Jak donosi z Zakopanego Przemysław Bolechowski, w Jabłonce było tej nocy minus 36 stopni według oficjalnych danych, choć górale zapewniają, że na ich termometrach było jeszcze ze dwa stopnie mniej. Najwyższa temperatura na Podhalu - "zaledwie" minus 15 stopni - panowała na Kasprowym Wierchu.
W okrzykniętej "Syberią południa" podhalańskiej Jabłonce odwołanio zajęcia w szkołach, bo choć górale są twardzielami i takie mrozy to dla nich żadna nowość, przyznają jednak, że jest już nieco rzeźko. Wójt gminy Jabłonka Antoni Karlak stwierdził, że na zimne trzeba dmuchać. Natomiast do rekordu jest jeszcze daleko. Starzy górale pamiętają, gdy było minus 42 stopnie – to dopiero był rekord wszechczasów.
Na ulicach Zakopanego po raz pierwszy od trzydziestu lat pojawiają się koksowniki. Ogrzać mogą się także mieszkańcy Gdańska, choć tam minusowe temperatury nie przekraczają na razie dwunastu stopni.
W tradycyjnie najcieplejszym rejonie, czyli w województwie lubuskim, temperatura spadła dzisiejszej nocy do minus 16 stopni. To wystarczyło jednak, żeby w Gorzowie zamarzły kwitnące na trawnikach, jeszcze w połowie stycznia, stokrotki.
W Opolu zamarzła Odra, w Lublinie spóżniają się autobusy, w całej Polsce mieszkańcy dużych miast marzną na przystankach. Na szczęście drogi w całym kraju są przejezdne.
(kas)