Jedynka

Wiceprzewodnicząca klubu PO: prokuratura nikogo nie oszczędza

15.07.2014 13:22
Według Urszuli Augustyn, akcja CBA w biurze szefa klubu PSL Jana Burego świadczy o tym, że prokuratura działa w Polsce w sposób niezależny od polityki.
Urszula Augustyn
Urszula AugustynFoto: PAP/Archiwum/Rafał Guz
Posłuchaj
08'34 Urszula Augustyn, wiceprzewodnicząca klubu PO o stanie koalicji (Z kraju i ze świata/Jedynka)
więcej

Minister rolnictwa Marek Sawicki mówił po przeszukaniu dokonanym przez CBA w biurze szefa klubu PSL Jana Burego, że służby włączają się w życie polityczne. Jednak zdaniem Urszuli Augustyn, w tym przypadku prokuratorzy wykonywali swoje obowiązki.

- Warto podkreślić ten fakt, że prokuratura i służby działają niezależnie. Ja się cieszę, że to nie jest tak, że politycy sterują tym, co się dzieje w prokuraturze. Nikt nie jest oszczędzany - powiedziała.

Jej zdaniem, piątkowe wystąpienie Waldemara Pawlaka w Sejmie, gdy wbrew swojemu klubowi domagał się  przesunięcia głosowania nad wotum nieufności wobec ministra Bartłomieja Sienkiewicza, nie oznacza problemów w koalicji. - To są problemy wewnętrzne i niesnaski w klubie PSL. Myślę, że koledzy muszą sami sobie dać radę z porządkami wewnętrznymi - stwierdziła Augustyn.

Jak podkreśliła, to premier decyduje o zmianach personalnych w rządzie i należy pozwolić mu podejmować decyzje w tym zakresie. - Koalicjant zachował się naprawdę odpowiedzialnie - dodała.

Wiceprzewodnicząca klubu PO odniosła się również do akcji "Dzieci Chazana" przeprowadzonej przez Twój Ruch. Działacze wyszli na ulice Wołomina ze zdjęciami zdeformowanych płodów. Sprzeciwiali się w ten sposób zastosowaniu klauzuli sumienia przez cały tamtejszy szpital.

- To jest zbyt poważny problem, żeby go rozwiązywać na ulicy. Jeżeli mówimy o ludzkim życiu, to nie powinno być przy tej rozmowie tak wielkich emocji. One są po jednej i po drugiej stronie. W takich sytuacjach, gdy jedna i druga strona traci rozsądek i posługuje się dziwnymi metodami, nigdy nie dojdziemy do rozsądnego rozwiązania - stwierdziła Augustyn.

- Nie sądzę, że potrzebna jest likwidacja klauzuli sumienia, ale jednocześnie ważne jest, by było przestrzegane prawo. Prawo jest zapisane w taki sposób, że ono klauzuli sumienia nie przeszkadza, ani klauzula sumienia nie przeszkadza prawu - dodała.

Rozmawiała Kamila Terpiał-Szubartowicz.

Magazyn "Z kraju i ze świata" od poniedziałku do piątku po godz. 12.20.

bk/tj

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Pawlak kontra Piechociński. "Potrzebne jest lepsze zarządzanie PSL"

13.07.2014 10:34
Były prezes PSL ostro krytykuje obecne kierownictwo Stronnictwa. Waldemar Pawlak nie zamierza jednak już teraz zastępować Janusza Piechocińskiego.
Były prezes PSL Waldemar Pawlak deklaruje, że na razie nie zamierza walczyć o przywództwo w Stronnictwie
Były prezes PSL Waldemar Pawlak deklaruje, że na razie nie zamierza walczyć o przywództwo w StronnictwieFoto: PAP/Tomasz Gzell

- W tej chwili nie zamierzam walczyć o przywództwo w PSL - oświadczył były lider ludowców.  Przy okazji nie szczędził krytycznych słów pod adresem swojego rywala. - PSL jest w trudnej sytuacji. Potrzebne jest lepsze zarządzanie partią. Nie może być tak, że władze naczelne spotykają się bardzo rzadko - dodał.

Według Waldemara Pawlaka, na czas wyborów samorządowych kierownictwo PSL powinno być "w rękach ludzi, którzy odpowiadają za województwa". - Na ten moment potrzebne jest wzmocnienie kierownictwa władz naczelnych przez osoby, które zarządzają regionami - mówił w TVN 24.

(źródło: TVN24/x-news)

Były prezes nie jest zwolennikiem, by teraz dochodziło do zmiany szefa PSL. - Skoro się podjął tego zadania, to powinien ostro brać się za pracę i pokazać efekty - mówił o Piechocińskim.

Pawlak przegrał z Piechocińskim rywalizację o funkcję prezesa Stronnictwa jesienią 2011 roku. W głosowaniu dostał 530 głosów. Jego konkurenta poparło wtedy 547 delegatów. Po tamtej porażce wycofał się z funkcji rządowych i partyjnych.  Nie przyjął propozycji, by starować w  majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. - Sam się wyautował. W niczym nie chciał brać udziału - tak zachowanie Pawlaka komentował wiosną tego roku prominentny polityk PSL.

Nieoczekiwanie powrócił podczas ostatniego posiedzenia Sejmu. Tuż przed głosowaniem nad wnioskiem PiS o udzielenie wotum nieufności ministrowi spraw wewnętrznych  Bartłomiejowi Sienkiewiczowi wkroczył na sejmową mównicę.

Zaproponował, by obrady przerwać do 22 lipca. Chciał, by w tym czasie prokurator generalny w trybie nadzoru nad prokuraturą i premier w trybie nadzoru nad CBA przedstawili Sejmowi informację w sprawie przeszukania u szefa klubu parlamentarnego PSL Jana Burego. - Przeszukano pokój poselski, mieszkanie posła na Sejm, faktycznie oskarżono polityka przed ważnym głosowaniem. W środowisku polityków istnieje gotowość do swoistego uboju rytualnego, bez ogłuszania. Nie postawiono żadnych zarzutów, nie znaleziono nic, co było we wniosku prokuratury, podane jako dowody - oburzał się Pawlak.

(źródło:Sejm/x-news)

- Czy nie należy tego wyjaśnić, aby głosowanie w sprawie odwołania szefa MSW nie odbywało się pod zastraszeniem, pod swego rodzaju szantażem? Powinno na tym zależeć i koalicji, i opozycji. Panu premierowi chyba nie zależy na tym, żeby minister się utrzymał głosami posłów, którzy są zastraszani - dodał.

W czasie przerwy w obradach zebrał się klub PSL. Jak mówił później Piechociński doszło do różnicy zdań w sprawie propozycji Pawlaka. - PSL jest demokratyczną formacją, na klubie to przedyskutowaliśmy. Tamten wniosek Waldka przepadł, w związku z tym, skoro nie udało mu się namówić PSL, próbuje namówić całą salę sejmową - tłumaczył. Ostatecznie Sejm nie odłożył głosowania w sprawie Sienkiewicza.

Część socjologów twierdzi, że wystąpieniem w Sejmie były wicepremier rozpoczął marsz po władzę w Stronnictwie. 26 lipca ma się odbyć Rada Naczelna PSL. Janusz Piechociński zapowiadał, że podda wówczas ocenie członków Rady okres swojego półtorarocznego szefowania partią.

- Piechocińskiego poparło tylko 18 posłów z całego klubu. To może mieć znaczenie, gdy za dwa tygodnie dojdzie do głosowania na Radzie - ocenił jeden z ludowców. Inny współpracownik Piechocińskiego anonimowo przyznał: - Pawlak wykorzystał sytuację, by uderzyć w Piechocińskiego, ale ostatecznie przegrał, bo nie przekonał większości. To jednak jeszcze nie koniec. Po tym, co stało się posiedzenie Rady Naczelnej będzie bardziej emocjonujące.

Pawlak dwukrotnie kierował Polskim Stronnictwem Ludowym: w latach 1991–1997 oraz 2005–2012.

asop

Zobacz galerię: Dzień na zdjęciach>>>

Czytaj także

Taśmy Tygodnika "Wprost". "Problem Burego" i spotkanie Bieńkowskiej z szefem CBA

14.07.2014 23:59
W opublikowanym przez "Wprost" fragmencie rozmowy ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego z wiceministrem Zdzisławem Gawlikiem i prezesem Orlenu Jackiem Krawcem pojawia się wątek szefa klubu PSL, Jana Burego, który ma robić "polityczny dym".
Szef klubu parlamentarnego ludowców Jan Bury w otoczeniu polityków w przerwie posiedzenia Sejmu
Szef klubu parlamentarnego ludowców Jan Bury w otoczeniu polityków w przerwie posiedzenia SejmuFoto: PAP/Tomasz Gzell

W ostatni czwartek CBA weszło do biur Jana Burego. W tym kontekście nowego znaczenia nabierać może fragment rozmowy, który w najnowszym wydaniu publikuje "Wprost".

O Burym w restauracji Sowa&Przyjaciele mówił minister skarbu Włodzimierz Karpiński, który spotkał się tam ze swoim zastępcą Zdzisławem Gawlikiem oraz prezesem Orlenu Jackiem Krawcem.

AFERA TAŚMOWA W POLSKIM RZĄDZIE - czytaj więcej >>>

Karpiński zwraca uwagę, że Bury trzyma z Waldemarem Pawlakiem. Szef resortu skarbu byłego prezesa PSL ocenia jako „cwaniaka”. Pawlak po akcji wkroczenia przez CBA do biura szefa klubu PSL grzmiał z sejmowej mównicy, wbrew stanowisku Stronnictwa, że w tej sytuacji głosowanie nad wotum nieufności wobec szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza powinno zostać przesunięte, a CBA powinno podać informacje na temat tej akcji. Mówił o głosowaniu „pod swego rodzaju szantażem”.

Sejm/x-news

W rozmowie z Gawlikiem i Krawcem minister skarbu skarżył się na Jana Burego.
- Mam problem Burego, nie? Którego mogę, wiesz, wyj... w kosmos! (…) Bo gość, wiesz, robi dym polityczny, a tak naprawdę chodzi o jego interesy, nie? Tylko i wyłącznie. Albo dostanie, j... go w końcu ktoś i tyle, no. Na poważnie. No tyle tylko, że to może rozsypać się koalicja - powiedział Karpiniuk.

Przeszukanie ws. korupcji?

W czwartek CBA przeszukało biuro poselskie Jana Burego.

TVN24/x-news

Według nieoficjalnych informacji chodzi o śledztwo w sprawie powoływania się na wpływy w resorcie infrastruktury. Jan Bury mówił w Sejmie, że nie ma sobie nic do zarzucenia. - W tej sprawie wyjaśniłem wszystko, co mogłem - podkreślił polityk.

- Czynności trwały w biurze poselskim w Rzeszowie. (…) Dzisiaj także wprowadziłem panią prokurator i dwóch funkcjonariuszy CBA do mojego pokoju hotelowego. (...) Zachowali się bardzo profesjonalnie i bardzo elegancko - dodał szef klubu PSL. Pytany, czego agenci mogli szukać, Bury odpowiedział: "szukają dokumentów związanych z prowadzonymi przez siebie postępowaniami. Jakimi - proszę pytać prokuratury i rzecznika CBA".

Szerszy kontekst sprawy Burego

"Wprost" w najnowszym numerze, powołując się na własne informacje, opisuje szczegóły spotkania między wicepremier Elżbietą Bieńkowską a szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Tygodnik spekuluje, że ta sprawa mogła mieć coś wspólnego z przeszukaniem biura szefa klubu PSL.
Dziennikarze opisują krótko szczegóły tej rozmowy, ale nie przytaczają żadnych cytatów. Nie wiadomo też, czy są w posiadaniu nagrania.
Jak podaje "Wprost", Paweł Wojtunik w czasie spotkania z Elżbietą Bieńkowską miał się niepochlebnie wypowiadać o Radosławie Sikorskim, a zwłaszcza o jego postawie wobec akcji CBA w ministerstwie spraw zagranicznych. W ubiegłym roku funkcjonariusze służby antykorupcyjnej zatrzymali naczelnika wydziału zamówień publicznych w resorcie, Monikę F. Wojtunik, według "Wprost", miał również w niewybrednych słowach krytykować szefa MSW Barłomieja Sienkiewicza.
Dziennikarze tygodnika piszą, że po wybuchu afery podsłuchowej Bieńkowska i Wojtunik obawiali się, że światło dzienne ujrzy nagranie z ich spotkania. Szef CBA miał w zakulisowych rozmowach mówić, że jego upublicznienie może nawet spowodować upadek rządu.
Według komentatorów "Wprost" mogą istnieć związki między spotkaniem Bieńkowska-Wojtunik a ubiegłotygodniową akcją CBA, kiedy funkcjonariusze przeszukali biuro poselskie oraz pokój sejmowy Jana Burego. Wszystko w ramach śledztwa dotyczącego powoływania się na wpływy przez dwóch biznesmenów z Leżajska. Dziennikarze wskazują na znajomość szefa klubu PSL z Piotrem Nisztorem, za którego pośrednictwem nagrania ze spotkań polityków trafiły do tygodnika. Sam Nisztor mówi, że Jana Burego zna słabo a rozmawiał z nim "może dwa razy w życiu".
Tygodnik opisuje też konflikt szefa klubu PSL z biznesmenem Stanisławem Bortkiewiczem. Według autorów publikacji ten drugi, mając żal do Burego, miał "rozpocząć krucjatę" przeciw posłowi za pośrednictwem znajomych dziennikarzy i PR-owców. Ich zadaniem miało być pisanie o rzekomych związkach PSL z aferą podsłuchową.
W tym kontekście dziennikarze przytaczają opinię anonimowego rozmówcy ze służb. Jego zdaniem przeszukanie pokoju i biura poselskiego Jana Burego mogło nie być przypadkowe, ale posłużyć jako pretekst do sprawdzenia, czy szef klubu PSL nie ma przypadkiem taśm z nagranymi rozmowami. Jak dodaje rozmówca "Wprost", mogła to być też przestroga dla tych, którzy są w posiadaniu jeszcze nieujawnionych nagrań.

Wprost, IAR, bk

Zobacz więcej na temat: afera taśmowa Jan Bury PSL

Czytaj także

Akcja CBA w biurze Burego. Sawicki: to jawne obejście immunitetu

14.07.2014 15:20
Minister rolnictwa oskarża prokuraturę i CBA o nadużycie prawa przy przeszukaniach u posła PSL Jana Burego i wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza.
Szef klubu parlamentarnego ludowców Jan Bury (w środku), Marek Sawicki (z lewej) i Eugeniusz Kłopotek (z prawej) w przerwie posiedzenia Sejmu
Szef klubu parlamentarnego ludowców Jan Bury (w środku), Marek Sawicki (z lewej) i Eugeniusz Kłopotek (z prawej) w przerwie posiedzenia SejmuFoto: PAP/Tomasz Gzell
Posłuchaj
00'24 Minister rolnictwa Marek Sawicki: organy ścigania włączają się w życie polityczne (IAR)
00'32 Minister rolnictwa Marek Sawicki: opinia publiczna powinna widzieć, czy Rynasiewicz i Bury są oskarżeni (IAR)
00'24 Minister rolnictwa Marek Sawicki: działania CBA w stosunku do ministra Rynasiewicza i przewodniczącego Burego miały pełne znamiona obejścia immunitetu (IAR)
więcej

Marek Sawicki w rozmowie z dziennikarzami w Brukseli ocenił, że praktyki jakie zaprezentowała prokuratura są niedopuszczalne.

- Działania CBA, prokuratury, w stosunku do ministra Rynasiewicza i przewodniczącego Burego miały pełne znamiona obejścia immunitetu. Dzisiaj prawdopodobnie w tej sprawie będą się wypowiadali prawnicy konstytucjonaliści, bo nie może tak być, że pod pretekstem podejrzewania a nie podejrzenia robi się przeszukania u posłów i nie mówi się opinii publicznej w jakim zakresie - powiedział Sawicki.
Marek Sawicki dodał, że w działaniach służb i śledczych powinno być więcej przejrzystości, żeby uniknąć ponownej kompromitacji oskarżających.

- Opinia publiczna powinna wiedzieć, że Rynasiewicz i Bury są oskarżeni, czy nie są - zaznaczył.

Dla ministra Sawickiego nie ma wątpliwości, że służby specjalne próbują ingerować w polską rzeczywistość.


TVN24/x-news

- W Polsce mamy do czynienia z włączaniem się organów ścigania w bieżące życie polityczne - stwierdził. Jego zdaniem była to próba wpłynięcia na decyzje PSL podczas głosowań nad wotami nieufności wobec rządu i ministra Bartłomieja Sienkiewicza.
Sprawa płatnej protekcji prowadzona przez warszawską prokuraturę apelacyjną i związanych z nią przeszukań u posłów stała się bezpośrednim powodem zamieszania w trakcie piątkowego głosowania nad wotum nieufności wobec szefa MSW. Waldemar Pawlak przed głosowaniem zgłosił wniosek o odłożenie, by w tym czasie wyjaśnić motywy działania CBA i prokuratorów.
Śledczy z Warszawy badają sprawę dwóch biznesmenów, powołujących się na wpływy w ministerstwie infrastruktury. Wśród osób, których dotyczyły do tej pory czynności prokuratorów znaleźli się między innymi wiceminister infrastruktury Zbigniew Rynasiewicz, szefowa prokuratury apelacyjnej w Rzeszowie Anna Habało czy były szef rzeszowskich prokuratorów Zbigniew Niezgoda oraz Jan Bury, szef klubu PSL.

IAR, bk

Czytaj także

Akcja CBA w biurze Burego. Rozenek: powinien wypowiedzieć się Tusk

14.07.2014 16:24
Poseł Twojego Ruchu Andrzej Rozenek ostro skrytykował w Jedynce akcję CBA w biurze poselskim i pokoju hotelowym Jana Burego, szefa klubu PSL. Miało to miejsce na dzień przed głosowanie nad wnioskiem PiS o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza.
Andrzej Rozenek
Andrzej RozenekFoto: W. Kusiński/PR
Posłuchaj
10'38 Andrzej Rozenek: o akcja CBA w biurze Jana Burego powinien wypowiedzieć się Donald Tusk (Popołudnie z Jedynką)
więcej

- Nie wierzę, by cokolwiek w tak ważnych sprawach działo się przypadkowo – oceniał w "Popołudniu z Jedynką" polityk. Nie chciał przy tym zarzucić prokuraturze, że dała się w tym przypadku upolitycznić. - Musimy pamiętać, że w prokuraturze są różnego rodzaju ludzie. Większość z nich to uczciwi prokuratorzy, ale zdarzają się też tacy, którzy w dawnych czasach wysługiwali się np. IV RP i nadal pozostają w tym zawodzie – oceniał Andrzej Rozenek.

AFERA TAŚMOWA W POLSKIM RZĄDZIE - czytaj więcej >>>
Jego zdaniem Waldemar Pawlak, który powiedział, że akcja CBA miała na celu zaszantażowanie posła PSL, może mieć dużo racji.
Gość Jedynki powiedział, że oceniając całą sprawę należy wziąć też pod uwagę, że nadinspektor Paweł Wojtunik, szef CBA, był w tym czasie na urlopie. - Zastępował go człowiek, który był dosyć bliskim współpracownikiem ministra Sienkiewicza. Brałbym też pod uwagę, że CBA twierdzi, że pracowała na własnych materiałach, a nie na prokuratorskich. Czyli nie jest prawdą, że to ona zleciła tej służbie wszystkie czynności. Odwrotnie, to ona, za zgodą prokuratury je przeprowadziła – podkreślił.
Jego zdaniem sprawę wyjaśnić powinien premier, gdyż jemu podlega CBA, a także prokurator generalny Andrzej Seremet. Dodał, że akcja odbyła się z pogwałceniem poselskiego immunitetu.
Rozmawiała Kamila Terpiał-Szubartowicz.
pp, pg