Do tego instrumentu trzeba się przytulić

Ostatnia aktualizacja: 08.09.2014 15:30
Pojechał do włoskiej "mekki akordeonów”, by znaleźć dla siebie wymarzony, nowy instrument. Gdy spróbował go po raz pierwszy, stwierdził, że brzmi gorzej niż jego stary sprzęt. Teraz wspólnie z przyjaciółmi chce zrekonstruować harmonię trzyrzędową o 24 basach.
Audio
  • 25'28
    O akordeonach i harmoniach opowiada Bartłomiej Stańczyk (Notatnik Dwójki)
Harmonia
HarmoniaFoto: Grzegorz Śledź/PR

Bartłomiej Stańczyk, grający od dzieciństwa na akordeonie miłośnik polskich melodii, pomysłodawca rekonstrukcji harmonii polskiej opowiadał w "Notatniku Dwójki" o swojej pasji.
Na pierwszej harmonii nauczył się grać kilka utworów, ale to nie był jego instrument i musiał go w końcu oddać. W pewnym momencie stwierdził, że też chce go posiadać. Gdy już znalazł odpowiedni, choć używany sprzęt, to okazało się, że nie ma gdzie go w Polsce naprawić. Trafił więc do zakładu w Czechach, ale nie był zadowolony "z tego co wróciło” – zacinały się pojedyncze klawisze, "coś bzyczy, coś się zacina, klekocze”.
Przez długie lata grał na akordeonie koncertowym z NRD, później stwierdził, że kupi sobie włoski instrument, dlatego pojechał do "mekki akordeonów” do Castelfidardo. Przez półtora tygodnia objechał wszystkie zakłady i warsztaty – w końcu wybrał odpowiedni instrument, zrobiony na jego zamówienie.

- Po prawie dziewięciomiesięcznym oczekiwaniu przywiozłem go do domu, rozpakowałem, postawiłem obok mojego czterdziestoletniego i stwierdziłem, że nie gra tak dobrze, jak stary. I to pomimo tego, że pomiędzy harmonią, a akordeonem, na którym grałem było trzydzieści-czterdzieści lat rozwoju technicznego – wspominał.

Stańczyk, po studiach i stażach w Niemczech, łączy miłość do muzyki ludowej z zaawansowaną technologicznie robotyką. Stworzona przez niego firma ma dwa - z pozoru nie związane ze sobą - oblicza. Pierwsze to jedyna w Polsce pracownia budowy i restauracji aerofonów, dzięki której szansę na przetrwanie zyskała wiedza starych mistrzów. Drugie to jedno z nielicznych biur inżynieryjno-projektowych specjalizujących się w robotyce medycznej, zaangażowane w badania podstawowe z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Niegdysiejszy dylemat: akordeon czy inżynieria; akademia czy politechnika już nie istnieje. Akordeony i roboty, z pozoru dwa różne światy, połączyła zaawansowana mechanika.

Jak? O tym dowiesz się z dźwięku.

Audycję przygotował Bartosz Panek.

Brali w niej udział także Katarzyna Tucholska i Dorota Łukasik

pp/bch

Zobacz więcej na temat: Bartosz Panek MUZYKA NAUKA
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zmarszczka, wstyd, kaloryfer, ciąża... Akordeoniści mają trudniej?

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2014 18:00
Bohaterem audycji "Five o'clock" stał się po raz drugi instrument kojarzony raczej z weselem niż z filharmonią. Paweł Janas udowadnia jednak, że akordeon może zarówno podbić serca masowej publiczności (talent show "Must Be The Music"), jak i stać się znakomitym narzędziem dla awangardowej kameralistyki.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Chciał być jak Jan Tomaszewski. W końcu zakochał się w Piazzolli

Ostatnia aktualizacja: 06.09.2014 09:50
- Uznawanie akordeonu za mało poważny instrument to nieporozumienie. W naszym repertuarze jest ponad 200 koncertów z orkiestrą! To więcej niż w przypadku niejednego bardziej "klasycznego" instrumentu - wyjaśniał w audycji "Five o'clock" Klaudiusz Baran. Zobacz wideo!
rozwiń zwiń