X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Jedynka

Dziecięce choroby psychiczne

07.09.2010
Niemal 20 procent dzieci w wieku szkolnym ma zaburzenia psychiczne - alarmują lekarze.
Posłuchaj
43'30 Posłuchaj rozmowy na temat zaburzeń i chorób psychicznych u dzieci w "Wieczorze Odkrywców"

Zdaniem profesora Tomasza Wolańczyka, neurologa i psychiatry dziecięcego z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, te 20 procent, o których się mówi, wynika z faktu, że część zaburzeń jest elementem rozwoju i jest wariantem normalnego rozwoju.

Jako przykład profesor podaje dysleksję, dysgrafię czy dyskalkulię (zaburzenia zdolności matematycznych), które są rozpoznaniem psychiatrycznym. Jednak, jak zaznacza specjalista, podchodząc do tego typu zaburzeń zdroworozsądkowo, nie myśli się o takim dziecku jako o dziecku chorym psychicznie. Choroba psychiczna zaliczana jest do tych zaburzeń, które dramatycznie zmieniają życie i utrudniają postrzeganie rzeczywistości.

Co powinno zaniepokoić rodzica?

Zaburzenia lękowe objawiają się w trzech sferach. W sferze subiektywnych przeżyć, czyli tego, co dziecko odczuwa w swoim umyśle. Drugą sferą jest sfera somatyczna, czyli dotycząca tego, co dziecko odczuwa w swoim ciele.

- To są takie objawy, które nie są uwarunkowane chorobą somatyczną, natomiast wyglądają jak objawy somatyczne - tłumaczyła w "Wieczorze Odkrywców" Aneta Borkowska. Do takich objawów zalicza się wszelkiego rodzaju bóle, na przykład brzucha, głowy, a także wymioty i omdlenia. Jednak zdarzają się też poważniejsze dolegliwości, takie jak niechęć do jedzenia i nocne moczenie.

- Jest to moczenie wtórne, które pojawia jako objaw u takich dzieci, które opanowały już tę umiejętność i pod wpływem emocji, napięcia, stresu moczą się w nocy - opisywała psycholog.
Trzecią sferą, w której objawiają się zaburzenia lekowe, jest sfera zachowań . - Takie dziecko  będzie się inaczej zachowywało, czyli może być bardziej wycofane, może się nie kontaktować z rówieśnikami - wyjaśniała prof. Borkowska.

Kiedy powinniśmy udać się z dzieckiem do psychologa czy psychiatry?

Jeśli zachowanie dziecka odbiega od normy, to jest to powód do interwencji specjalisty. Psycholog jest osobą, która zajmuje się życiem psychicznym w ogóle, również osób zdrowych. Natomiast psycholog kliniczny wkracza wtedy, kiedy objawy u dziecka przekraczają zakres normy. - Ono zaczyna się zachowywać, funkcjonować, doznawać czegoś, co przekracza jakąś normę rozwojową - tłumaczył profesor Wolańczyk.

Psychiatra jest lekarzem, czyli zajmuje się chorobami. - Psychiatrzy dziecięcy starają się nie ingerować w proces wychowania zdrowego dziecka - twierdzi profesor. Dodaje, że psychiatrzy nie zajmują się dzieckiem zdrowym z problemami wychowawczymi, a dzieckiem, którego źródłem zmiany w zachowaniu jest choroba.

leczenie farmakologiczne

Ze względu na to, że dostępność do psychologów dziecięcych jest lepsza niż do psychiatrów, to najprościej najpierw udać się do psychologa. - Jeśli psycholog stwierdzi, że jego kompetencje są zbyt ograniczone i nie może pomóc dziecku, to wówczas przekieruje pacjenta do psychiatry - dodała profesor Aneta Borkowska.

Stereotypy

- W wielu krajach, nie tylko w Polsce, bycie chorym psychicznie, czy korzystanie z usług psychiatry naznacza - uważa profesor Wolańczyk. - Niepotrzebnie, bo często drobna zmiana w życiu siedmiolatka, kilka sesji terapii rodzinnych, zmiana środowiska, wyjaśnienie nauczycielom, że to, co robi dziecko nie jest wynikiem jego głupoty, czy złośliwości, powoduje duże zmiany - mówił Wolańczyk.

Profesor porównał te zmiany do toru pocisku. - Terapia zmienia ten tor o trzy stopnie, ale powoduje, że pocisk ląduje kilometry dalej. Drobne zmiany u dziecka przynoszą wielkie efekty - twierdzi lekarz.

Dziedziczenie

Lekarze wyjaśniali, że w przypadku chorób psychicznych dziedziczymy jedynie tendencje.

- Tak naprawdę dziedziczymy strukturę ośrodkowego układu nerwowego, bo to jest uwarunkowane genetycznie i sposób pracy mózgu - wyjaśnia prof. Borkowska.

Niemniej jednak istnieją zaburzenia dziedziczne. - Przykładem takiej choroby jest schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa, czyli taka, w której występują okresy depresji i manii, ewidentnie chorobą dziedziczną jest także choroba tikowa - mówił w "Wieczorze Odkrywców" Wolańczyk.

Dziedziczy się cechy osobowości, takie jak perfekcjonizm, podatność na wpływ otoczenia, które  przy sprzyjającej konfiguracji czynników zewnętrznych, ujawniają chorobę.

Więcej na temat objawów, przyczyn i sposobów leczenia zaburzeń i chorób psychicznych u dzieci w programie "Wieczór Odkrywców", którego gościem była Aneta Borkowska z Instytutu Psychologi Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz profesor Tomasz Wolańczyk, neurolog i psychiatra dziecięcy z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Rozmowę poprowadził Artur Wolski.

(mb)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Wybory prezydenckie 2015 - najnowsze informacje

Czytaj także

Magazyn Medyczny: Psychiatra

Małgorzata Kownacka rozmawia z prof. Joanną Meder.
Posłuchaj
29'37 Psychiatria

Dlaczego Polacy wciąż wstydzą się chodzenia do psychiatry? Magazyn Medyczny poświęcony jest psychiatrycznej opiece środowiskowej w Polsce.  

Zobacz więcej na temat: medycyna Polska

Czytaj także

Neuroobrazowanie - podglądanie pracy mózgu

Przełom w badaniach nad mózgiem przyszedł z zastosowaniem współczesnych technologii.

Kiedyś jedynym sposobem, aby dowiedzieć się, jaką rolę odgrywa określona część mózgu była obserwacja pacjenta z uszkodzonym lub chirurgicznie usuniętym konkretnym jego fragmentem oraz późniejsza sekcja pośmiertna. Była to pośrednia droga wnioskowania o funkcji pełnionej przez dany obszar mózgu. Przełom w badaniach przyszedł wraz z wynalezieniem i zastosowaniem współczesnych technologii. Pozwoliły one nareszcie przyjrzeć się pracującemu mózgowi, czyli mózgowi żywego człowieka. Stworzyło to badaczom szansę obserwacji jego pracy niejako „na bieżąco” podczas wykonywania określonych operacji umysłowych.

Dziś nie musimy opierać się na sekcjach post mortem. Mamy do dyspozycji wiele metod badania mózgu, dzięki którym można badać rolę poszczególnych jego obszarów za życia pacjenta oraz u ludzi zdrowych, z nieuszkodzonym mózgiem. Niektóre z nich to elektroencefalografia (EEG), pozytynowa tomografia emisyjna (PET), przezczaszkowa stymulacja magnetyczna (TMS) oraz funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI). Do wyjaśnienia wielu zagadnień z zakresu funkcjonowania mózgu w szczególny sposób przyczyniło się zastosowanie w badaniach metod neuroobrazowania. PET czy fMRI są metodami umożliwiającymi, przy stosunkowo dobrej rozdzielczości przestrzennej, lokalizację obszarów aktywnych podczas przeprowadzania określonych operacji w mózgu osoby badanej.

Mózg w polu magnetycznym

Funkcjonalny rezonans magnetyczny opiera się na magnetycznych właściwościach atomów, z których zbudowane są nasze komórki. Ściślej mówiąc, jądra atomów posiadające słabe właściwości magnetyczne po umieszczeniu w polu magnetycznym zachowują się jak mikroskopijne magnesy. Jądrowy rezonans magnetyczny (jak niegdyś nazywano tę metodę) jest bowiem absorpcją fal elektromagnetycznych o częstotliwości radiowej przez jądra atomowe substancji stałych, ciekłych lub gazowych, o momencie magnetycznym różnym od zera pod wpływem stałego pola magnetycznego.

Badanie rezonansem polega na tym, że osobę badaną umieszczamy w skanerze, wytwarzającym bardzo silne (choć nieszkodliwe dla organizmu) pole magnetyczne, a następnie rejestrujemy zmiany w zorientowaniu magnetycznym atomów w poszczególnych częściach mózgowia. Widocznym tego efektem są różne odcienie szarości poszczególnych obszarów w „czarno-białym” obrazie mózgu po przetworzeniu sygnału przez komputer. Dlaczego na podstawie sygnału ze skanera możemy uzyskać informację, które obszary są bardziej aktywne podczas wykonywania określonego zadania? Aktywne obszary mózgu mają większe zapotrzebowanie na tlen. Zapotrzebowanie to wzrasta, w obszarach, które są zaangażowane w wykonywanie typowego dla nich zadania, takiego jak np. mówienie, zapamiętywanie czy poruszanie ręką. Wiadomo bowiem, że intensywnie pracujące komórki nerwowe wymagają większych ilości tlenu, niezbędnego do uzyskiwania energii. Za jego transport wraz z krwią do komórek odpowiedzialne jest białko - hemoglobina. Różnica w sygnale rejestrowanym przez skaner między obszarami aktywnymi i nieaktywnymi bierze się stąd, że hemoglobina transportująca tlen posiada inne właściwości magnetyczne niż jej forma niezwiązana z tlenem. W efekcie w pobudzonych obszarach znajduje się nieco więcej tej pierwszej, będącej właśnie źródłem silniejszego sygnału rejestrowanego przez aparaturę.

 

''Mózg człowieka. Na niebiesko zaznaczono płat czołowy, na żółto - ciemieniowy, na zielono - skroniowy, na różowo - potyliczny. Źr. Wikipedia.

Pozytonowa tomografia emisyjna mierzy z kolei zmiany w wielkości przepływu krwi przez określone okolice mózgu lub w poziomie metabolizmu, które są proporcjonalne do aktywności tkanki nerwowej. Kiedy jakiś obszar w mózgu jest zaangażowany w wykonywanie zadania, potrzebuje do tego większych ilości energii, której źródłem jest glukoza. Dociera ona do tych obszarów wraz z krwią i tam jest zużywana. Aby zaobserwować, gdzie dotarło jej więcej oznacza się ją w taki sposób, aby była widoczna w skanerze PET. Oznaczanie glukozy odbywa się poprzez podawanie do krwi w regularnych odstępach czasu tzw. markera. Marker to substancja radioaktywna, która sprawia, że cząsteczki znakowanej glukozy wysyłają kwanty promieniowania gamma, które jest następnie rejestrowane przez system elektronicznych detektorów. Dzięki temu możliwa jest lokalizacja aktywnych struktur.

Czas na zadanie i czas na odpoczynek

Aby właściwie interpretować i rozumieć znaczenie wyników pochodzących z badań z wykorzystaniem technik neuroobrazowania trzeba mieć na uwadze przede wszystkim fakt, że wykonanie każdego, nawet najprostszego zadania angażuje równocześnie wiele struktur i wymaga skomplikowanych interakcji pomiędzy różnymi obszarami. Nasz mózg nieustannie jest aktywny, równolegle w bardzo wielu rejonach. Zatem lokalizacja struktur odpowiedzialnych za poszczególne procesy mózgowe jest możliwa dzięki odpowiedniemu dobraniu tzw. warunku kontrolnego (spoczynkowego). Badacz porównuje aktywność mózgu uzyskaną z dwóch sytuacji: zadaniowej i kontrolnej. Dobrane są one tak, że różnią się między sobą tylko jednym komponentem: badanym procesem. Po „odjęciu” od siebie tych obrazów otrzymuje się aktywność mózgu związaną z wpływem tego właśnie procesu. Jeśli eksperymentator jest zainteresowany na przykład neurobiologicznym podłożem wykonywania określonego ruchu ręką, skontrastuje on aktywację mózgu podczas takiego ruchu z pobudzeniem neuronalnym w sytuacji, gdy badany nie porusza ręką.

Co nam daje neuroobrazowanie?

Nie sposób przecenić możliwości, jakich dostarcza nam zastosowanie nowoczesnych metod w badaniach ludzkiego mózgu. Metody neuroobrazowania zajmują wśród tych nowoczesnych technologii miejsce szczególne. Przy odpowiednim zaprojektowaniu eksperymentu i dobraniu osób badanych możemy studiować niezwykle szerokie spektrum procesów mózgowych. Co więcej, uzyskanie obrazów struktury mózgu, konieczne w przypadku obu metod, umożliwia również badanie anatomicznych korelatów różnic między badanymi populacjami lub poszczególnymi osobami. Przy obecnym zaawansowaniu narzędzi i procedur do analizy danych, możliwa jest obróbka danych pochodzących nawet z mózgów poważnie uszkodzonych w wyniku wylewu czy chirurgicznej interwencji. A zatem neuroobrazowanie pozwala na badanie podłoża tych samych procesów mózgowych zarówno w populacji pacjentów neurologicznych, jak i ludzi zdrowych. Co również ważne, takie badanie czynnościowe mózgu ma ogromne znaczenie diagnostyczne w sytuacji planowanej operacji neurochirurgicznej. Zlokalizowanie w mózgu pacjenta obszaru krytycznego dla wybranych istotnych funkcji (takich jak np. mówienie) pozwala prognozować ewentualne skutki przyszłej operacji mózgu. Potem zaś można śledzić zmiany funkcjonalne, jakie następują w wyniku usunięcia określonych obszarów czy przecięcia połączeń pomiędzy nimi.

 

''Kora somatosensoryczna. Źr. Wikipedia.

Dzięki badaniom z użyciem fMRI wiemy, że uszkodzenie w obrębie określonego obszaru funkcjonalnego w jednej z półkul skutkuje wyraźnym wzrostem pobudzenia w półkuli nieuszkodzonej. Jest to pobudzenie wywołane najprawdopodobniej głównie redukcją wpływów hamujących pochodzących z uszkodzonej półkuli oraz intensywnym używaniem zdrowej półkuli. Steven Cramer z University of California Irvine Medical Center w USA potwierdził występowanie tego typu zmian mózgowych w badaniach klinicznych z udziałem pacjentów po jednostronnym udarze mózgu. Część badaczy uważa tę poudarową nadaktywność po zdrowej stronie za przejaw plastyczności, kompensującej deficyty wynikające z ubytków nauronalnych po uszkodzeniu. Inni zaś twierdzą, że po uszkodzeniu na skutek rywalizacji międzypółkulowej nadmierna aktywacja nieuszkodzonej półkuli ma niekorzystny wpływ na odzyskiwanie swoich funkcji przez półkulę dotkniętą udarem.

Badania kliniczne z użyciem neuroobrazowania przeprowadzone w University of Minnesota w USA przez Jamesa Careya i jego współpracowników istotnie wykazały, że długotrwała, utrzymująca się aktywacja zdrowej półkuli podczas wykonywania zadań ruchowych przez pacjenta, idzie w parze z wyraźnie słabym rezultatem rehabilitacji. Z kolei wraz z poprawą funkcji motorycznych obserwuje się spadek aktywności w zdrowej półkuli połączony ze wzrostem aktywności w półkuli dotkniętej udarem. Z tego powodu, uzasadnione wydaje się być podejście, zgodnie z którym redukcja hamowania skierowanego do półkuli uszkodzonej może sprzyjać odzyskiwaniu funkcji ruchowych. Wnioski płynące z tych badań stały się punktem wyjścia do opracowanych i stosowanych obecnie terapii skierowanych na regulację czasowego przebiegu zmian w międzypółkulowych oddziaływaniach po udarze.

Plastyczność mózgu
 
A ponieważ neuroobrazowanie pozwoliło wyjść badaczom poza klinikę, od lat studiuje się zagadnienie neuroplastyczności funkcjonalnej na ludziach zdrowych. Należy w tym celu mózg zdrowego ochotnika poddać odpowiedniej stymulacji, wpływom czynników zewnętrznych. Okazuje się, iż wystarczy 40 minut zsynchronizowanej stymulacji palców dłoni czy równie krótkotrwały trening synchronicznych ruchów kciuka i stopy, aby wywołać korową reorganizację w obszarach czuciowo-ruchowych, co zademonstrował Benjamin Godde z zespołem z Institute of Medical Psychology and Behavioral Neurobiology w Tübingen w Niemczech. Na podstawie tych i podobnych doniesień postuluje się istnienie mechanizmów tego rodzaju reorganizacji funkcjonalnej mózgu, opierających się raczej na zmianach w reaktywności neuronalnej, nie zaś zmianach anatomicznych.

Równie interesujące są wyniki badań, pokazujące związek występowania zmian plastycznych z nabywaniem nowych umiejętności. Trening zadania ruchowego angażuje określone grupy mięśni. Zaangażowanie mięśni jest większe, gdy czynność jest skomplikowana, nowa, wymagająca dużej precyzji ruchów, czego odzwierciedleniem są zmiany w korze. Jeżeli używamy intensywnie jakichś mięśni, to ich mózgowe reprezentacje powiększają się kosztem rejonów sąsiednich w korze mózgowej. Badania fMRI wykazały, że po czterotygodniowym treningu sekwencyjnych ruchów palców, rozmiar obszarów kory aktywowanych przez wykonanie tej sekwencji ruchowej powiększa się.

Zainteresowanie neurobiologów nie ogranicza się wyłącznie do funkcji ruchowych. Przy pomocy technik neuroobrazowania studiuje się takie zagadnienia jak podłoże emocji, procesów decyzyjnych, uwagi, pamięci, mowy, zdolności wzrokowo-przestrzennych, uzależnień i wiele innych. Obecnie niektórym z nich towarzyszą ożywione debaty związane z możliwymi zastosowaniami ich wyników. Dotyczy to choćby danych z neuroobrazowania procesów pamięciowych. Wykazano na przykład, że tzw. fałszywe wspomnienia (przypominanie sobie zdarzeń, które w rzeczywistości nie miały miejsca) jest związane z asymetryczną aktywacją mózgu w korze skroniowej lewej półkuli mózgu. Przedmiotem dyskusji jest obecnie problem, na ile wyniki takich badań można wykorzystać np. w psychologii sądowej podczas weryfikacji wiarygodności zeznających świadków. Podobnie dyskusyjna jest sugestia, aby podjąć próby wykorzystania metod neuroobrazowania w charakterze nowoczesnych wariografów. Są bowiem dane z badań dotyczących neurobiologicznych korelatów kłamstwa. Problematyczne jednak jest to, jakie „zadania” musieliby wykonywać podczas skaningu mózgu przesłuchiwani świadkowie, aby móc obiektywnie stwierdzić, czy ich zeznania są prawdziwe, czy też kłamią jak z nut.

 

''Mózg. Na rózowo zaznaczono płat czołowy, na zielony - ciemieniowy, a na niebiesko - potyliczny.

Plusy i minusy

Niewątpliwą zaletą metody fMRI jest jej bezinwazyjność. Do krwi osoby badanej nie podaje się żadnych znaczników (jak w przypadku PET) ani innych substancji mogących ingerować w funkcjonowanie organizmu. Pole magnetyczne stosowane w badaniu fMRI jest nieszkodliwe dla tkanek. Nie należy jednakże zapominać o wadach i ograniczeniach w stosowaniu tych metod. Zarówno fMRI i PET charakteryzuje dość słaba rozdzielczość czasowa w porównaniu z rejestracją procesów neuronalnych za pomocą EEG, obie metody neuroobrazowania przewyższają jednak EEG pod względem rozdzielczości przestrzennej. Badanie PET pozwala na rejestrację obrazu aktywności mózgu z dokładnością do ok. 1 centymetra sześciennego, natomiast rozdzielczość przestrzenna fMRI to nawet kilkanaście milimetrów sześciennych. Najlepszym wyjściem jest prowadzenie badań za pomocą różnych komplementarnych względem siebie metod, co przy obecnym rozwoju technologii staje się możliwe. Kombinacja neuroobrazowania z elektroencefalografią pozwala uzyskać informację o podłożu badanych procesów z dużą dokładnością zarówno przestrzenną jak i czasową.

Niewątpliwą bolączką naukowców jest to, że obie metody neuroobrazowania są wciąż stosunkowo drogie w stosowaniu, szczególnie PET. Mankament ten decyduje o niewielkiej ich dostępności do badań naukowych w Polsce. Nie bez znaczenia są także inne ograniczenia. Najważniejsze przeciwwskazania to klaustrofobia i – w przypadku fMRI – obecność ferromagnetycznych elementów w organizmie, szczególnie w głowie. Z tego względu nie wolno badać rezonansem osób posiadających sztuczny rozrusznik serca, klipsy po tętniakach w mózgu, śruby w kościach, itp. Wszystko to wyklucza z eksperymentów naukowych sporą grupę kandydatów na badanych. Innym ważnym ograniczeniem, tym razem dotyczącym techniki PET, jest inwazyjność metody. Ze względu na radioaktywny charakter markerów podawanych do krwi, naukowcy stosujący tę metodę bardzo niechętnie poddają takim badaniom kobiety, szczególnie młode.

 

Małgorzata Gut

  

POSŁUCHAJ AUDYCJI - mp3 (19,2 MB)

  

PRZECZYTAJ również artykuł Marii-Magdaleny Weker "Jak badano mózg" o historii badań nad tym organem.

 

 


 

Czytaj także

MEDYCYNA: Wygrać z depresją

Depresja jest jedną z najczęstszych i groźnych chorób wieku podeszłego, ale - jak przekonują specjaliści - można ją skuteczne leczyć.

Depresja jest jedną z najczęstszych i groźnych chorób wieku podeszłego, ale - jak przekonują specjaliści - można ją skuteczne leczyć.

Docent Tadeusz Parnowski z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii podkreśla, że depresja może dotyczyć nawet połowy ludzi po 60. Stąd bardzo ważna jest rola osób bliskich, którzy powinni zauważyć obnieżenie nastroju, kłopoty ze snem, brak łaknienia, czy inne niepokojące zmiany jak częste mówienie o śmierci, brak motywacji do działania.

Wtedy ważne jest, żeby skutecznie zachęcić pacjenta do leczenia, bo depresja zlekceważona lub niezauważona przez otoczenie jest zagrożeniem dla życia chorego. Wedlug statystyk samobójstwo jest przyczyną zgonu od 20 do 30 procent osób chorych na depresję.

Prezes stowarzyszenia "Aktywnie Przeciwko Depresji" Joanna Chatizow mówi, że lekarze pierwszego kontaktu powinni odgrywać wiekszą niż dotąd rolę w jak najwcześniejszym i prawidłowym rozpoznanawaniu depresji ludzi starszych. Stąd szkolenia w dzidzinie psychogeriatrii dla lekarzy pierwszego kontaktu oraz rodzinnych.

Joanna Chatizow podkreśla, że depresja w oczach społeczeństwa przestaje uchodzić za chorobę wstydliwą. Dlatego łatwiej zdecydować się na jej leczenie. Docent Tadeusz Parnowski zwraca uwagę, że gdy pacjenta trudno namówić na wizytę u psychiatry - może skorzystać z porady lekarza o innej specjalności, na przyklad przykład geriatry lub psychogeriatry.

Psychiatra podkreśla, że nie do przecenienia jest też rola otoczenia i osób bliskich. Psychoterapia i długotrwałe wsparcie ze strony środowiska chorego jest warunkiem powodzenia w leczeniu.

Według Światowej Organizacji Zdrowia depresja - czyli długo utrzymujące się, bardzo silne obniżenie nastroju - jest czwartym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych na świecie. Zapada na nią od 6 do 10 procent osób dorosłych. Jednak wśród ludzi starszych nawet połowa może być dotknięta tą choroba, która bardzo często jest lekceważona przez otoczenie i nie zauważana przez lekarzy pierwszego kontaktu.

23 lutego - w Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją - wszystkie uczelnie medyczne w Polsce zapraszają o 10.00 na otwarty wykład o depresji wieku podeszłego. Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej www.depresja.org

 

(iar)

Czytaj także

Dzieci kochajace słodycze "mogą mieć depresję"

Nadmierna miłość do intensywnie słodkiego smaku może wiązać się ze skłonnością do depresji.

Większość dzieci lubi słodycze. Jednak nadmierna miłość do intensywnie słodkiego smaku może wiązać się ze skłonnością do depresji– sugerują badania amerykańskich naukowców.

Raport z badań opublikowano w  magazynie „Addiction”.

Naukowcy stwierdzili, że słodki smak pociąga pewną grupę dzieci bardziej niż inne.  Ustalili także, że dzieci te mają symptomy depresji, a ich bliscy krewni mają często problem z alkoholem.

Z innych badań wynika, że alkoholicy bardzo często są także entuzjastami słodyczy. Nie ustalono jednak, czy upodobanie do słodkiego smaku wśród badanych dzieci jest wynikiem wychowania czy przyczyny są organcizne. Możliwe, że to efekt braku kontroli rodziców nad spożyciem słodyczy przez ich pociechy.

14 łyżeczek cukru w filiżance
 
Badacze z Monell Chemical Senses Center zbadali 300 dzieci w wieku od 5 do 12 lat, z których połowa miała rodzica-alkoholika. Dzieci poproszono o spróbowanie pięciu słodkich napojów, zawierających różną ilość cukru, i o wskazanie, który jest najlepszy.

Dzieci badano także pod kątem symptomów depresji. Okazało się, że co czwarte dziecko spośród badanych miało objawy charakterystyczne dla tego zaburzenia.

Najsłodszy napój wybrało 37 dzieci, w których w rodzinie byli alkoholicy, i u których stwierdzono objawy depresji.  Drink zawierał 24-procentową sacharozę, odpowiadało to 14 łyżeczkom zwykłego cukru w filiżance wody, był to napój dwa razy słodszy niż typowa cola – komentuje BBC. Większość dzieci preferowało napój trzy razy mniej słodki.

Badacze sprawdzili także jak cukier zmienia tolerancję na ból lub niedogodności u badanych dzieci. Okazało się, że większość dzieci była wstanie dłużej trzymać ręce w zimnej wodzie po spożyciu cukru. Nie dotyczyło to tylko wspomnianej wyżej grupy 37 dzieci z symptomami depresji i rodzicami-alkoholikami.

Według profesora Uniwersytetu w Cardiff, Tima Jacoba, wyniki badań są interesujące, jednak powstrzymałby się na razie od ich uogólnienia na podstawie jednego raportu. Możliwości są dwie: wyniki można interpretować jako efekt procesów zachodzących chemicznych w mózgu, albo jako rezultat wychowania, np. brak kontroli rodziców nad spożyciem słodyczy.

wiadomosci.polskieradio.pl (ag, BBC News)