Psycholog: dzieci nie są własne, tylko swoje

Jedynka
Piotr Grabka 26.03.2014
Psycholog: dzieci nie są własne, tylko swoje
foto: Glow Images/East News

- Dziecko jest dla siebie. Nie wypuszczamy go w świat tylko dla tego świata, ale również dla niego samego. To ważne, żebyśmy wykonali wobec dziecka wszystko to, co powinniśmy. Ono wtedy nam się zrewanżuje - mówił w radiowej Jedynce Andrzej Komorowski, psychoterapeuta rodzinny.

Gość "Czterech pór roku" tłumaczył, że nie ma sztywnej granicy wieku, kiedy dziecko powinno opuścić rodzinny dom. Odwrotnie jest w świecie zwierząt. - Tam ta granica jest sprecyzowana. Kiedy młode osiąga samodzielność i przychodzi odpowiednia pora roku, to zostaje wypchnięte z gniazda lub wygonione poza obręb grupy - stwierdził Andrzej Komorowski.

Psychoterapeuta podkreślał, że usamodzielnienie dzieci w Polsce, bądź jego brak, jest uzależnione od przynależności do określonej grupy społecznej. - Najbardziej samodzielne są dzieci wiejskie. One muszą wyjechać do miasta z różnych powodów i idą na stancję. Starają się również dobrze uczyć, po to, żeby rodziny je utrzymywały. Najmniej samodzielne są natomiast dzieci inteligencji miejskiej. Tak samo jak ich rodzice kiedyś. Bardzo często będą później przenosiły ten model życia i krzywdziły swoje własne dzieci - powiedział Andrzej Komorowski.

Zdaniem eksperta, dzieci w Polsce pozostają niesamodzielne głównie z powodów mentalnych. - Powielają one model, który jest kompletnie nieprzystający do życia. Trzymają się rodziców, bo tak jest im wygodniej. W wieku kilkunastu lat dziecko powinno pracować, tymczasem my wyznajemy etos dawania - wyjaśnił psychoterapeuta rodzinny.

Rozmawiała Małgorzata Raducha.

pg/ag

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!

Bądź z nami w kontakcie:

15:00 - 19:00POPOŁUDNIE Z JEDYNKĄ Słuchaj na żywo
Oglądaj na żywo

Polecamy:

Jan Komasa: "Miasto 44" to kino drogi

- Opowiadamy historię zgrupowania "Radosław". Ci powstańcy nie bronili jednej twierdzy, tylko szli od Woli, przez Stare Miasto, kanałami do Śródmieścia, a potem część na Czerniaków, a część na Mokotów. My skupiamy się na Czerniakowie, gdy już właściwie trwa apokalipsa - mówił w Jedynce reżyser filmu "Miasto 44".

Wakacje to czas na miłość, choćby przelotną

Piękna pogoda, luźniejsze podejście do życia, inspirujące wyjazdy, poznawanie nowych ludzi - to okoliczności, które sprawiają, że latem znacznie częściej się zakochujemy. O tym, czy takie relacje muszą być nietrwałe i czy jest coś złego w przelotnych znajomościach mówili goście "Lata z Radiem".