Polskie szkoły są niebezpieczne dla dzieci?

Ostatnia aktualizacja: 10.03.2015 17:00
- Jest grupa ludzi, która nigdy nie powinna dostać dyplomu - przyznała w Jedynce Urszula Augustyn, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej i pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach.
Audio
  • Sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Urszula Augustyn o bezpieczeństwie dzieci w szkołach (Jedynka/Popołudnie z Jedynką)
Urszula Augustyn
Urszula AugustynFoto: W. Kusiński/PR

W polskich podstawówkach i gimnazjach 3 proc. dzieci doświadcza przemocy ze strony rówieśników bardzo często, a 8-9 proc. często - wynika z danych stowarzyszenia "Bliżej dziecka”. Przemoc w szkole ma jednak też inne oblicze. W Szczodrem nauczycielka zerówki zastraszała maluchy i taśmą klejącą zalepiała im usta. Sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z rodziców włożył dziecku do tornistra dyktafon i nagrał lekcję.

- Obraz, który ukazał się nam w Szczodrem to prawdziwy horror, ale mam nadzieję, że to jest absolutnie wyjątkowa sytuacja - powiedziała Urszula Augustyn, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej i pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach.

Zaznaczyła, że interesuje ją, czy ktoś wcześniej o tym zachowaniu słyszał i dlaczego rodzice oraz nauczyciele nic nie wychwycili. - Rodzic, który to nagrał był zdesperowany, ale też chciałabym się dowiedzieć z wyników kontroli, że wcześniej zgłaszał komukolwiek w szkole - innemu nauczycielowi, dyrektorowi, pedagogowi szkolnemu - że jakaś niepokojąca sytuacja ma miejsce - powiedziała Augustyn. Przyznała, że jeżeli tak było faktycznie, to mamy problem, dlaczego nikt nie reagował.

Sekretarz stanu zauważyła, że ludzie trafiający do zawodu nauczyciela przechodzą przez "sita", które powinny zapobiegać sytuacjom, jak w Szczodrem. Przyznała jednak, że jest grupa ludzi, która nigdy w życiu nie powinna dostać dyplomu, a ktoś się przecież pod tym dokumentem podpisuje.

Jak wyjaśniła, człowiek który rozpoczyna pracę w szkole przechodzi najpierw przez system studiów, gdzie wykładowcy i nauczyciele są w stanie wychwycić już jego talenty i ułomności. Drugie sito jest wtedy, kiedy ten człowiek przychodzi do pracy. Ma dookoła siebie radę pedagogiczną, dyrektora i opiekuna swojego stażu. Są wreszcie rodzice, którzy także powinni mieć w szkole wiele do powiedzenia i mają ku temu warunki.

Augustyn podkreśliła, że nauczyciel to szczególny zawód który powinien cieszyć się społecznym autorytetem i ogólnym poważaniem. - Młody człowiek przychodzi do szkoły, ma lat 6, 7, 8, patrzy w swojego nauczyciela jak w bóstwo i wtedy budujemy autorytet. Jednym nierozważnym zdaniem rodzica lub otoczenia, można ten autorytet zniszczyć - powiedziała. Zdaniem gościa "Popołudnia z Jedynką" wszyscy powinniśmy uderzyć się w piersi, bo nie jest tak, że wina jest wyłącznie po stronie nauczyciela.

W jej opinii, szybko i sprawnie nagłaśnia się przypadki, gdy coś jest źle, ale jest ogromna rzesza wspaniałych nauczycieli, dla których dzieci chcą chodzić do szkoły, a o których, niestety, nikt nie mówi. Przypomniała, że 11 marca w Sejmie odbędzie się konferencja, która ma rozpocząć certyfikowanie szkół z "dobrym klimatem", w których dzieci czują się bezpiecznie.

***

Tytuł audycji: Popołudnie Jedynką
Prowadził: Marek Mądrzejewski
Gość: Urszula Augustyn (sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach)
Data emisji
: 10.03.2015
Godzina emisji: 15.30

fc, pg

>>>Zapis całej rozmowy

Komentarze2
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
Cien2015-03-10 22:53 Zgłoś
"Jak wyjaśniła, człowiek który rozpoczyna pracę w szkole przechodzi najpierw przez system studiów, gdzie wykładowcy i nauczyciele są w stanie wychwycić już jego talenty i ułomności." Jak wykładowcy i nauczyciele mają wychwytywać czyjeś ułomności, jeśli sami są psychopatami?
Cien2015-03-10 22:37 Zgłoś
P. Augustyn. To co się dzieje w szkołach to nic w porównaniu z przemocą wobec studentów na polskich uniwersytetach/politechnikach. Na uczelniach tych zatrudnia się gromady psychopatów, którzy w ogóle nie powinni mieć prawa do kontaktu z młodzieżą. Wielu z nich to sadyści, którzy czerpią radość w wyżywania się na innych. W tym nie ma żadnej przesady, tak po prostu jest na polskich uczelniach. Rektorzy, dziekani udają, że nic nie widzą. Wystarczy jednak wpisać w wyszukiwarkę "chamstwo na polskich uczelniach", i otwierają się strony zagraniczne, wspomnienia studiujących w Polsce, zarówno tych z krajów na wschód od Polski, jak i na zachód. Młodzi Polacy, studiujcie za granicą. Nie dajcie się poniżać w Polsce. Rodzice, wspierajcie swoje dzieci w decyzji o pozostaniu na studiach za granicą.