X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Jedynka

Film "Kamienie na szaniec". Robert Gliński zmierzył się z mitem

03.11.2013
0 0 0
Robert Gliński
Robert GlińskiFoto: W. Kusiński/PR
- W chłopcach z Batalionu Zośka fantastyczne było to, że dawali sobie prawo do refleksji i zastanowienia się nad tym, czy mogą zabijać i poświęcić swoje życie dla kraju. Nie działali na rozkaz, bo nie byli wojskowymi - powiedział w radiowej Jedynce reżyser Robert Gliński o bohaterach swojego najnowszego filmu pt. "Kamienie na szaniec".
Posłuchaj
06'17 Robert Gliński o filmie "Kamienie na szaniec" (Jedynka/Muzyczna Jedynka)

Gliński znany jest z takich filmów jak, jak "Cześć, Tereska" (m.in. Złote Lwy w Gdyni dla najlepszego filmu). W swoim dorobku ma też filmy historyczne - "Wszystko, co najważniejsze", czy "Wróżby kumaka". Jego ostatnim obrazem są "Kamienie na szaniec" na podstawie książki Aleksandra Kamińskiego pod tym samym tytułem.

Robert Gliński przyznał w rozmowie z Joanną Sławińską, że książka "Kamienie na szaniec" była dla niego ważna. - Była ważna dla wszystkich pokoleń wychowanych w tym kraju. Od czasów wojny każda generacja się o nią otarła. Czytaliśmy ją w szkole. Każdy musiał się do niej w jakiś sposób odnieść - powiedział Gliński.

Chciał natomiast, żeby jego film był współczesny. - Kamienie kojarzą nam się dziś z woreczkiem żółciowym, albo z kibolami, którzy wybijają szyby w samochodach - ironizował reżyser. Gliński przypomniał, że "kamienie rzucone na szaniec” to cytat z wiersza Juliusza Słowackiego pt. "Testament mój". Poeta zawarł w nim przesłanie dotyczące istoty kultury. "Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei i przed narodem niosą oświaty kaganiec; A kiedy trzeba - na śmierć idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...". - O tym, że idą po kolei na śmierć wszyscy pamiętamy. Nie pamiętamy, że jest przed tym, iż trzeba nie tracić nadziei i nieść przed narodem kaganek oświaty - powiedział Gliński.

Bohaterami powieści Aleksandra Kamińskiego są trzej chłopcy: Jan Bytnar ("Rudy"), Maciej Aleksy Dawidowski ("Alek") i Tadeusz Zawadzki ("Zośka").  Film Glińskiego ma natomiast dwóch bohaterów. - Najsilniejsza relacja, konflikt i zderzenia układały się między "Rudym" i "Zośką". "Rudy" w pewnym momencie jest aresztowany i "Zośka" chce go odbić. To jest układ niemalże westernowy. Bohater, szeryf, chce odbić swojego kolegę, który jest w łapach bandytów - zauważył reżyser.

Reżyser zgodził się z opinią Joanny Sławińskiej, że chciał się zmierzyć z mitem, że za każdą decyzją o wzięciu broni do ręki kryły się wątpliwości. - Z jednej strony była emocja, że jest wróg i trzeba z nim walczyć. Z drugiej strony refleksja, jaka będzie tego konsekwencja. Fantastyczne jest w tych chłopcach, że byli ludźmi o głębokich osobowościach. Szukali swojej drogi i nie była to droga prosta - wyjaśnił Gliński.

Zobacz także serwis: Bohaterowie naszych lektur

Zdjęcia do filmu kręcono w Warszawie i w Lublinie. Obecnie tra ich montaż. Na ekrany kin "Kamienie na szaniec" wejdą najprawdopodobniej w marcu 2014 roku. W głównych rolach zobaczymy debiutantów Tomasza Ziętka ("Rudy") i Marcela Sabata ("Zośka"). Obok nich pojawią się znani aktorzy jak Danuta Stenka i Andrzej Chyra.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy Joanny Sławińskiej z Robertem Glińskim .

"Muzyczna Jedynka" na antenie radiowej Jedynki od poniedziałku do piątku między godz. 13.00 a 15.00. Zapraszamy!

tj

Zobacz więcej na temat: film reżyser
0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Wybory prezydenckie 2015 - najnowsze informacje

Czytaj także

Michael Haneke: pokazując przemoc, prowokuję do dyskusji

15.10.2013
0 0 0
Michael Haneke
Michael HanekeFoto: PAP/EPA/Archiwum/STEPHANE REIX
- Zadaniem sztuki nie jest pokazywanie prawdy, tylko pytanie o nią - powiedział Michael Haneke. W radiowej Jedynce relacja Joanny Sławińskiej z wizyty austriackiego reżysera w łódzkiej Szkole Filmowej.
Posłuchaj
06'01 Michael Haneke o przemocy w filmach (Jedynka/Muzyczna Jedynka)

Wizyta Hanekego, twórcy takich dzieł jak "Miłość", "Ukryte", "Funny games", była jednym z ważniejszych wydarzeń obchodów 65-lecia Szkoły Filmowej w Łodzi.  Austriacki reżyser  otrzymał doktorat Honoris Causa słynnej uczelni. Spotkał się też ze studentami szkoły i z dziennikarzami.

65 lat Szkoły Filmowej w Łodzi >>>

Austriacki reżyser przyznał, że pokazuje w swoich filmach przemoc, choć głównie w jej psychicznym wymiarze. Jak podkreślił, dramat to pokazywanie konfliktów, które siłą rzeczy demonstrują przemoc. - Na pewno przemoc fizyczna jest bardzo obecna w "Funny Games", ale ten film był rodzajem jej medialnej prezentacji - powiedział Haneke.

Reżyser tłumaczył, że w każdym telewizyjnym kryminale jest więcej przemocy, niż we wszystkich jego filmach razem wziętych. - Wydaje mi się, że w moich filmach bardziej widoczne są cierpienia psychiczne - powiedział twórca filmów "Pianistka i "Miłość” w odpowiedzi na pytanie Joanny Sławińskiej podczas konferencji prasowej w Łodzi.

Reżyser wytłumaczył, że w filmach jak np. "Funny Games" i "Benny’s Video" prowokuje do dyskusji na temat obecności przemocy w filmach i mediach. Jego zdaniem widzowie przyzwyczaili się do niej. Oczekują od filmów dobrego zakończenia, które przynosi im ulgę.

Według krytyków austriacki twórca dręczy widzów podobnie, jak dręczone są ofiary w jego filmach. Wszystko po to, żebyśmy zrozumieli, że przemoc nie jest zabawą.

tj

Zobacz więcej na temat: film Łódź reżyser
0 0 0

Czytaj także

Emmanuelle Seigner: "Wenus w futrze" nawiązuje do kilku filmów Polańskiego

22.10.2013
0 0 0
Odtwórczyni głównej roli w filmie Romana Polańskiego Wenus w futrze, francuska aktorka Emmanuelle Seigner była gościem specjalnym ostatniego dnia 29. Warszawskiego Festiwalu Filmowego
Odtwórczyni głównej roli w filmie Romana Polańskiego "Wenus w futrze", francuska aktorka Emmanuelle Seigner była gościem specjalnym ostatniego dnia 29. Warszawskiego Festiwalu Filmowego Foto: PAP/Leszek Szymański
- Pojawia się motyw noża (film "Dziecko Rosemary"), kobieta robi mężczyźnie makijaż (film "Matnia") oraz mężczyzna przebiera się za kobietę (film "Lokator") - powiedziała w rozmowie ze Joanną Sławińską aktorka Emmanuelle Seigner o najnowszym filmie Romana Polańskiego.
Posłuchaj
05'03 Emmanuelle Seigner o filmie "Wenus w futrze"

Seigner zagrała w "Wenus w futrze” główną rolę kobiecą i jak oceniła, najlepszą w swojej karierze. Wcześniej wystąpiła u Romana Polańskiego m.in. w filmach "Frantic", "Dziewiąte wrota" i w "Gorzkich godach".

Bohaterem filmu "Wenus w futrze" jest Thomas, reżyser poszukujący do swojej nowej sztuki odtwórczyni głównej roli. Gdy pojawia Wanda (w tej roli Emmanuelle Signer), Thomas zgadza się dać jej angaż. Kobieta z czasem zaczyna się jednak zmieniać, również fizycznie. Zmieniają się też relacje między reżyserem i aktorką. Kobieta zaczyna dominować i upokarzać go.

Emmanuelle Seigner zgodziła się z opinią Joanny Sławińskiej, że film "Wenus w futrze", może być odbierany, jako kontynuacja innego obrazu Romana Polańskiego pt. "Gorzkie gody". - "Gorzekie gody" są jakby pierwszym stopniem, traktują dosłownie relacje damsko-męskie. "Wenus w futrze" przedstawia je z humorem - powiedziała Seigner.

Francuska aktorka podkreśliła, że film jest komedią z elementami "nadrealnymi". - Zastanawiamy się, czy to prawdziwa Wanda, czy może grecka bogini. A może ona nie istnieje, może jest tylko w wyobraźni reżysera? Widz może mieć wątpliwości, co w tej historii jest realne, a co jest wytworem wyobraźni bohaterki. Podobnie było w filmie "Dziecko Rosemary" - wyjaśniła Seigner.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy Joanny Sławińskiej z Emmanuelle Seigner.

Film Romana Polańskiego "Wenus w futrze" na ekranach polskich kin od 8 listopada.

tj

0 0 0