Szef opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego (BNF) Alaksiej Janukiewicz wezwał w poniedziałek siły demokratyczne do jedności przed jesiennymi wyborami do niższej izby parlamentu, Izby Reprezentantów. Napisał w oświadczeniu, że sztuczne rozbijanie opozycji to "najlepszy podarunek dla autorytarnego reżimu".
W ostatni wtorek niepowodzeniem zakończyła się konferencja prasowa, na której wspólną deklarację na temat taktyki przedwyborczej miała podpisać "koalicja sześciorga", czyli BNF, Zjednoczona Partia Obywatelska (OGP), lewicowa partia "Sprawiedliwy Świat", komitet organizacyjny na rzecz stworzenia partii Białoruska Chrześcijańska Demokracja (BChD) oraz ruchy "O Wolność" i "Mów Prawdę".
Deklaracji nie podpisano, a w mediach zrobiło się głośno o zatargu między liderem BChD Witalem Rymaszeuskim i działaczem ruchu "Mów Prawdę" Aleksandrem Fiadutą. Ten pierwszy - jak pisały media - szarpnął Fiadutę za krawat, na co ten wymierzył mu kopniaka. Rymaszeuski nie chciał się zgodzić na podpisanie deklaracji, argumentując, że jej tekst przedstawiono do konsultacji zbyt późno. Nie wyjaśnił przy tym, czego dotyczył spór.
Kampanię "aktywnego bojkotu imitacji wyborów do marionetkowej Izby Reprezentantów" zapowiedziała rada koordynacyjna opozycyjnego ruchu Zjazdów Narodowych. Aktywny bojkot ma polegać m.in. na kampanii informacyjnej na temat programu wyjścia z kryzysu, domaganiu się uwolnienia więźniów politycznych oraz wyłonienia w wolnych wyborach nowego prezydenta, parlamentu i władz wszystkich szczebli.
Podobny bojkot jest gotowy rozpocząć od 25 marca komitet organizacyjny na rzecz stworzenia partii Białoruska Chrześcijańska Demokracja. Komitet zapowiada, że warunkiem jego udziału w wyborach jest m.in. uwolnienie więźniów politycznych, nowelizacja ordynacji wyborczej oraz zarejestrowanie BChD.
BNF podjął decyzję, że weźmie udział w wyborach, ale zastrzegł sobie prawo wycofania swoich kandydatów.
PAP, agkm
Informacje o Białorusi: Raport Białoruś