Jedynka

Wojna w Syrii. Kto jest głównym rozgrywającym?

16.02.2016 19:27
- Wszyscy się podpierają dążeniem do zniszczenia Państwa Islamskiego, a na dobrą sprawę realizują swoje drobne, narodowe interesy - powiedział w audycji "Więcej świata" ekspert Jan Natkański.
Zniszczone miasto Homs
Zniszczone miasto HomsFoto: Bo yaser/Wikimedia Commons/CC
Posłuchaj
19'44 Rosja oskarżana o zbrodnie wojenne w Syrii (Więcej świata/Jedynka)
więcej

- Jeśli się przyjrzeć z zewnątrz konfliktowi w Syrii, to widać, że on się toczy na kilku poziomach. W związku z tym strasznie trudno powiedzieć, kto kiedy jest rozgrywającym - wskazał były ambasador w Egipcie Jan Natkański.

Według niego na najniższym poziomie jest armia syryjska i liczne ugrupowania zbrojne. Wyżej są patroni regionalni - Arabia Saudyjska i inne kraje Zatoki Perskiej. Jest też Iran, który wspiera prezydenta Syrii. I Hezbollah z Libanu. I wreszcie Turcja, która "ma kompleks na punkcie Kurdów". Trzeci, najwyższy poziom, to są Stany Zjednoczone i Rosja.

Między dwoma "graczami" - Turcją i Rosją - dochodzi do coraz poważniejszych spięć. Ponad 50 osób zginęło po zbombardowaniu czterech szpitali w okolicach Aleppo i Idlib. Turcja oświadczyła, że to Rosjanie dokonali nalotów. Rzecznik Kremla odpowiedział, że nie ma na to żadnych dowodów.

- Rosjanie, mając na celu zniszczenie uzbrojonych przeciwników prezydenta Syrii niezależnie od ich przynależności ideologicznej i politycznej, przestrzegać żadnych reguł wojny nie przestrzegają (...) Turcy również nie są tutaj bez winy. W poniedziałek wpuścili na teren prowincji Idlib 500 bojowników do walki z Kurdami i z Baszarem al-Asadem a nie z Państwem Islamskim - stwierdził ekspert.

WOJNA W SYRII - zobacz serwis specjalny >>>

Bośnia i Hercegowina złożyła w poniedziałek w Brukseli wniosek o członkostwo w Unii Europejskiej. Kraj czekają jeszcze długoletnie negocjacje, jednak ten krok to symboliczny początek drogi, którą przybyła choćby Chorwacja, bałkański sąsiad Bośni, przyjęty w 2013 roku do UE. Na ten temat rozmawialiśmy z Martą Szpalą z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Korea Południowa podjęła decyzję o zawieszeniu działalności w Parku Technologicznym w Kaesong, projekcie realizowanym wspólnie z Koreą Północną. Specjalna strefa ekonomiczna, w której pracowało ponad 50 tys. Koreańczyków z Północy, uważana jest za jeden z ostatnich czynników powstrzymujących wojnę na Półwyspie Koreańskim. Więcej na tem temat w materiale Adriana Bąka.

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Prowadzi: Dariusz Rosiak

Gość: Marta Szpala (Ośrodek Studiów Wschodnich), Jan Natkański (były ambasador w Egipcie, znawca Bliskiego Wschodu)

Data emisji: 16.02.2016

Godzina emisji: 18.15

kk/tj

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Wojna w Syrii. ONZ: co najmniej 50 zabitych w atakach na szpitale i szkoły

16.02.2016 06:54
Ataki zdecydowanie potępił ONZ, Biały Dom, Departament Stanu USA i MSZ Francji.
Zniszczony szpital w prowincji Idlib
Zniszczony szpital w prowincji Idlib Foto: PAP/EPA/MSF/HANDOUT
Posłuchaj
00'52 Lekarze bez Granic twierdzą, że szpital w Syrii zbombardowali Rosjanie. Relacja Marka Brzezińskiego (IAR)
00'49 Kto stoi za atakami? Relacja Wojciecha Cegielskiego (IAR)
00'53 Radio Echo Moskwy informuje, że rosyjskich żołnierzy widziano w Syrii w trakcie działań naziemnych. Relacja Macieja Jastrzębskiego (IAR)
więcej

Nalotów dokonano na co najmniej pięć placówek medycznych i dwie szkoły na północy Syrii.

Jak przekazał Farhan Haq, rzecznik sekretarza generalnego ONZ, Ban Ki Mun nazwał ataki, do których doszło w Aleppo i Idlibie, "rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego", które "pogarsza sytuację już zdewastowanego systemu służby zdrowia i uniemożliwia dostęp do edukacji w Syrii".

Sekretarz generalny wyraził również opinię, że ataki "rzucają cień na zobowiązania" podjęte w ramach zawartego 11 lutego w Monachium porozumienia przewidującego zawieszenie broni oraz pomoc humanitarną dla ofiar wojny w Syrii.

"Trzeba zamienić słowa w czyny" - zaapelował rzecznik, który nie przypisał żadnej ze stron odpowiedzialności za ataki. Jednak Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka informowało wcześniej, że "prawdopodobnie były one rosyjskie".

Źródło: Cihan News Agency/x-news

Biały Dom oświadczył, że potępia "w najmocniejszych możliwych słowach" ataki, które są pogwałceniem zobowiązań podjętych w Monachium, dotyczących tymczasowego zaprzestania działań wojennych w Syrii.

Na ataki ostro zareagował także amerykański Departament Stanu, który potępił "brutalność reżimu Baszara el-Asada" wobec własnych obywateli i "podał w wątpliwość wolę i zdolność Rosji, aby go powstrzymać".

Oświadczenie w tej sprawie wydało też francuskie ministerstwo spraw zagranicznych. "Potępiam z całą mocą nowe, celowe ataki na szpital (...). Ataki na obiekty medyczne stanowią zbrodnie wojenne" - ogłosił w komunikacie szef francuskiej dyplomacji Jean-Marc Ayrault.

Także turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu nazwał ataki "oczywistą zbrodnią wojenną". Zapowiedział także, że jeśli Rosja natychmiast nie zaprzestanie podobnych działań, poważniejsze konsekwencje będą nieuchronne.

pp/PAP/IAR

Czytaj także

Wojna w Syrii. Rosja oskarżana jest o celowe bombardowanie szkół i szpitali

16.02.2016 12:27
Zachód oskarża Moskwę o to, że naloty są wymierzone nie w Państwo Islamskie - co było oficjalnym celem operacji - ale w syryjską opozycję i ludność cywilną.
Lekarze Bez Granic twierdzą, że szpital w Syrii zbombardowali Rosjanie
Lekarze Bez Granic twierdzą, że szpital w Syrii zbombardowali RosjanieFoto: PAP/EPA/SAM TAYLOR / MSF / HANDOUT
Posłuchaj
00'52 Lekarze bez Granic twierdzą, że szpital w Syrii zbombardowali Rosjanie. Relacja Marka Brzezińskiego (IAR)
00'49 Kto stoi za atakami? Relacja Wojciecha Cegielskiego (IAR)
00'53 Radio Echo Moskwy informuje, że rosyjskich żołnierzy widziano w Syrii w trakcie działań naziemnych. Relacja Macieja Jastrzębskiego (IAR)
więcej

Kreml zaprzecza jakoby rosyjskie lotnictwo zbombardowało szkołę w Syrii. W ubiegłym tygodniu na miejscowość Anjara koło Aleppo spadły bomby, w wyniku czego śmierć poniosło ośmioro dzieci.

Zachód mówi o zbrodni wojennej i oskarża Rosję. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odpowiada, że Moskwa kategorycznie odrzuca takie słowa. - Tym bardziej, że autorzy tego typu oświadczeń nigdy nie potrafią udowodnić swoich bezpodstawnych oskarżeń - dodał.
Nalot potępiło ONZ. Rzecznik Wysokiego Komisarza do spraw Praw Człowieka stwierdził, że jeśli atak na szkołę był zamierzony, może się okazać zbrodnią wojenną. Wskazał też, że w tym rejonie latają najczęściej rosyjskie i syryjskie samoloty. - Te kraje powinny wiedzieć, kto odpowiada za ten nalot - dodał.

Źródło: Cihan News Agency/x-news

Lekarze Bez Granic: winna Rosja

Francuska organizacja pozarządowa Lekarze Bez Granic jest z kolei przekonana, że to rosyjskie lotnictwo zbombardowało szpital w prowincji Idlib w Syrii. Zginęło tam co najmniej 9 osób, a w serii nalotów na północy Syrii - 21.

SERWIS SPECJALNY - WOJNA W SYRII >>>

Lekarze Bez Granic opiekujący się tą placówką nie mają wątpliwości, iż szpital zbombardowano celowo. Z tego samego źródła pochodzi informacja, że jest to rosyjska taktyka atakowania obiektów, leżących na terenach kontrolowanych przez opozycję wobec reżimu Baszira al Assada. Ma to osłabić jej pozycję i uniemożliwić niesienie pomocy rannym w walkach opozycjonistom. W strategii Moskwy straty cywilne się nie liczą. Od rozpoczęcia interwencji rosyjskiej w Syrii zbombardowano i zniszczono 18 szpitali.

CZYTAJ WIĘCEJ
Romuald Szeremietiew 1200.jpg
Romuald Szeremietiew: konflikt w Syrii należy rozstrzygnąć w sposób radykalny

Szpital w prowincji Idlib miał 30 łóżek i dwa bloki operacyjne. Jego zniszczenie pozbawiło opieki medycznej 40 tysięcy osób mieszkających w tym regionie. Lekarze Bez Granic udzielali wsparcia finansowego placówce i szkolili personel.

Wielu zabitych

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych, w ostatnich atakach na co najmniej pięć szpitali i dwie szkoły na północy kraju zginęło prawie 50. cywilów, w tym dzieci.

Nie wiadomo, kto ich dokonał, ale Stany Zjednoczone sugerują, że sprawcą było rosyjskie lotnictwo. Departament Stanu oświadczył, że ataki podają w wątpliwość chęć i zdolność Rosji do powstrzymania brutalnych działań syryjskiego reżimu przeciwko własnemu narodowi. Rzecznik amerykańskiej dyplomacji John Kirby oświadczył, że "reżim Asada i jego zwolennicy kontynuują ataki bez powodu i wbrew międzynarodowym zobowiązaniom ochrony życia niewinnych ludzi".

FILM: Jeden z syryjskich aktywistów z Centrum Medialnego Darajja zarejestrował nalot na miasto Darajja leżące na przedmieściach Damaszku, ledwo uchodząc przy tym z życiem. Na filmie widać jak helikopter zrzuca cztery bomby na zrujnowane zabudowania. Centrum Medialne Darajja donosi, że na oblężoną miejscowość tylko w niedzielę (14 lutego) zrzucono 38 bomb beczkowych. To broń zbudowana z beczek po ropie, opróżnionych butli gazowych czy zbiorników na wodę, które wypełnia się materiałami wybuchowymi, fragmentami metalu i gwoździami dla większej siły rażenia.

STORYFUL/x-news

Sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon oświadczył, że naloty były "rażącym pogwałceniem prawa międzynarodowego". Potępiam z całą mocą nowe, celowe ataki na szpital (...). Ataki na obiekty medyczne stanowią zbrodnie wojenne" - ogłosił w komunikacie szef francuskiej dyplomacji Jean-Marc Ayrault.

Premier Turcji Ahmet Davutoglu uznał natomiast całe zdarzenie za "barbarzyństwo" Rosji, minister spraw zagranicznych tego kraju Mevlut Cavusoglu nazwał ataki "oczywistą zbrodnią wojenną". Zapowiedział także, że jeśli Rosja natychmiast nie zaprzestanie podobnych działań, poważniejsze konsekwencje będą nieuchronne.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk mówił natomiast podczas wizyty w Atenach, że Rosja bombardując Syrię, daje niewielką nadzieję na pokój w tym kraju.

FILM: W ciągu ostatnich kilku dni byliśmy nie tyle zbulwersowani, co wręcz przerażeni cierpieniem, jakie stało się udziałem dziesiątek tysięcy ludzi na skutek bombardowań - głownie strony rosyjskiej - powiedziała kanclerz Niemiec Angela Merkel podczas wizyty w Turcji odnosząc się do bombardowań miasta Aleppo w Syrii. Na ich skutek nasilił się exodus uchodźców, którzy kierują się ku granicy tureckiej. - Aleppo jest praktycznie pod oblężeniem. Jesteśmy na skraju nowej tragedii milionów ludzi, którzy żyją w tym mieście i w jego okolicach - podkreślił premier Turcji Ahmet Davutoglu.

TR NTV/x-news

Ambasador Syrii w Moskwie Riad Haddad powiedział z kolei, że nalotu na jeden ze szpitali dokonało lotnictwo amerykańskie. - Rosyjskie samoloty nie miały z tym nic wspólnego - powiedział ambasador w telewizji Rosija 24. Według prawa międzynarodowego, ataki na szpitale i inne miejsca, w których są cywile, są zabronione.

Kreml krytykuje Ankarę

Rada Bezpieczeństwa ONZ omówi dziś sprawę ostrzeliwania przez Turcję celów na terytorium Syrii. Posiedzenie Rady zwołano na wniosek Rosji.

Turecka armia od trzech dni ostrzeliwuje pozycje wspieranej przez Rosję kurdyjskiej organizacji YPG w północnej Syrii. Turcy chcą w ten sposób powstrzymać Kurdów przed zdobyciem miasta Azaz, położonego 8 kilometrów od tureckiej granicy. Ankara obawia się, że Kurdowie chcą zająć pas terytorium wśród granicy.

We wniosku o zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa rosyjscy dyplomaci napisali, że Moskwa jest głęboko zaniepokojona użyciem przez Turcję siły na terytorium Syrii. Rosyjscy dyplomaci twierdzą, że turecka artyleria ostrzeliwuje syryjskie wsie i pozycje armii syryjskiego dyktatora, Baszara al-Asada. "Są liczne ofiary wśród cywilów, zostały też zniszczone domy i obiekty infrastruktury" - można przeczytać w specjalnym komunikacie rosyjskiego MSZ. Rada będzie obradować za zamkniętymi drzwiami.

pp/PAP/IAR