X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Dwójka

"Szekspir jest najwspanialszym librecistą baletowym"

03.10.2013
0 0 0
Plakat baletu Hamlet
Plakat baletu "Hamlet" Foto: materiały prasowe
- Czytając "Hamleta" chciałem skupić się na ciszy między słowami. Właśnie ona napędza mój tok myślenia - mówił w Dwójce choreograf Jacek Tyski, twórca spektaklu baletowego na motywach dramatu Szekspira w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej.
Posłuchaj
27'13 Twórcy i soliści Polskiego Baletu Narodowego opowiadają o spektaklu "Hamlet" (Notatnik Dwójki)

- Wielowarstwowość i wielowątkowość tego utworu wydała mi się naprawdę interesująca - powiedział Jacek Tyski, choreograf, a zarazem solista Polskiego Baletu Narodowego. - "Hamlet" chodził za mną długo. To bardzo uniwersalny temat i daje realizatorowi ogromne możliwości. Nie chciałem robić tego spektaklu tylko po to, by pokazać kroki baletowe lub tancerza w ruchu. Według mnie tę skomplikowaną materię trzeba wyrazić czymś więcej, niż piękną formą tańca. Dlatego chcę wprowadzić do tego baletu elementy teatru, monologu i ciszy - dodał.

Krzysztof Pastor, dyrektor Polskiego Baletu Narodowego, przywołał słowa Waldemara Dąbrowskiego, dyrektora naczelnego Teatru Wielkiego, który powiedział, że "Szekspir jest najwspanialszym librecistą baletowym". - Powstało wiele baletów na motywach dramatów Szekspira - mówił. - Tylko w naszym repertuarze jest "Sen nocy letniej", a w marcu będziemy mieli "Romea i Julię" w mojej choreografii. Teraz "Hamlet" otwiera nasz sezon. Stworzenie baletu opartego na dramacie Szekspira to bardzo trudne i ambitne zadanie, lecz Jacek Tyski nie jest debiutantem jako twórca spektakli baletowych. Co ciekawe, nie wiedział on, że planujemy w przyszłości stworzyć cykl Szekspirowski. Jego "Hamlet" to zatem szczęśliwy zbieg okoliczności - powiedział.

Przygotowaniom do premiery przyglądała się Barbara Schabowska. Zapraszamy do wysłuchania jej rozmów z Jackiem Tyskim, Krzysztofem Pastorem, a także z solistami baletu: odtwórcą głównej roli Sergeyem Popovem, Aleksandrą Liashenko grającą Ofelię oraz Magdaleną Ciechowicz, wcielającą się w Gertrudę.

Zobacz więcej na temat: balet muzyka teatr
0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Krystian Zimerman: Koncert Lutosławskiego to dla mnie coś bardzo osobistego

23.09.2013
0 0 0
Witold Lutosławski i Krystian Zimerman
Witold Lutosławski i Krystian Zimerman Foto: Andrzej Glanda/ mat.pras./ Warszawska Jesień/
– Zadawałem mu setki pytań, jak to powinno być wykonane. A on odpowiedział: "to ty jesteś interpretatorem. Ja to tylko napisałem" – tak Krystian Zimerman wspominał swoje dawne rozmowy z Witoldem Lutosławskim.
Posłuchaj
21'53 Róża Światczyńska opowiadała o niedzielnym koncercie Krystiana Zimermana, podczas festiwalu Warszawska Jesień (Wybieram Dwójkę)

Krystian Zimerman zagrał Koncert Witolda Lutosławskiego w Warszawie wraz z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Jacka Kaspszyka podczas festiwalu Warszawska Jesień. Występ ten był powtórzeniem programu sprzed 25 lat, kiedy w ramach Warszawskiej Jesieni Zimerman zaprezentował utwór po raz pierwszy w Polsce. Koncert prowadził wtedy sam Witold Lutosławski, który zadedykował swoje dzieło pianiście będąc pod wrażeniem jego wielkiego talentu.

– Wczorajszy koncert był dokładnym odtworzeniem tego wieczoru z Warszawskiej Jesieni sprzed dwudziestu pięciu lat. To także była niedziela, wówczas był to finał festiwalu – opowiadała w "Wybieram Dwójkę" Róża Światczyńska. - Krystian Zimerman zagrał Koncert fortepianowy Witolda Lutosławskiego, a na koniec tego występu na publiczność czekała niespodzianka. Artysta spotkał się z melomanami, tak jak to było dwadzieścia pięć lat temu, kiedy solista i kompozytor wyszli po koncercie do publiczności

Dla wielu osób przyjazd Krystiana Zimermana był spełnieniem marzeń. Sam artysta do tego dążył i już kilka lat temu w wywiadzie dla BBC powiedział, że chce dokończyć "przerwane" tournée z Witoldem Lutosławskim. Dopiero po dwudziestu latach od prawykonania Krystian Zimerman powrócił do tego koncertu. Zagrał go w Stanach Zjednoczonych i Japonii, gdzie występy artysty zostały przyjęte entuzjastycznie.

W audycji przypomniano archiwalne nagranie rozmowy z Krystianem Zimermanem, którą Róża Światczyńska przeprowadziła w Londynie tuż po wykonaniu Koncertu Witolda Lutosławskiego. Artysta opowiadał o swych wczesnych rozmowach z kompozytorem i o zmianie jaka się dokonała w jego interpretacji dzieła wybitnego kompozytora. – Byłem pierwszą osobą, która miała dostęp do tej partytury. Jestem za blisko tego utworu, żeby mieć do niego dystans i chyba już nigdy nie będę go miał. Ten utwór jest dla mnie bardzo osobisty. Pan Lutosławski był osobą niesamowicie taktowną, bardzo delikatnie się wypowiadał i jeżeli trzeba było coś zmienić, to musiałem się domyślać pewnych rzeczy – mówił dwa lata temu Krystian Zimerman w rozmowie z Różą Światczyńską.

Audycję przygotowała Katarzyna Nowak.

0 0 0

Czytaj także

"Diabły Pendereckiego chodziły za mną 30 lat"

28.09.2013
0 0 0
fragment plakaty Diabły z Loudun
fragment plakaty "Diabły z Loudun"Foto: materiały prasowe/Adam Żebrowski
- Penderecki otarł się o faszyzm i żył w komunizmie. Inkwizycja nie pali dziś ludzi na stosach, ale ten utwór jest aktualny jako akt oskarżenia przeciw totalitaryzmom i autorytarnej władzy - mówił w Dwójce Keith Warner, reżyser nowej wersji "Diabłów z Loudun" w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej.
Posłuchaj
29'41 Diabły Pendereckiego chodziły za mną 30 lat

- Gdy oglądamy materiały archiwalne z lat 20., Adolf Hitler jawi się w nich jako postać groteskowa, niemal klaun. Ale już wkrótce ten człowiek miał władać sporą częścią świata i robić straszne rzeczy - podkreśla rozmówca Barbary Schabowskiej. - Ten paradoks znakomicie oddaje nowa wersja "Diabłów Z Loudun". Krzysztof Penderecki rozwinął w pierwszej godzinie dzieła wątki komiczne. Ale to właśnie te "głupiutkie" ludzkie zachowania prowadzą do katastrofy w drugiej części dzieła... - dodaje.

Pierwsza, skomponowana w 1969 roku opera Pendereckiego to oparta na historycznych faktach opowieść o fikcyjnym opętaniu. - Pierwszy raz ujrzałem "Diabły z Loudun" w latach 70. w Londynie, jako student teatrologii. To dzieło przekonało mnie, że opera nie jest martwym medium - mówi Keith Warner. - Gdy dowiedziałem się, że kompozytor rozważa teraz nową redakcję dzieła, szybko skontaktowałem się z Waldemarem Dąbrowskim i namówiłem go na wspólną produkcję Teatru Wielkiego oraz Opery w Kopenhadze - wyjaśnia genezę spektaklu.

Więcej o zmianach w dziele Pendereckiego, jego ponadczasowych walorach oraz "filmowym" charakterze w relacji Barbary Schabowskiej, która rozmawiała także z dyrygentem Lionelem Friendem, twórcą scenografi Borisem Kudličką oraz odtwórcami głównych ról.

Premiera "Diabłów z Loudun" w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej już w środę, 2 października.

Zobacz więcej na temat: Krzysztof Penderecki opera
0 0 0