Krótko po opublikowaniu wyników swojej pracy detektyw został aresztowany pod zarzutem utrudniania śledztwa prokuratorskiego, co skutkowało również utratą prawa do wykonywania zawodu. Wyniki prac sejmowej komisji ds. Olewnika potwierdziły wszystkie tezy stawiane wcześniej przez detektywa. Jednak nikt nigdy ani nie przeprosił, ani nie zadośćuczynił za niesłuszne aresztowanie.
Reportaż "Papirus zalany atramentem" autorstwa Jana Kasi opowiada historię detektywa Popowskiego, wobec którego został zastosowany areszt wydobywczy.
Areszt wydobywczy to popularne określenie tymczasowego aresztowania wielokrotnie przedłużanego w celu uzyskania od aresztowanego zeznań, obciążających inne osoby. Nie jest przewidziany w polskim systemie prawnym, zatem formalnie nie wolno go stosować. Pomimo to jednak bywa w rzeczywistości stosowany w niektórych przypadkach, kiedy prokuraturze udaje się przekonać sąd do tego, by - z powodu np. znacznej komplikacji sprawy, o którą podejrzana jest osoba aresztowana - wielokrotnie (nawet kilkunastokrotnie) przedłużać tymczasowe aresztowanie. Jako przykład tzw. "aresztu wydobywczego" wskazuje się sprawę Marka Dochnala, którego tymczasowe aresztowanie trwało ponad 3 lata.
O tym, czy mimo demokracji, polski wymiar sprawiedliwości wciąż stosuje znane z minionej epoki areszty wydobywcze, dyskutują goście "Magazynu Reporterów”: członek komisji sejmowej badającej sprawę Krzysztofa Olewnika poseł Marek Biernacki oraz Dorota Gulińska, adwokat poszkodowanego detektywa, oraz autor reportażu.
Aby wysłuchać reportażu Jana Kasi, wystarczy kliknąć "Areszt wydobywczy" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie. Aby wysłuchać dyskusji, wystarczy kliknąć "Sprawa Olewnika".