X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Jedynka

"Niebieska Karta". Procedura krok po kroku

24.05.2013
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: policja.pl
Patrol policji wezwany do interwencji ma obowiązek założenia "Niebieskie Karty" w razie stwierdzenia przemocy w rodzinie - mówiła w Jedynce Agnieszka Makowska z Komendy Stołecznej Policji.
Posłuchaj
13'49 Agnieszka Makowska o "Niebieskiej Karcie" (Cztery pory roku/Jedynka)

Wezwanie do przemocy w rodzinie może pochodzić od osoby, która jest jej ofiarą. - Jeżeli jest to sytuacja zagrażająca życiu najpierw mówimy adres, ponieważ w momencie kiedy wypadł by nam z ręki telefon, rozładował, ktoś by nam go odebrał czy najzwyczajniej w świecie stracilibyśmy przytomność, już będziemy wiedzieli gdzie wysłać pomoc – tłumaczyła w "Czterech porach roku" Agnieszka Makowska.

Gdy policja dociera na miejsce zastraszona ofiara często zaprzecza, że doszło do przemocy. - Obowiązkiem policjanta jest zrobić rozpoznanie. Po zachowaniu bardzo często można się zorientować czy doszło do jakieś zdarzenia. Na pewno nie można dać się zwieść temu, co ktoś mówi. Zawsze można się odnieść do tego telefonu i przez dyżurnego nawiązać kontakt z osobą dzwoniącą. Co natomiast bardzo istotne, osobie, która jest ofiarą, a także sprawcy należy przekazać informację jaka jest kara za określone przewinienie - mówiła funkcjonariuszka policji.

Co w przypadku stwierdzenia przemocy w rodzinie. - Zakładana jest "Niebieska Karta", która następnie zostaje skierowana do zespołu interdyscyplinarnego, gdzie grupa specjalistów w toku zbierania informacji i spotkań z ofiarą i sprawcą oceni czy w danej rodzinie dochodzi do przemocy w rodzinie czy nie. W ramach procedury "Niebieskiej Karty" obowiązkiem policji jest sprawowanie nadzoru i wspieranie danej rodziny. Odwiedziny w miejscu zamieszkania mogą składać także pracownik ośrodka pomocy społecznej albo kurator - wyliczała Agnieszka Makowska.

Posłuchaj całej rozmowy Romana Czejarka i jego gościa.

pg

Zobacz więcej na temat: policja
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Wybory prezydenckie 2015 - najnowsze informacje

Czytaj także

Parlamentarzyści zdecydowali: gwałt będzie ścigany z urzędu

10.05.2013
Parlamentarzyści zdecydowali: gwałt będzie ścigany z urzędu
Foto: Glow Images/East News
Nowelę prawa karnego poparli niemal wszyscy obecni na sali posłowie - 445 było za, tylko jeden wstrzymał się od głosu.
Posłuchaj
00'16 Wiceminister sprawiedliwości Wojciech Węgrzyn o karach za gwałt (IAR)

Ustawę musi jeszcze rozpatrzyć Senat
Sejm nie zgodził się na dwie poprawki zgłoszone do noweli przez PiS. Zakładały one zaostrzenie dolnych granic kar za różne typy przestępstwa zgwałcenia, aby zmienić stan obecny, w którym ok. 40 proc. sprawców tego typu przestępstw nie spędza ani dnia za kratami. W odpowiedzi na ten postulat wiceminister sprawiedliwości Wojciech Węgrzyn oświadczył, że według rządu aktualnie obowiązujące sankcje karne są adekwatne i proporcjonalne względem pozostałych sankcji w prawie karnym. Zarazem przyznał, że można dyskutować o zmianach w prawie, które doprowadzą do tego, że sąd nie będzie mógł wydawać wyroków z zawieszeniem wykonania kary w takich procesach.
Uchwalona nowelizacja to połączone projekty poselskie autorstwa PO i Solidarnej Polski. Podstawowa zmiana w prawie karnym, jaka z niej wynika to założenie, że wszczynanie śledztw o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej nie byłoby uzależnione już od wniosku ofiary. Jak wskazywali posłowie, będzie to "przełomem w ściganiu takich przestępstw".
Obecnie, aby wszcząć postępowanie w sprawie np. gwałtu, potrzebny jest formalny wniosek osoby pokrzywdzonej i nie wystarcza samo zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Po zmianach wniosek taki nie będzie już konieczny, a prokuratura lub policja będzie mogła wszcząć postępowanie z urzędu.
Zgodnie z ustawą wprowadzona ma zostać zasada, że ofiary przestępstw seksualnych są przesłuchiwane w całym postępowaniu tylko raz - w specjalnym, przyjaznym pomieszczeniu i w obecności psychologa. Dźwięk i obraz z przesłuchania byłby nagrywany i odtwarzany na rozprawie sądowej. Powtórne przesłuchanie w sądzie byłoby możliwe tylko wyjątkowo i - aby ograniczyć stres ofiary - mogłyby być dokonywane za pomocą telekonferencji bez konieczności bezpośredniej konfrontacji na sali sądowej pokrzywdzonego z oskarżonym.
Ponadto w ustawie przewidziano, że pokrzywdzone osoby małoletnie do 15. roku życia w sprawach poważnych przestępstw co do zasady nie powinny być przesłuchiwane. Jeśli nie zachodziłaby dodatkowa konieczność, byłyby one przesłuchiwane tylko raz w postępowaniu przygotowawczym. Do przeprowadzania takich przesłuchań konieczne są odpowiednio wyposażone pomieszczenia. Ustawodawca daje wymiarowi sprawiedliwości półtora roku na ich przygotowanie.
Ściganie gwałtu z urzędu to jeden z postulatów podpisanej przez Polskę w grudniu zeszłego roku konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, który do tej pory nie był realizowany w Polsce.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
IAR, PAP, kk

Zobacz więcej na temat: policja prawo przestępczość

Czytaj także

"Straż miejska stała się drogówką, która łapie kierowców"

21.05.2013
Straż miejska stała się drogówką, która łapie kierowców
Foto: Alina Zienowicz Ala z/Wikimedia Commons/CC
- Straż miejska stała się takim ministrem Rostowskim samorządu, celem jej funkcjonowania jest zarabianie pieniędzy - uważa poseł Michał Kabaciński z Ruchu Palikota.
Posłuchaj
11'29 Poseł Ruchu Palikota Michał Kabaciński o straży miejskiej (Z kraju i ze świata/Jedynka)

Jak tłumaczy w audycji "Z kraju i ze świata" w radiowej Jedynce poseł Michał Kabaciński z Ruchu Palikota, pierwotnym zadaniem straży miejskiej było pilnowanie porządku publicznego, szczególnie w miejscach, gdzie rzadziej pojawiały się patrole policji. Strażnicy mieli dbać o poczucie bezpieczeństwa obywateli.
- Tak na początku było. Po jakimś czasie lokalne władze samorządowe widząc, że jest możliwość zarobienia pieniędzy na wykroczeniach drogowych, doposażały straż miejską w kolejne instrumenty - twierdzi poseł. Kabaciński dodaje, że statystki nie są dobre dla zwolenników straży miejskiej. W Lublinie  - jak mówi - na 19 tys. interwencji mandatowych, 17 tys.dotyczy wykroczeń w ruchu drogowym.
- Straż miejska stała się dziś ewidentnie drogówką. Stała się takim ministrem [finansów Jackiem] Rostowskim samorządu. Celem jej funkcjonowania jest zarabianie pieniędzy. Co najgorsze pieniędzy, które nie idą na poprawę bezpieczeństwa, ale na dowolnie wybrany przez samorząd cel - podkreśla polityk Ruchu Palikota.

>>>Tekst całej rozmowy
24 kwietnia do Sejmu trafił projekt Ruchu Palikota, w którym zaproponowano likwidację straży miejskiej lub odebranie straży miejskiej prawa do karania za nieprawidłowe parkowanie oraz do przeprowadzania kontroli fotoradarowej. - Liczymy, że jeśli nie uda nam się zlikwidować straży miejskiej to przynajmniej zmienią się jej uprawnienia - podkreśla gość radiowej Jedynki.
Wysłuchaj całej rozmowy!
Rozmawiał Paweł Wojewódka.