Brytyjczycy po wyborach, ale przed negocjacjami. "Wielka Brytania jest w rozsypce"

Ostatnia aktualizacja: 10.06.2017 14:18
Brytyjska premier Theresa May, mimo utraty większości w parlamencie, chce nadal rządzić. - Ten rząd będzie z całą pewnością słaby. Nie tylko w relacjach z Unią Europejską, ale będzie słaby w polityce wewnętrznej - uważa Piotr Buras, dyrektor Warszawskiego Biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych. 
Audio
  • Goście audycji "W samo południe" o nadchodzących wyborach we Francji i konsekwencjach wyniku głosowania w Wielkiej Brytani (W samo południe/Jedynka)
Brytyjczycy liczą głosy oddane w wyborach parlamentarnych
Brytyjczycy liczą głosy oddane w wyborach parlamentarnychFoto: PAP/EPA/ROBERT PERRY

backfire 1200.jpg
"Theresa May wygrała wybory, ale przegrała kampanię"

- Theresa May liczyła na to, że będzie miała spore poparcie, które pozwoli jej na pewną elastyczność w negocjacjach z Unią Europejską, które będą bardzo trudnymi negocjacjami - zauważył gość "W samo południe". - Żeby Wielka Brytania wynegocjowała jakieś dobre dla siebie porozumienie, to musi też być gotowa do pewnych ustępstw. Tylko rząd mający duże poparcie społeczne, bardzo silny mandat polityczny, rzeczywiście może na takie kompromisy pójść. Ten rząd będzie nastawiony na bardzo poważną krytykę ze strony zarówno tych, którzy chcieli by miękkiego Brexitu, jak i tych, którzy życzą sobie radykalnego rozwodu - tłumaczył specjalista.


may 1200.jpg
Wielka Brytania. Podwójny błąd serwisowy konserwatystów

W ocenie Piotra Burasa, na ten moment ciężko jest prognozować, na ile, i czy w ogóle można będzie się spodziewać zmiany w strategii negocjacyjnej Wielkiej Brytanii ws. wyjścia z Unii. - Te wybory wprowadzają jeszcze większy chaos jeśli chodzi o tę strategię. Ona i tak nie była do końca jasno zdefiniowana. Mimo, że Theresa May opowiadała się za takim twardym rozwodem, to tak na prawdę w szczegółach nie wiedzieliśmy, czego Wielka Brytania sobie życzy. Teraz staje się to jeszcze mniej jasne - mówił Piotr Buras. Jak zauważył, podczas kampanii temat Brexitu poruszany był dość powierzchownie. - Brytyjczycy mają coraz mniej czasu. Im więcej czasu będzie im zabierać polityka wewnętrzna, formowanie tego czy innego rządu, tym mniej mają czasu żeby wynegocjować dobre porozumienie z Unią Europejską - mówił.

Ponadto w audycji prof. Małgorzata Molęda-Zdziech ze Szkoły Głównej Handlowej komentowała nadchodzące wybory we Francji. Jak zauważyła, praktycznie wszystkie ośrodki sondażowe wskazują jednoznacznie na zwycięstwo ugrupowania Emmanuela Macrona, En Marche. Prof. Molęda-Zdziech przyznała, że prawdopodobne wyniki najbliższego plebiscytu to kolejna porażka francuskich republikanów. - Ta porażka jest rozłożona na etapy i nie ona nie zaczyna się teraz. Porażkę już ponieśli, ponieważ niejako na własne życzenie, zostali wyeliminowani z gry w wyborach prezydenckich. Te wybory, jeśli sprawdzą się sondaże, będą kolejnym sygnałem powolnego kryzysu dużych partii politycznych, czyli partii socjalistycznej, ale także partii republikanów - mówiła Molęda-Zdziech.

Zapraszamy do wysłuchania nagrania audycji. 

***

Tytuł audycji: Sygnały dnia

Prowadzi: Magdalena Skajewska

Goście: Piotr Buras (dyrektor Warszawskiego Biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych), prof. Małgorzata Molęda-Zdziech (Szkoła Główna Handlowa)

Data emisji: 10.06.2017

Godzina emisji: 12:13

dad/gs

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Prasa o brytyjskich wyborach. "To jedna z największych politycznych przegranych"

Ostatnia aktualizacja: 09.06.2017 13:58
To już pewne: Theresa may nie utworzy samodzielnego rządu. Sprawę komentują gazety w Wielkiej Brytanii i na świecie. Więskszość z tytułów jest zgodna co do tego, że pomimo wygranej, urzędująca premier musi przyjąć wynik wyborów jako porażkę. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Theresa May wygrała wybory, ale przegrała kampanię"

Ostatnia aktualizacja: 09.06.2017 20:28
Premier Theresa May rozpisała wybory, by uzyskać więcej mandatów przed negocjacjami ws. Brexitu. Tymczasem straciła parlamentarną większość. Dlaczego tak się stało?
rozwiń zwiń