Zuzanna Dąbrowska.
(pp)