Jedynka

Polska okiem Japończyka. "Kultura inna, ale człowiek ta sama"

10.04.2013 17:53
- Nigdy nie czułem się tu obcy. Mamy wiele wspólnych cech - podkreśla Mitsuhiko Toho, profesor Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych.
Pejzaż z sushi zrobiony podczas imprezy Wiwat Japonia i Ogólnopolski Festiwal Sushi w Warszawie.
"Pejzaż" z sushi zrobiony podczas imprezy "Wiwat Japonia i Ogólnopolski Festiwal Sushi" w Warszawie. Foto: PAP/Leszek Szymański
Posłuchaj
03'34 Jak się żyje w kraju nad Wisłą? Polska i Polacy okiem obcokrajowców - Japonia (Popołudnie z Jedynką)

Dla Polaków Japonia od dawna jest synonimem nowoczesności i rozowju. - Teraz wszyscy wiedzą, że Japonia jest po długiej recesji, jen jest coraz słabszy i w porównaniu z moim krajem Polska kwitnie - komentuje z uśmiechem prof. Mitsuhiko Toho, prodziekan Wydziału Kultury Japonii (PJWSTK).

Jego zdaniem w Japonii wciąż za mało mówi się o Polsce. - Po raz pierwszy przyjechałem tu prawie 40 lat temu, jeszcze za czasu głębokiej komuny... było bardzo ciekawie - wspomina w rozmowie z Ewą Sytą.

A to, jak obcokrajowcom żyje się w Polsce Ewa Syta pytała także obywateli Gwinei i Brazylii.

Profesor Toho podkreśla, że Polacy, podobnie do Japończyków, pomagają sobie wzajemnie. Powinni jednak popracować nad... sposobem przygotowania ryżu do sushi! Co jest kluczem do sukcesu? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

Na kolejne odcinki cyklu zapraszamy codziennie, do piątku, o godz. 16.50.

Zobacz więcej na temat: Japonia Polska
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Na zabawę sylwestrową z walizką. Po co?

31.12.2012 13:01
O najdziwniejszych tradycjach sylwestrowych w "Czterech porach roku” opowiadała Anita Szarlik – redaktor prowadząca National Geographic Traveler.
Na zabawę sylwestrową z walizką. Po co?
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
07'11 Jak Nowy Rok świętuje się na świecie?

Wiele ciekawych zwyczajów ciągle kultywowanych jest w Peru. – Tam goście idą na imprezę sylwestrową z walizką, bo to wróżba, która ma im zapewnić wiele ciekawych podróży. Zdarza się też, że idą na tzw. targ życzeń, gdzie Indianki oczyszczają ludzi z tego co złe, przy pomocy pancernika. Zwierzę chodzi po ciele i wyciąga złe duchy – opowiadała Anita Szarlik.

Tymczasem w Japonii Nowy Rok to bardzo rodzinne i spokojne święto. – I koniecznie trzeba zobaczyć wschód słońca, bo taki jak ten wschód, będzie cały rok. Pierwszego dnia nowego roku należy też unikać pracy, Japonki serwują więc głównie zimne potrawy i nie gotują tego dnia – mówiła ekspertka w Polskim Radiu.

Gdzie zabawy noworoczne trwają 4 dni, a whisky leje się strumieniami? Usłyszysz o tym w nagraniu audycji. Zapraszamy.

Rozmawiał Roman Czejarek.

ei

Czytaj także

Potrzebna szybka pomoc. A ubezpieczyciel milczy

21.01.2013 22:00
Muzyk z Polskiej Orkiestry Kameralnej "Amadeus ” na niedawnym tournee po Japonii zachorował. Potrzebna była natychmiastowa wizyta lekarza. Ten zjawił się po…. 27 godzinach i po licznych nerwowych telefonach do ubezpieczyciela.
Potrzebna szybka pomoc. A ubezpieczyciel milczy
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
39'21 Ubezpiecz się… i walcz - reportaż Marty Miller

W Pierwszym Programie Polskiego Radia, w reportażu "Ubezpiecz się… i walcz”, pilot Polskiej Orkiestry Kameralnej "Amadeus” opowiadał o dramatycznej sytuacji, która przydarzyła się podczas tournee zespołu po Japonii, w Tokio, gdy jeden z muzyków nagle zachorował. Miał krew w łzach i w wydzielinie z nosa. Pilot natychmiast zatelefonował do centrum alarmowego PZU, w którym był ubezpieczony zespół i zgłosił przypadek, z prośbą o jak najszybsze zorganizowanie wizyty lekarskiej.

Ponieważ nie było żadnego odzewu ze strony PZU, ponownie zadzwonił i dowiedział się, że instytucja ta sprawdza, czy wskazana osoba jest rzeczywiście ubezpieczona, a ma na to… 24 godziny. Inaczej postępuje jedynie w sytuacji, gdy ktoś jest umierający; wtedy można się od razu udać do szpitala. Pilot poprosił więc o wskazanie najbliższej placówki, w której udzielono by poszkodowanemu pomocy. Wskazano mu szpital w… Hiroszimie, czyli ponad 800 km od centrum Tokio, w którym znajdował się zespół. Zdesperowany zadzwonił do agenta ubezpieczeniowego, z którym zespół zawarł umowę i po 22,5 godzinach oddzwoniono do niego z PZU z prośbą o… zeskanowanie polisy i przesłanie jej do Polski, do centrum PZU. Po 23 godzinach od zgłoszenia otrzymał informację, że właśnie zostało zlecone zorganizowanie wizyty lekarskiej. Doktor zjawił się po 27 godzinach od zgłoszenia...

W reportażu przedstawiono też historię właściciela zalanego mieszkania, któremu zaproponowano minimalną kwotę odszkodowania, i ludzi, którzy za namową niekoniecznie uczciwych pośredników kupili polisy ubezpieczeniowe na życie z funduszem kapitałowym. Oszczędności życia niejednej osoby okazały się nie do odzsykania. A to, co zostało, to marne grosze. O tym przypadkach posłuchaj w nagraniu reportażu.

Czytaj także

"Ja obozu nie przeżyję, ale wy będziecie uratowani"

17.02.2013 00:00
- Chcę dodać innym odwagi do życia - powiedział zaskoczonemu hitlerowcowi w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau. Zakonnik pokazał wielkość człowieka tym, którzy zatracili poczucie człowieczeństwa. Dobrowolnie oddał swoje życie, aby uratować inne.
o. Maksymilian Maria Kolbe
o. Maksymilian Maria KolbeFoto: PAP/CAF-reprodukcja
Posłuchaj
00'18 Franciszek Gajowniczek wspominał ostatnie chwile życia ojca Kolbego
26'21 Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas kanonizacji o. Maksymiliana Kolbego w Rzymie. (RWE, 10.10.1982)

Więcej archiwalnych dźwięków o o. Maksymilianie Kolbe >>>

17 lutego 1941 roku franciszkanin Maksymilian Kolbe został aresztowany przez Gestapo i osadzony w więzieniu na Pawiaku w Warszawie. To była jednocześnie dla o. Maksymiliana pierwsza stacja drogi do męczeństwa.
Rajmund Kolbe urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli. W wieku 16 lat wstąpił do zakonu franciszkanów we Lwowie i otrzymał imię Maksymilian. Następnie pojechał do Rzymu, gdzie uzyskał doktoraty z filozofii i teologii. Tam w 1917 roku założył stowarzyszenie Rycerstwa Niepokalanej, a rok później przyjął święcenia kapłańskie. Niestety nabawił się tam także gruźlicy.
Po powrocie do Polski w 1919 roku założył pod Warszawą klasztor w Niepokalanowie oraz zaczął wydawać pismo "Rycerz Niepokalanej”. Sukcesy odniesione w Polsce nie zadowoliły zakonnika. Chcąc zdobyć cały świat dla Niepokalanej wyjechał w 1930 roku na misje do Chin, a potem do Japonii.
Mimo że nawet niektórzy jego bracia uważali, że wyprawa na Daleki Wschód to szaleństwo, o. Kolbe stworzył w Nagasaki drugi Niepokalanów. Wydawał japoński odpowiednik "Rycerza Niepokalanej” oraz założył nowicjat i seminarium.
W 1936 roku zakonnik wrócił do Polski, gdzie zastała go wojna. 17 lutego 1941 roku został aresztowany przez gestapo i przesłuchiwany na Pawiaku. O. Maksymilian Kolbe już nigdy nie wrócił z Pawiaka do Niepokalanowa. 28 maja 1941 roku trafił do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Nadano mu numer 16670.
- Ojciec Kolbe był pełen nieziemskiego spokoju, w nocy pocieszał i podnosił na duchu skazańców. Chciał w nich wzbudzić wolę życia i przetrwania – wspominał jeden z ocalonych więźniów.
Do swoich towarzyszy mówił: "ufajcie Niepokalanej, wy młodzi żyć będziecie. Ja obozu nie przeżyję, ale wy będziecie uratowani”.
W lipcu 1941 roku, po ucieczce jednego z więźniów, komendant obozu - lagerführer Karl Fritsch skazał dziesięć osób na śmierć głodową. Mimo, że tym razem nie padło na o. Maksymiliana Kolbe, ten dobrowolnie zamienił się i ofiarował swoje życie za nieznanego mu Franciszka Gajowniczka.
Swoją decyzję uzasadniał: "mam już blisko pięćdziesiąt lat, życie moje przeżyłem, a Ten ma życie przed sobą. Ma żonę i dzieci”. Zaskoczonemu hitlerowcowi, który pytał dlaczego chce pójść na śmierć za obcego człowieka, odpowiedział: "chcę innym dodać odwagi do życia”.
Franciszkanin zmarł 14 sierpnia 1941 roku, dobity zastrzykiem fenolu, jako ostatni z więźniów zamkniętych w bunkrze głodowym, w podziemiach bloku 11, tzw. bloku śmierci.
Franciszek Gajowniczek przeżył wojnę. Zmarł w 1995 roku w Brzegu na Opolszczyźnie w wieku 94 lat. Pochowany został na cmentarzu przyklasztornym franciszkanów w Niepokalanowie.
O. Maksymilian Kolbe został beatyfikowany przez papieża Pawła VI w 1971 roku. Jedenaście lat później, 10 października 1982 roku kanonizacji dokonał papież Jan Paweł II. W 1999 roku św. Maksymilian został ogłoszony patronem honorowych dawców krwi.
mk