X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Jedynka

Suka. Radykalna i zdecydowana kobieta, której przeszkadza uroda

14.11.2013
fragment okładki książki Suka; na okładce autorka książki Katarzyna Gryga
fragment okładki książki "Suka"; na okładce autorka książki Katarzyna GrygaFoto: Wyd. Emka
Zupełnie różne, choć łączy je zdecydowany charakter i chęć zmiany świata, który jest wokół nich. W audycji "Moje książki" rozmawialiśmy o lekturach, których bohaterkami są kobiety.
Posłuchaj
27'18 Skrajnie różne kobiety, które chcą zmieniać świat (Moje książki/ Jedynka)

W książce "Suka" Katarzyna Gryga główną bohaterką uczyniła młodą, niezależną kobietę, uciekającą od wszelkich schematów obyczajowych i społecznych, będącą kobiecą wersją samca Alfa. Nie tylko książka nosi tytuł "Suka", również tak nazywa się jej główna bohaterka. - Suka, bo suka ma wiele znaczeń. Mimo tego, że głównie kojarzy się pejoratywnie suka nie tylko w stadzie zwierzęcym, ale też w ludzkim ma wiele zalet. Być może tego się na co dzień nie zauważa - tłumaczy autorka książki.
Bohaterka książki jest bardzo interesującą postacią. Jest bardzo wyrazista, ale również nieco komiksowa, przerysowana. W jej charakter wpisana jest wieczna niezgoda. Nawet jej matka mówi: "ciebie Suko wszystko przeraża i masz wieczną niechęć do otaczającego cię świata". Suka chorobliwie broni swojej niezależności, do nikogo i niczego się nie przywiązuje. Pracuje jako wolny strzelec, bo sama myśl o pracy choćby w korporacji przyprawia ją o mdłości. Choć ma 26 lat swoim zachowaniem bardziej przypomina zbuntowaną nastolatkę.
- Suka jest przerysowana, bo jest groteską na stuprocentową powieść kobiecą, w której przez 300 stron poznajemy bohaterkę, która szuka męża. Ona nie szuka męża i uważa, że znacznie większe spełnienie daje satysfakcja z pracy czy realizacja w jakiejkolwiek innej dziedzinie. A miłość jest bardzo ryzykowna - opowiada o swej książce Katarzyna Gryga.
Jak dodaje, zastosowała w swym dziele metodę grubej kreski, znanej od wieków. - To bardzo skuteczne, bo pewne rzeczy łatwiej jest wytupać i wykrzyczeć niż używać języka ugrzecznionego, naukowego, który trafia tylko do wąskiej grupy ludzi - mówi autorka. Wyjasnia, że nie zależało jej tylko na efekcie, czy pewnej zabawie z czytelnikiem, a na przekazaniu pewnych treści.
Suka ubiera się w męskim stylu i uważa, że kobieta ubrana na różowo z maleńką torebką jest idiotką podporządkowaną mężczyźnie. Skąd taki pomysł na kreację głównej bohaterki? - Epatowanie seksualnością na każdym kroku wiele mówi, w związku z czym jeśli Suka jest na „nie”, to również w kwestii konwencji czysto kobiecej typu spódnica i ołówek, taki seksualny korpo-look, który jest bardzo trudny dla niektórych do zniesienia. Jestem to w stanie zrozumieć - tłumaczy Gryga.
Bohaterce przeszkadza nawet jej uroda. Czy są to fanaberie? Czy seksualność wytrąca kobietom argumenty z ręki? Dlaczego autorka książki "Suka" umieściła swoje zdjęcie na okładce? Posłuchaj całej audycji.
W programie również spotkanie z Wacławem Holewińskim, laureatem tegorocznej Nagrody im. Józefa Mackiewicza za powieść "Opowiem ci o wolności". Bohaterki książki - Maria Nachtman i Walentyna Stempkowska - choć zupełnie sobie obce, spotkał podobny los. Podczas okupacji wstąpiły do walczącego podziemia, podjęły się niebezpiecznej misji, za co jedna trafiła do katowni UB, a druga do obozu koncentracyjnego w Ravensbrueck. Po powrocie czekało je wspólne ciężkie więzienie dla wrogów władzy ludowej.
Audycję "Moje książki" poprowadziła Magdalena Mikołajczuk.
sm

Zobacz więcej na temat: książka kultura literatura
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Wybory prezydenckie 2015 - najnowsze informacje

Czytaj także

W historii tej rodziny przegląda się historia Polski

11.11.2013
Pocztówka przedstawiająca starcia oddziałów powstańczych, Powstanie Styczniowe 1863 r.
Pocztówka przedstawiająca starcia oddziałów powstańczych, Powstanie Styczniowe 1863 r.Foto: warszawa.ap.gov.pl
Los rodziny Okuliczów w pewnym sensie jest historią nas wszystkich. – Każdy kto czyta, to co napisałam, mówi, że to nieważne jakie jest nazwisko, bo to jest po prostu polski los – mówi Jedynce Anna Mazurkiewicz.
Posłuchaj
31'55 Prababka Maria obiera jabłka (Rozdroża kultury/Jedynka)

Historie rodziny Okuliczów Anna Mazurkiewicz poznawała od wczesnego dzieciństwa. – Tata opowiadał wszystko, co sam wiedział. To było o wiele lepsze niż bajki.Mogłam tego słuchać godzinami. Później, gdy tata czytał mi przygody Robinsona Crusoe, to byłam przekonana, że cała literatura to prawda. Myślałam, że Robinson istniał, Staś i Nel także. Może właśnie dlatego nie lubię powieści - wspomina pisarka w rozmowie z Anną Stempniak.

Dziś dziennikarka i pisarka zna więcej rodzinnych legend i historii, niż własny ojciec, dzięki prowadzonym przez lata badaniom historycznym. - Ale tata swoimi opowieściami ukształtował mój własny stosunek do literatury, dlatego że opowiadał prawdziwe historie. Dziś piszę reportaże z pewną dozą autobiografizmu. Jako wieloletnia dziennikarka nie potrafię zmyślać, ja muszę snuć – podkreśla Mazurkiewicz.
Losy rodziny Okuliczów są bardzo wzruszające. Jej prababka Maria, podporządkowując się woli rodziców, młodo wyszła za mąż za stryja zesłańca, który przebywał w Irkucku na katordze. – Walery był od niej dwadzieścia lat starszy. Wspierał m.in. Kasę im. Józefa Mianowskiego, czyli kasę pomocy dla ludzi działających na polu nauki. On rozumiał, że patriotyzm człowieka, który jest zesłany, polega na tym, by wspierać tych, którzy mogą coś dla polskiej nauki zrobić – tłumaczy autorka m.in. powieści "Jak uszczypnie będzie znak" i "To tylko facet".

Prababka, jako bohaterka książki, interesowała pisarkę od dawna. - To była dzielna kobieta, zupełnie nie przystająca do tamtych czasów. To mi się zawsze wydawało dziwne, bo była taką emancypantką. Raczej z musu, bo nie sądzę, by miała takie marzenie – mówi Mazurkiewicz.
Książka "Prababka Maria obiera jabłka" ukaże się już niebawem. To 150 lat historii rodziny Okuliczów, ale i 150 lat historii Polski zamkniętej w jej losach – powstania, wojny, zesłania, wysiedlenia… Posłuchaj całej rozmowy.
Program "Rozdroża Kultury" poprowadziła Anna Stempniak.
sm

Czytaj także

Jak żyć najpełniej? Józef Hen radzi

15.11.2013
Wieczór literacki z Józefem Henem z okazji 90. rocznicy urodzin oraz ukazania się książki Wiem, co mówię. Czyli dialogi uzdrawiające. Spotkania z Józefem Henem. Wybór i opracowanie Magdalena Hen.
Wieczór literacki z Józefem Henem z okazji 90. rocznicy urodzin oraz ukazania się książki "Wiem, co mówię. Czyli dialogi uzdrawiające. Spotkania z Józefem Henem". Wybór i opracowanie Magdalena Hen". Foto: PAP / Andrzej Rybczyński
– Wolałbym być doceniany za moje dokonania, a nie za to, że się zestarzałem – powtarza za słynnym Montaigne’em Józef Hen, który niedawno obchodził 90. urodziny.
Posłuchaj
29'16 Józef Hen odpowiada na pytanie, jak żyć (Kultura w radiowej Jedynce)

Wielokrotnie nagradzy pisarz, doceniany zarówno przez krytykę jak i czytelników, pomimo 90 wiosen życia, znany jest ze znakomitej formy ciała i umysłu. Wiele osób podkreśla ten aspekt, choć nie zawsze Józef Hen się np. wysypia. – Ja się w końcu wysypiam, choć nie zawsze wówczas, kiedy powinienem spać. Czasami śpię w ciągu dnia. Prowadzę higieniczny tryb życia, w tym sensie, że pewnego dnia zrozumiałem, że nie należy brać tabletek nasennych. Jak również nie należy się przewracać z boku na bok. Gdy nie mogę spać, to biorę książkę – mówi.
Jak dodaje, czyta wówczas książki "osób mądrych", takich których książki są niczym rozmowa (Tadeusz Boy-Żeleński, Izajasz Berlin, Bertrand Russell). Kolejną receptą pisarza na trening umysłu jest to, by w sytuacjach, gdy chcemy np. przypomnieć sobie jakieś nazwisko, nie denerwować się, nie próbować przypomnieć sobie za wszelką cenę, bo to się może dla nas źle skończyć. – Grafik Jerzy Srokowski stracił pamięć wzrokową, co dla grafika jest czymś strasznym. Widział rzeczy, ale nie mógł sobie przypomnieć co to jest. Nie rozpoznawał twarzy, ludzi. Zapytałem go, jak to się stało. Jak się okazało, rysował, usilnie chciał sobie coś przypomnieć i wówczas pękła żyłka krwi. Zrozumiałem, że nie należy się napinać. Jeśli nie pamiętamy jakiegoś nazwiska, trzeba dać rozkaz mózgowi i on będzie sobie pracował, przypomnimy sobie za jakiś czas – tłumaczy Hen.
Jak pisarz opowiada na pytanie jak żyć? Przede wszystkim sport procentuje, bo Józef Hen jest znanym gimnastykiem i bokserem. – Przesada w tym, ale to juz Słonimski mówił, że ludzie lubią się chwalić osiągnięciami sportowymi. Boks troszkę trenowałem, znam się na tym, więc takie opowiadania jak "Bokser i śmierć" czy "Bicie po twarzy" były bardzo chwalone w "Przeglądzie sportowym" czy "Sporcie katowickim" za fachowość. Ale to nie trudne, bo żeby być fachowcem, nie trzeba się samemu bić. Jeśli chodzi o sport, to bardzo ciekawy jest fakt, że najlepsi trenerzy, to ci, którzy byli bardzo średnimi zawodnikami. Oni nie byli utalentowani, ale wiedzieli jak – opowiada pisarz. Podobnie rzecz ma się z publicystyką, bo najlepsi publicyści niekoniecznie są najlepszymi politykami.
Wśród rozlicznych rad pisarza, jedna brzmi: "nie hołubić w sobie nienawiści do kogokolwiek". Nie ze względu na dobre serce, ale dla dobra własnego serca, bo zatruwa to organizm. I umieć smakować życie dosłownie i w przenośni. A co to znaczy? Posłuchaj całej rozmowy z niezwykłym pisarzem.
Józef Hen jest autorem takich książek jak: "Mój przyjaciel król”, "Ja, Michał z Montaigne...", "Nowolipie", "Błazen – wielki mąż", "Nie boję się bezsennych nocy", "Nikt nie woła" i wielu innych. Najnowsza publikacją pisarza jest zbiorem wywiadów pt. "Wiem, co mówię. Czyli dialogi uzdrawiające. Spotkania z Józefem Henem".
sm

Zobacz więcej na temat: Józef Hen kultura literatura