Jedynka

Prof. Leszek Balcerowicz: wsparcie spłacających kredyty we franku byłoby niemoralne

16.01.2015 12:48
Były prezes NBP prof. Leszek Balcerowicz uważa, że mocny kurs franka nie utrzyma się długo, bo byłoby to zgubne dla szwajcarskiej gospodarki
Prof. Leszek Balcerowicz
Prof. Leszek Balcerowicz Foto: Wojciech Kusiński/PR
Posłuchaj
10'46 Prof. Leszek Balcerowicz, były prezes NBP o kredytach we frankach (Z kraju i ze świata/Jedynka)
więcej

W czwartek centralny bank szwajcarski zniósł minimalny kurs wymiany franka. Kurs tej waluty drastycznie wzrósł. Oznaczać to może duże problemy dla osób spłacających kredyty w tej walucie. Jest ich ok. 700 tysięcy.

Jak zaznaczył prof. Leszek Balcerowicz, były prezes NBP, decyzja banku była zaskoczeniem. Od 2011 roku kurs był trzymany sztywno. Ekonomista zwrócił uwagę, że aby go utrzymać, Szwajcarzy musieli kupować ogromne ilości obcej waluty.

- Bardzo mało prawdopodobne, że ten umocniony kurs franka się utrzyma, bo to by zdławiło gospodarkę Szwajcarii - stwierdził prof. Balcerowicz. Jak dodał, jej motorami są eksport i turystyka zagraniczna.

Zdaniem eksperta Forum Obywatelskiego Rozwoju nie należy wspierać z budżetu kredytobiorców, którzy zadłużyli się we frankach szwajcarskich. Jak podkreślił, w wolnym kraju mamy wolny wybór i część osób zdecydowała się ponieść ryzyko, licząc, że będą płacić mniej.

- Gdyby miało się okazać, że przez jakiś czas zapłacą więcej niż w przeszłości, to dlaczego mają płacić ci, którzy nie zaryzykowali. To byłoby niemoralne - stwierdził.

Zdaniem byłego szefa NBP nie ma żadnych powodów do roztaczania katastroficznych wizji, ponieważ kurs franka nie utrzyma się długo na takim poziomie. - Polska ma poważniejsze problemy - podkreślił. Jak dodał, krajowi grozi, że jeśli nie będzie pewnych reform, to przestaniemy się rozwijać i doganiać Zachód.

Profesor Balcerowicz mówił również o reformie górnictwa. Jego zdaniem lepiej przeprowadzić ją późno niż wcale i dobrze, że rząd nie chce dalej dokładać do kopalń.

***

Tytuł audycji: Z kraju i ze świata

Prowadził: Krzysztof Grzesiowski

Gość: prof. Leszek Balcerowicz

Data emisji: 16.01

Godzina emisji: 12.20

bk

Komentarze3
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
alexbagrowska2015-01-24 22:09 Zgłoś
To najgłupsza rzecz, jaką Pan powiedział w swoim życiu. Pan chyba nie jest człowiekiem i zapomniał, jakie są zasady zarządzania ryzykiem, biznesem, systemem bankowym . To system bankowy jest dla nas, a nie my dla niego. Zawsze jest dobry powód, żeby z człowieka zrobić niewolnika, a dochody najbogatszych rosły w nieskończoność. Przecież my nie mamy w ogóle żadnego prawa i ochrony konsumenta przed bankowymi bandytami. Każde drzewo, zwierzę, a nawet już i człowiek należy do tego 1% najbogatszych. Nic dziwnego, że Pańska popularność spada. Niestety, musimy Panu podziękować już za doradztwo ekonomiczne i zarządzanie.
folpap2015-01-22 22:11 Zgłoś
Szanowny Panie Profesorze. Zapewne jako znakomity ekonomista jest Pan zorientowany jak wielkiej pomocy udzieliła Unia Europejska (czyli również JA, z MOICH pieniędzy) na ratowanie banków zagrożonych upadkiem w czasie kryzysu. Czy Pana zdaniem taka pomoc była w porządku, biorąc pod uwagę, że przecież kryzys został wywołany głównie przez niewłaściwe, zachłanne, nieodpowiedzialne i głupie działanie banków i instytucji finansowych? Mam kredyt we frankach, dwie trzecie jeszcze do spłaty. Po ostatnich zabawach bankowych spekulantów kursami walut wartość mojego zobowiązania do spłaty znaczenie wzrosła. Nie oczekuję pomocy od państwa, czuję się jednak oszukiwany, ponieważ moje państwo, za MOJE pieniądze kupuje spokój i stołki rządzącej klice polityków, pomagając tym, którzy są najgłośniejsi. Dlaczego pomagamy górnikom, zagrożonym utratą pracy a nie pomagamy tysiącom pracowników różnych firm, rozproszonych w całym kraju, którzy tę pracę stracili. Muszą emigrować, przekwalifikować się, rejestrować w urzędach pracy, szukać innego zajęcia za swoje środki, bez rekompensat. Co z byłymi pracownikami PGR-ów, którzy tysiącami po wszystkich wioskach we wschodniej Polsce już drugie pokolenie wychowują w ,,dziedzicznym bezrobociu”. Dlaczego godzimy się na pomaganie bankom, górnikom i innym uprzywilejowanym grupom, które mają silne, zorganizowane związki zawodowe lub lobby finansowo- polityczne a pozostawiamy bez pomocy innych? Czym różni się pomoc publiczna dla banku, zagrożonego upadkiem na skutek swojej nieroztropnej działalności od pomocy publicznej kredytobiorcy, który również nie wykazał się rozsądkiem i zagrożony jest finansowym upadkiem?
jacolak2015-01-19 07:55 Zgłoś
Panie Profesorze Według mnie byłoby to jednak moralne. Kredytobiorcom w PLN przecież Państwo pomaga, wystarczy zobaczyć o ile obniżyło stopy WIBOR w ciągu 7 lat. I w związku z tym jak obniżyła się rata kredytów w PLN. Ja odnoszę wrażenie, że tylko Kredytobiorców w CHF Państwo ignoruje i oskarża, że to ich problem bo zaryzykowali. A zaryzykowali bo były to kredyty tańsze i było na nie stać uboższych, a dzięki temu przysłużyli się pośrednio do wzrostów gospodarki w. Jacek
Poznań'56

Czytaj także

Kurs franka w górę. Raty kredytowe będą wyższe

15.01.2015 22:16
5 złotych i 19 groszy tyle kosztował frank szwajcarski w krytycznym momencie. I był to najwyższy w historii poziom. A przyczyniła się do tego decyzja Szwajcarskiego Banku Centralnego, który ogłosił, że przestaje bronić swojej waluty i uwalnia jej kurs.
Frank szwajcarski umocnił się wobec euro i innych walut po decyzji Szwajcarskiego Banku Centralnego, który ogłosił, że przestaje bronić swojej waluty i uwalnia jej kurs.
Frank szwajcarski umocnił się wobec euro i innych walut po decyzji Szwajcarskiego Banku Centralnego, który ogłosił, że przestaje bronić swojej waluty i uwalnia jej kurs.Foto: EPA/LAURENT GILLIERON Dostawca: PAP/EPA.
Posłuchaj
11'45 Myślę, że SBC nie liczył się z taką reakcją rynków, bo to co obserwowaliśmy można porównać do przerwania tamy na rzece – mówił w radiowej Jedynce dr Adam Czerniak, główny ekonomista centrum analitycznego Polityka Insight./Krzysztof Rzyman, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/
12'11 Jeśli frank, by się zbyt agresywnie umacniał wobec koszyka walut, to bank centralny w Szwajcarii również ma interweniować – mówi Grzegorz Maliszewski główny ekonomista Banku Millenium, który był gościem na antenie PR 24./Sylwia Zadrożna, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/
00'43 Rynki w żaden sposób nie oczekiwały takiej decyzji – mówi Waldemar Rogowski z BIK./Elżbieta Szczerbak, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/
00'34 Zmiany kursowe są poniekąd niwelowane przez niskie stopy procentowe – mówi Maciej Krzysztoszek z Komisji Nadzoru Finansowego./Elżbieta Szczerbak, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/
00'29 Ta sytuacja na rynku finansowym w żaden sposób nie powoduje znaczącego zwiększenia ryzyka systemowego – mówi Maciej Krzysztoszek z Komisji Nadzoru Finansowego./Elżbieta Szczerbak, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/
więcej

To zaskakująca decyzja biorąc pod uwagę, że bank ten nieustannie podtrzymywał swoją determinację w obronie waluty.
Wysoki kurs franka, to wyższe raty dla kredytobiorców, ale także zdecydowanie zła wiadomość dla naszej gospodarki, bo spadek dochodów gospodarstw domowych, spłacających kredyty we frankach szwajcarskich może odbić się na konsumpcji w kolejnych miesiącach w naszym kraju.
Polacy zadłużeni we frankach zapłacą wyższe raty
Co dalej z kursem franka?
–  Na pewno kurs walutowy będzie się wahał, bo Szwajcarski Bank Centralny go uwolnił i inwestorzy szukają takiego poziomu, który by odzwierciedlał, przynajmniej krótkotrwałą równowagę na rynku. I można się spodziewać, że to jeszcze przez chwilę potrwa. Na razie kurs franka ukształtował się na poziomie 4,20 – 4,30 zł. – mówił w radiowej Jedynce dr Adam Czerniak, główny ekonomista centrum analitycznego Polityka Insight.
W ciągu najbliższego tygodnia sytuacja powinna się unormować.
–   Raczej nie powinno to być więcej niż 4,5 zł za franka, ale to marne pociesznie dla kredytobiorców – dodaje.
Jaki był powód zmiany decyzji SBC w sprawie obrony swojej waluty?
Decyzja nieprzemyślana
–  Oficjalne uzasadnienie było takie, że w ostatnim czasie osłabiło się euro, dolar się umocnił w związku z czym nie ma już uzasadnienia, aby tę dolna granicę wahań kursu szwajcarskiej waluty do euro utrzymywać i bronić. Natomiast myślę, ze SBC nie liczył się z taką reakcją rynków finansowych, bo to co w czwartek obserwowaliśmy można porównać tylko do przerwania tamy na rzece. Po prostu nagle bardzo dużo kapitału zaczęło napływać do Szwajcarii i ten kapitał częściowo był wysysany z rynków wschodzących, osłabił się złoty, osłabił się forint, także rumuńska waluta traciła na wartości – wylicza ekspert.  
W jego opinii decyzja banku była nieprzemyślana.
– Mam wrażenie, że jest to decyzja trochę nieprzemyślana. Jeżeli mamy przynajmniej częściowe usztywnienie kursu walutowego, to jeżeli chcemy przejść do kursu płynnego, czyli pozwolić inwestorom samodzielnie ukształtować kurs walutowy, to nie robi się tego gwałtownie i z zaskoczenia. Robi się to stopniowo: na początku dopuszcza się jakieś pasmo wahań, albo mówi się, że codziennie może się osłabić albo umocnić dana waluta np. o 1-2 procent. I wtedy to umocnienie waluty przebiega znacznie dłużej, przez co nie angażują się w to inwestorzy spekulacyjni, nie ma takich wahań, a dzięki temu przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe są w stanie lepiej się do tego dostosować – wyjaśnia gość Jedynki.
Teraz jednak już z tej decyzji SBC nie może się wycofać, bo straciłby wiarygodność.
–  Jak już taką decyzję podjął, to nie należy liczyć na to, że po tej wzmożonej reakcji rynków finansowych będzie bronił innego poziomu kursu walutowego. Do tego już nie ma powrotu – uważa dr Adam Czerniak.
Problem dla frankowiczów
Frank podrożał w ciągu jednego dnia o 17 proc., jednocześnie, co trzeba podkreślić bank centralny w Szwajcarii obniżył stopy procentowe o pół punktu, to oznacza, że ta stawka podstawowa przy kredycie trochę spadła. Czy to się zrekompensuje?
– W całości raczej się nie zrekompensuje, natomiast w zależności od wysokości kredytu, jaki pozostał do spłaty i czasu, jaki trzeba go spłacać, wzrost rat kredytowych będzie od kilku do kilkunastu procent – wyjaśnia ekspert.
I to będzie bolesne dla ponad 500 tysięcy osób, które mają zaciągnięte kredyty w tej walucie.
–  Natomiast z punktu widzenia całej gospodarki raczej nie spodziewałbym się bardzo poważnych konsekwencji. Te osoby będą oczywiście mniej wydawać na konsumpcję, bo mniej pozostanie pieniędzy w ich kieszeniach, natomiast całe tempo konsumpcji nie spadnie o więcej niż 0,1 punktu procentowego.
Jednak o tym, na jakim poziomie zatrzyma się kurs franka zadecydują inwestorzy za granicą. Na kurs euro do franka nasz bank centralny nie ma żadnego wpływu.
A inwestorzy spekulacyjni patrzą teraz na Szwajcarię, ciągle w ich agendzie jest ropa naftowa i ostatnio także złoto, które drożeje.
Trzeba jednak pamiętać, że kluczową walutą z punktu widzenia gospodarczego jest euro i kurs złotego do euro, a ten nie uległ takiemu mocnemu osłabieniu.
KNF uspokaja
– Dzisiejsza sytuacja na rynku finansowym w żaden sposób nie powoduje znaczącego zwiększenia ryzyka systemowego. Z naszej analizy wynika, że gdyby nastąpiła deprecjacja polskiego złotego wobec franka szwajcarskiego o 30 proc., czyli kurs walutowy wyniósłby wtedy ok. 4,5 zł, to polski sektor bankowy jest w stanie zaabsorbować te zmiany, co więcej nawet przy 50 proc. W przypadku gospodarstw domowych, które mają zaciągnięte kredyty we franku szwajcarskim sytuacja wygląda podobnie. Zmiany kursowe są poniekąd niwelowane przez niskie stopy procentowe. W związku z tym raty kredytów we frankach szwajcarskich nie ulegną istotnej zmianie – podaje  Maciej Krzysztoszek z Komisji Nadzoru Finansowego.
Zgodnie ze stanem na 2013 rok kredyty we frankach stanowią 32 proc. wszystkich udzielonych kredytów hipotecznych w Polsce.
Najgorsze byłoby teraz podejmowanie pochopnych decyzji, bo na nich zazwyczaj się traci – przestrzega dr Adam Czerniak.
Specjalista jest też zdania, że dzisiejsza decyzja banku w Szwajcarii  może mieć wpływ na naszą RPP, która w przyszłym miesiącu może podjąć decyzję o obniżeniu stóp procentowych. Obniżka stóp mogłaby sięgnąć nawet pół punktu procentowego.  
Groźne mogą być obietnice polityków
– Zawirowania na rynkach finansowych występują, banki są w miarę dobrze dokapitalizowane i nie powinny mieć specjalnych problemów na skutek wzrostu kosztów obsługi kredytów we frankach, natomiast duża niewiadoma to zachowania polityków. Część może się skłaniać do składania obietnic wyborcom o dofinansowaniu ze strony państwa kredytów we frankach, a na tym wszyscy byśmy stracili – podsumowuje gość Jedynki.  
Bank chce wpływać na gospodarkę poprzez stopy procentowe
Decyzja SBC zaskoczyła wszystkich i w tej sprawie pojawiło się już wiele interpretacji.  
–  Wydaje się, że bank szwajcarski postanowił zmienić instrumentarium polityki pieniężnej w takim sensie, żeby w mniejszym stopniu koncentrować się na obronie kursu walutowego wobec euro, a bardziej wpływać na gospodarkę poprzez stopy procentowe. Warto dodać, że decyzji o odstąpieniu od obrony kursu euro/frank towarzyszyła decyzja o obcięciu stóp procentowych, które obecnie są bardziej ujemne niż były – mówi Grzegorz Maliszewski główny ekonomista Banku Millenium, który był gościem na antenie PR 24.
Dla kredytobiorców dobrą wiadomością jest też to, że szwajcarski bank nie wyklucza interwencji, jeśli frank będzie zbyt mocny.
– Jeśli frank, by się zbyt agresywnie umacniał wobec koszyka walut, to bank centralny w Szwajcarii również ma interweniować. Wydaje mi się, że po tym zawirowaniu rynek się stopniowo uspokoi i jest szansa na obniżenie kursu wobec euro i złotego. Być może będziemy zmierzali w stronę czterech złotych za jednego franka szwajcarskiego, ale to będzie dość powolny proces – dopowiada gość PR 24.
Czwartkowe zmiany kursów, czyli wzmocnienie się franka szwajcarskiego względem innych walut, nie mają związku z sytuacją w Polsce. Dlatego nie są przewidywane żadne interwencje na rynku walutowym, nie przyniosłyby one też żadnego skutku – podkreśla ekonomista.
– To co się dzieje jest efektem zawirowań zewnętrznych w związku z tym działania NBP, przyczyn zmian na rynku i osłabienia złotego by nie usunęły. Działania i interwencje jeśliby się pojawiły byłyby po prostu nieskuteczne – mówi Grzegorz Maliszewski.
Jak na huśtawce
Para walutowa złoty/frank, podobnie jak i euro/frank szybowała w górę  i spadała. Z 3,5 zł o poranku (15.01) waluta Helwetów podrożała do 5 zł i 19 groszy przed południem, by kilka godzin później ustabilizować się (choć to duże słowo w tych okolicznościach) w okolicach 4,15.
Komisja Nadzoru Finansowego, jak i Narodowy Bank Polski uspokajają, że polski sektor finansowy poradzi sobie z takim osłabieniem franka szwajcarskiego.
Krzysztof Rzyman, Sylwia Zadrożna, Elżbieta Szczerbak, Grażyna Raszkowska

''

Czytaj także

Czy rząd powinien pomóc osobom zadłużonym we frankach?

16.01.2015 09:59
Nagły wzrost kursu franka szwajcarskiego postawił w trudnej sytuacji polskich kredytobiorców.
Czy rząd powinien pomóc osobom zadłużonym we frankach?
Foto: PAP/Grzegorz Michałowski
Posłuchaj
15'35 Roman Imielski ("Gazeta Wyborcza") i Michał Karnowski ("wSieci") o kursie franka i sytuacji kredytobiorców (Sygnały dnia/Jedynka)
więcej

Czy mogą liczyć na powrót korzystnego kursu i czy polski rząd powinien jakoś im pomóc  - dyskutowali w "Sygnałach dnia" Roman Imielski z "Gazety Wyborczej" i Michał Karnowski z "wSieci".

- Cenę franka reguluje rynek i jest ona konsekwencją jednej decyzji szwajcarskiego banku narodowego. My niewiele możemy zrobić jako Polska - powiedział Roman Imielski. Przypomniał, że ludzi uwikłanych w kredyt we frankach jest w Polsce prawie 900 tys., a 35 tys. już miało problem z jego spłatą. W 200 tys. przypadkach wartość kredytu jest wyższa niż cena nieruchomości.
- Wielu Polaków zadaje sobie pytanie, czy można zrobić operację jak na Węgrzech, gdzie Viktor Orban zmusił banki do przewalutowania kredytów frankowych i w euro - przyznał gość "Sygnałów dnia". Jego zdaniem to pytanie o to, jaką odpowiedzialność na siebie musi wziąć państwo za decyzje swoich obywateli w demokratycznym i liberalnym kraju. Zwrócił uwagę, że potem mogłyby się odezwać kolejne grupy, które dokonały złej decyzji finansowej lub życiowej.

- Państwo może zainterweniować - przekonywał Michał Karnowski, nawiązując do sytuacji na Węgrzech. Argumentował, że Komisja Nadzoru Finansowego, Ministerstwo Finansów, rząd mają się zajmować regulacją rynku i państwo może dojść do wniosku, że pewne rozwiązania były toksyczne i stawiały obywatela w nierównej sytuacji. Podkreślił, że coś z tą sytuacją trzeba będzie zrobić, bo grozi to wepchnięciem bardzo dużej grupy w społeczne wykluczenie. - Ich nie będzie stać na nic innego, ograniczą konsumpcję, wydatki, nie poślą dzieci do lepszej szkoły - wyliczał Karnowski. Powiedział, że ludzie nie zdawali sobie sprawy z poziomu ryzyka, a większość mediów i ekonomistów też, niestety, to bagatelizowała. Stwierdził, że teraz się okaże, czy Polacy mogą, jak Węgrzy, liczyć na swoje państwo.

- Nikt nie mówi, żeby tym kredytobiorcom spłacić kredyty. Chodzi o to, żeby oddali tyle, ile pożyczyli. Bank przelał większości ludzi pieniądze w złotówkach i nic by się nie stało, gdyby ludzie oddali w złotówkach. Operacje finansowe na franku – sprzedaż, kupno – są czysto księgowe. Bank nawet nie kupuje tych franków - przekonywał Karnowski.

Jego zdaniem bank centralny Szwajcarii nie wycofa z tego co zrobił i nie zacznie bronić na nowo kursu franka, co oznacza, że wzrost kursu będzie trwały.

Goście "Sygnałów dnia" odnieśli się też do sytuacji w górnictwie. Roman Imielski stwierdził, że fałszywe oskarżenia padają z obu stron sporu, ale nie można mówić o końcu polskiego górnictwa, gdy odejść z branży ma 3 tys. osób. Jego zdaniem urlop górniczy to atrakcyjna forma doczekania do emerytury. Przypomniał, że PiS chciał prywatyzować kopalnie i też napotkał na opór związkowców. Michał Karnowski powiedział, że rządząca koalicja przez 8 lat przekonywała, że jest wszystko w porządku. Dodał, że ludzie nie mają zaufania do rządu, że dotrzyma słowa i nie pozamyka zakładów.

Tytuł audycji: Sygnały dnia

Prowadziła: Kamila Terpiał-Szubartowicz

Gość: Roman Imielski, Michał Karnowski

Godzina emisji: 8.15

Data emisji: 16.01

fc,tj

Czytaj także

Kurs franka szwajcarskiego wystrzelił. Co mają zrobić osoby, których nie stać na wyższe raty kredytu?

16.01.2015 12:17
Frank szwajcarski w czwartek kosztował nawet 5,19 zł teraz kosztuje 4,26 zł. Powodem tych wahań była decyzja banku szwajcarskiego, że nie będzie już bronić kursu swojej waluty względem euro.
Frank szwajcarski
Frank szwajcarskiFoto: Glow Images/East News
Posłuchaj
03'12 O tym co zrobić gdy raty kredytu rosną w Po pierwsze ekonomia radiowej Jedynki (Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
więcej

Dla osób, które spłacają raty swoich kredytów we frankach to oznacza wyższe raty wyjaśnia Adam Czerniak, główny ekonomista centrum analitycznego Polityka Insight. - W zależności od wysokości kredytu, jaki pozostał do spłaty i czasu, jaki trzeba go spłacać, wzrost rat kredytowych będzie od kilku do kilkunastu procent – wyjaśnia ekspert.

I to będzie bolesne dla ponad 500 tysięcy osób, które mają zaciągnięte kredyty w tej walucie.

Niższe stopy mogą zrekompensować podwyżkę, ale…

Jednocześnie bank centralny Szwajcarii obniżył stopy procentowe o 50 punktów bazowych do -0,75 proc. To może nieznacznie złagodzić wzrost rat kredytów, ale nie wszystkim, mówi Michał Krajkowski z Domu kredytowego Notus. - Niektórych kredytobiorców ratuje jeszcze obniżające się oprocentowanie. Po decyzji banku w Szwajcarii LIBOR, od którego zależy wartość oprocentowania, jest ujemny. Niektórzy niestety mają tak skonstruowane umowy, że oprocentowanie kredytu, czyli marża plus LIBOR, nie może być niższe niż marża kredytu – wyjaśnia gość.

I wtedy niższe stopy procentowe nie ratują przed wzrostem wartości rat.

Trudno przewidzieć kurs franka

Analitycy są zgodni co do tego, że trudno teraz prognozować na jakim poziomie utrzyma się kurs franka szwajcarskiego. Na razie spadek poniżej 4 zł może być nierealny uważa Piotr Bujak ekonomista Banku Polskiego. - Trudno w tym momencie spekulować. Ale o kursie 3,5 zł za franka możemy raczej marzyć – przewiduje Bujak.

Nagła podwyżka kursu franka, jeśli się utrzyma, może oznaczać problemy także dla banków. - Pojawi się ryzyko, że przy znacznie wyższym kursie franka, jeśli ten wzrost będzie trwały, pogorszy się jakość portfela instytucji finansowych. Wielu kredytobiorców będzie miało problemy ze spłatą kredytów i to zwiększy koszty ryzyka całego portfela – ostrzega Piotr Bujak, szef działu analiz ekonomicznych w banku PKO BP.

Trzeba zachować spokój

Eksperci radzą frankowiczom, żeby zachowali spokój. A tych, których nie stać na wyższe raty mogą się ubiegać o wakacje kredytowe, dodaje Michał Krajkowski. Zmniejszyć sobie ratę można poprzez wydłużenie okresu spłaty, zawieszenie spłaty tego kredytu na kilka miesięcy. Jeżeli ktoś spłaca kredyt w ratach malejących to możliwa jest zmiana systemu spłaty na raty równe. Są to niestety działania, które spowodują obniżenie raty o maksymalnie kilka procent. Wzrost kursu franka szwajcarskie jest na tyle wysoki, że w każdej sytuacji musimy się liczyć z tym, że raty będą wyższe – uważa gość.

Narodowy Bank Polski zapewnia, że zwyżka kursu franka szwajcarskiego nie zagraża bankowemu systemowi finansowemu.

Analityk: Frankowicze powinni porozumieć się z bankami w sprawie spłaty wyższych rat

TVN24 Biznes i Świat/x-news

Karolina Mózgowiec, abo

Czytaj także

Kurs franka jest nadal wysoki. Spadek na szwajcarskiej giełdzie

16.01.2015 18:59
Za szwajcarskiego franka w piątek po południu płacono 4,34 zł. Ekonomiści uspokajają - po pierwszym szoku kurs franka osłabnie. Tyle, że na pewno nie powróci do poprzednich poziomów,
Frank szwajcarski
Frank szwajcarski Foto: flickr/ davidpc_
Posłuchaj
00'21 Do tego czasu - jak przewiduje Piotr Kuczyński - główny analityk Domu inwestycyjnego Xelion - wartość franka powinna spaść.
00'44 Co dalej z frankiem? relacja (IAR) Karol Tokarczyk
00'09 Paweł Majtkowski - Główny Analityk AVIVA Polska w Poranku RDC - mówił o spokoju i cierpliwości - przypominał, że dla kredytobiorców najważniejsza jest data spłaty raty
00'30 Zdaniem Grzegorza Cydejko z miesięcznika Forbes, rzad mógłby pomóc zadłużonym we frankach, nie trzymając się tezy, że słaby złoty jest dla nas korzystny
00'24 Rząd nie powinien reagować na wzrost kursu franka - uważa doktor Andrzej Anusz, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wczoraj centralny bank szwajcarski zniósł minimalny kurs wymiany franka
00'21 Jak podkreślił Grzegorza Cydejko, centralny bank szwajcarski, uwalniając tak zwaną kotwicę franka wobec euro i buforując ten ruch stopami procentowymi, szuka nowego poziomu równowagi na runku walutowym
00'18 Główny ekonomista Biz Banku Ignacy Morawski o sytuacji na rynku walutowym (IAR)
00'18 Główny ekonomista Biz Banku Ignacy Morawski: ddrogi frank nie jest korzystny dla szwajcarskiej gospodarki (IAR)
01'01 Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz radzi frankowiczom, by zachowały spokój i absolutnie nie podejmowały żadnych pochopnych decyzji, na pewno nie przylutowywały kredytów. /IAR/.
00'13 Po pierwszym szoku następuje korekta, sądzę, że ten wysoki kurs franka się nie utrzyma, mówi prof. Balcerowicz. /IAR/.
00'18 Profesor Balcero0wicz tłumaczy, dlaczego pomoc polityków dla frankowiczów budzi jego sprzeciw. /IAR/
więcej

Szwajcarska giełda reaguje na zamieszanie z frankiem. Na zamknięciu sesji indeksy spadły o 5,96 procent.
Wartość głównego indeksu SMI zmniejszyła się do 7899,59 punktu. Wczoraj na zakończenie sesji szwajcarska giełda spadła o 12 procent.

Przypomnijmy, w czwartek po zaskakującej decyzji szwajcarskiego banku centralnego o uwolnieniu franka, jego kurs do złotego osiągnął rekordową wartość.

Balcerowicz: kurs franka będzie słabł

Kurs franka będzie słabł - prognozuje Leszek Balcerowicz. Były prezes NBP mówił w radiowej Jedynce, że pierwsze reakcje rynków na zniesienie minimalnego kursu wymiany waluty były przesadzone.

Wysoki kurs nie opłaca sie szwajcarskiej gospodarce

Zdaniem Balcerowicza, obecna wysoka wartość franka nie byłaby na rękę szwajcarskiej gospodarce, która utrzymuje się ze sprzedaży luksusowych produktów i turystyki.

Jego zdaniem, pierwsze reakcje rynków finansowych to często "przestrzelenie". Potem następuje korekta i tej - w jego opinii - możemy się spodziewać.

Balcerowicz nie sądzi jednak, by kurs wrócił do poziomu sprzed ogłoszenia decyzji przez szwajcarski Bank Centralny.

Ale nie wszyscy są optymistami
Frank będzie cały czas się wzmacniał. Tak przewiduje Wiktor Patena z Towarzystwa Ekonomistów Polskich. W czwartek centralny bank szwajcarski zniósł minimalny kurs wymiany tej waluty. Ekspert mówi, że tego można się było spodziewać. - Dziś dla inwestorów głównym kryterium inwestowania jest brak ryzyka dlatego lokują swój kapitał w państwa bezpiecznych i stabilnych. Tak jak to jest w przypadku Szwajcarii dlatego wartość franka wzrosła - zaznacza.
Jak dodaje z powodu niesprzyjającej sytuacji zewnętrznej jak choćby konfliktu rosyjsko-ukraińskiego czy wojny w krajach islamskich na jego nagłe osłabienie raczej nie możemy liczyć w dłuższej perspektywie. Kredytobiorcy powinni uzbroić się w cierpliwość i nie powinni podejmować nagłych ruchów bo rynek jest nieprzewidywalny uważa Wiktor Patena.

Prof. Hausner też apeluje o wstrzemięźliwość po wzroście kursu franka

Członek RPP prof. Jerzy Hausner po czwartkowym wzroście kursu franka szwajcarskiego w stosunku do złotówki zaleca spokój. Jak podkreślił, w tej sprawie potrzebna jest "chłodna głowa i wstrzemięźliwość".

TVN24 Biznes i Świat/x-news

Rynek musi się otrząsnąć, trzeba na to trochę czasu
– Poczekajmy przynajmniej parę dni, by zobaczyć jak rynki zareagują na impuls, którym było odejście od usztywnienia franka do jego uwolnienia - powiedział w piątek prof. Hausner na konferencji prasowej podczas sympozjum naukowego w Szczyrku (Śląskie).
Przypomniał zarazem, że w czwartek notowania franka przekroczyły 5 zł, ale już następnego dnia wynosiły 4,2 zł.

– Nie chcę powiedzieć, że wiem, co będzie jutro. Natomiast wiem, że zanim jakiekolwiek skutki dla kredytobiorców, dla systemu bankowego będą miały miejsce, to najpierw jeszcze będzie czas, w którym się kurs rynkowo ukształtuje" - mówił.

RPP uwzględni zmiany na franku w bilansie ryzyk
Ekonomista zaznaczył, że RPP uwzględni czwartkowe wydarzenia w budowaniu bilansu ryzyk, ale nie zrobi tego "na gorąco". "Gdybyśmy go chcieli tworzyć już dziś, to kierowalibyśmy się pierwszą falą nie wiedząc jeszcze jakie będą następne i czy będą miały skutki. To, że potrafimy je sobie wyobrazić nie oznacza, że one wystąpią" - dodał.
Hausner powiedział, że RPP zajmie się czwartkowymi wydarzeniami na rynku walutowym podczas posiedzenia 3-4 lutego. "Trudno mi sobie wyobrazić, żeby w tej sprawie zwoływane było nadzwyczajne posiedzenie Rady. () To jest czas do poważnego namysłu, a nie gorących głów" - zaznaczył.

Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz też radzi zachowanie spokoju

Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz radzi tym osobom, by zachowały spokój i absolutnie nie podejmowały żadnych pochopnych decyzji.

Kredyty we frankach są długoletnie

Zaznacza, że bardzo często kredyty we frankach były zaciągane na dłuższy okres. Dlatego trzeba się liczyć, że w czasie spłaty mogą się zdarzać różne sytuacje.

Powoli rosną też ceny mieszkań

Dodaje, że od kilku kwartałów ceny nieruchomości zaczęły, co prawda wolno, ale rosnąć. A to oznacza, że wzrasta nieco zabezpieczeń i wartość majątku, który jest budowany także z udziałem kredyty frankowego.

Kredyty we frankach należą do najlepiej spłacanych

W Polsce blisko 650 tysięcy osób zaciągnęło kredyty mieszkaniowe w obcej walucie, najwięcej we frankach szwajcarskich. Należą one do najlepiej spłacanych zobowiązań.

Czy rząd powinien zająć się sytuacją frankowiczów?

Doktor Andrzej Anusz, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego uważa, że reakcja rządu na wzrost kursu franka byłaby niewskazana.
Ingerencja polskiego rządu oznaczałaby złamanie reguł ekonomicznych i gospodarczych - powiedział gość Polskiego Radia 24. Mimo to jednak, wzrost ceny franka szwajcarskiego będzie wykorzystywany przez polityków w kampanii wyborczej - dodał Andrzej Anusz.
Jak podkreślił politolog, sprawa dotyczy 700 tysięcy osób i okazało się, że ci ludzie z miesiąca na miesiąc będą płacić w przeliczeniu na złotówki większe raty. Dlatego w gorącym okresie kampanii wyborczej dyskusja wokół kursu franka szwajcarskiego będzie często przez opozycję podnoszona - dodał doktor Anusz.

Balcerowicz o pomocy polityków dla frankowiczów

Pomysł pomocy Polakom, którzy zaciągnęli kredyty we frankach, Balcerowicz uznał za niemoralny. Zwłaszcza wobec tych, którzy nie podjęli ryzyka i brali kredyty w złotych. "Gdy ryzykujemy i wygrywamy, to jest OK, a gdy ryzykujemy i przegrywamy, to inni muszą za nas płacić" - tak były prezes NBP przedstawiał logikę pomocy "frankowiczom".

"Polityka umacniania złotego może ulżyć frankowiczom"
Zdaniem Grzegorza Cydejko z miesięcznika Forbes, rząd mógłby pomóc zadłużonym we frankach, nie trzymając się tezy, że słaby złoty jest dla nas korzystny. Jak podkreślił publicysta, słaby złoty - to polityka obliczona jedynie na wspomaganie eksporterów. Publiczne cieszenie się przez polityków z tego, że złoty się osłabia, to paradoks - dodał.
Grzegorz Cydejko uważa, że rząd powinien prowadzić odważną, reformatorską politykę restrukturyzacji gospodarki, która byłaby jasnym sygnałem dla rynku, że Polska zmierza do umocnienia waluty i w konsekwencji do strefy euro. Polityka umacniania złotego może ulżyć frankowiczom - dodał.
Jak podkreślił Grzegorza Cydejko, centralny bank szwajcarski, uwalniając tak zwaną kotwicę franka wobec euro i buforując ten ruch stopami procentowymi, szuka nowego poziomu równowagi na runku walutowym. Prawdopodobnie w nieodległej przyszłości poziom równowagi będzie taki, że za trzy główne waluty będziemy płacić po nieco ponad 4 złote - podkreśla publicysta.
Zdaniem gościa Polskiego Radia 24, frank szwajcarski już niedługo będzie oscylował wokół jednego Euro. Podobnie dolar będzie kosztował 1 Euro. Te waluty będą prawdopodobnie na tym samym poziomie - uważa Cydejko.

Decyzja banku centralnego Szwajcarii była zaskakująca

Szwajcarski bank centralny (SNB) ogłosił nieoczekiwanie w czwartek rano, że przestaje bronić swojej waluty i uwalnia kurs franka szwajcarskiego. Dotąd SNB utrzymywał tzw. sztywny kurs - euro nie mogło kosztować mniej niż 1,2 franka. Jednocześnie SNB obniżył stopę procentową do -0,75 proc. Wywołało to panikę i zamieszanie na rynku.

Kurs franka w górę. Raty kredytowe będą wyższe>>>

- Po czwartkowym szokującym umocnieniu szwajcarskiego franka, w piątek emocje już nieco opadły. Marne to jednak pocieszenie, bo stabilizacja rynku walutowego ma miejsce na nowych poziomach. Ta sytuacja szybko się nie zmieni - stwierdził analityk Admiral Markets Marcin Kiepas. - Wczorajszy dzień za sprawą gwałtownego umocnienia szwajcarskiego franka niewątpliwie przejdzie do historii rynku walutowego. Zapamiętają go nie tylko inwestorzy, którzy stracili bądź zarobili fortuny, ale też cześć brokerów, których obciążają straty ich klientów. W Polsce natomiast również statystyczny Kowalski z kredytem we franku, któremu w sposób zdecydowany wzrosła miesięczna rata - dodał.

Bank w Szwajcarii nie miał już sił bronić franka

Analityk Domu Maklerskiego mBanku Szymon Zajkowski dodał, że obecnie trudno jest oprzeć się wrażeniu, iż Narodowy Bank Szwajcarii skapitulował i w celu zachowania twarzy "dobrowolnie" porzucił politykę obrony kursu wiedząc, że w najbliższym czasie i tak nie będzie w stanie powstrzymać umocnienia franka. - SNB prawdopodobnie bowiem spodziewa się, że w przyszłym tygodniu Europejski Bank Centralny zapowie program skupu obligacji rządowych, co nałoży silną presję na osłabienie euro, również wobec franka - stwierdził.

Frank szwajcarski ucieka przed euro, bo nie chce z nim iść na dno>>>
Parę minut przed godziną 11 w czwartek kurs CHF/PLN przekraczał 5,19 (w środę po południu frank szwajcarski kosztował 3,57 zł) - takiego kursu nie notowano jeszcze nigdy w historii. Potem sytuacja się nieco uspokoiła i złoty odrobił trochę strat. Po 17.40 w czwartek za franka trzeba było zapłacić 4,14 zł.

Prezes Banku Szwajcarii: Rynki przereagowują, ale wrócą do rozsądnych wartości

SNB BNS/x-news

Frankowicze zapłacą więcej

Analitycy oceniają, że po decyzji szwajcarskiego banku raty ok. 700 tys. osób zadłużonych we frankach szwajcarskich pójdą ostro w górę.

Kurs franka szwajcarskiego wystrzelił. Co mają zrobić osoby, których nie stać na wyższe raty? >>>
Kiepas jest zdania, że w piątek na rynkach nie powinno wydarzyć się już nic nadzwyczajnego. - Nie mniej jednak nie oznacza to pełnego wygaszenia emocji. Rynek może być zmienny jeszcze do 22 stycznia, czyli do momentu aż pozna wyniki najbliższego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. W tym przede wszystkim szczegóły prawdopodobnej decyzji o uruchomieniu przez ten bank programu skupu rządowych obligacji. Tego samego dnia wchodzi też w życie decyzja o ujemnych stopach procentowych w Szwajcarii - zaznaczył analityk Admiral Markets.

Kurs franka szwajcarskiego: za decyzję banku centralnego Szwajcarii zapłacą zadłużone gospodarstwa domowe i banki>>>

Analityk: Frankowicze powinni porozumieć się z bankami w sprawie spłaty wyższych rat

TVN24 Biznes i Świat/x-news

Jaki będzie kurs franka?

- Mając to wszystko na uwadze można oczekiwać, że nowy poziom równowagi na EUR/CHF, a więc i pośrednio także na innych parach ze szwajcarską walutą, ustalony zostanie dopiero po tej dacie. Kolejne tygodnie, a prawdopodobnie miesiące, a być może nawet i kwartały, będą już stały pod znakiem ograniczonych zmian notowań franka na nowych poziomach równowagi - dodał.
Dla złotego oznacza to, iż za franka przez długi czas będziemy płacić co najmniej 4 zł. "Od zachowania EUR/CHF będzie zależało, czy za franka będziemy płacić około 4 zł, czy może jednak bliżej 4,30 zł. Sądzimy jednakże, że do końca 2015 r. kurs CHF/PLN w trwały sposób nie zejdzie poniżej poziomu 4 zł" - prognozuje analityk Admiral Markets.
- Z drogim frankiem należy się więc nauczyć żyć. Innego wyjścia nie ma – skwitował.

IAR, PAP, abo, jk