Andrzej Seweryn: w Polsce mam coś do zrobienia

Jedynka
Luiza Łuniewska 26.09.2011
Andrzej Seweryn: w Polsce mam coś do zrobienia
Andrzej Seweryn na otwarciu studia im. Władysława Szpilmana, foto: fot: Wojciech Kusiński/PR

Nie może być tak, by "kocham cię" mówiły tylko usta. Musi to mówić całe ciało, intelekt i uczucia - mówi Andrzej Seweryn, wybitny aktor, dyrektor Teatru Polskiego.

Na otwarciu radiowego studia im Władysława Szpilmana przejmująco odczytał fragmenty jego prozy. - To wspaniale, że radio świętuje stulecie urodzin pana Szpilmana. Zajęci codziennością, biegiem, technologią, zapominamy o refleksji: kim jesteśmy, skąd przychodzimy. Życie Władysława Szpilmana jest dla niej dobrym przyczynkiem - mówi Andrzej Seweryn, wybitny aktor, dyrektor Teatru Polskiego. Dodaje, że jest to ważne w kontekście "psychicznej choroby społeczeństwa", której przejawy widzieliśmy w swastykach w Jedwabnem.

- Trzeba mówić o tej chorobie na głos. Trzeba wspominać ludzi, którzy nie ukrywali swojego pochodzenia - tłumaczy. Władysław Szpilman, choć był Polakiem, nigdy nie wypierał się żydowskich korzeni.

- Gdy przyjechałem do Paryża w 80. latach, zaskoczyło mnie, że widzę na ulicach tylu ludzi o tak różnych kolorach skóry - opowiada Seweryn. Jego decyzja o pozostaniu na zachodzie była wówczas sporym zaskoczeniem, gdyż odnosił w Polsce duże sukcesy. Był aktorem warszawskiego Ateneum, grał w filmach, m.in. w "Ziemi Obiecanej", "Nocach i dniach", "Granicy". - Nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć wszystko, co robimy - mówi. - Z różnych powodów chciałem się oddalić, zmienić sposób pracy.

Pojechał wraz z Wojtkiem Pszoniakiem grać w "Onych" Witkacego w reżyserii Wajdy. No i tak się zaczęło.

- Praca z Peterem Brookiem nad "Mahabharatą" pogłębiła moją refleksję nad wartością wielokulturowości - opowiada. - To daje doświadczenia, o których nie miałem pojęcia. zmienia postrzeganie muzyki, malarstwa - dodaje. To było - jak mówi - przedłużeniem szkoły teatralnej.

- Brook próbował obudzić nasze ciała. Nie może być tak, by "kocham cię" mówiły tylko usta. Musi to mówić całe ciało, intelekt i uczucia - podkreśla Seweryn. Jego mistrzowie ze szkoły teatralnej podkreślali wagę słowa, bez którego nie ma życia i teatru. Ale na tym aktorstwo się nie kończy.

We Francji odniósł niewyobrażalny w owym czasie sukces. W Comedie Française publiczność witała go owacjami. U szczytu sławy w Paryżu nagle postanawia objąć dyrekcję Teatru Polskiego i przenieść się do Warszawy. - Mam już swoje lata. We Francji, w sensie zawodowym nie czekały mnie już żadne niespodzianki. Pomyślałem, że w Polsce mogę się przydać.

Chciałby, jak za granicą, prowadzić zajęcia ze studentami, np. w Akademii Teatralnej w Warszawie. Przede wszystkim jednak zależy mu, by jego obecność służyła zaakcentowaniu pewnej wizji teatru.

- Gdy się mówi "polska klasyka", to wszyscy od razu ziewają. Nie musi tak być. Warto ją przypominać, bo to kanon wspaniałych wielkich sztuk teatralnych, wielkich ról, bogatego języka - podkreśla Seweryn.

Rozmawiał Andrzej Matul.

(lu)

Czytaj także:

Dyrektor Marysia

Marii Seweryn udało się udźwignąć ciężar sławnych rodziców. Niedawno została dyrektorką warszawskiego Och-Teatru.

Andrzej Seweryn czyta Miłosza

"Dolina Issy" - niezwykła powieść Czesława Miłosza. Zapraszamy do wysłuchania jej kolejnych fragmentów od poniedziałku do piątku o godz. 9.30. na antenie radiowej Dwójki.

Filmowcy w matni bezpieki

Służba Bezpieczeństwa korzystała z sieci agentów, szukała tzw. haków, używała podsłuchów i kontrolowała korespondencję.

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
0 komentarzy
    brak
03:00 - 06:00KIERMASZ POD KOGUTKIEM Słuchaj na żywo
Oglądaj na żywo
Wkrótce: FAMILIJNA JEDYNKA

Nie przegap

I love Polska - a Ty?

Zapraszamy na reportaż "Zakochani w Polsce" Hanny Bogoryi Zakrzewskiej i Amy Drozdowskiej.

Lektury Jedynki

Małgorzata Foremniak czyta "Lilkę"

Od dziś przez dwa tygodnie w "Lekturach Jedynki" będzie można posłuchać fragmentów nowej powieści Małgorzaty Kalicińskiej, autorki słynnej sagi "Nad Rozlewiskiem".