Raport Białoruś

Białorusini muszą być gotowi do przejęcia władzy

Ostatnia aktualizacja: 31.03.2012 08:00
Białoruś dryfuje w stronę Rosji. Przekona się jednak, że to nie prowadzi do niczego. Z drugiej strony niewykluczony jest wybuch społeczny – mówi portalowi polskieradio.pl Kazimierz Marcinkiewicz.
Audio
  • Rozmowa z byłym premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem
Kazimierz Marcinkiewicz z herbem Pogoni, który podarowali mu stypendyści programu im. Kalinowskiego
Kazimierz Marcinkiewicz z herbem Pogoni, który podarowali mu stypendyści programu im. KalinowskiegoFoto: Polskie Radio

Białoruś musi przygotować się do przejęcia władzy, odzyskania wolności, to może się zdarzyć w każdej chwili – uważa były premier Kazimierz Marcinkiewicz, który w 2006 roku podpisał po marcowej fali represji list intencyjny o powstaniu programu stypendialnego im. Konstantego Kalinowskiego dla studentów białoruskich. Program gwarantuje studia w Polsce studentom relegowanym z uczelni, represjonowanym z przyczyn politycznych, dzieciom więzionych białoruskich opozycjonistów. Rozszerzony został o staże dla pracowników naukowych, studia doktoranckie i podyplomowe. Zdaniem Kazimierza Marcinkiewicza, pomaga to w budowaniu elit przyszłej wolnej Białorusi, które muszą być w stanie przejąć ster państwa w odpowiednim momencie.

Polityk przyznaje, że program stypendiów dla represjonowanych studentów w 2006 roku to był odruch serca. W jego ocenie to dobry wzór dla innych państw: pokazuje, jak można pomagać sąsiadom, którzy dążą do wolności i demokracji.

Więcej o 6 rocznicy powstania programu im. Konstantego Kalinowskiego >>>

Władze Białorusi w ostatnich miesiącach zaostrzają represje: w więzieniach nadal przetrzymywani są opozycjoniści, teraz część z nich objęto zakazem wyjazdu z kraju. Mińsk, odwołując ambasadorów Polski i UE, zapoczątkował kryzys dyplomatyczny. Kazimierz Marcinkiewicz przyznaje, że Mińsk pochyla się obecnie w stronę Rosji. W jego ocenie jednak kraj ten wkrótce zda sobie sprawę, że ten kurs jest dla niego niekorzystny. Z drugiej strony polski polityk prognozuje, że pogarszająca się sytuacja ekonomiczna wzmocni nastroje protestu w społeczeństwie białoruskim. - To może doprowadzić znów do wybuchu i do takiej zmiany, która przyniesie Białorusi wolność – zauważa Kazimierz Marcinkiewicz. Jego zdaniem unijna polityka "kija i marchewki", inspirowana przez polski rząd, jest właściwym podejściem do Białorusi. Mińsk wie, że jeśli zaprzestanie represji, uwolni więźniów, może liczyć na wsparcie Zachodu – uważa były premier.

Portal polskieradio.pl: Jak pan wspomina te momenty sześć lat temu, kiedy powstawał program im. Konstantego Kalinowskiego?

Były premier Kazimierz Marcinkiewicz: To był odruch chwili, odruch serca. Wyrzucali studentów, był apel Aleksandra Milinkiewicza i pomyśleliśmy sobie – Boże, dlaczego nie mogliby studiować w Polsce. Podjęliśmy decyzję podpisując list intencyjny, a potem urzędnicy musieli wykonać swoją pracę, żeby ten program mógł ruszyć z kopyta. I ruszył. Jestem bardzo szczęśliwy, że ten program powstał, bo jest namacalnym dowodem, jak sąsiedzi mogą pomagać ludziom, którzy chcą wolności w swoim kraju. Możemy ten przykład pokazywać innym.

To były szalenie wzruszające chwile. Z jednej strony ci młodzi ludzie pomyśleli sobie: jeśli nie zmarnujemy naszej szansy, będziemy dalej walczyć o wolność na Białorusi. Z drugiej strony władze Białorusi zrozumiały, że tracą młodych ludzi i te represje nie są tak poważne, jak były sześć lat temu. Trafiliśmy zatem w dziesiątkę.

Podpisanie
Podpisanie listu intencyjnego ws. programu stypendialnego 30 marca 2006 roku

Teraz po sześciu latach – jak pan ocenia ten program? Czy potrzebuje reformy, rozszerzenia, zmian?

Program zmierza w dobrym kierunku, rozszerza możliwości dla młodych ludzi. Mogą kontynuować studia, także doktoranckie, podyplomowe. Są też staże. Białoruś musi przygotować się do przejęcia władzy, odzyskania wolności, to może się zdarzyć w każdej chwili. Ten program powinien się rozszerzać na tych, którzy nie tylko nie mogą pracować naukowo lub studiować na Białorusi, ale także tych, którzy chcieliby poszerzyć swoje horyzonty na polskich uczelniach.

Sytuacja na Białorusi staje się coraz trudniejsza: zaostrzają się represje, pogorszyły się relacje Białorusi z Zachodem, Aleksander Łukaszenka zaprzestał polityki balansowania między wschodnim i zachodnim partnerem. Czy widzi pan tutaj jakieś światełko w tunelu? Jak można pomóc Białorusi?

Myślę, że polityka, którą nazywamy polityką "kija i marchewki", a którą stosuje Unia Europejska, trochę pod wodzą premiera Donalda Tuska i szefa MSZ Radosława Sikorskiego, jest właściwa. Z jednej strony Białoruś wie, co może zyskać, współpracując z Unią Europejską. Z drugiej strony wie też, że ta współpraca może rozpocząć się dopiero wtedy, kiedy represje ustaną, a więźniowie polityczni zostaną zwolnieni, kiedy prawa człowieka zaczną być przestrzegane. To jest na dziś jedyna droga.

Białoruś rzeczywiście dryfuje w kierunku Rosji. Przekona się jednak, że to nie prowadzi do niczego. Jest coraz więcej biedy na Białorusi, coraz gorsza sytuacja społeczna i gospodarcza. To może doprowadzić znów do wybuchu i do takiej zmiany, która przyniesie Białorusi wolność. Trzeba na to czekać, nie biernie, ale tworząc takie programy i cały czas wymuszając na władzach białoruskich przestrzeganie praw człowieka.

Rozmawiała Agnieszka Kamińska, polskieradio.pl

Informacje o Białorusi: Raport Białoruś

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Białoruś: przyjechali odpocząć od dyktatury

Ostatnia aktualizacja: 15.01.2011 16:00
Andruś wyszedł z więzienia kilka dni temu.Wyjechał "pooddychać przez parę dni demokracją". - Ja nie chciałam uczyć się o Łukaszence, jest taki specjalny przedmiot o nim, jaki jest potężny - mówi Anastazja.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stypendia Kalinowskiego są darem serca

Ostatnia aktualizacja: 30.03.2012 19:51
W polityce nie zawsze jest miejsce na serce. Wtedy jednak cała Polska była z tymi, którzy wyszli demonstrować na plac w Mińsku – mówił Aleksander Milinkiewicz w szóstą rocznicę powstania programu im. Konstantego Kalinowskiego.
rozwiń zwiń