Jedynka

Europa stoi przed wyzwaniem, jakim są imigranci

03.03.2016 13:20
Tylko od początku roku przez Morze Śródziemne przeprawiło się ponad 130 tysięcy imigrantów, a liczba ta gwałtownie wzrośnie, kiedy poprawi się pogoda.
Imigranci na granicy grecko-macedońskiej
Imigranci na granicy grecko-macedońskiejFoto: PAP/EPA/MICHAEL KAPPELER
Posłuchaj
23'23 Europa w obliczu kryzysu imigrantów (Debata Jedynki)
03'06 Natalia Gorzelnik zebrała opinie o kryzysie imigranckim (Debata Jedynki)
06'12 Rozmowa z Beata Płomecką (Debata Jedynki)
więcej

Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców alarmuje, że Europa znajduje się na krawędzi kryzysu humanitarnego. Tylko od początku roku przez Morze Śródziemne przeprawiło się ponad 130 tysięcy imigrantów, a liczba ta gwałtownie wzrośnie, kiedy poprawi się pogoda. Dziesiątki tysięcy ludzi koczują na granicach Unii.

Współczesna Europa jeszcze nigdy nie zmagała się z takim wyzwaniem. Unia sprawia wrażenie, że poza deklaracjami jest przygnieciona skalą problemu. Kto ponosi winę za ten kryzys? Jakie mogą być rozwiązania? Posłuchaj całej debaty.

***

Tytuł audycji: Debata dnia

Prowadzi: Marek Mądrzejewski

Goście: Anna Schmidt-Rodziewicz (PiS), Sławomir Nitras (PO), Janusz Zemke (SLD)

W audycji wyemitowano: opinie o kryzysie imigranckim, które zebrała Natalia Gorzelnik, rozmowę z Beatą Płomecką (korespondentką PR w Brukseli)

Data emisji: 3.03.2016

Godzina emisji: 17.13

ag/mc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Premier Beata Szydło nie wyklucza referendum ws. przyjęcia migrantów

27.02.2016 13:47
- Nie wiem, czy to jest dobre rozwiązanie. Być może tak (...). Zakładam, że w pewnym momencie trzeba będzie zapytać Polaków o to, czy powinniśmy przyjmować migrantów - oceniła Beata Szydło.
Unia ma coraz mniej czasu na rozwiązanie problemu migrantów, bo wraz z nastaniem wiosny znów ruszy ich fala do Europy
Unia ma coraz mniej czasu na rozwiązanie problemu migrantów, bo wraz z nastaniem wiosny znów ruszy ich fala do Europy Foto: PAP/EPA/SIMELA PANTZARTZI
Posłuchaj
00'53 Rząd podsumował 100 dni swojej pracy. O szczegółach Katarzyna Ingram/IAR
więcej

O sprawę przyjmowania uchodźców premier była pytana podczas podsumowującej 100 dni rządu piątkowej rozmowy z TVP Info, Polsatem i portalem 300Polityka.

Szefowa rządu odniosła się m.in. do kwestii, czy Polacy, tak jak Węgrzy, powinni zdecydować w referendum o przyjęciu imigrantów.

Według Beaty Szydło, "Europa nie jest gotowa na przyjmowanie imigrantów, a politycy europejscy, którzy podejmowali decyzję w tej sprawie, "pełnili błąd i byli naiwni myśląc, że to się uda zrobić".

Ilu uchodźców może przyjąć Polska?

Jak podkreśliła premier, kolejne szczyty UE "niczego nie wnoszą, niczego nie rozwiązują". Jak powiedziała, "deklarując i kontynuując deklaracje poprzedniego rządu" - w tym roku Polska może przyjąć około 500 osób.

Czytaj więcej
migracja 1200.jpg
Szczyt UE-Turcja. Powstał wspólny plan działań, by zahamować falę migracji

- Uważamy, że na tyle jesteśmy w stanie zabezpieczyć tych ludzi, jak i bezpieczeństwo Polaków. (...) Nie przyjęliśmy w tej chwili żadnego imigranta i w najbliższym czasie na pewno nie przyjmiemy. W najbliższym czasie możemy się na to zdecydować, ale chcemy mieć również prawo dokonywania oceny, czy dane osoby, które chciałyby do Polski przyjechać, (...) gwarantują bezpieczeństwo polskim obywatelom - dodała.

Sprawa wraku TU-154M

Premier oceniła, że poprzednicy rządu PiS popełnili błędy i zaniedbania w kwestii sprowadzeniu do Polski wraku samolotu, który rozbił się w 2010 roku pod Smoleńskiem.

- Trzeba przede wszystkim zachować taką zasadę - nie boimy się, nie mamy kompleksów, bronimy własnego stanowiska, przedstawiamy swoje racje i stajemy jak równy z równym do dyskusji, przedstawiamy argumenty. Jeżeli mówimy o relacjach z Rosją, o powrocie wraku do Polski, tu są zaniedbania poprzedników. Na początku śledztwa popełniono rażące błędy - podkreśliła.

- My chcemy doprowadzić do tego, żeby wrak do Polski wrócił. Są zabiegi dyplomatyczne, będziemy to realizowali. Jeszcze raz chcę powiedzieć - w 2010 roku byłaby zupełnie inna sytuacja, w tej chwili po sześciu latach, po tych zaniedbaniach, nasza sytuacja jest o wiele trudniejsza - oświadczyła premier.

"Każdy polityk powinien ważyć słowa"

Szydło została zapytana, czy "autoryzuje słowa i działania ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, który bardziej publicystycznie niż dyplomatycznie wypowiadał się m.in. o Angeli Merkel". Jak odpowiedziała, "każdy z ministrów mojego rządu bierze odpowiedzialność za swoje decyzje, które podejmuje i za słowa, które wypowiada".

- Każdy polityk powinien ważyć słowa i tu się zgadzam. Każdy polityk, szczególnie jeżeli pełni odpowiedzialną funkcję państwową, musi uważać na swoje sformułowania. Szczególnie minister spraw zagranicznych, którego zdania mogą być też wyrwane z kontekstu - zaznaczyła premier.

Jak mówiła, rząd polski jest dziś pod dużym ostrzałem nieuprawnionej krytyki ze strony polityków europejskich.

- Trudno mi sobie wyobrazić, że miałabym się odnosić krytycznie do funkcjonowania jakiegoś państwa czy instytucji europejskiej, tymczasem ważni politycy europejscy takie opinie - bez poznania faktów, tylko na podstawie zasłyszanych opinii, najczęściej suflowanych przez politycznych graczy - wyrażali. Z tym się nie zgadzam i nie uważam, że powinniśmy takie rzeczy tolerować - powiedziała Szydło.

Czytaj więcej
szydło 1200.jpg
Jakie są symbole 100 dni rządu Beaty Szydło?

Dodała także, że w przypadku każdego ministra, który nie będzie "realizował programu, z którym rząd Prawa i Sprawiedliwości wyszedł do obywateli i który nie będzie bronił polskiej racji stanu, czy popełni rażące błędy", zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski.

Czy rząd poprze Donalda Tuska?

Szydło była także zapytana, czy jej rząd udzieli wsparcia Donaldowi Tuskowi w walce o drugą kadencję na stanowisko szefa Rady Europejskiej. - Myślę, że w tej chwili jest przedwcześnie mówić o tym, jakie będą decyzje. Przede wszystkim sam Donald Tusk musi powiedzieć, czy chce się ubiegać o drugą kadencję - podkreśliła.

Zaznaczyła, że "dla nas zawsze wartością jest to, jeżeli Polak zajmuje ważne stanowisko w instytucjach międzynarodowych". - W tej chwili Donald Tusk jest Polakiem, który ma najwyższe stanowisko w instytucji międzynarodowej, natomiast ja też oczekuję, że jeżeli Polak pełni ważne stanowisko w instytucjach międzynarodowych, to potrafi, tak jak przedstawiciele innych narodów, wznosząc się oczywiście ponad narodowe interesy, bo taka jest jego rola, ale potrafi jednak bronić, również interesów własnego państwa - oświadczyła Szydło.

Sto dni rządu

W piątek Beata Szydło podsumowała sto dni swojego gabinetu także na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej.

Premier przypomniała priorytety rządu - projekty zapowiedziane w kampanii i expose. Wśród zrealizowanych zapowiedzi wymieniła przede wszystkim program "Rodzina 500+", który uznała za największy sukces 100 dni rządu.

Dotycząca go ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci została podpisana przez prezydenta 17 lutego, wypłaty świadczeń - 500 zł na drugie i kolejne dzieci, a także na pierwsze w uboższych rodzinach - mają ruszyć w kwietniu. Rząd - powiedziała Szydło - "dokonał wielkiego skoku cywilizacyjnego dla polskich rodzin", a program "Rodzina 500+" jest przełomowym.

Czytaj więcej
szydło 1200.jpg
Premier w Jedynce: staramy się wyciągać wnioski z błędów

Kolejnymi wymienionymi przez szefową rządu zrealizowanymi zapowiedziami są: zniesienie obowiązku szkolnego 6-latków i danie - jak mówiła premier - prawo rodzicom do decydowania, czy ich sześcioletnie dzieci pójdą do szkoły, oraz wprowadzenie tzw. podatku bankowego - przepisy w tej sprawie weszły już w życie.

Premier podkreśliła, że uchwalona została już ustawa zakazująca odbierania rodzicom dzieci ze względu na biedę, do konsultacji przekazany został projekt wprowadzający 15 proc. CIT dla przedsiębiorców, zakończyły się konsultacje i do Sejmu trafi projekt ws. stawki 12 zł wynagrodzenia za godzinę, w Sejmie jest już projekt ws. darmowych leków dla seniorów po 75. roku życia

Kwestia emerytur

Ponadto, mówiła Beata Szydło, projekt w sprawie szerszego dostępu do ubezpieczeń dla rolników został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów; po pierwszym czytaniu w Sejmie jest projekt ws. podniesienie kwoty emerytury i renty wolnej od egzekucji. Szefowa rządu podkreśliła też, że prezydent Andrzej Duda przedstawił już dwa projekty zapowiedziane przez niego: dotyczący obniżenia wieku emerytalnego i podniesienia kwoty wolnej od podatku.

Pytana, czy ustawa dotycząca obniżenia wieku emerytalnego może wejść w życie 1 stycznia 2017 roku, powiedziała: "Chcemy, żeby harmonogram prac był tak skoordynowany i przeprowadzony, żeby rzeczywiście ten projekt zaczął obowiązywać w przyszłym roku". Dodała, że w tej chwili projekt jest po pierwszym czytaniu w komisji.

"Popełniliśmy błędy"

Jednocześnie szefowa rządu przyznała, że nie jest tak, że wszystko się udało. - Popełniliśmy błędy, tak jak każdy, kto podejmuje się różnych działań, różnych wyzwań, popełnia błędy. Nie popełnia błędów tylko ten, kto niczego nie robi - mówiła premier.

Jako przykład podała zapowiadany w kampanii projekt dotyczący tzw. podatku od hipermarketów. Odpowiadając na pytania dziennikarzy powiedziała, że założeniem było, aby ten podatek oprócz zapewnienia wpływów do budżetu, wspierał także polskie firmy handlowe i małe rodzinne sklepy, by miały szanse konkurowania z dużymi sieciami.

(Źródło: TVN24/x-news)

- Pierwsze założenia projektu, które zostały przygotowane, nie do końca spełniły te oczekiwania, ponieważ okazało się, że polskie podmioty, polskie firmy handlowe będą też - gdybyśmy przyjęli w takim kształcie - musiały płacić ten podatek. Zwróciły się do nas organizacje handlowe, polscy przedsiębiorcy. W wyniku rozmów, dyskusji postanowiliśmy zmienić założenia tak, aby rzeczywiście nie doszło do tego - powiedziała szefowa rządu. Wskazała, że największy problem dla twórców ustawy stanowią sieci franczyzowe.

Czytaj więcej
szydło1200a.jpg
100 dni rządu Beaty Szydło

Według Beaty Szydło nowy wariant podatku będzie uwzględniał "wyższą wolną kwotę od podatku, co zabezpieczałoby polskich przedsiębiorców", także zrzeszonych w sieci. - Projekt ustawy będzie w przyszłym tygodniu skierowany do prac rządowych, do konsultacji, on już jest w tej chwili na ukończeniu - zadeklarowała premier.

Jak mówiła, choć rząd popełnia błędy, to wyciąga z nich wnioski. - Ten pierwszy projekt, który był przez nas zaprezentowany, okazał się projektem, który nie wypełniał tych założeń, które sobie stawialiśmy. Ale mamy zasadę, której trzymaliśmy się w kampanii wyborczej, której byliśmy wierni przez 8 lat opozycji, i której będziemy wierni również teraz: słuchamy Polaków - powiedziała.

"Rozwój"

Na porannej konferencji premier zapowiedziała, że dalsze prace jej rządu będą się koncentrowały wokół słowa "rozwój". Przypomniała, że w ciągu 100 dni został również zaprezentowany plan rozwoju przygotowany przez wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego. - To będzie program, który będą realizowali wszyscy ministrowie - podkreśliła.

W ciągu dnia odbyły się także konferencje prasowe, na których poszczególni ministrowie ocenili stan pracy w swoich resortach. O pierwszych 100 dniach rządu mówili także politycy opozycji.

Szef PO: PiS podąża w stronę dyktatury

Grzegorz Schetyna powiedział podczas posiedzenia Rady Krajowej PO, że rząd PiS skompromitował się w ciągu 100 dni. - Media pokazują i prześcigają się w pokazywaniu absurdów (rządu Prawa i Sprawiedliwości) - stwierdził szef Platformy. Wyjaśnił, że chodzi mu m.in. o kompromitujące - zdaniem polityków PO - decyzje personalne PiS.

- PiS podąża w kierunku totalitarnym, w kierunku dyktatury, nie będzie na to zgody (Platformy). Przez 100 dni nauczyliśmy się wielu nowych słów i pojęć, nowego spojrzenia na politykę, suflowanego przez Jarosława Kaczyńskiego i innych polityków PiS. Nauczyliśmy się innego rozumienia słowa "każde" (dziecko), co to jest prawo, trójpodział władz, co to jest niezwłocznie, ale też dowiedzieliśmy się co to jest "gorszy sort" i kto naprawdę współpracował z gestapo - powiedział Schetyna.

Oświadczył, że Platforma, w "totalny sposób" będzie bronić interesów ojczyzny i Polaków.

TVN24/x-news

"Brakuje nam obiecanych reform"

- Premier Beata Szydło obiecywała dobrą zmianę, my chcemy oceniać rząd po przeprowadzonych przez niego reformach, a nie po sposobie administrowania państwem. Zdecydowanie brakuje nam obiecanych reform, Prawo i Sprawiedliwości nie realizuje obietnic wyborczych, rząd w zasadzie zajmuje się tylko i wyłącznie rozdawaniem pieniędzy - powiedział rzecznik klubu Kukiz'15 Jakub Kulesza.

Podkreślił, że premier Szydło w kampanii wyborczej złożyła wiele obietnic, z których - według niego - nie wywiązała się. Jak mówił chodzi m.in. o: obniżenie wieku emerytalnego, podatek od sklepów wielkopowierzchniowych, podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, zmniejszenie deficytu, rewizję stanowiska rządu w sprawie uchodźców, zniesienie podatku od kopalin, czy obniżenie VAT do 22 proc. Według polityka Kukiz'15, jedyna zrealizowana obietnica PiS, to "Program 500+".

"Dni chaosu i koszmaru"

Ryszard Petru powiedział podczas konferencji prasowej, że 100 dni rządu to "dni chaosu i koszmaru". - Przypomnę: Trybunał Konstytucyjny, inwigilacja, ustawa o mediach publicznych i ich przejęcie przez Jacka Kurskiego, łamanie prawa, 500+, które nie ma finansowania. Koszmarne 100 dni, pani premier o tym wie i teraz będzie robiła propagandę, że to, co się nie udało, zrobią później - mówił.

W ocenie lidera Nowoczesnej pozytywnym aspektem 100 dni rządu było to, że "pani premier, czy ktoś w rządzie zorientował się, że nie są w stanie spełnić wszystkich obietnic i się z nich wycofali". - Bałem się, że będą realizować wszystko, ale policzyli i zobaczyli, że nawet na 500+ nie mają pieniędzy w przyszłym roku - stwierdził Petru.

"100 dni wystarczy"

- Te 100 dni to 100 dni chaosu, to 100 dni zamieszania, 100 dni złych decyzji, które szkodzą Polakom, szkodzą też naszemu wizerunkowi na zewnątrz - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz na piątkowej konferencji w Sejmie, wymieniając w tym kontekście "rozjechanie" Trybunału Konstytucyjnego, "zlikwidowanie de facto służby cywilnej", "zawładnięcie mediami publicznymi" oraz "nieprawdopodobny chaos w polskim sektorze rolno-spożywczym, w polskim rolnictwie".

TVN24/x-news

Zdaniem lidera PSL pierwsze 100 dni rządów PiS "nie rokuje dobrze na przyszłość". - Chciałoby się powiedzieć: 100 dni wystarczy. Warto pokazać mocną, jaskrawą żółtą kartkę PiS-owi, taką jak w Radomsku, warto ją pokazać w województwie podlaskim w wyborach uzupełniających do Senatu - mówił.

PAP/IAR/iz

Czytaj także

Tysiące uchodźców i imigrantów czekają na granicy Macedonii

03.03.2016 11:00
Łącznie 510 migrantów z Syrii i Iraku przepuściła na granicy macedońska policja w środę i w nocy na czwartek - informują media w Grecji. Po greckiej stronie przejścia granicznego w Idomeni koczuje tymczasem ponad 11 tys. osób.
Migranci i policja po greckiej stronie granicy.
Migranci i policja po greckiej stronie granicy.Foto: PAP/EPA/GEORGI LICOVSKI
Posłuchaj
00'46 Granica grecko-macedońska zamknięta. Beata Kukiel-Vraila, Ateny (IAR)
więcej

Czytaj też
policja szwecja 1200.jpg
Szwecja przedłuża kontolę granic

Po wpuszczeniu 480 osób do Macedonii w środę i kolejnych 30 w nocy "granica została ponownie zamknięta" - relacjonowali reporterzy w czwartek rano.

Tysiące migrantów oczekujących na możliwość przekroczenia granicy z Macedonią zgromadziły się obecnie po greckiej stronie.

Tymczasowe miasteczko przygraniczne

W Idomeni miasteczko powstałe z rozbitych przez migrantów namiotów zaczyna przypominać wioskę; przejściom między namiotami nadano nazwy ulic, działa nawet prowizoryczny zakład fryzjerski - poinformowali dziennikarze greckiej telewizji Skai.

Organizacje humanitarne alarmują jednak, że sytuacja w namiotowym miasteczku pozostaje dramatyczna. Wśród namiotów migranci usypali symboliczny grób dziecka z napisem: "Nasze dzieci zmarły tutaj nie przez bomby, lecz z powodu zimna". Wielu ludzi, w tym właśnie dzieci, jest przeziębionych, co grozi masowymi zachorowaniami na zapalenie płuc - ostrzegali lekarze w greckim radiu.

Imigranci utknęli w Grecji

Do podateńskiego portu Pireus w czwartek rano przybyło z tureckiego wybrzeża ponad 580 migrantów, a przybycie kolejnych 515 oczekiwane jest tego dnia po południu - podało radio.

Zatory tworzące się w Grecji to skutek ograniczeń wprowadzonych najpierw przez Austrię, a następnie przez inne kraje.

Macedonia - pierwszy kraj na tzw. bałkańskim szlaku migracyjnym, którym osoby przybywające przez Turcję do Grecji podążają na zachód lub północ Europy - w ubiegłym tygodniu praktycznie zamknęła granicę z Grecją.

Wraz z innymi państwami na tym szlaku - Austrią, Słowenią, Chorwacją i Serbią - uzgodniła, że przepuszczanych będzie tylko 580 osób dziennie. Kraje te postanowiły też wzmocnić kontrole na swych granicach.

Według władz w Atenach od tego czasu po greckiej stronie utknęło już ponad 25 tys. migrantów chcących kontynuować podróż na północ, a w marcu liczba ta może wzrosnąć do 70 tys.

PAP/agkm

Otwórzcie drzwi. Manifestacja w Idomeni w Grecji 23 lutego. Setki afgańskich uchodźców protestowało przeciw decyzji Macedonii o zamknięciu granicy (RUPTLY/x-news)

Czytaj także

Donald Tusk do imigrantów zarobkowych: nie przyjeżdżajcie do Europy

03.03.2016 18:08
Grecja i inne kraje europejskie będą uniemożliwiać migrantom ekonomicznym przejazd tranzytem - ostrzegł szef rady Europejskiej.
Donald Tusk podczas rozmów z premierem Grecji
Donald Tusk podczas rozmów z premierem GrecjiFoto: EPA/ALEXANDROS VLACHOS
Posłuchaj
00'37 Grecja płaci wysoką cenę za kryzys migracyjny. Relacja Beaty Kukiel-Vraili (IAR)
więcej

Donald Tusk zaapelował w czwartek do osób rozważających podróż do Europy w celach zarobkowych, by zrezygnowały z tego zamiaru. - Apeluję do wszystkich potencjalnych, nielegalnych migrantów zarobkowych, niezależnie od kraju ich pochodzenia: nie przyjeżdżajcie do Europy, nie wierzcie przemytnikom, nie ryzykujcie życia i pieniędzy - oświadczył Tusk po spotkaniu w Atenach z premierem Grecji Aleksisem Ciprasem.


Serwis specjalny
imigranci.jpg
Uchodźcy w Europie

- To nic nie da. Grecja i wszystkie inne kraje europejskie przestaną być państwami tranzytowymi - dodał.

"Na Grecji spoczywa nieproporcjonalny ciężar"

Aleksis Cipras stwierdził, że Grecja wzięła na siebie ciężar kryzysu migracyjnego nieproporcjonalnie większy do swoich możliwości. Z kolei Donald Tusk przyznał, że Grecja płaci wysoką cenę za problem, którego nie stworzyła. Podkreślił, że priorytetem jest ograniczenie liczby migrantów, którzy przybywają do tego kraju.

Zdaniem Tuska i Ciprasa, potrzebny jest natychmiastowy i sprawiedliwy przydział uchodźców do państw unijnych, a także powrót migrantów ekonomicznych do krajów ich pochodzenia. Obaj politycy są zgodni co do tego, że Grecji jest potrzebna większa pomoc finansowa do zmagania się z kryzysem migracyjnym.

Tusk odwiedził Grecję w ramach podróży po krajach najciężej doświadczonych przez kryzys migracyjny.

Po wizycie w Grecji udał się do Turcji, skąd ok. 1 mln migrantów przedostało się przez Morze Śródziemne do Grecji w ciągu ostatnich 14 miesięcy. Jak podkreślił przewodniczący Rady Europejskiej, współpraca z Ankarą w celu opanowania kryzysu jest obecnie "najwyższym priorytetem".

Podróż ta ma przygotować grunt pod poniedziałkowy szczyt Unia Europejska-Turcja, poświęcony problemowi migrantów.

Celem jest znalezienie konsensusu w sprawie uregulowania kryzysu migracyjnego, który podzielił Europę.

RUPTLY/x-news


W zawartym w listopadzie 2015 roku porozumieniu z UE Turcja zobowiązała się do skuteczniejszej kontroli swej granicy z Grecją. W zamian Bruksela obiecała Ankarze 3 mld euro, które mają być przeznaczone na poprawę warunków życia 2,5 mln uchodźców z Syrii przebywających obecnie na terytorium Turcji.

Premier Grecji skrytykował część krajów unijnych za niechęć do uczestniczenia w mechanizmie relokacji uchodźców oraz samowolne zamykanie granic przed migrantami. Zapowiedział, że na zaplanowanym na 7 marca szczycie UE-Turcja zażąda objęcia sankcjami tych krajów unijnych, które nie wprowadzają w życie decyzji podjętych przez Radę Europejską.

- Grecja w żadnym wypadku nie stanie się obozem dla zapomnianych dusz - podkreślił Cipras.

Wzmocniona kontrola granic

Według władz w Atenach w kraju utknęło ponad 25 tys. migrantów chcących kontynuować podróż na północ, a w ciągu marca liczba ta może wzrosnąć do 70 tys. To skutek ograniczeń wprowadzonych najpierw przez Austrię, a następnie przez inne kraje tzw. bałkańskiego szlaku migracyjnego, którym osoby przybywające przez Turcję do Grecji podążają na zachód lub północ Europy.

Kraje te uzgodniły, że będą przepuszczać tylko 580 osób dziennie oraz wzmocnią kontrole na swych granicach.

IAR, PAP, bk