Jedynka

Możemy się pytać o każdą wydaną publiczną złotówkę

13.08.2013 16:10
Zdaniem gościa radiowej Jedynki Karola Mojkowskiego, pytając o to, na co wydawane są publiczne pieniądze możemy przeciwdziałać ich roztrwonieniu.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: sxc.hu
Posłuchaj
10'52 Karol Mojkowski o dostępie do informacji publicznej (Popołudnie z Jedynką)
więcej

W opinii gościa audycji "Popołudnie z Jedynką", Karola Mojkowskiego z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, jawność życia publicznego, możliwość uzyskiwania informacji na temat tego, co się dzieje z publicznymi pieniędzmi jest niezbędna, by obywatele zaczęli uczestniczyć w życiu publicznym.
Jak podkreśla gość Pawła Wojewódki polskie prawo pod tym względem jest bardzo dobre. Prawo do uzyskiwania informacji zagwarantowane jest każdemu obywatelowi m.in. w konstytucji. Gorzej jednak jest z praktyką. Obywatel, który przychodzi do urzędu, by dowiedzieć się, na co wydawane są publiczne pieniądze, często spotyka się z niechęcią czy wrogością ze strony urzędników. Nie jest traktowany jako ktoś, kto oliwi tryby demokracji, tylko jako ktoś, kto sypie w nie piasek.
- Tak być nie powinno. Taka osoba, która interesuje się życiem publicznym działa na korzyść nas wszystkich. Nie powinna być traktowana przez urzędnika jako problem, tylko jako spełnienie jego snu - mówi Mojkowski.
Gość radiowej Jedynki przypomina, że pytać możemy o każdą wydaną publiczną złotówkę. Urzędnik zaś ma obowiązek na nasze pytania odpowiedzieć bezzwłocznie, bezpłatnie i bez pytania o celowość naszych działań. - Pytają nie nadużywamy żadnej władzy - zaznacza Mojkowski.

Wysłuchaj całej audycji!

Rozmawiał Paweł Wojewódka.

Zobacz więcej na temat: pieniądze prawo
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Poznań'56

Czytaj także

Ty też możesz zdecydować na co wydać unijne pieniądze!

05.08.2013 13:10
Walka z bezrobociem, rozwój małych firm, poprawa zaplecza socjalnego - na te cele, zdaniem słuchaczy Czwórki, należałoby przekazać pieniądze w unijnego budżetu. Do końca sierpnia każdy z nas może wziąć udział w konsultacjach społecznych i wyrazić swoją opinię w tej sprawie.
Ty też możesz zdecydować na co wydać unijne pieniądze
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
10'04 Po co są konsultacje społeczne i dlaczego warto brać w nich udział? (Europejski Lunch/Czwórka)
więcej

Polska jest największym beneficjentem środków UE na lata 2014-2020. Nasza w tym głowa, żeby dobrze wydać unijne pieniądze. Umowa Partnerstwa, czyli projekt wstępnego podziału unijnych funduszy na najbliższych 7 lat, trafił  do konsultacji społecznych.

- Musimy określić w jaki sposób Polska chce wykorzystać przyznane nam fundusze - tłumaczy Barbara Bodalska z portalu Euractiv. - Konsultacje pozwolą ustalić te kierunki, gdzie pieniądze są najbardziej potrzebne.

Eksperci nie mają wątpliwości, że zdobyte środki należałoby przeznaczyć na innowacje, które pobudziłyby polską gospodarkę.

- Niestety tutaj nie powinniśmy być optymistami, bo pieniądze z tej puli zwykle trafiają do krajów, które mają bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę badawczą - tłumaczy gość "Europejskiego Lunchu". - Nasza jest za słaba, ale jakieś wsparcie na pewno otrzymamy.

Konsultacje prowadzi Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Potrwają one do końca sierpnia. Na razie nie wiadomo ilu Polaków wzięło w nich udział.

kul

Czytaj także

Korupcja w Polsce? "Wszyscy żyjemy w sieci przysług i powiązań"

06.08.2013 15:34
Co jedenasty Polak w ostatnich latach wręczył łapówkę – wynika z najnowszego sondażu CBOS. Zarazem zdecydowana większość Polaków - 84 proc. – uważa, że łapówki w każdej dziedzinie życia, wszędzie i zawsze są niemoralne.
Korupcja w Polsce? Wszyscy żyjemy w sieci przysług i powiązań
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
28'44 Polacy to skorumpowany naród? - rozmowa z psychologiem, Pawłem Fortuną (4 do 4/Czwórka)
04'08 Kto i dlaczego daje łapówki w Polsce? – sondaż (4 do 4/Czwórka)
więcej

"Koperta", "mały karp", "pudełko po Nokii", "mała kawa" - co mają wspólnego? To określenia… łapówek w różnych częściach Europy. Choć dla większości z nas dawanie ich jest niemoralne z badań wynika, że 9 proc. naszych rodaków w ostatnich trzech-czterech latach "miało taką sytuację, że byli zmuszeni" wręczyć łapówkę.

Jak donoszą słuchacze Czwórki, przedmiotem wręczenia łapówki może być dosłownie wszystko. – Gdy miałem operację, jako dziecko, mój ojciec musiał wręczyć "stówkę", żeby to było dobrze zrobione – opowiada jeden z nich. – W niektórych szkołach kosztują nawet zwolnienia z zajęć w-f – wtóruje mu koleżanka.

W badaniach dawanie łapówek najczęściej deklarowali ludzie, znajdujący się w dobrej sytuacji finansowej. – Czyli między innymi osoby pracujące na własny rachunek, kadra kierownicza i wysoko wykwalifikowani specjaliści – wymienia Małgorzata Omyła-Rucka, badacz i analityk CBOS.

Zdaniem Pawła Fortuny, psychologa, z dawaniem łapówek silnie związana jest, głęboko zakorzeniona w naszej świadomości społecznej, tzw. zasada wzajemności. – Czyli przysługa za przysługę – tłumaczy ekspert. – Chodzi o obligację: naganne jest przyjmowanie przysług i nie odwdzięczanie się.

I nie chodzi tu o zwyczajne ”bycie skorumpowanym”. – Po prostu funkcjonujemy w pewnej sieci przysług, czyli wzajemnych powiązań – podsumowuje gość "4 do 4".

(kd)

Czytaj także

Informacje o stanie naszego zdrowia krążą po rynku

10.08.2013 09:25
Polacy nie wiedzą, że dane o ich zdrowiu może kupić firma, w której chcą się ubezpieczyć. A od niej może je przejąć bank, w którym chcą wziąć kredyt, pisze "Gazeta Wyborcza". Wszystko zgodnie z prawem.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Glow Images/East News

Informacje o stanie naszego zdrowia krążą po rynku, bo firmy ubezpieczeniowe często należą do grup kapitałowych wraz z bankami i innymi instytucjami finansowymi. Jeśli jesteśmy chorzy lub tylko zagrożeni chorobą, możemy nie dostać kredytu albo polisa może się okazać dla nas za droga. Jesteśmy też odzierani z prywatności.

Banki zapowiadają handel naszymi profilami. Co je powstrzyma przed włączeniem do profilu danych o zdrowiu? "GW" kpi, że będziemy dostawać reklamę sprofilowaną: "Masz raka? Pożyjesz niedługo, więc używaj życia: zapraszamy do naszego hotelu spa. Dla chorych na raka mamy specjalną ofertę!". Ale problem jest jak najbardziej poważny.

PAP/aj