Raport Białoruś

Niemcy kwestionują skalę manewrów Zapad-2017, mówią o 100 tys. żołnierzy

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2017 16:03
Niemcy oszacowały, że Rosja planuje wysłać ponad 100 tys. żołnierzy na zbliżające się manewry Zapad-2017. Berlin zakwestionował w ten sposób wersję Moskwy, według której w ćwiczeniach weźmie udział tylko 13 tys. rosyjskich i białoruskich wojskowych.
Minister obrony Estonii Juri Luik i szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini witają minister obrony Niemiec Ursulę von der Leyen na nieformalnym szczycie ministrów obrony UE w Tallinie
Minister obrony Estonii Juri Luik i szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini witają minister obrony Niemiec Ursulę von der Leyen na nieformalnym szczycie ministrów obrony UE w TallinieFoto: PAP/EPA/VALDA KALNINA

Niemcy oszacowały w czwartek, ze Rosja planuje wysłać ponad 100 tys. żołnierzy na zbliżające się manewry Zapad-2017. Berlin zakwestionował w ten sposób wersję Moskwy, według której w ćwiczeniach weźmie udział tylko 13 tys. rosyjskich i białoruskich wojskowych.

Zaplanowane na 14-20 września manewry, które odbędą się na Białorusi, Morzu Bałtyckim, na zachodzie Rosji i w obwodzie kaliningradzkim, wywołują niepokój w NATO mimo zapewnień Moskwy, że scenariusz ćwiczeń jest czysto obronny.

- Bezdyskusyjne jest to, że obserwujemy demonstrację zdolności i siły Rosjan - powiedziała dziennikarzom niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen, która uczestniczy w spotkaniu unijnych szefów resortów obrony w Tallinnie.

WIDEO: Jacek Bartosiak mówi, że Rosja próbuje dokonać miękkiej transformacji systemu (PAP)

***

- Ten, kto w to wątpi, powinien tylko spojrzeć na duże liczby sił uczestniczących w ćwiczeniach Zapad: ponad 100 tys. - powiedziała von der Leyen na wspólnej konferencji prasowej ze swoją francuską odpowiedniczką Florence Parly.

Kraje bałtyckie obawiają się, że ćwiczenia mogą mieć większą skalę, niż zapowiadają to Rosjanie, a sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podkreślał, że oczekuje więcej niż 13 tys. żołnierzy. Jednak wypowiedź von der Leyen jest pierwszym przypadkiem, gdy tej rangi zachodnioeuropejski polityk publicznie podaje liczbę, która według NATO faktycznie określa skalę nadchodzących gier wojennych.

Międzynarodowe traktaty dotyczące manewrów dopuszczają ćwiczenia na taką skalę, jednak w przypadku takiej liczby wojskowych konieczne byłoby zaproszenie międzynarodowych obserwatorów.

Według Rosji w związku z udziałem poniżej 13 tys. żołnierzy obecność międzynarodowych obserwatorów nie jest obowiązkowa.

Rosja wykorzystuje doświadczenia

Jak ocenia agencja Reutera, ćwiczenia Zapad-2017 są obecnie jednym z najbardziej palących problemów dla NATO. Francja jest przekonana, że nie chodzi tylko o zwykłe gry wojenne, chociaż rosyjski wiceminister obrony Aleksandr Fomin w sierpniu powiedział zachodnim attaches wojskowym w Moskwie, że Zachód nie ma się czego obawiać.

Rosja oskarża NATO o zwiększanie sił na swych granicach w sposób przypominający zimną wojnę. Sojusz utrzymuje, że chroni interesy państw sąsiadujących z Rosją, które są zaniepokojone rosyjską aneksją Krymu i wspieraniem przez Moskwę prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy.

Według dyplomatów z NATO podczas poprzednich manewrów na wielką skalę z 2013 roku szkolone były siły specjalne i wykorzystywano rakiety dłuższego zasięgu oraz bezzałogowe statki powietrzne, których później użyto podczas aneksji Krymu oraz na wschodniej Ukrainie i w Syrii.

- Rosja ma globalną strategię spektakularnego demonstrowania siły - oceniła Parly. - Stosuje strategię zastraszania - dodała, ostrzegając, że jakikolwiek rosyjski atak na państwo bałtyckie lub Polskę byłby traktowany jak atak na cały Sojusz.

PAP/agkm


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Szef ukraińskiego MON: manewry Zapad to może być początek agresji

Ostatnia aktualizacja: 18.07.2017 17:12
Szef ukraińskiego ministerstwa obrony zaniepokojony manewrami „Zapad 2017”. Jego zdaniem, mogą one być początkiem agresji wojskowej ze strony Rosji. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Białoruś: aktywistka opozycji, zatrzymana przez Rosjan na poligonie, dostała 3 dni aresztu

Ostatnia aktualizacja: 04.09.2017 17:06
Aktywistka białoruskiej opozycji Natalia Haraczka została skazana na 3 dni aresztu. W piątek została zatrzymana na poligonie pod Borysowem, gdzie żołnierze przygotowują się do rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad-2017.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Niepokojące i niebezpieczne". Debata w PE o Rosji i manewrach Zapad

Ostatnia aktualizacja: 04.09.2017 21:54
Rosja chce mieć pod kontrolą kraje, które uważa za należące do jej strefy wpływów - mówili eksperci podczas debaty w PE. - UE może uważać, że rozszerzanie się liberalnej demokracji, rynkowych gospodarek, praworządności i bliższych więzi z Europą, leży w interesie wszystkich. Ale obecnie rządzący w Rosji uważają inaczej. Wątpię czy jakikolwiek dialog może zmienić ich zdanie – mówił ekspert James Sherr z brytyjskiego Chatham House.
rozwiń zwiń