Słuchaj
więcej

Tomasz Cichocki – na oceanie przeżył coś gorszego od depresji

02.03.2013 19:20
W czasie samotnego rejsu dookoła świata kilkanaście razy, po uderzeniu, stracił przytomność, a psychicznie osiągnął stan – jak mówił w Jedynce – krytyczny. Ostatecznie szczęśliwy i dumny kapitan Tomasz Cichocki opisał wszystko w książce.
Audio
  • 15'29
    Tomasz Cichocki o samotnym rejsie dookoła świata
Tomasz Cichocki
Tomasz CichockiFoto: kapitancichocki.pl

W ciągu 10 miesięcy samotnego rejsu udało mu się bez zawijania do portów (poza konieczną naprawą steru w RPA) opłynąć kulę ziemską wokół trzech legendarnych przylądków: Dobrej Nadziei, Leeuwin i Hornu. Jego łódź, czyli po prostu seryjny jacht, początkowo była wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt. Jednak w zetknięciu z rozszalałym żywiołem elektronika zawiodła; popsuły się radar, autopilot, generator prądu…

Wywrotka pozbawiła żeglarza połowy zapasu żywności. W efekcie schudł aż 28 kg. – Pamiętam nieprawdopodobny głód. Kiedy bliscy zobaczyli mnie na mecie, nie mogli uwierzyć, że to ten sam face – opowiadał kapitan Tomasz Cichocki w Jedynce. Do tego otarcia, rany, pęknięcia kości i kilkanaście razy uderzenia tak silne, że skutkujące utratą przytomności.

Samotny rejs dookoła świat ma sens tylko wtedy, kiedy mamy dokąd wracać

Ekstremalne przeżycia kapitan Cichocki opisał w książce "Zew Oceanu. 312 dni samotnego rejsu dookoła świata”, która jest też efektem złożonej przez niego obietnicy. – Dałem słowo żonie, że za te wszystkie wyrzeczenia, za nerwy i stres, zadedykuję jej  książkę. Bo bez Ewy i bez najbliższych na pewno nie dałbym rady. Samotny rejs dookoła świat ma sens tylko wtedy, kiedy mamy dokąd wracać. A wracamy do ludzi, do kogoś nie czegoś. Dlatego na łodzi owszem, byłem sam, ale ani przez chwile nie byłem samotny – mówił gość Jedynki.

W książce Tomasza Cichockiego jest wspomnienie o słuchowisku Pierwszego Programu Polskiego Radia "Matysiakowie”. Dlaczego? - To przecież jedna z najbardziej popularnych powieści od bardzo dawna, pamiętam ją jeszcze sprzed wielu, wielu lat. Do tego dźwięki na jachcie bywają czasami dziwne i niezrozumiałe, właśnie jak "Matysiakowie” słuchani w młodości gdzieś przez ścianę – opowiadał żeglarz w "Sobocie z Jedynką”.  

Kapitan Cichocki przyznał, że podczas rejsu były skrajnie trudne momenty. – Przezywałem coś  znacznie gorszego niż depresja, proszę i wierzyć. To były chwile, kiedy dosłownie chciało się wyskoczyć za burtę – wspominał. Co takiego strasznego wydarzyło się podczas rejsu? O tym można usłyszeć w nagraniu audycji. Zapraszamy.

Rozmawiała Karolina Rożej.  

ei

Zobacz więcej na temat: Ocean Atlantycki żeglarstwo
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Henryk Sienkiewicz

Czytaj także

Roman Paszke: można się załamać, ale nie rezygnuję

28.12.2012 18:46
Polski żeglarz przyznał, że awaria katamarana, którym chciał opłynąć świat, "złamała" jego sportowego ducha. W radiowej Trójce podkreślił jednak, że wierzy w sukces swojej wyprawy i chce ją kontynuować.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Medal wraca do Klepackiej! Wzruszająca chwila na gali PKOL

08.01.2013 13:30
Zofia Noceti-Klepacka, która brązowy medal igrzysk olimpijskich przekazała na aukcję dla chorej Zuzi, podczas gali PKOl była najszczęśliwszym z gości. Medal niespodziewanie wrócił do niej.
rozwiń zwiń