Jedynka

Pracodawcy i uczelnie to zespół. "Chcemy kształcić profesjonalistów"

10.03.2014 18:22
Mniejsze bezrobocie i dobrze przygotowani pracownicy to cele, jakie przyświecają zarówno uczelniom, jak i pracodawcom. Coraz częściej więc uczelnie wyższe i biznes podejmują wspólne działania na rzecz przygotowania młodych ludzi do wejścia na rynek pracy.
Pracodawcy i uczelnie to zespół. Chcemy kształcić profesjonalistów
Foto: East News/Glow Images
Posłuchaj
27'42 Agata Nowak, dr Dagmara Kociuba i prof. Tomasz Szapiro o współpracy uczelni i przedsiębiorców (Popołudnie z radiową Jedynką)
więcej

Przykładem takiej współpracy może być działający od ponad 15 lat Klubu Partnerów SGH, który pozwala studentom Szkoły Głównej Handlowej uczestniczyć w seminariach, warsztatach i programach edukacyjnych oraz wykładach organizowanych wspólnie przez przedsiębiorców i  wykładowców SGH. W efekcie tych działań żacy orientują się także w rynku pracy i mają okazję poznać przyszłych pracodawców.

- Według badań wszyscy nasi absolwenci znajdują pracę najpóźniej w ciągu kilku miesięcy, a aż 85 proc. z nich pracuje zgodnie z wykształceniem otrzymanym w naszej uczelni - powiedział rektor Szkoły Głównej Handlowej prof. Tomasz Szapiro w radiowej Jedynce.

Agata Nowak, dyrektor personalna Procter&Gamble Polska sp. z o.o., która jest członkiem Klubu Partnerów SGH, dodała, że współpraca ta pozwala wykształcić u studentów nie tylko umiejętności zawodowe, ale także nauczyć komunikacji i budowania relacji w zespole czy rozwiązywania problemów. - Ogromnie cenimy możliwość sprawdzenia tych umiejętności i ich kształtowania w praktyce już w trakcie studiów - powiedziała.

Przedsiębiorczość akademicka - wszystkie audycje cyklu >>>

Dr Dagmara Kociuba, Kierownik Centrum Innowacji i Komercjalizacji Badań Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej uważa, że najważniejszym wyzwaniem dla uczelni jest konsultowanie programów nauczania z praktykami już na etapie ich konstruowania. - Kolejną kwestią jest nauka przedsiębiorczości i kreatywnego myślenia. My realizujemy projekt "Synergia", w ramach którego organizowane są nie tylko praktyki i staże, ale także szkolenia interpersonalne oraz z prowadzenia działalności gospodarczej - wyjaśniła. Studenci mają też możliwość realizacji w trakcie studiów tematów zamawianych, a więc przygotowania dokumentów i rozwiązań na konkretne zlecenia firm.

Jaką rolę we współpracy uczelni wyższych z przedsiębiorstwami odgrywają pieniądze? Czego od uczelni wymagają szybko zmieniające się wymagania rynku pracy? Przez jaki czas po zakończeniu kształcenia uczelnie wspierają swoich absolwentów? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

Rozmawiała Zuzanna Dąbrowska.

Audycja powstała we współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

"Popołudnie z Jedynką" na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku między godz. 15.00 a 19.00. Zapraszamy!

(asz/kd)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Studia, praca, przemysł i konkurencyjność z radiową Jedynką

27.01.2014 11:17
Przedsiębiorczość akademicka oraz współpraca studentów i uczelni z przemysłem to tematy nowego cyklu Pierwszego Programu Polskiego Radia zorganizowanego we współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.
Studia, praca, przemysł i konkurencyjność z radiową Jedynką
Foto: Glow Images/East News

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) dąży do unowocześnienia szkół wyższych, ich lepszego wyposażenia w sprzęt oraz w wiedzę niezbędną do konkurowania we współczesnym świecie. Robi to m.in. poprzez zamawiane kierunki studiów, a także kojarzenie przemysłu i firm z uczelniami.

Programy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju>>>

Chodzi o to, by kształcić studentów na takich kierunkach, które są dla Polski bardzo ważne m.in. ze względu na konkurencyjność naszych firm na globalnych rynkach. To inwestowanie przemysłu w uczelnie i pośrednio w studentów ma też w przyszłości zapewnić młodym absolwentom pracę i w ten sposób ograniczyć skalę bezrobocia wśród młodzieży. Z audycji radiowej Jedynki dowiecie się, jak przy wsparciu unijnych funduszy przebiegają te zmiany.

Od grudnia 2013 roku do czerwca 2014 roku w ramach kampanii odbędzie się 9 debat (w audycjach "Popołudnie z Jedynką" po godz. 17.20 oraz w "Wieczornych Rozmaitościach" w ramach audycji "Naukowy zawrót głowy" o godz. 21.30)  na następujące tematy :

  • "Dzień Przedsiębiorczości Akademickiej. Trzy debaty z udziałem przedstawicieli studentów, uczelni, nauki, przemysłu i NCBR.
  • "Uczelnie - pracodawcy". Trzy debaty z udziałem przedstawicieli szkół wyższych, pracodawców i NCBR.
  • Absolwenci kierunków technicznych – warto było”. Trzy debaty z udziałem przedstawicieli i absolwentów szkół wyższych, pracodawców i NCBR.

Każdą z debat poprzedzą materiały reporterskie w audycjach "Sygnałach Dnia" , "Z kraju i ze Świata" oraz "Popołudniu z Jedynką" .

Nauka w portalu PolskieRadio.pl >>>

Zorganizujemy też siedem rozmów ze specjalnymi gośćmi magazynu "Z Kraju i ze Świata" , które będą połączone z dyżurem telefonicznych z udziałem eksperta. Natomiast 24 marca 2014 roku odbędzie się dodatkowa debata "Dzień innowacjami", podczas której będziemy gościć przedstawicieli nauki, przemysłu i NCBR.

tj/ag

Zobacz więcej na temat: nauka praca studenci

Czytaj także

Staż największą wartością na rynku pracy

19.12.2013 15:12
Jak przygotować się do walki o przyszłe miejsce pracy wyjaśniał w radiowej Jedynce Leszek Grabarczyk, zastępca dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Staż największą wartością na rynku pracy
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
09'52 Leszek Grabarczyk o problemach młodych ludzi na rynku pracy (Jedynka/Z kraju i ze świata)
więcej

Młodym i często dobrze wykształconym absolwentom szkół wyższych bardzo trudno jest znaleźć pracę. Nie mają szans na stałe zatrudnienie i rozwój zawodowy. Pomocne w przezwyciężeniu tego problemu mogą być pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego. Często są przeznaczane na wprowadzanie zmian w programach nauczania wyższych uczelni, które są dostosowywane do potrzeb konkretnych przedsiębiorstw.

Przedsiębiorczość akademicka - nowy cykl Jedynki i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju >>>

Zdaniem zastępcy dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju Leszka Grabarczyk pieniądze są też bardzo pomocne w finansowaniu staży i studenckich praktyk. - Najważniejsze jest, że student ma możliwość zanurzenia się przez okres 2-3 miesięcy w klimacie organizacji, w której być może będzie w przyszłości pracował - powiedział w magazynie "Z kraju i ze świata" Grabarczyk.

Tłumaczył też, że możliwość odbycia stażu jest najważniejszą wartością dla studentów. Stażodawca natomiast chętniej w przyszłości stanie się pracodawcą. - Zna już swojego pracownika. Łatwiej jest mu podjąć decyzję o zatrudnieniu młodego człowieka, który sprawdził się w boju. Mniej ryzykuje, że jak przyjmie kogoś nowego na pokład to zacznie tak bujać łajbą, że zacznie się ona wywracać - wyjaśnił Grabarczyk.

Zobacz także: Rząd, uczelnie i pracodawcy zaczynają grać w jednej drużynie >>>

Ze zrealizowanych projektów w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego prawie 50 tys. studentów brało udział w stażach zorganizowanych przy pomocy Narodowego Centrum Badań i Nauki. Jak na ogólną liczbę studentów w Polsce nie jest to kropla w morzu potrzeb. - Dbamy też o to, by staże nie ograniczały się do parzenia kawy i kserowania dokumentów. Staż powinien wprowadzać studenta w kluczową dla firmy pracę. Tego, czego uczył się na studiach i czego będzie się uczył po stażu - dodał rozmówca Zuzanny Dąbrowskiej.

Dzięki europejskim pieniądzom i pomocy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju również sami studenci mogą wziąć sprawy w swoje ręce i np. rozwinąć swój biznes. W takim przypadku zostanie im też udzielona pomoc ludzi, którzy przeszli już tą drogą i wiedzą na jakie niebezpieczeństwa trzeba zwracać uwagę. Bo jak tłumaczył Grabarczyk myślenie, że wystarczy tylko wyłożyć pieniądze, a młody człowiek rozkręci biznes jest strategicznym błędem.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

"Z kraju i ze świata" na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku w samo południe.

(tj)

Czytaj także

Po kierunkach zamawianych nie ma kłopotów z pracą

28.01.2014 20:10
Dla rozwoju innowacyjnej i konkurencyjnej gospodarki niezbędna jest dobra kadra inżynieryjno-techniczna, której - niestety - w Polsce wciąż brakuje. Czy rządowy program "Kierunki zamawiane" zmienił tę sytuację?
Po kierunkach zamawianych nie ma kłopotów z pracą
Foto: Glow Images
Posłuchaj
24'33 Co dał program Kierunki zamawiane? (Przedsiębiorczość akademicka/Jedynka)
więcej

Już kilka lat temu zaobserwowano w Polsce zachwianie proporcji między liczbą absolwentów uczelni technicznych a liczbą studentów kończących kierunki humanistyczne. Rynek pracy został nasycony humanistami. Żeby zwiększyć liczbę specjalistów technicznych w 2008 roku powstała lista "Kierunków zamawianych". Absolwenci tych kierunków mają zniwelować deficyt w niektórych zawodach i specjalnościach pożądanych w gospodarce.
Paulina Gąsiorkiewicz-Płonka, kierownik Działu Rozwoju Kadry Naukowej Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które jest agencją wykonawczą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wyjaśnia, że na ministerialnej liście znalazło się 14 kierunków z grupy kierunków technicznych, matematycznych i przyrodniczych. Są na niej też kierunki unikatowe, makrokierunki i studia międzykierunkowe.

Aby zwiększyć liczbę osób studiujących na tych kierunkach, opracowano program stypendialny. Połowa uczących się dostaje miesięcznie tysiąc złotych. Co semestr lista stypendystów jest weryfikowana i otrzymują je ci, którzy mają najlepsze oceny. Wprowadzono także zajęcia wyrównawcze i uatrakcyjniono studia poprzez unowocześnienie programów i nawiązanie relacji z pracodawcami. Organizowano ponadto staże dla studentów i doposażono laboratoria. Pieniądze na te cele pochodzą ze środków Unii Europejskiej (85 proc.) i budżetu państwa (15 proc.). Do konkursu na prowadzenie kierunków zamawianych mogła stanąć każda uczelnia, która prowadziła wcześniej daną specjalizację. Zapotrzebowanie było zdecydowanie większe niż przeznaczone środki, choć rocznie rezerwowano na ten cel 200 milionów złotych.

Przedsiębiorczość akademicka >>> Pozostałe audycje z cyklu
Profesor Adam Wierzbicki, prorektor Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych podkreśla, że jego uczelnia uczestniczyła w programie w 2009 i 2010 roku. Dzięki temu na kierunek informatyczny przyjęto o 20 procent więcej studentów. Mogliby przyjąć jeszcze więcej, ale ogranicza ich liczba absolwentów szkoł średnich, którzy decydują się na podjęcie studiów technicznych. Profesor nie ukrywa, że dla części studentów przy wyborze kierunku miało znaczenie to, że otrzymywali stypendium. Zwłaszcza, że nauka w jego szkole jest płatna i nie należy do najtańszych.
Przemysław Pańczyk, absolwent studiów inżynierskich Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych przyznaje, że szansa na otrzymanie stypendium miała duży wpływ na wybór przez niego kierunku. Stypendium w praktyce pozwoliło mu opłacić studia, więc mógł się skupić na nauce, a nie na poszukiwaniu pracy. Ceni też zajęcia wyrównawcze i staże organizowane w korporacjach. Od trzeciego roku jest zatrudniony na umowę o pracę i jednocześnie uczy się na studiach dziennych
Studia na kierunkach zamawianych miały gwarantować pracę i stanowić atrakcyjną ofertę edukacyjną dla młodych ludzi. Czy tak jest w rzeczywistości? Niestety absolwenci niektórych kierunków mają spore problemy ze znalezieniem zatrudnienia. W lepszej sytuacji są nawet absolwenci zarządzania, ekonomii i prawa. Gdzie popełniono błąd?

Według raportu "Bilans Kapitału Ludzkiego", który przygotowany został przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Uniwersytet Jagielloński, absolwenci niektórych kierunków zamawianych mogą czuć się oszukani! Zapewniano ich, że ukończenie tych studiów zapewni im wykształcenie wysoko cenione przez przyszłych pracodawców. Stało się jednak inaczej... W najgorszej sytuacji są obecnie absolwenci chemii (10,3% bezrobotnych po zakończeniu studiów), inżynierii środowiska (9,3%) oraz ochrony środowiska (8,9%). W lepszej sytuacji są nawet absolwenci obleganego zarządzania, wśród których bezrobocie wynosi 7,7%.
Paulina Gąsiorkiewicz-Płonka prostuje, że raport dotyczył ostatnich 10 roczników absolwentów, a pierwsi ze studentów objętych programem pojawili się na rynku pracy w 2012 roku. I raczej nie mają problemów z uzyskaniem zatrudnienia
Profesor Adam Wierzbicki podkreśla natomiast, że absolwenci jego szkoły nie mają żadnych trudności ze znalezieniem zatrudnienia. Zdarza się nawet, że studenci podejmują pracę przed ukończeniem studiów... ze szkodą dla nauki.
Rozmowę prowadziła Katarzyna Kobylecka.
(ag/mm)

Czytaj także

Staże i praktyki studenckie. "To musi być integralna część programu kształcenia"

10.02.2014 20:30
- Najlepszy staż to taki, który dla studenta wiąże się z tym, czego się nauczył. Realizowany już po zakończeniu nauki, na przykład po pierwszym stopniu studiów, pozwala studentowi wykorzystać w przedsiębiorstwie wiedzę i kompetencje, które nabył - mówił w Jedynce Piotr Krasiński z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Staże i praktyki studenckie. To musi być integralna część programu kształcenia
Foto: East News/Glow Images
Posłuchaj
24'03 Prof. Tomasz Szmuc, Wojciech Augustowski i Piotr Krasiński o programach staży i praktyk studenckich (Popołudnie z Jedynką)
03'29 Humaniści atrakcyjni na rynku pracy? Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej pomaga studentom poznać oczekiwania pracodawców (Popołudnie z Jedynką)
więcej

Na początku lutego minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Lena Kolarska-Bobińska wystosowała list otwarty do środowisk akademickich, a także pracodawców i przedsiębiorców, w którym zachęca do debaty nad rolą staży i praktyk studenckich. - Swoje uwagi, komentarze, propozycje można zgłaszać listownie lub na adres mailowy dobrystaz@nauka.gov.pl . Na propozycje czekamy do końca lutego, aby móc jej jeszcze przedyskutować na etapie nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, która w zeszłym tygodniu miała pierwsze czytanie w Sejmie - wyjaśnił Wojciech Augustowski z Departamentu Strategii Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Proponowane w nowelizacji zmiany zakładają m.in.: zobowiązanie uczelni do organizowania min. 3-miesięcznych praktyk zawodowych na kierunkach o profilu praktycznym, wprowadzenie studiów dualnych, które dają możliwość kształcenia przemiennego - dydaktyka/praktyki.

Przedsiębiorczość akademicka - wszystkie audycje cyklu >>>

Prof. Tomasz Szmuc, prorektor ds. współpracy AGH w Krakowie przedstawił kilka wstępnych propozycji, które rozwiązałyby kilka problemów uczelni. - Chcielibyśmy, by firmy brały istotny udział. w finansowaniu praktyk i staży, a studia pierwszego stopnia zostały wydłużone z 7 do 8 semestrów - powiedział. Zakończenie studiów w semestrze zimowym utrudnia bowiem sytuację studentów, którzy studia drugiego stopnia kontynuować chcą na uczelni zagranicznej, a te zaczynają się zawsze jesienią.

Odnosząc się do pomysłu wydłużenia praktyk do 3 miesięcy wyraził obawę, czy znajdujące się w Polsce przedsiębiorstwa będą w stanie odpowiedziać na zapotrzebowanie uczelni i studentów. -To cenna inicjatywa ze strony ministerstwa, ale potrzebny jest okres przejściowy - powiedział.

Programy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju>>>

Piotr Krasiński z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju przypomniał, że wraz z Ministerstwem Nauki NCBiR przeznaczyło już 50 mln złotych na programy stażowe. - Te pieniądze pozwolą na taki staż, jaki będzie chciała przeprowadzić uczelnia. Uczelnie, które otrzymają środki wyłonione zostaną w drodze konkursu, a jednym z wymagań jest, by jak największy odsetek studentów mógł z nich skorzystać - powiedział.

Goście "Popołudnia z Jedynką" zgodzili się, że potrzebne jest porozumienie wszystkich zaangażowanych stron: instytucji państwowych, uczelni, przedsiębiorców.

Rozmawiała Zuzanna Dąbrowska.

"Popołudnie z Jedynką" od poniedziałku do piątku między godz. 15.00 a 19.00. Zapraszamy!

(asz)

Czytaj także

Uwaga studenci! Szykują się rewolucyjne zmiany w praktykach

17.02.2014 16:04
Praktyki i staże często są traktowane przez studentów tylko jako możliwość dopisania nowego doświadczenia w CV. Z kolei pracodawcy nie traktują ich poważnie, bo nie mają z nich żadnych korzyści. MNiSzW chce to zmienić i doprowadzić do sytuacji, w której staż będzie przynosił korzyść i studentom, i pracodawcom.
Uwaga studenci Szykują się rewolucyjne zmiany w praktykach
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
11'23 Będą zmiany w stażach i praktykach studenckich (Z kraju i ze świata/Jedynka)
więcej

Z badań Eurobarometru wynika, że co trzeci staż u pracodawców w Unii Europejskiej jest nieprzydatny i oceniany przez studentów, jako zły. Dlatego Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju chcą zmienić tę sytuacji. Kosztem 50 milionów złotych mają być wdrożone programy stażowe. Warunki są dwa: staż musi trwać trzy miesiące, a uczelnia musi go organizować razem z pracodawcami.
Andrzej Kurkiewicz z MNiSzW poinformował, że ministerstwo szykuje zmiany w ustawie "Prawo o szkolnictwie wyższym". Sejmowe komisje w tym tygodniu rozpoczną nad nimi prace. Ma być wprowadzony obowiązek 3-miesięcznych praktyk na studiach o profilu praktycznym. Równocześnie program finansowany ze środków unijnych ma służyć poprawie jakości stażów i praktyk. Jeśli mają być dobrze zorganizowane, to pracodawca też musi z nich odnosić korzyść. Co ciekawe, sami studenci chcieliby, aby praktyki były wysokiej jakości.

Przedsiębiorczość akademicka >>> Pozostałe audycje z cyklu
- Pracodawca nie ma obecnie czasu i środków, aby studenta-praktykanta przyuczać do zawodu - zwraca uwagę gość radiowej Jedynki. Tak samo, jak absolwenta, który poszukuje pracy. Chętny na posadę musi być gotowy do natychmiastowego podjęcia obowiązków.  
Ministerstwo daje też wolną rękę uczelniom, aby układały dualne programy nauczania. Chodzi o to, że student równolegle uczy się i odbywa (np. 2-3 dni w tygodniu) praktyki w konkretnym przedsiębiorstwie. Ten rodzaj studiów też będzie wspierany ze środków europejskich. Choćby po to, żeby edukacja mogła nadążyć za szybko zmieniającym się otoczeniem.
Wydłużenie praktyk do trzech miesięcy jest podyktowane długimi analizami. Andrzej Kurkiewicz zwraca uwagę, że podczas krótkich praktyk, zazwyczaj dwutygodniowych, pracodawcy nie chcą inwestować w studenta. Pierwszy tydzień zazwyczaj służy do przyuczenia i zapoznania się z miejscem pracy. A drugi tydzień to końcówka praktyki. - System trzech miesięcy daje możliwość pełnego cyklu szkoleniowego, a ponadto daje możliwość pracodawcy skorzystania z umiejętności studenta - wyjaśnia ekspert. W ciągu trzech miesięcy pracodawca ma już dość czasu, aby wykształcić pracownika, którego później przyciągnie. Najlepszym tego przykładem jest informatka. Studenci przedmiotów informatycznych zazwyczaj już rok przed ukończeniem studiów mają podpisane wstępne umowy zatrudnienia.
Jeżeli parlament uchwali zmiany w prawie, to program zacznie funkcjonować od 1 października 2014 roku.
Rozmawiał Przemysław Szubartowicz.
(ag)

Czytaj także

Naukowcu, sprzedaj swoje badania!

26.02.2014 19:30
Jak pomóc naukowcom, którzy chcą skomercjalizować swoje wyniki? Powstał specjalny program, który ma im w tym pomóc.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Glow Images/East News
Posłuchaj
17'15 IMPULS - pomoc dla młodych badaczy i innowatorów (Naukowy zawrót głowy/Jedynka)
więcej

Chodzi o program IMPULS, który stworzyła Fundacja na rzecz Nauki Polskiej (FNP). - To impuls do działania. Adresujemy program do wszystkich naukowców. Chcemy zachęcać ich, aby, myśląc o badaniach, nie zapominali o ich potencjalnej komercjalizacji, wyłapywali takie pomysły. Muszą myśleć o sobie także jako o przedsiębiorcach - mówi gość radiowej Jedynki Adam Zieliński, jeden z szefów FNP.

- To część większego projektu o charakterze szkoleniowym - dodaje obecny w studiu Dariusz Łukaszewski, koordynator programu IMPULS. - Zwykle finansowaliśmy tylko badania, ale przecież nie tylko tym naukowiec żyje. Chodzi też o umiejętności komunikowania się z osobami, które nie są zaawansowane naukowo. Badacze muszą opowiadać o swoich badaniach w sposób jasny i zwięzły, potrafić przekonać przedsiębiorców do zainwestowania w nie.

Chodzi o to, by badacze, którzy mają wyniki naukowe, nie wpadali w tzw. "dolinę śmierci", a zatem nie tracili ich, tylko potrafili je sprzedać dalej.

Doskonałym przykładem współpracy naukowca i przemysłu jest dr Michał Bieniek, chemik z Wrocławskiego Parku Technologicznego, który jest jednym z laureatów starszego programu FNP, INNOWATOR. Stworzył on katalizatory, które skracają proces syntezy wielu związków i pozwalają obniżyć koszty produkcji leków i innych substancji chemicznych. Doskonale wie, jak komercjalizować swoje wyniki i uważą, że to ważne.

- Katalizatory to związki, które umożliwiają lub przyspieszają reakcje. My opracowujemy i produkujemy katalizatory, które opierają się na rutenie, metalu ziem rzadkich. Znajdują one zastosowanie w produkcji leków nowej generacji, polimerów czy związków zapachowych - wyjaśnia dr Bieniek. - Sam pomysł na własną firmę rodził się powoli. Katalizatory, które opracowałem, znalazły zastosowanie w wielu koncernach. Po przetestowaniu naszych katalizatorów firmy te chciały zakupić nasze katalizatory. Chodziło o wiarygodnego dostawcę, nie interesowały ich patenty. Koncerny te chciały jedynie zamówić gotowy produkt w dużych ilościach.

Nie było jednak łatwo skomercjalizować swoje badania. - To projekt z obszaru zaawansowanych technologii, więc trzeba sporych środków, aby wystartować. Ktoś te środki musiał zainwestować - mówi dr Bieniek. - Firma powstała 5 lat temu i mamy już potencjalnych kontrahentów z USA i Europy.

Czy inni naukowcy mogą powtórzyć sukces dr. Michała Bieńka? Szczegóły w audycji z cyklu "Naukowy zawrót głowy", którą przygotował i prowadził Krzysztof Michalski.

(ew/ag)

Zobacz więcej na temat: chemia nauka przedsiębiorca